Post Top Ad

Jak pomóc dziecku w kontaktach i konfliktach z innymi dziećmi? Niezawodny sposób!

Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Najpierw to "najlepiej" dotyczy głównie pełnego brzuszka i beztroskiego snu, ale jak tylko zaczynamy sadzać maluszka w piaskownicy pojawia się czerwona lampka, która każe ci  bacznie obserwować, czy Jasiek aby nie zabiera twojej Zosi łopatki albo, Boże broń, tą łopatką nie stuknął jej w głowę...



Coraz częściej czytam na forach dla mam i różnego rodzaju grupach posty zaniepokojonych mtek, które pytają: Jak pomóc dziecku w konfliktach z rówieśnikami? Tak, jakby kon między kilkulatkami nie był czymś normalnym, tylko jakimś strasznym zjawiskiem, które powinno się tępić jak chwasty...

Sama jeszcze nie tak dawno denerwowałam się na myśl o tym, że Szymon kogoś puknął łopatką albo nie chciał się z nim bawić czy na odwrót. Niestety, jeśli żyje się w środowisku, które tego typu zachowania przedszkolaków uważa, ze zbrodnię a jeszcze jest się trochę bardziej podatnym na medialną presję, to bardzo łatwo wpaść w pułapkę nadopiekuńczości i od najmłodszych lat zacząć układać dziecku relacje z innymi jak filiżanki w szafce ...  A to nie o to chodzi!

Kto tam się kiedyś przejmował tym, że Zosia Jasiowi strzeliła łopatką w głowę albo nasypała piasku do oczu?
Kto leciał do mamy na skargę, jak mu kolega kopnął rower albo zabrał w szkole plecak i schował do kibla?
Który nauczyciel dzwonił ze szkoły z informacją, że:"... mama Piotrusia ma pretensje, bo pani synek go uszczypał""?
Która matka siedziała jak kwoka z dzieckiem w piaskownicy albo biegała do ppokoju dzieciaków na każde: "Mamaaaaaaa, on oddycha moim powietrzem?".

Znacie odpowiedź. Tego nie było! A jeśli już było, to w bardzo nikłym stopniu. Za to teraz tego typu zachowania są NORMĄ. Ja bym powiedziała PLAGĄ. 

Niestety coraz więcej z nas to matki - kwoki. Bardzo często rozmawiam z mężem, z mamą, z innymi matkami na temat nadopiekuńczości i dochodzimy zawsze do wniosku, że to przede wszystkim NASZA WINA, a mimo to nic się właściwie nie zmienia. Bo to błędne koło, które nakręcamy nawzajem ...

Zadajemy sobie pytanie: "Jak mam pomóc mojemu dziecku w kontaktach z rówieśnikami?". 

Odpowiedź jest prosta: POZWÓL MU NA NIE!

Ciągły wtrącaniem się, nadskakiwaniem, rozwiązywaniem konfliktów za dziecko mu nie pomożesz. Widzę to dookoła siebie i widzę to u swoich dzieci, które do pewnego czasu też wychowywałam jak kwoka. Dziecko, żeby się socjalizować musi mieć na to szansę. Żeby umieć rozwiązywać konflikty musi się tego nauczyć. Samo. Oczywiście rozmowy o emocjach są potrzebne, ale przede wszystkim potrzebna jest swoboda, dzięki któej dziecko samo nauczy się żyć wśró innych ludzi.

Tymczasem coraz więcej z nas wychowuje emocjonalne kaleki, które w późniejszym życiu nie potrafią nawiązywać kontaktów, nie potrafią się przyjaźnić, a nawet kochać ... 
Powód jest prosty: to mama w dzieciństwie rozwiązywała wszystkie problemy, broniła [nawet niesłusznie], wydzierała zabawki koledze, który je "bezczelnie" podkradał w piaskownicy, latała do szkoły, jak tylko się dowiedziała, że ktoś krzywo spojrzał na jej dziecko, zakazywała się spotykać z tym i tamtym ... A w dorosłym życiu trzeba umieć samemu radzić sobie z kontaktami z ludźmi... I nagle: zonk! 

Nie twierdzę, że interwencja rodziców nie jest w ogóle potrzebna, jeśli chodzi o relacje dziecka z rówieśnikami. Niestety takie mamy czasy, że dzieci i młodzież potrafią być bezlitosne i są sytuacje, kiedy trzeba stanąć w obronie własnego dziecka, ale na pewno nie dotyczą one trzylatków bijących się w piaskownicy. A niestety popadamy w paranoję i robimy z tego problem, który spędza nam sen z powiek ...

Odpowiadając na pytanie z tytułu wpisu: jak pomóc dziecku w konfliktach z innymi dziećmi? Odpowiedź brzmi: Pozwolić mu je rozwiązywać ... 
Doradzić, porozmawiać, ale nie siać paniki, że dziecku stanie się krzywda z powodu zabranej w piaskownicy zabawki albo naburmuszonej miny z powodu sprzeczki z koleżanką ze szkoły.

Tak łatwe, że aż trudne. Ale to najlepsze, co możemy zrobić, by nasze dzieciaki nauczył się żyć wśród ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz