Post Top Ad

18:49

Wydaje ci się, że jesteś kiepską matką! Znajdź gorszą!

Napisała , w

Pocucie własnej wartości to ważna rzecz. Często o tym zapominamy i nie dbamy o nie w ogóle.A od niskiej samooceny prosta i krótka droga do wielu problemów - na przykład związanych z byciem mamą... Tak łatwo przeciez przychodzi nam do głowy myśl: "Jestem do niczego!". Wystarczy niepowodzenie w karmieniu piersią albo nabity guz ...
Jest jednak pewien sposób na to, by podnieść swoją matczyną samoocenę. Czy dobry? Oceń sama ...




Czujesz się pewnie w swoim macierzyństwie?  

Nie chodzi mi o to, czy jesteś wszechwiedząca i nie popełniasz błędów, bo to jest niemożliwe. Chodzi raczej o to, czy masz świadomość tego, że robisz dla swojego dziecka wszystkoe co WEDŁUG CIEBIE najlepsze i czy masz tę myśl, mimo drobnych potknięć a nawet większych błędów, i mimo tego, co cię otacza. Więc jak - masz?

Ja przez bardzo długi czas miałam poczucie własnej wartości jako mama na poziomie minus sto. Szczególnie na początku macierzyńskiej drogi, kiedy 

Dlaczego nie czujesz się pewnie, jako matka?

PRZYKŁAD 1:

Każda z nas czasami czuje się nienajlepszą matką. Często niesłusznie, bo poród przez cesarskie cięcie, niepowodzenie w karmieniu piersią czy nawet nabity guz u maluszka nie świadczy o tym, że coś z naszym macierzynstwem nie tak. Jednak bardzo łatwo wbijamy sobie taką myśl do głowy. I hodujemy "podlewając" obficie medialną papką złożoną z idealnych mamuś w serialach, reklam pokazujących, że trzeba używać pieluszek X i kosmetyków Y, żeby na miano doskonałej matki zasłużyć i artykułów pseudopsychologów [czasami piszących blogi ...;)]. A kiedy już to niskie poczucie wlasnej, macierzyńskiej wartości tak w nas urośnie, że frustracja wylewa się uszami, zaczynamy szukać sposobu, by poczuć się lepiej w swojej maczynej skórze ...

PRZYKŁAD 2:

Bywa i tak, że po prostu wiesz i czujesz, że nie spełniasz się w roli mamy tak, jakbyś chciała. Wiesz, że powinnaś i mogłabyś spędzać więcej czasu ze swoim dzieckiem, ale seriale i internety są silniejsze. Wiesz też, że niepotrzebnie drzesz na dziecko japę i że to nic nie daje, a mimo to nie masz cierpliwości, by szukać innej drogi. Masz w dupie, czy twoje dziecko siedzi przed laptopem, czy ogląda książki, grunt, żeby mieć spokój. Bo patrzysz na tę Kaśkę z klatki obok, która huśta się ze śmiechem razem ze swoim Kajtusiem, bo słuchasz  Anki, która n zebraniu rodziców opowiada, jakie pomoce naukowe robi dla synka, bo nie możesz przestać myśleć o tej rodzince, którą widziałaś nad morzem, jak antastycznie się razem bawili - bez krzyku, nerwów i spiny - i myślisz sobie: "Eeee, ja tam nie mam czasu / cierpliwości/ głowy do tego". A tak naprawdę wiesz, że gdybys chciała, to byś miała i mogłoby być o wiele fajniej niż jest - i tobie, i dzieciakom...

PRZYKŁAD 3:

Dopisz sobie, co tam chcesz. Bo powodów niskiego poczucia włąsnej wartości jest wiele. W macierzyństwie też. Może mama cię dołuje, twierdząc, ze ona wie lepiej? Może nie masz wsparcia partnera? Może zaszłaś w ciążę z zaskoczenia i teraz jest ci podwójnie trudno? Dopisz własną historię...

Jak sprawić, że poczujesz się lepszą mamą?

Ja bardzo długo szukałam na to sposobu i moja droga do swiaodmego macierzyństwa była długa, ale okazuje się, że są takie mamy, które mają przepis na magiczny eliksir i wystarczy chwila, aby poczuły się same ze sobą lepiej ...


Znajduję je w internetach każdego dnia: w grupach, na forach, nawet pod zwyczajnym zdjęciem na facebooku i czasem na własnym blogu. Tu jest ich najwięcej. Właśnie po to przychodzą: ŻEBY PODNIEŚĆ WŁASNĄ SAMOOCENĘ KOSZTEM INNYCH MAM! 

To takie proste! Wystarczy namierzyć taką, której dziecko jeszcze sika w pieluchy albo taką, która za długo [według nich] karmi piersią, tudzież tę, co rodziła przez CC i śmie twierdzić, że to był prawdziwy poród i po prostu jej dowalić. Pieprznąć jakiś błyskotliwy komentarz w stylu: "Co z ciebie za matka, skoro twoj dwulatek jeszcze nie sika na nocnik? Mój miał pół roku, jak zaczął wołać. " albo "Phi, cesarka - wydobyciny! Ja przezyłam poród bez znieczulenia, więc mogę się nazywac prawdziwą matką, ale nie ty!" i ... od razu czujesz się lepiej! Normalnie rośniesz w swoich oczach o 10 centymetrów! Nagle wydajesz się sama sobie taka zajebista na tle tych nieudacznic, co to niedość, że nie potrafią dzieciaka nauczyć sikać do kibla, to jeszcze chwalą się tym w internecie! I cóż ... Dają ci tak doskonałą okazję do podbudowania swego matczynego ja!

W realnym życiu też trudno nie zauważyć mamuś, które kiedy tylko wyczują okazję, zmieniają się w trollice... [Dla tych, którzy nie wiedzą: https://pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie].]. Kiedyś łatwo dawałam się nabrać na to ich gadanie. Tak łatwo mogły sprowadzić mnie do parteru, a sobie poprawić samopoczucie. Głupim komentarzem. O mleku, pieluchach, kąpaniu, pierwszych krokach, nawet o kolorze kupy.

Dziś ... Dziś już nie pozwalam się tak łatwo zaszczuć. Czasami umiem zaciekle bronić swoich racji, a innym razem umiem po prostu odpuścić, bo wiem, że to, jaką jestem mamą to tylko moja sprawa i mój wybór. Dziś mi tych mam po prostu żal ... 

Bo to smutne, że muszą w taki sposób poprawiać sobie samopoczucie. Bo to wyżywanie się na innych często bierze się z nieskiego poczucia własnej wartości i z osamotnienia. Bo może one nie potrafią [a może nie chce im się?] znaleźć innego sposobu na to, by poczuć się lepiej?

W takim razie teraz serio: jak poczuć się lepiej jako mama?

Skoncentrować się na sobie i swoim dziecku, a nie Kaśkach i Ankach z sąsiedztwa tudzież z bloga takiego i takiego.  Tylko tyle i aż tyle. Tak proste, że aż trudne. Ale działa. Zaręczam!

Jeśli jeszcze kiedyś przeczytasz, że jesteś do niczego, bo urodziłaś przez CC albo za krótko karmiłaś piersią - uśmiechnij się!

Bo przecież wiesz, że robisz dla swojego dziecka wszystko, co tylko możesz i potrafisz! A skad to wiesz? Ano stąd, że twoje dziecko codziennie zaplata ci rączki na szyi i powtarza, jak bardzo cię kocha! Bez względu na to, jakim mlekiem je karmisz, w jaki sposób przyszło na świat, czy odpieluchowało się w wieku roku czy trzech lat, czy nosi czapeczkę czy nie i czy bawi się zabawkami znanej marki czy tymi odziedziczonymi po trzech kuzynach. I nawet bez względu na to, czy urodziło się przed czy po wejściu 500+ ;).


Bo ty nie musisz poprawiać sobie samopoczucia kosztem innych mam. Wystarczy ci uśmiech twojego dziecka i pewność, że oboje jesteście po prostu szczęśliwi!


Ten tekst chodził mi po głowie od dawna, ale kiedy kilka dni temu przeczytałam u Agaty z Kurnikowo wpis "Matka matce wilkiem" wiedziałam, że muszę to napisać. Chyba większości z nas zdarzyła się podobna sytuacja, jak ta opisana przez Agatę. Tekst Agaty przeczytacie na jej blogu: Matka matce wilkiem.
14:16

Tamta dziewczyna

Napisała , w

Czasami pamiętasz ją tylko jak przez mgłę. W codziennym biegu pomiędzy domem, a pracą, w natłoku zmartwień i problemów, w obliczu życia przesuwającego się jak film w przyspieszonym tempie. Gdzieś tam ci świta, że taka była. Beztroska, pełna energii, z mnóstwem marzeń, trochę szalona. Nosiła sukienki w kwiatki i ne bała się pofarbować w liceum włosów na fioletowo. Kim jest tamta dziewczyna? ...


Bywają jednak i takie dni, kiedy przymykasz powieki i niemal czujesz ten jej optymizm, słyszysz ten szalony śmiech, widzisz, jak wyciąga o trzeciej w nocy swoją paczkę znajomych nad jezioro. Zazdrościsz jej. Myślisz: "Ona to miała dobrze!".

A potem otwierasz oczy i znów widzisz tylko furę prania do poskładania, obiad na jutro do ugotowania, dzieci, które potrzebują, by spędzić z nimi czas i rachunki do opłacenia. Tak szybko zapominasz o tamtej dziewczynie ...

TAMTA DZIEWCZYNA wraca w twoich wspomnieniach też wtedy, kiedy kolejny raz kłócisz się z facetem o jakąś bzdurę. Kiedy rzucone w łazience skarpety przesłaniają ci idiotycznie cały świat, a wieczorem znowu odwracasz się do niego plecami ...

Ona nie widziała tych nieszczęsnych, przysłowiowych skarpet, a nawet jak widziała, obracała to w żart. Bo kto by tracił cenny czas na kłótnie o takie bzdury? Nie ona! Całowała go, żeby zamknąć mu usta, kiedy chciał powiedzieć coś, co ją wkurzy. I smiali się oboje do rozpuku.

TAMTĄ DZIEWCZYNĘ masz przed oczami, gdy stoisz przed lustrem i tak bardzo się sobie nie podobasz. Za gruba, za chuda, nie taka. I jeszcze te ciuchy - przecież nie wypada ci nosić spodni z dziurami i trampków - jesteś mamą ...

TAMTA DZIEWCZYNA

 to nie przyjaciółka sprzed lat ani celebrytka,

 która była twoją idolką. 

TO TY!

TO JA!


Pamiętasz, jak obiecywałaś sobie, że nie zmienisz się, kiedy zostaniesz mamą? Że twój związek zawsze będzie tak świeży i romantyczny jak na początku? Że codzienne problemy, pośpiech i opinia innych ludzi nie sprawią, że zapomnisz o sobie? Ja pamiętam doskonale ... A jednak nie dotrzymałam danego sobie słowa, a przynajmniej nie do końca ...

Za często zapominam o tamtej dziewczynie - o sobie. Zapominam o tym, że jestem nie tylko mamą i panią domu, ale też kobietą. Zapominam o tym, by między gotowaniem obiadu a sprawdzaniem maili, po prostu przytulić się do męża. Że gówno obcym ludziom do tego, jak się ubieram, co robię i czy to według nich przystoi matce dwójki dzieci. Wreszcie o tym, że tak niewiele rzeczy naprawdę muszę, a większość mogę. 

Kocham swoje życie. Jestem mamą, bo bardzo tego chciałam i nie żałuję ani minuty. Lubię ten spokojny dom, obiad gotujący się na kuchence i odgłosy "Atomówek" w tle. Jednak wiem, że powinnam zawsze pamiętać, że TAMTA DZIEWCZYNA to ja! 

Tu nie chodzi o malowanie paznokci, robienie sobie maseczek i noszenie kiecek. 
Nie chcę pisac kolejnego cudownego poradnika o tym jak pielęgnować w sobie kobiecość będąć mamą.
 Chodzi o to, żebyśmy nie zapominały, że nie musimy się zmieniać dlatego, że rola mamy, pani domu i żony tego od nas wymaga!
Nie musimy co rano wstawać, jakbyśmy kij połknęły i z lękiem myśleć, czy uda się dzisiaj doskonale wszystko ogarnąć [bo doskonale nie istnieje a w życiu nie chodzi o to, by wszystko ogarniać]. 
Nie wolno nam dać się pożreć rutynie, stłamsić codziennym problemom tej iskry, która sprawia, że potrafimy nawet pieprznąć wszystko i pieniądze odłożone na nowe meble wydać raz na weekend nad morzem! 
Nie możemy pielęgnując dzieci przestać pielęgnować miłości i dać wbić się w kubraczek idealnej mamy i pani domu, który za Chinu Ludowe nam nie pasuje!

Pewnie, że życie nas zmienia, ale pewne rzeczy zmieniają sie tylko wtedy, kiedy tego chcemy.! Noś więc podarte dżinsy albo sukienki - jak ci wygodnie, zostaw czasem dzieci na noc z babcią i jedź z mężem na imprezę albo wsiądźcie na motor i jedcie, gdzie was oczy poniosą, nie rezygnuj z tego, co kochasz robić, miej hobby, bo ono czyni cię szczęśliwsza, olej to, co mówią inni ludzie o tym, jaka powinnaś być i co robić!





Pamietaj 


TAMTA DZIEWCZYNA to TY! 


Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej! 







Sukienka: fasardi.pl
Buty: stili.pl
21:10

"Maleńki król" Taro Miury - współczesna bajka o miłości.

Napisała , w

Są takie książki, maleńkie niepozorne książki, które chwytają za serce od pierwszego przeczytania a potem sprawiają, że chce się je czytać jeszcze i jeszcze ... Taki właśnie jest  ten oto"Maleńki król"!



Czarna okładka z dosyć "surową" ilustracją przedstawiającą głównego bohatera jest intrygująca, ale nie zpowiada całego ogromu pięknych emocji, które wywoła w was ta książka! To, co znajduje się w środku sprawi wspaniałą niespodziankę małym i dużym czytelnikom!

Japoński autor książek obrazkowych Taro Miura w niezwykle prosty, a jednoczesnie nieco meaforyczny sposób opisuje w tej książce to, co w życiu najważniejsze. Przesdtawiając njmłodszym czytelnikom postać tytułowego Maleńkiego Króla ukazuje go jako bogatego, mieszkającego w pięknym pałacu, posiadającego służbę i wojsko i mogacego spełniać wszystkie swoje zachcianki, a jednak ... SAMOTNEGO człowieczka... Cóż mu po wszystkich dobrach materialnych, które posiada kiedy nie ma z kim się nimi dzielić, a jego serduszko pozostaje PUSTE? ...

Pewnego dnia jednak życie smutnego małego króla się odmienia. Poznaje on wielką księżniczkę, a miłość i szczęście wypełniają odtąd każdy jego dzień! Poza tym pałacowe komnaty, wielkie królewskie łoże i łazienkę z fontanną zamiast wanny wypełnia jeszcze gwar dziesięciorga dzieci ... :).


Julka po przeczytaniu stwierdziła, że ta książka jest "po prostu urocza a w dodatku romantyczna" i często czyta ją bratu przed snem, a ja się z moją córką zgadzam w stu procentach! 







"Maleńki król" Taro Miury został wydany nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry. Koniecznie odwiedźcie ich stronę, bo znajdziecie tam wiele innych wspaniałych książek:http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/



14:57

Gry i puzzle idealne na wakacje (+ konkurs z Kapitanem Nauką).

Napisała , w


Kiedy w wakacje przychodzi czas na chwilę wytchnienia od pływania, plażowania i wycieczek, niezawodne są ciekawe gry planszowe i puzzle. Wydawnictwo Edgard - Kapitan Nauka - wie, czym zająć dzieciaki, aby było wesoło, ciekawie, kreatywnie i edukacyjnie. "Zwierzaki Bystrzaki", "Loteryjka Pory Roku" i puzzle z serii "Układam i Opowiadam" towarzyszą podczas wakacji Julii i Szymonowi...




PUZZLE UKŁADAM I OPOWIADAM

Puzzle to tak wszechstronnie rozwijająca zabawka, że chyba nie ma rodzica, który by ich nie lubił! No chyba, że mamy dziekcu pomagać ułożyć takie z 1000 elementów ... ;)

Seria UKŁADAM I OPOWIADAM to duże 24-elementowe puzzle z dołączonym plakatem ułatwiającym układanie, ktory może też stać się ozdobą dziecięcego pokoju. Poradzi sobie z nimi już 3-latek, ale ze względu na swoją nietypową formę spodobają się też starszym dzieciom. Każdy element tworzy nie tylko całość obrazka, ale też historyjki, którą można opowiadać w czasie układania. 

Puzzle są solidnie wykonane i zamkniete w niedużych pudełkach, dzięki czemu doskonale się sprawdzą zarówno podczas zabawy w domu jak i na świeżym powietrzu - co widać na załączonym obrazku :).

Serię poleca m.in. Qulturka.pl, dzielnicarodzica.pl oraz portal dziecisawazne.pl. 





LOTERYJKA, PORY ROKU

"Loteryjka Pory Roku" to gra edukacyjna, która ma za zadanie rozwijać wiedzę najmłodszych dzieci na temat otaczajacego nas świata - pogody, ubioru, następstw pór roku, ale też ćwiczyć refleks, spostrzegawczość i koncentrację.

Gra m 4 warianty trudności, dzięki czemu zagrają w nią zarówno młodsze jak i starsze dzieci. Loteryjka to 6 kolorowych plansz i 36 żetonów przedstawiających pory roku i typowe dla nich zjawiska oraz przedmioty.

Prosta forma, która daje naprawdę wiele frajdy, solidne wykonanie, poręczne pudełko z rączką, a także śliczne ilustracje Agaty Kopff - ta niepozorna gra ma w sobie naprawdę całe morze zalet!




ZWIERZAKI BYSTRZAKI


Bajecznie kolorowa gra, która ma aż 11 różnych wariantów! Kazdy z ich pozwala rozwijać spostrzegawczość u dzieci w różnym wieku! Rozgrywki są proste i szybkie, co się bardzo podoba moim "Żywym Srebrom", które nie potrafią długo usiedzieć w miejscu! 

Poza tym latem nie ma przecie czasu na rozgrywki ciągnące się godzinami, a chodzi raczej o urozmaicenie czasu, kiedy słońce akurat w zenicie i skwar nie pozwala chwilowo przebywać na dworze! Ta gra jest ku temu idealna!






Dzięki uprzejmości Kapitana Nauki mam pokazane w poście nowości również dla was!


Do konkursu zgłaszajcie się ---  TUTAJ ----

Miłej zabawy!



Gry kupicie na stronie wydawnictwa: Kapitan Nauka


Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz