Post Top Ad

14:09

Sposoby na ukąszenia owadów. Nie pozwól by komary zepsuły twoim dzieciom wakacje!

Napisała , w


Zaczęły się wakacje - czas wyjazdów i wycieczek, kolonii i obozów. Każdy rodzic pragnie by jego pociechy jak najlepiej wykorzystały odpoczynek od szkoły świetnie się bawiąc i przebywając jak najwięcej na łonie natury. Niestety piękne chwile może zepsuć taka [pozornie] błahostka jak owady! Ukąszenia komarów meszek czy os potrafią bbyć prawdziwą plagą! Jak sobie z nimi poradzić?



Jak się chronić przed ukąszeniami owadów?

Sposobów jest wiele i ma swój. Szczerze powiem, że stuprocentowej ochrony nie da wam nic. Owady są wszędzie i naprawdę bardzo sprytnie namierzają swoje ofiary. Ukąszenie komara czy meszki nie jest niczym przyjemnym - szczególnie dla najmłodszych. Wiążą się one też często z rekcjami alergicznymi które potęgują przykre odczucia takie jak swędzenie i pieczenie, a moga być nwet niebezpieczne dla życia.

W związku z tym zebrałam dla was kilka metod na to by przynajmniej próbować się uchronić przed atakiem wścieklego komarzyska, muchy czy innego kąsajacego stworzonka:

1. Unikaj miejsc, w których owadów jest szczególnie dużo, zakładaj odpowiednie ubranie nie przyciągaj zapachem.

Chcąc całkowicie uniknąć kontaktu z owdami musielibyśmy się zamknąć w domu. Wróc! Nawet do domu wlatują nam przecież muchy i komary! Można jednk unikać np. przebywania nad zbiornikami wodnymi szczególnie wieczorami, bo to ulubione środowisko komarów i meszek albo w miarę możliwości w lesie nie przeciskać się przez zarośla tylko chodzić duktami, bo kleszcza najłatwiej złapać właśnie w tkaim gąszczu.

Po drugie warto pamiętać o odpowiednim ubraniu. Nie polecam na wycieczkę do lasu koszulki na ramiaczkach i szortów. Lepiej założyć długi rękaw i długie spodnie - np. lniane.  Pamietajmy też o nakryciu głowy.

Owady przyciągają też zapachy - przede wszystkim te słodkie. Dajmy więc spokój z perfumami a na piknikach nie jedzmy słodkich owoców czy lodów.

Moskitiery 

W okna czy do nakrywania wózka [nie pielucha ani koc tylko leciutka siateczka - to duuuuża różnica!]

Urządzenia "do kontaktu" i preparaty do bezpośredniego użycia

Różnego rodzaju Bross-y i Off-y. Niektórzy polecają. Podobno bardzo skuteczne są te wkładane do kontaktu i te do spryskiwania framug drzwi. Osobiście nie próbowałam, więc trudno mi się wypowiadać. Czytałam jednak ulotkę chcąc kupić takiego rodzaju produkt i szczerze powiem, że działania uboczne i środki ostrożności przeraziły mnie na tyle, że go jednak nie kupiłam...  A wy stosujecie?

Odstraszające rośliny

Natura ma tę moc! Podobno komary skutecznie odstrasza kocimiętka, bazylia, mięta, mirt, liście pomidora a także popularna pelargonia! Z mniej znanych roślin wymienia się anginkę (bodziszek cuchnący) i plektrantus koneusowaty (komarzyca). Stawiając te rośliny w mieszkaniu możemy próbować odstraszyć komary. Nie zaszkodzi, a może pomoże.

Olejki eteryczne

Wiele olejkówswoim zapachem odstarsza komary i inne owady. Są to m.in. olejek eukalitusowy, waniliowy, sosnowy, migdałowy czy cytrynowy. Można samemu zrobić sobie taki sprej na owady mieszając 20 ml olejku ze szklanką wódki. Pamiętam, że jko dzieci po prostu smarowalismy się olejkiem do ciasta. Czy pomagało? Hm, chyba bez spektakularnych efektów.... 

To, co masz w domu: cebula, ocet, terpentyna

Wszystkie te rzeczy ponoć odstraszają komary swoją wonią. Cebulę zaleca się położyć pokrojoną na parapecie - jeśli mamy otwarte okno, octem nasączyć gąbkę i zrobić podobnie jak z cebulą. terpentyna z kolei działa na komary usypiająco i ponoć jest to sposó na pozbycie się chmary tych owadów z domu. Zaleca się postawić słoiczek z terpentyną w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu, a potem wystarczy je tylko zmieść. Musze wypróbować!




Kiedy jednak owad ukąsi. Jak złagodzić swędzenie i przyspieszyć gojenie bąbla?

Tutaj też metod jest wiele. Jedni smarują miejsce ugryzienia octem, inni przykładają lodem czy smarują pastą do zębów.

My niedawno odkryliśmy nowość - plasterki na ukąszenia owadów Xarasan Kids. 

W malutkim pudełeczku znajduje się 30 okrągłych, transparentnych plasterków z motywami kolorowych zwierzątek. Plasterek wystarczy odkleić od szablonu i nakleić w miejscu ukąszenia, aby zapewnił ulgę w swędzeniu.

Plasterki nie zawierają amoniaku ani alkoholu i są testowane dermatologicznie. Można je stosować już od 3 roku życia. 

Skład plasterków Xarasan Kids to przede wszystkim: wyciag z nagietka, żółtodrzew, witaminy E i F, lawenda, olejek z miętypieprzowej i mentol.




Plasterki Xarasan Kids - niezastąpione w wakacyjnej apteczce


Jeśli nas czytacie od jakiegoś czasu to wiecie, że mieszkamy w pięknej okolicy (na samym skraju Borów Tucholskich) i do lasu mamy zaledwie kilka kroków.  Na spacery chodzimy kiedy tylko się da, a nawet będąc na podwórku, jesteśmy prawie w lesie.W związku z tym komary i inne owady to nasi codzienni goście ;).

Plasterki Xarasan Kids wypróbowaliśmy i możemy polecić z czystym sumieniem.Faktycznie zmniejszają swędzenie i przyspieszają gojenie miejsca po ukąszeniu. Wygodna forma stoowania to duży plus a wesołe zwierzaczki pozwolą odwrócić uwagę od przykrych dolegliwości u najmniejszych dzieci. Warto je spakować do wakacyjnej apteczki!




Więcej informacji i produkcie znajdziecie na stronie: xarasan.pl

Podzielcie się swoimi sposobami na uchronienie się przed owadami i na złagodzenie dolegliwości po ukąszeniu! 

Pisząc artykuł korzystałam ze stron poradnikzdrowie.pl, dziecisawazne.pl, portalabczdrowie.pl, xarasan.pl
23:12

Pomysły na prezenty dla taty.

Napisała , w

Dzień Ojca już 23 czerwca, w sobotę, a wiele z nas wciąż myśli nad prezentem. Upominek dla meżczyzny to nie jest łatwa sprawa! Oklepane skarpetki czy woda po goleniu raczej nie cieszą... Zresztą, ileż mozna dostawać tego samego!
Ja już mam zarówno prezent dla mojego taty jak i prezent od dzieci dla Grzegorza, natomist dla was 10 pomysłów na prezenty z okazji Dnia Ojca i nie tylko - dla mężczyzn w ogóle!


1. Scyzoryk z grawerem.

Fajny wybór takich rzeczy mają np. w MyGiftDNA. Od scyoryków, przez portfele, po karafki do wina - cale mnóstwo personalizowanych gadżetów. A dla faceta wiadomo - najlepiej, by ten gadżet był jeszcze praktyczny. Myślę, że scyzoryk typu McGywer z fajnym grawerem ucieszy każdego!

2. Zawieszka do samochodu.

Śliczne drewniane serduszka robi np. Ma-made. Ze zdjęciem i dedykacją. Myślę, że to o wiele fajniejszy gadżet do auta niż maskotka ;).


fot. Ma-made
żródło: Facebook


3. Fajny kubek.

Ze śmiesznym albo wzruszającym napisem albo ze zdjęciem. Kubek z fotkami zamawiałam kilka lat temu na Empik Foto, natomiast w tym roku w sklepie Dino wyhaczyłam genialny kufel do piwa dla taty [11,99 zł]. Zobaczcie sami.Prawda, że superowy :) ?




4. Koszulka specjalnie dla taty.

Kiedy Grzegorz był w Niemczech, Magda z NIKO zrobiła mi genialną koszulkę na Dzień Chłopaka z napisem: "Przystojny, zaradny, inteligentny i ... zajęty". Grzesiek nosi ją do dziś. Na Dzień Ojca też są świetne koszulki, choćby od Magdy  albo np. na Empik Foto - koszulki ze zdjęciem i napisem. 


Koszulka od NIKO. 
Źródło fotki: Facebook

5. Czekoladowe narzędzia albo telegram z czekoladek.

Jest taka stronka czekoladowytelegram.pl, na której można kupić wyjątkowe czekoladki układajace się w życzenia albo stworzyć własne. Kilka lat wstecz taki telegram dostała ode mnie moja mama. Wtedy jest tylko jeden problem - szkoda go zjeść, więc takie czekoladki leżą sobie w szafie latami ;).

6. Zabawne skarpetki.

Skarpetki są oklepane, ale mogą być zabawne. Jeśli wasz tata lub tata waszych pociech to jajcarz, na pewno spodobają mu się np. takie jak te od SOXO:



fot. SOXO
źródło: soxo.pl

7. Poduszka.

Można z niej zrobić nprawdę fajną pamiątkę. My mieliśmy kilka lat podusię ze zdjęciem dzieci zakupioną na Empik Foto, a teraz pokój zdobi poduszka od MyGiftDNA z napisem: Dom jest tam, gdzie jesteśmy razem - Ola & Grzegorz. Myśle, że mężczyznę też ucieszy taki gadżet!

8. Gadżet do samochodu, motoru, smartfona...

Wiadomo - gadżety lubi każdy facet. Mój najbardziej kocha motory, więc idealna byłaby np. kominiarka, koszulka motocyklowa albo chusta. A co wasi tatusiowie i mężowie lubią najbardziej :) ? To na pewno dobry trop, jeśli chodzi o poszukiwania prezentu!

9. Coś DIY - kartka z życzeniami, ramka na zdjęcie, medal....

Własnoręcznie robione rzeczy zawsze są od serducha i naprawdę nie znam osoby, której by taki upominek nie wzruszył i nie uradował! Nie trzeba być super rękodzielnikiem, by wykonać kartkę czy ramkę na zdjęcie, a najpiękniejsze są oczywiście laurki z rączek dzieci.

Jak wiecie ja pasjonuję się cardmakingiem i scrapbookingiem, więc wykonłam dla mojego taty karteczkę z rybkami [mój tata to zapalony wędkarz], z kolei Julka pamiętała o hobby swojego tatusia, jakim są motocykle. Oto nasze karteczki:




10. Fotoksiążka PRINTU

Taki prezent na Dzień Ojca dostał od naszych pociech Grzegorz. Oczywiście głównym projektantem byłam tutaj ja, ale dzieci dzielnie mi pomagały w dobore zdjęć i podpisów, a szablony dostępne na stronie Printu bardzo ułatwiły sprawę. Założenie było takie, żeby fotki nie były sztywne i pozowane, tylko zabawne i naturalne. Stąd Grzegorz w Szymona czapce na okładce ;).

Prezent dostał kilka dni temu już i powiem wam, że widziałam wzrusz na jego obliczu, a jak wiadomo u faceta to rzecz rzadka. Przynajmniej mój należy do tej grupy, która wzrusza się raz do roku. ;).

Polecam wam taki prezent [robi furorę wśród znajomych, którym go pokazuję] nie tylko na Dzień Ojca, ale i na urodziny, rocznicę, imieniny czy jakiekolwiek inne święto. 






Co sądzicie o moich propozycjach na męskie prezenty?

Podzielcie się swoimi pomysłami na prezenty na Dzień Taty i w ogóle dla mężczyzn! 


20:06

Trening spostrzegawczości i koncentracji dla dzieci z grami - Bug, Namierz to! oraz Znajdź mnie!

Napisała , w

Jak pomóc dziecku ćwiczyć spostrzegawczość i rozwijać koncentrację dziecka? Sposobów jest wiele, a jednym z najlepszych są wspólne gry i zabawy! W ręce Julii i Szymona trafiły jakiś czas temu nowości od Zielonej Sowy - trzy gry, które gwarantują godziny świetnej zabawy, wesołej rywalizacji a dodatkowo spełniają funkcje edukacyjne!



NAMIERZ TO!


To gra karciana pełna kolorowych obrazków. Obrazki utrzymane są w wakacyjnych klimatach, co zachęca do zabawy nawet w letnie dni na pikniku czy w podróży [a w zimowe będzie przypominać piękne słońce]. Niewielkie rozmiary pudełeczka też ułatwiają zabieranie gry w różne miejsca, aby wypełnić pociechom czas.

Gra posiada różne warianty:

1. Zapamiętywanie obrazków na karcie i wzajemne przepytywanie się z nich. np. Czy na karcie był czerwony krab?
2. Tworzenie sobie nawzajem wyzwań na czas np.Zajdź 4 zielone muszelki.
3. Wyznaczanie przewodnika gry, który przepytuje pozostałych uczestników, a ci rywalizują między sobą udzielając jak najszybciej prawidłowych odpowiedzi.

"Namierz to!" świetnie ćwiczy pamięć i koncentrację, a dużym plusem jest też radosny dizajn i solidne wykonanie elementów gry.



Elementy gry: 32 karty, 50 żetonów, instrukcja
Wiek: 4+
Liczba graczy: 2-4 graczy
Czas gry: 15-30 min.
Więcej o grze na stronie wydawnictwa: o grze Namierz to!

BUG!


Lubicie robaki czy raczej się ich boicie? Dzięki tej grze na pewno je pokochacie! Karty pełne są mega kolorowych robali, a zadaniem każdego gracza jest zapamiętanie ich jak największej liczby, a także ich kolorów. 

Rozgrywka polega na przyglądaniu się odkrytym kartom, a następnie zakrywaniu ich i odpowiadaniu na pytania z kart z pytaniami.Każdy błąd to jeden bug [żeton]  położony przed sobą, a wygrywa oczywiście ta osoba, ktora w rozgrywce bugów będzie miała najmniej.Pomocna jest plansza punktacji.

Bardzo fajna oprawa graficzna gry zachęca do grania, a oprócz walorów takich jak ćwiczenie spostrzegawczości i zapamiętywania, gra bez wątpienia oswaja też dzieci z otaczającymi nas owadami i robalami :).




ZNAJDŹ MNIE!


Ostatnia z trzech nowości najbardziej przypadła do gustu moim dzieciom. Może to dlatego, że uwielbiają zwierzęta, a to one są głównymi bohaterami tej gry. Na każdej z 16 plansz znajdują się gepardy, gazele, lwy, hipopotamy i inni mieszkańcy sawanny, a cała zabawa polega na wyszukiwaniu różnic na jak największej liczbie plansz. 

Liczy się spostrzegawczość i szybkość, a przy okazji jest mnóstwo śmiechu i przepychanek, kto pierwszy położy żeton na znalezionej różnicy!



Elementy gry: 1 karta główna, 16 kart, 55 żetonów, instrukcja
Wiek: 4+
Liczba graczy: 1-5 graczy
Czas gry: 10-20 min.


Więcej na stronie Zielonej Sowy: o grze Znajdź mnie!

Wszystkie trzy gierki mają u mnie właściwie same plusy:

+ nie są skomplikowane, mają prosta formułę  -a długa lista zasad odstrasza moje pociechy, a i mnie jeśli nie mamy wiele czasu
+ rozgrywki nie zajmują wiele czasu - można sobie pograć w czasie, kiedy gotują się ziemniaki do obiadu albo w kolejce do lekarza :)
+ zapewniają wesołą zabawę całej rodzinie
+ nie potrzeba do grania specjalnych umiejętności ani warunków - moża zabrać gry wszędzie!
+ poprzez zabawę gry naprawdę świetnie rozwijają ważne dla dzieci umiejętności i zdolności: koncentrację, pamięć, spostrzegawczość.

Polecam wam serdecznie, no co tu dużo mówić! Chętnie dowiem się, jakie gry na spostrzegawczość najbardziej lubią wasze dzieci!


Wydawnictwo Zielona Sowa

18:52

Czy mama powinna pracować zawodowo? Rozkminy matki pracującej vol. 1.

Napisała , w

"Siedziałam w domu" 10 lat. Od narodzin Julki aż do maja tego roku nie pracowałam zawodowo - prynajmniej nie w tradycyjnym znaczeniu. Teraz mogę o sobie powiedzieć - mama pracująca, choć świeżynka w tej "grupie". 

Moje życie przewróciło się do góry nogami i na nowo musiałam sobie zorganizować każdy dzień, a także mój system opiekowania się dziećmi. Generalnie codzienność całej naszej rodziny zmieniła się mocno po moim pójściu do pracy. Czy to rzeczywiście jest tak straszne, jak niektórzy ten fakt malują? Czy warto próbować spełniać swoje aspiracje zawodowe będąc mamą? Czy mama w ogóle powinna chodzić do pracy, a może jednak całkowicie poświęcić się dzieciom? Wiem, że wiele z was, tak jak ja jeszcze niedawno, zadaje sobie takie pytnia, dlatego spróbuję na nie odpowiedzieć!



Tak - pracuję zawodowo! Udało się! Po 10 latach "siedzenia w domu" od maja wsiadam rano w samochód i jadę do pracy. A od czerwca do pracy biurowej w dużej firmie. Zmiany, zmiany, zmiany! Powiem wam szczerze, że kiedy rano zakłądam eleganckie spodnie, maluję się, chwytam torbę wypełnioną notatkami i jadę do firmy, to ... NADAL W TO NIE MOGE UWIERZYĆ 😀😀😀

Do tego, żeby móc w końcu pójść do pracy dążyłam długo i krok po kroku, ale i tak suma sumarum wszystko dzieje się tak szybko, że nie mam wiele czasu na zastanawianie się. Po prostu działam. ogarniam codzienność na nowo i staram się to robić najlepiej, jak umiem. 

Od moich wiernych czytelniczek dostaję wiele pytań krążących wokół tematu pracy i łączenia jej z wychowaniem dzieci. 

Przede wszystkim pytacie, jak zorganizować sobie czas? Czy da się to wszystko w ogóle ogarnąć? Czy jak się idzie do pracy i ma w domu dwójkę dzieci, to jest w ogóle opcja, żeby w ciągu dnia spokojnie złapać oddech? Sama wiele razy się nad tym zastanawiałam, zanim wreszcie do tej pracy [bądź co bądź wymarzonej] poszłam. 

Zanim jednak odpowiem na pytania związane z tym, jak sobie na nowo poukładać rzeczywistość po pojściu do pracy, zacznę od zasadniczego dylematu, przed którym stoi większość mam:

CZY MAMA W OGÓLE POWINNA PRACOWAĆ ZAWODOWO A MOŻE JEDNAK ZUPEŁNIE POŚWIĘCIĆ SIĘ DZIECIOM? 

Kilka dni temu zadałam takie pytanie moim czytelniczkom: TUTAJ Większość odpowiadała, ze oczywiście, jak najbardziej, że takie mamy czasy. Kasia napisała:

Kasia Kowaliczek A czy tata POWINIEN pracować? jest tak samo ważny w życiu dziecka i rodziny jak mama...

I z Kasią się nie do końca zgodzę, bo choć tata jest tak samo ważny jak mama, to jednak moim zdaniem trudno porównać ich role w życiu dzieci i domu. Będąc przez dwa lata słomianą wdową i jednocześnie mamą i tatą, kiedy Grzesiek był w Niemczech, odczułam to bardzo mocno. Mama nie zastąpi taty, a tata nie zastąpi mamy. Mogą się jednak bardzo dobrze zorganizować i uzupełniać pracując oboje - to nie ulega wątpliwości!

Jednak była też odpowiedź Karoliny:

Karolina Hołubowska Jaroch Ja moze jestem starej daty nawet bardzo starej ale ja uwazam ze to facet powinien zarabiac na rodzine i ja utrzymac a matka zona powinna byc w domu z dziecmi zajmowac sie dziecmi i domem ja lubie to co robie od ponad 6 lat jestem w domu najpierw urodzilam 1 corke jak juz konczyl mi sie wychowawczy i nie moglam zajsc w kolejna ciaze musiałam sie zwolnic i zajmowalam sie domem i córka ie bylo latwo ale tez bie mialam wyboru tzn mialam pracowac nie widziec corki wyplate dawac niani albo byc w domu z dzieckiem i zajmowac sie domem teraz mam 2 córkę i maz zarabia i pracuje a ja pracuje w domu

Jak widać więc, zdania są podzielone ...I to, że mamy XXI wiek, wcale nie wyklucza czerpania szczęścia z bycia wyłącznie mamą. I ja nie mam nic przeciwko temu! Co więcej, podziwiam takie mamy, bo takie bycie w domu 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i to do pełnoletności latorośli, nie jest łatwe. Trzeba mieć naprawdę twardą psychikę, żeby nie zwariować ...

Ja sama jednak zawsze wiedziałam, że będę chciała pracować zawodowo. 

I najbardziej zgadzam się z Julitą, która napisała tak:

Julita Woźniak-Majchrzak Jeżeli ma możliwość i przede wszystkim tego chce to mama powinna pracować. Wiadomo- nie jest łatwo pogodzić pracę z ogarnięciem domu i pilnowaniem dzieci/dziecka, ale to przychodzi z czasem. Przydaje się też pomoc rodziny mamy, teściowej czy cioci. Sama pracuje i czasem jest ciężko jest pogodzić pracę i dom, ale czuję się spełniona i jako mama i jako pracownik. Myślę, że każda mama powinna mieć wybór czy chce pracować czy nie i nie powinno sięę jej w żaden sposób dopiekać, bo wybrała tak a nie inaczej.

Nie wyobrażałam sobie przez cały czas być w domu. Owszem - pracowałam zdalnie przez kilka lat, najpierw regularnie, potem dorywczo. Od ponad cztrerech lat też bloguję, co dla wielu moich znajomych mam - blogerek jest równoznaczne z pracą. Dla mnie nie. Mimo, że blogowanie przynosi mi czasami profity, nie jest to dla mnie to samo,co praca zawodowa i - co więcej - nie chcę, żeby było. 

Dlaczego? Powodów jest wiele. Podam dwa najważniejsze. Po pierwsze hobby przekształcone w pracę, może szybko przestać cieszyć i zacząć ciążyć, kiedy zlecenia gonią, a natchnienia na pisanie nie ma, kiedytrzeba koniecznie wywiązać się z umowy, a dzieci chore i chcą obecności mamy, kiedy Po drugie dla mnie praca to coś więcej niż arabianie pieniędzy. Mi zależało na tym codziennym wychodzeniu z domu właśnie, na tej zmianie środowiska, na poznawaniu nowych ludzi [nie mailowo albo raz na trzy miesiące nablogowym wydarzeniu], na rozwijaniu się w swoim zawodzie. Ale jeśli ktoś myśli i czuje inczej, to też dobrze ;).

Jak długo być w domu z dziećmi?

Są mamy, które wracają do pracy zaraz po macierzyńskim, inne jak dziecko kończy rok, a jeszcze inne tak jak ja - jak mają dzieci w wieku szkolnym. Inne całkowicie poświęcają się dzieciom i domowi. 

Ja osobiście czułam, że chcę być z moimi pociechami przez te pierwsze kilka lat. Planowałam z każdym zostać 3-4 lata, aż będzie mogło pójść do przedszkola.Nie powiedziałabym, że są to ajważniejsze lata w życiu dziecka, bo w życiu dziecka każdy dzień jest ważny i nikt nam go nie wróci, ale jednak taki maluch bardziej potrzebuje fizycznej obecności mamy niż szkolniak. Wyszło jednak inaczej ... 

To było 10 lat ...


Przez 10 lat moje życie kręciło się praktycznie w czterech ścianach mieszkania, ale nie żałuję czasu poświęconego niemal wyłącznie dzieciom. Nie zkładałam, że potrwa to aż tak długo. Planowałam soie być z Julką do trzech - czterech lat. potem miało być przdszkole i moja praca. Potem pojwił się Szymon, a potem jeszcze wiele innych okoliczności: wyjazd Grzecha, brak prawa jazdy i opieki do dzieciaków.  Życie poukładało się tak, a nie inaczej. 

Bywałam mega sfrustrowana. Miałam dosyć siedzenia w domu i robienia codziennie tego samego. Pytałam siebie - po co kończyłam szkoły, zdawałam maturę? Zawsze coś stawało na przeszkodzie ... Wybrałam najpierw macierzyństwo , ale jednak czas w domu przedłużał się i przedłużał ... Nie planowałam, że potrwa to tak długo.

Dzisiaj jednak wiem, że na wszystko przychodzi czas i naprawdę teraz dopiero  czuję, że dopiero teraz jest ten idealny moment na pracę! Dzieci są ju na tyle duże, że nie muszę się aż tak bardzo zamartwiać o opiekę nad nimi [większość dnia spędzają w szkole], mama prawo jazdy i środek transportu, a przeprowadzka też mi wiele ułatwiła, bo dużo pomaga mi moja mama. Moge więc teraz pracować bez wielkiej spiny, którą na pewno miałabym, gdyby dzieci były malutkie.


Czy mama powinna iść do pracy? 

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od sytuacji życiowej i tego, co czuje każda z nas. Znam mamy, które uważają, że ich miejsce jest tylko i wyłącznie w domu przy dzieciach i dobrze im z tym, ale znam też takie, które w tym domu siedzą, bo tak powinno być według ich partnera czy rodziny, a same czują się z tym źle. I to już fajne nie jest...

Sama wielokrotnie słyszałam od postronnych osób sprzeczne opinie. Jedni nie mogli się nadziwić, że "siedzę w domu" z trzylatkiem, inni twierdzili, że nie pracuję z lenistwa. I wiecie co wam powiem? Kij im wszystkim w oko! 

To jest tylko i wyłącznie wasza decyzja, drogie mamy, czy pójdziecie do pracy czy poświęcicie się na sto procent dzieciom! I kwestia światopoglądu każdej z was!  I nikomu nie musicie się z tego tłumaczyć!

P.S. A organizacja tego - jakby nie było - skomplikowanego przedsięwzięcia - to już inna para kaloszy. O tym w następnym wpisie z serii "Rozkminy matki pracującej! :).

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz