Post Top Ad

Co z tym cycem? Czyli jak karmić, żeby wszystkim dogodzić.

Cyc albo nie-cyc - oto jest pytanie. Chciałoby się napisać dylemat stary jak świat, ale nie! To jest dylemat stary jak Internety... Bo to w Internetach zaczęła się i toczy z wielką pompą cycowa wojna. Karmiłam piersią jeszcze zanim stałam się jedną z milionów twarzy na Facebooku i powiem wam, że wtedy [a było to prawie 10 lat temu] do głowy by mi nie przyszło, że kogoś może obchodzić, czy i jak karmię moje dziecko. Nigdy nie usłyszałam żadnej uwagi w miejscu publicznym, nie zobaczyłam żadnego zniesmaczenia i nikt mnie nie wyprosił. A karmiłam w różnych miejscach.
Okazuje się jednak, że wystarczy wrzucić do sieci zdjęcie z kawałkiem piersi i przystawionym do niej dzieckiem, a rozpęta się prawdziwa burza i ocenom widoczności, wielkości i aspektów estetycznych cyca nie będzie końca...



Pierś. Biust. Cycek. Jak zwał tak zwał. Bywa też "poidełkiem" dla maleńkiego berbecia, który to znajduje w nim nie tylko mleko, ale i odporność, a przytulenie się do matczynej piersi daje mu poczucie bezpieczeństwa i ciepełka. Co nie znaczy, że trzeba karmić piersią, żeby być dobrą mamą. Powiedzmy to sobie na samym wstępie. W definicji miłości nie ma nic na temat sposobu karmienia!

Jednak jeśli już karmisz piersią to według mnie jest kilka niezaprzeczalnych faktów i prawidłowości:

a) Twojego kilkumiesięcznego maluszka nie obchodzi, czy jesteś w domu czy akurat w autobusie, kiedy zachce mu się pić albo jeść

b) nie jesteś zboczeńcem, który czerpie przyjemność z obnażania piersi publicznie - jesteś matką, która chce nakarmić swoje dziecko

c) ludzi w świecie realnym rzadko specjalnie obchodzi twój cycek

d) ludzi w świecie wirtualnym twój cycek obchodzi bardzo

e) faceci raczej zgodnie nie krytykują publicznego karmienia piersią i naiwnie uważam, że nie ma to nic wspólnego z ich pociągiem seksualnym

f) kobiety są podzielone, ale spora grupa wyraża swoje zniesmaczenie, oburzenie i wirtualny rzyg głośnym wklepywaniem komentarzy na Fejsie, blogach i forach

Trzeba przyznać, że dwa ostatnie punkty są dosyć ciekawe. Dziwne nawet. Dziwne, że facetowi nie przeszkadza, ze jego kobieta pokazuje jakiś tam kawałek piersi publicznie i nie jest zazdrosny. Przeszkadza natomiast innym kobietom. Często też matkom. Przeczytałam ostatnio u Piwnookiej jak wprost kobiety pisały, że nie chcą by ich faceci mieli przed oczami taki widok. Czyli zazdrocha. O karmiący cyc. Serio?
Widok jedzącego dziecka nie brzydzi facetów.


Więc co z tym cycem?
 

Nic. Cyc był, jest i będzie. Jako część ciała, symbol seksualny i "urzadzenie" do karmienia potmostwa. Od zarania dziejów bez zmian.

Karmić czy nie karmić?


Karmić. Jakkolwiek. Byle karmić, a nie głodzić.

I jak dogodzić wszystkim?

Nijak. Jak jakiś filozof internetów powiedział: "Nie jestem Nutellą, żeby mnie wszyscy lubili". Twój cycek też nie jest Nutellą.  Niech nie lubią. Co ci po lubieniu obcych ludzi? Ano nic. Szczególnie, że nikomu nie robisz krzywdy karmiąc. Nawet, jak ci kawałek biustu wystaje. Serio!


Mnie może ostentacyjnie wywalona pierś nie zachwyca, ale ...


... i nie obrzydza. Sama karmiłam dwoje dzieci i zdarzało mi się karmić w poczekalni u lekarza, w sklepie, w parku czy niemal w przydrożnym rowie :P Nie wywalałam piersi specjalnie komuś przed oczy, zakrywałam się tak, jak mogłam, ale też nie nakrywałam dziecka szczelnie kocem w upał tylko dlatego, że komuś mógłby przeszkadzać kawałek mojej wystajacej spod bluzki piersi w czasie karmienia głodnego dziecka.

Cenię intymność. I uważam, że naprawdę większość matek karmiących ja ceni. Naiwnie (!!!) wierzę, że żadna nie obnaża się celowo po to, by wystawić komuś cycek przed oczy i sama nie czuje się do końca komfortowo musząc nakarmić maleństwo w miejscu publicznym. Ale czasem po prostu trzeba.

Brzydzi mnie obsikany pijak pod sklepem, psie gówno na chodniku i parę innych rzeczy ...

... na ogół śmierdzących, śliskich, takich, w które można wdepnąć albo ewentualnie demoralizujących.

Wiem, że są gusta i guściki, wstydy i wstydziki pewnie też a i obrzydzać, oburzać i zawstydzać mogą różne rzeczy. Mimo to jakoś trudno mi zrozumieć, że koło psiej kupy przechodzi się obojętnie, obdartą Cygankę z płaczącym dzieckiem na ręku mija się jak powietrze, roznegliżowane tancerki w teledyskach puszcza się dzieciom, a karmiąca pierś obrzydza, oburza i zawstydza. To jest cholernie dziwne i chyba świadczy o tym, na ile nasza moralność wywróciła się do góry nogami...


Dajcie więc już spokój tym biednym piersiom...


... na ławce w parku, przy stoliku w restauracji, między półkami w supermarkecie. 
Dajcie spokój matkom.
Dajcie spokój zażenowanym, które wstydziły się do tej pory wyjsć w bikini, ale dla swojego dziecka pokażą ten nieszczęsny kawałek biustu. 
Dajcie spokój wkurzonym, które nakarmiły dziecko przed wyjściem tak, jak wspaniałomyślnie radzicie, ale ono jednak postanowiło być głodne w Biedronce.
Dajcie spokój zawstdzonym waszym zniesmaczonym wzrokiem i klnącym w duszy: "Kurwa, niech już sobie pójdzie dalej."
Dajcie spokój tym, którym przeciekły wkładki laktacyjne a piersi nabrzmiały jak arbuzy i przebierają nogami z bólu karmiąc ukradkiem w parku.
Dajcie spokój nawet tym, które za słabo się zakrywają, karmią niekulturalnie (w waszym subiektywnym odczuciu) albo w niedpowiednim dla was momencie.


Dajcie spokój karmiącym cyckom - jest tyle innych rzeczy, które powinny was oburzać, obrzydzać i zawstydzać. Naprawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram