Post Top Ad

13:27

TOP 6 naszych ulubionych gier planszowych.

Napisała , w

Planszówki – kto ich nie lubi? Nie zastąpi ich żaden tam Xbox czy Play Station! W naszym domu gry już się nie mieszczą: stoją na półkach, są pochowane w szafkach, a nawet poukładane na podłodze. Lubimy sobie pograć wieczorami, w weekendy czy podczas rodzinnych imprez. Zobaczcie nasz TOP 6!



 1. 5 SEKUND 





TREFL stworzył grę, która jednocześnie edukuje i wywołuje salwy śmiechu. Dla mnie to połączenie doskonałe! Gra „5 sekund” towarzyszy nam zarówno podczas rodzinnych wieczorów jak i imprez, kiedy to grają w nią dzieci, ciocie, wujkowie, babcie i każdy komu jeszcze przyjdzie na to ochota. Bo „5 sekund” to gra dla każdego!

O co w niej chodzi? Na 372 kartach umieszczone są pytania z różnych kategorii. Gracze ustawiają pionki na planszy i jak w większości gier planszowych dążą do tego, by jak najszybciej dotrzeć do mety. Mogą to zrobić dzięki prawidłowemu odpowiadaniu na pytania z kart, ale – uwaga – na każdą odpowiedź mają tylko 5 sekund! Czas odmierza specjalny czasomierz, a przeciwnicy oceniają, czy wymyślone przez gracza odpowiedzi są prawidłowe. Dawka pozytywnych wrażeń gwarantowana!


W zestawie:

  • 372 karty z pytaniami (744 pytania)
  • 6 kart „Następny”
  • 6 kart „Zmiana”
  • 6 pionków
  • Specjalny czasomierz
  • Plansza
  • Instrukcja





Popularna i znana z reklam telewizyjnych gra firmy HASBRO okazała się naszym kolejnym hitem. Czasem bywa tak, że to, co tak usilnie reklamowane, bywa słabe, ale nie tym razem! Grając w „Zgadnij kto to?” możesz poczuć się prawdziwym detektywem. Na podstawie odpowiedzi na pytania zadawane graczowi po przeciwnej stronie, musisz odgadnąć, którą postać miał na myśli. W zestawie znajdują się dwie plansze: jedna z twarzami ludzi, a druga ze zwierzątkami.

Można grać na kilka sposobów: w standardową rozgrywkę, Rundę Mistrzów lub Wielkie Wyzwanie.

Rozgrywka co prawda jest dla dwóch graczy, ale u nas po jednej stronie znajduje się mama i Szymon, a po drugiej tata i Julka. I to jest doskonałe rozwiązanie dla najmłodszych graczy.

Zawartość pudełka:
  • 2 plansze
  • 4 arkusze z postaciami
  • 4 podpórki
  • 4 znaczniki postaciami
  • 2 znaczniki punktacji
  • instrukcja gry

         3.  AHOJ, PIRACI! 





Jedna z kilku gier EGMONTU, które na stałe zagościły w naszym „rodzinnym repertuarze”. Jak wszystkie gry z serii „Zagraj ze mną!” charakteryzuje się pięknym dizajnem, który nie tylko cieszy oko rodzica, ale i pobudza wyobraźnię oraz zachęca do gry dzieci. Drewniane stateczki płyną po morzu [planszy] i zbierają [drewniane] skarby. Muszą robić to bardzo rozważnie, bo po drodze czeka na nie wiele niebezpieczeństw [jak choćby przemieszczające się po planszy tornado], a jednorazowo mogą dowieźć do portu tylko 7 skarbów. Wygrywa gracz, który jako pierwszy umieści w swoim porcie 9 skarbów.

W zestawie:
  • plansza
  • 4 drewniane statki
  • drewniane skarby
  • tornado
  • insrukcja



Uwielbiam wszelkie odmiany Scrabbli i staram się zarazić tym uwielbieniem resztę rodziny. Całkiem skutecznie! „Scrabble Junior” to wersja dla najmłodszych, w którą jednak z powodzeniem można grać całą rodziną. W pudełku znajdują się dwa warianty gry: „Słowa i obrazki” oraz „Kolory i żetony”. W pierwszej wersji łączy się literki na planszy układając słowa na podstawie obrazków, a w wersji drugiej przeznaczonej dla nieco starszych dzieci, układa się wyrazy próbując ustawić literki na premiowanych polach.



Zawartość pudełka:
  • dwustronna plansza
  • 84 płytki z literami
  • 30 żetonów
  • woreczek
  • instrukcja

5. GRZYBOBRANIE  



Kto z nas nie zbierał grzybów na tej planszy w dzieciństwie? Teraz GRANNA obdarzyła tę popularną planszówkę zupełnie nową grafiką. Jak w „starej wersji” poruszamy sę po planszy – lesie i zbieramy grzybki, aczkolwiek gra została urozmaicona i wzbogacona. Graczom przeszkadzają zwierzątka biegające po lesie, ale są i takie, które pomagają. Na grzybiarzy w ostępach lasu czycha też straszna czarowica, która za wszelką cenę chce pokrzyżować im plany.Oczywiście zwycięzcą zostaje ten, kto zbierze najwięcej grzybów i dotrze do mety.

Bardzo mnie cieszą takie „powroty” i rodzinne granie w gry, które paiętam z własnego dzieciństwa!

Gra dla 2-4 graczy rekomendowana od 4 roku życia.

Zawartość pudełka:
  • plansza
  • 25 grzybków
  • 18 żetonów ze zwierzątkami
  • ściany chatki czarownicy
  • 4 pionki
  • 4 koszyczki
  • kostka do gry
  • instrukcja





Kolejna gra wydana przez EGMONT. Tym razem o nieco wyższym poziomie trudności – przeznaczona dla dzieci od 8 lat [ale dla młodszych są „SŁOWO STWORKI”]. Troszkę kojarzy się z legendarną już grą – powiedziałabym kartkową ;) - w „Państwa i Miasta”. Tutaj też wymyślamy słowa z różnych kategorii [o kategorii decyduje rzut kostką], tyle, że dodatkowo muszę one zawierać w sobie dwie uwidocznione na kartach litery. Na odpowiedź mamy 30 sekund. Tytułowe „Słowo
stwory” to urocze potworki, do których przypisane są punkty. Pożerają one karty graczy, ale w zamian dodają na ich konta cyferki. Wygrywa gracz z największą ilością punktów.

Gra posiada dwa warianty: łatwiejszy dla dzieci od 8 lat i trudniejszy rekomendowany od 12 roku życia. Przeznaczona jest dla 2-7 graczy.

Zawartość pudełka:
  • 72 karty liter
  • 7 kart z jokerem
  • 7 kart pomocy
  • 7 płytek aktywności
  • 4 żeony rundy
  • 40 Słowostworów
  • 4 kostki
  • 24 naklejki na kostki
  • 1 klepsydra
  • 1 znacznik gracza startowego
  • instrukcja

Szeroki wybór gier planszowych i nie tylko znajdziecie w sklepie hulahop.pl



Podzielcie się waszymi ulubionymi planszówkami. W co lubicie grywać całą rodziną?


[Grafiki pochodzą ze strony sklepu hulahop.pl]


07:53

Łatka

Napisała , w

"Przypinać komuś łatkę - przypisywać komuś negatywną cechę lub zachowanie." Jesteś łobuzem. Jesteś głupi. Jesteś nieukiem. Jesteś nadpobudliwa. Zawsze broisz. Zawsze bijesz inne dzieci. Nic nie umiesz. Beksa. Maruda. Nieudacznik. Gamoń. Ciapa. 

Ile razy twoje dziecko usłyszało podobne słowa?



Nikt nie lubi łatki nosić. Wszyscy wiemy, że to nie fair ją komuś przypinać. A jednak tak często to robimy. My, rodzice, robimy to - często nieświadomie -własnym dzieciom i najbliższe otoczenie również "obdarowuje" nasze dziec łatkami. Znam to doskonale. Mam dzieci z łatkami. A ty? Pomyślałaś kiedyś, jak twoje dziecko się z taką łatką czuje?


"Dzika" ona, niegrzeczny on...

Julka od zawsze jest dzieckiem szalenie ruchliwym, wygadanym, kontaktowym i ogólnie takim, które ani minuty nie usiedzi w miejscu. Czy ona jedna na świecie? Oczywiście nie. Takich małych wicherków jest pełno. Nie każde dziecko siedzi cichutko w swoim pokoju i pół dnia ogląda książeczki. Rzekłabym nawet, że chyba żadne... No ale w naszym środowisku podobno góruje nad innymi dziećmi. 

"Bo ona to ZAWSZE musi gdzieś wejść!', "Ona NIGDY nie usiedzi w miejscu!", "Ona ZAWSZE coś "wystroi"!", "Ona UCZY moje dziecko złych rzeczy" "Ona MUSI ciągle broić!", "Ona ZA DUŻO gada!". Słyszy to od najmłodszych lat. A to od pani w szkole, a to od cioci, a to od babci...  Wreszcie rodzic przesiąknięty tymi ocenami innych, sam niejednokrotnie zaczął miewać tego typu myśli i niestety głośno je niekiedy wyrażać...

Szymon to chłopak charakterny. Nie ma co ukrywać. Indywidualista. Szybko się denerwuje. Szczególnie, że ma pięć lat, a to wiek dość burzliwy. :P Stał się więc podwórkowym łobuzem. Bo lubi postawić na swoim["po swojemu" to ostatnio jego ulubiony zwrot]. Bo zdarza mu się w złości uderzyć. Jak wielu chłopcom w jego wieku. Ale stał się łobuzem i już. I co złego to Szymon.

Wiesz, jak to jest mieć "łatkę"?

Mówili na ciebie w szkole kujon? A może odwrotnie - głupek? Rodzice machali ręką i twierdzili: "Ona to o wszystko beczy"? Po jednym, niefortunnym zdarzeniu przez lata kojarzyli cię po upadku na oczach publiki w czasie odbierania dyplomu albo źle obciągniętej spódniczce po skorzystaniu z toalety i majtkach na wierzchu? [Serio, zdarzają się takie rzeczy...]. Łatka przykleja się łatwo i jak rzep do psiego ogona. Nie chce się odkleić często przez długie lata. A dziecko od małego nią obdarzane, zaczyna szybko wierzyć, że rzeczywiście jest właśnie takie, jak łatka mówi... I czuje się głupie, beznadziejne, niezdarne, GORSZE... 

Łatka tu, łatka tam...  

Jakbyśmy tak mieli urządzenie, które wykrywa łatki, okazałoby się, że ma jakąś co drugi człowiek pewnie. Ja w szkole byłam kujonem. W domu nadwrażliwcem. Potem sama sobie przykleiłam łatkę totalnej niezdary i beztalencia, jeśli chodzi o robótki ręczne, co okazało się totalną bzdurą. Dopiero niedawno, w dorosłym życiu, zaczęłam odrywać z siebie te łatki i wyrzucać je do kosza...

Nikt z nas nie jest niewolnikiem jednej cechy czy negatywnego wydarzenia. Nie powinien być. Ciągłe powtarzanie komuś, że jest w jakiś tam sposób "zły" prowadzi przede wszystkim do tego, że sam zaczyna tak o sobie myśleć i bywa bardzo trudno potem to myślenie zmienić... Wiem, co piszę, bo piszę to z autopsji...

Uwielbiamy przyklejać łatki. I dzieciom, i dorosłym. Widać to wszędzie. W świecie gwiazd i celebrytów któraś tam pani jest kojarzona głównie po tym, że jednego razu an koncercie niefortunnie wymsknęła jej się z sukienki pierś, jakiś sławny facet po tym, że raz nakryto go pod wpływem, jeszcze ktoś inny po fakcie, że nie ma matury. W codziennym życiu nie raz spotykam się z takimi ocenami: ten to gej [żeby nie napisać wprost - pedał], tamten to brudas, jeszcze ktoś inny grubas itd.itp. 

Nie róbmy tego dorosłym. Nie róbmy tego tym bardziej własnym dzieciom. Nie krzywdźmy ich.

Słowa mają moc

I to ogromną. Mogą zdołować, podciąć skrzydła,utwierdzać w przekonaniu, że jest się gorszym albo przeciwnie: budować wiarę w siebie, dodawać otuchy, umacniać. Ja chcę, by moje dzieci czuły tylko tę pozytywną moc wypowiadanych przeze mnie słów. Nie będę przyklejać łatek. A te, które przykleją moim dzieciom inny, będę odrywać i wyrzucać do kosza tak jak wyrzuciłam swoje własne. Powiem moim dzieciom, by nie pozwoliły się zaszufladkować, by nie stały się niewolnikami ocen innych ludzi, by nie pozwoliły przyklejać łatek sobie i nie robiły tego innym.

Do kosza z łatkami!

A ty masz albo miałaś kiedyś łatkę? Może twoje dziecko też już ją ma? Napisz mi o swoich doświadczeniach!

[Grafika: pixabay.com]


06:14

Z Waderem na plażę i do piaskownicy!

Napisała , w

Wreszcie mamy prawdziwą wiosnę! Dzieciaki doczekały się zabaw w piaskownicy, na podwórku, na plaży, a mamy odrobiny więcej luzu i odrobiny mniej bałaganu w mieszkaniu. WADER z kolei jak zwykle idealnie spełnia swoje zadanie i dba o to, by najmłodszym nie brakowało wyjątkowych zabawek do zabawy na świeżym powietrzu. 


 Wózek - przyczepa z kompletem do piasku

Duży, solidny wózek w letnich kolorach skradł moje serce! Dlaczego? Ze względu na swoją funkcjonalność, którą uwielbiam w zabawkach [i w ogóle w przedmiotach] i która sprawia, że nie jest to zabawka na jedną zabawę, a na wiele i to takich, jakie tylko podpowie wyobraźnia!

Wózek ma rączkę, dzięki której można go ciągnąć lub pchać i przewozić na nim co dusza zapragnie [prawie dosłownie, bo ma 60 kg udźwig!]. Po odczepieniu rączki zaś służy jako przyczepa, która idealnie pasuje do Traktora Giganta czy wywrotki Gigant Truck [o traktorze pisałam w zeszłym roku we wpisie "Wiosna z zabawkami Wader" - można kliknąć :)]. 

Do wózka dołączony jest komplet zabawek do piasku: wiaderko, sitko, łopatka, grabki i foremka. Nic tylko brać wózek razem z wyposażeniem na plażę i bawić się w piasku, w wodzie, zbierać muszelki i inne skarby, robić babki [tudzież "gotować zupę"]. O właśnie tak, jak robili to Szymon i Julia w minioną sobotę nad rzeką :).




Jeden komplet do piasku to mało tak jak w naszym przypadku? W takim razie może coś dla wielbicielki hitowej bajki Disneya "Vaiana"? Wiaderko z motywem z tej animacji, w komplecie z sitkiem, sporych rozmiarów łopatką i grabkami, sitkiem, młynkiem do wody i piasku oraz foremką. Jak zawsze kolorowo, estetycznie i radośnie!




WADER - polska marka, dobra marka!


Firma WADER - WOŹNIAK tworzy zabawki dla dzieci od ponad 27 lat. Ja za moment skończę 30, a więc te zabawki towarzyszyły już i mi w dzieciństwie. Doskonale pamiętam te plastikowe talerzyki i kubeczki w przedszkolu! Teraz WADER towarzyszy moim dzieciakom i wielu innym maluchom, których rodzice zaufali polskiej jakości. 

Solidne, bezpieczne i ładne


Może i to brzmi jak typowa reklama, ale co ja poradzę na to, że to PRAWDA :) ? Moje doświadczenia z zabawkami WADERA mówią same za siebie: Szymek bawi się zabawkami odziedziczonymi po 9-letnim kuzynie, a te z których "wyrasta" oddaje młodszym kuzynom. I służą, i służą, i służą... Solidne, bezpieczne i zwyczajnie ładne. Mają swoistą kolorystykę, dość prostą a jednocześnie wystarczająco szczegółową dla wyobraźni dziecka budowę, posiadają certyfikaty bezpieczeństwa i otrzymują mnóstwo nagród. Jak ich nie kochać? No jak :) ?

Zobacz zabawki na stronie producenta:

[Tekst powstał we współpracy z marką WADER - WOŹNIAK Sp. z.o.o.]


16:28

Najlepsze komplementy jakie usłyszałam od swoich dzieci. TOP 20.

Napisała , w

Dzieci są szczere i prostolinijne do bólu. Nie ukrywajmy, że bywa to kłopotliwe, ale często jest też UROCZE :).
Kto tak jak one potrafi podbudować komplementem? Kto potrafi sprawić, że w dresie i kucyku czujesz się najpiękniejsza? Kto niczym słoneczko potrafi rozjaśnić jednym zdaniem ponury dzień? Oczywiście, że nasze DZIECIAKI! 





Nie będę kłamać, że usłyszałam w swoim życiu szczególnie dużo komplementów, ale niezaprzeczalnie te najpiękniejsze, najbardziej wzruszające i najzabawniejsze usłyszałam z ust moich dzieci!

To one potrafią poprawić mi nastrój wpięć sekund i sprawić, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech! A co najważniejsze mam pewność, że są SZCZERE! 

Oto TOP 20 komplementów, jakie mama może usłyszeć od dzieci. Częstujcie się, Drogie Mamy:

1. Mamo, jesteś moim ulubionym człowiekiem!

2. Pachniesz jak czekolada!

3. Jesteś taka średnia!

4. W tej sukience wyglądasz jak księżniczka Zosia!

5. Jesteś najlepszą mamą w całym kosmosie!

6. Jakie masz piękne, żółte oczy!

7.  Mamo, jesteś jednak trochę mądra!

8. Mamo, jaki masz miękki brzuszek!

9. Wyglądasz jak mała dziewczynka!

10. Jesteś słodka jak Pusia! [nasza kotka - przybłęda]

11. Jesteś urocza!

12. Jesteś "słitaśna" i "kjutkowata"!

13. Mamo jesteś do schrupania!

14. Jesteś fajniejsza niż Spiderman!

15. Jesteś gruba! [Tak! Dla mojego rozmiaru XS to komplement!]

W naszej rozmowie na Facebooku pisałyście, jakie miłe słowa wy usłyszałyście od swoich pociech, więc ostatnie 5 miejsc należy do was:

16.  Kinga Marciniak-Łyda "Jesteś najlepszą mamą, jaką miałam."
A od drugiego dziecięcia... "Śtala, ale ładna."
17. Martyna Piekut nie wiem czy najlepsze, ale pamiętam jak jeszcze nasz zwierzak żył to Kasia powiedziała "kocham ciebie, tate i chomika"   być na równi z chomikiem- tyle wygrać 

18. Beata Węgrzyniak Mamusiu jestes moim przyjacielem tak powiedziała do mnie 2.5 letnia córeczka 

19. Aneta Skierkowska "Mamo, kosiam mocio!" czyt. "Mamo, kocham Cię mocno!" 

20.Anna Betlewicz "Jak będę duży to Ty będziesz moją żoną😊"

Rozmowa tutaj: KLIK

Przypominam sobie te słowa zawsze, kiedy czuję się podle albo ktoś "życzliwy" próbuje mi udowodnić, że jestem kiepską matką. Bo to moje dzieci wiedzą najlepiej, jaką mamą jestem. Twoje też wiedzą, że jesteś najlepsza!
07:56

Gdy kilkulatek przychodzi w nocy do łóżka rodziców...

Napisała , w

Taka byłam zadowolona, że moje dzieci od malutkiego śpią ładnie w łóżeczku. Zarówno Julka jak i Szymon po karmieniu i odłożeniu do łóżeczka, raz dwa na powrót zasypiali. Nie, żebym była jakąś przeciwniczką spania z niemowlęciem, ale jednak podobał mi się taki stan rzeczy.
Tymczasem gdy Julka podrosła i miała jakieś 4-5 lat, nagle przestało jej się podobać własne łóżko i zaczęła w nocy przychodzić do naszego. Od jakiegoś czasu Szymek robi identycznie. Co zrobić w takiej sytuacji? Odprowadzać do siebie? Pozwalać spać z rodzicami? Czy może jeszcze coś innego?



Razem czy osobno? 

Spór o to, czy niemowlę powinno spać w swoim łóżeczku czy z rodzicami rwa nie od dziś i przybiera naprawdę "ostre" formy.  Zwolennicy i przeciwnicy mają swoje argumenty i jako mama dwójki dzieci, która swoje doświadczenia ma, nie mogę się częściowo nie zgodzić i z jednymi i z drugimi. Nie da się ukryć, że spanie z maluszkiem w jednym łóżku ma swoje plusy i minusy.

Wśród plusów wymienia się przede wszystkim: bliskość, poczucie bezpieczeństwa zapewniane dziecku przez cały czas i wygodniejsze karmienie piersią, Spanie z dzieckiem jest zgodne z zasadami Rodzicielstwa Bliskości. Minusów niestety jest sporo: w łóżku rodziców jest nie do końca bezpiecznie (można dziecko przygnieść [wiem, wiem, że jest się ostrożnym, ale jednak zawsze jest jakiś procent prawdopodobieństwa], maluszek może spaść [szczególnie, gdy zaczyna już być ruchliwy], materac nie jest dostosowany do małego ciałka [co sprzyja problemom z napięciem mięśniowym choćby], udowodniono, że spanie z dzieckiem sprzyja występowaniu Syndromu Nagłej Śmierci Łóżeczkowej, jest prawdopodobieństwo, że rozluźni to więzi małżeńskie...  No ilu ludzi, tyle zdań..

Moje dzieci miały swoje łóżeczka i to jest dla mnie pewnik, że mieć powinny. Z założenia i bez marudzenia spały jako niemowlaczki u siebie. I to nie, że jakoś na siłę, że musiały, że odkładała je do swoich łóżeczek z płaczem. Po prostu im było tak dobrze, a mnie tym bardziej.

Przedszkolak w łóżku rodziców? Lęki nocne i koszmary senne.

Przyszedł jednak taki moment, w którym nasze dzieci zaczęły same przydreptywać do naszego łóżka. Najpierw Julka mając jakieś 4 latka, a od niedawna robi to Szymon - 5-latek.

Ten okres przedszkolny to ważny i trudny czas dla dziecka, szczególnie pod względem emocjonalnym. Dziecko z jednej strony zaczyna coraz bardziej panować nad swoimi emocjami, ale z drugiej coraz więcej ich odczuwać. Pojawiają się też lęki nocne i koszmary.

[źródło]

Tak twierdzą specjaliści i u obojga moich pociech tak właśnie było. Julka miała bardzo silne lęki nocne przez dosyć długi czas. Spała niespokojnie, budziła się z płaczem, mówiła przez sen, a nawet zdarzało się jej nieomal lunatykować. Przyznam szczerze, że potrafiła nam napędzić tym niezłego stracha! Jednak kiedy spała z nami, lęków i koszmarów nie było... Przedszkolak też potrzebuje bliskości rodziców. Czasem nawet w nocy!

Od jakiegoś czasu w nocy zaczął budzić się Szymon. On, który dotąd spał jak kamień w swoim łóżku i z dumą mówił, że jest duży i śpi sam. Momentalnie przypomniała sobie nocne wędrówki Julii w jego wieku. To ten czas. Widocznie dla obojga naszych dzieci trudny. Przytulamy więc Szymka w naszym łóżku i śpimy razem do rana...


A jeśli się nie odzwyczai?

Znam przypadki, kiedy dziecko sypia z rodzicami do 12 roku życia albo i dłużej.Przyznam, że nie chciałabym tego. Spanie z dzieckiem tak, ale w rozsądnych granicach. Jeżeli ono potrzebuje w danym okresie swojego życia tej nocnej bliskości, to ja mu ją daję, ale czas mija, dziecko się rozwija, mijają koszmary i lęki [jak twierdzą specjaliści najczęściej do końca 5 roku życia, choć bywa, że trwają i do okresu dojrzewania...] i ta potrzeba dziecka stopniowo maleje. Może się narażę rodzicom wychowującym ściśle według zasad RB, ale wyznaczyłam granice i koniec wspólnego spania.

Jak się zabrać za przeprowadzkę na powrót i na dobre do własnego łóżeczka?


Po jakimś czasie zaczęłam po prostu odprowadzać Julkę z powrotem do łózka, tam całować ją na dobranoc i okrywać kołderką. Początkowo obiecałam jej, że posiedzę w kuchni [obok ma pokój] aż zaśnie. Stopniowo zaczęłam zostawiać jedynie włączone w kuchni światło. Nie zostawiałam jej jednak samej płaczącej i przestraszonej. Cierpliwość to podstawa. Bywało, że przychodziłam po kilka razy wołana, by dać jeszcze raz buziaka. Pomocny okazał się też ulubiony miś. Zadziałało.  Za jakiś czas przyjdzie pora na Szymka. Będę działać według tego samego planu. 


Jak wspomagać spokojny sen przedszkolaka?

Lęki nocne  i koszmary u kilkulatków to dwie różne sprawy. Dziecko obudzone lękiem często siada na łóżku z szeroko otwartymi, ale niewidzącymi oczami, krzyczy, wymachuje rękami, nie kontaktuje. Znam to z autopsji. To potrafi przerazić!

Naukowcy jednak uspokajają twierdząc, że jest to normalne na tym etapie rozwoju dziecka. Twierdzą jednak, także, że jedną z ich głównych przyczyn jest niedobór snu, stres oraz uwarunkowania genetyczne. [źródło] Można więc robić wszystko, by dziecko przed tym problemem uchronić  Zapewnienie spokoju wieczorem, rytuału ułatwiające zasypianie, odpowiednia temperatura i czyste powietrze w pokoju, wygodne łóżko z pewnością pozytywnie wpłyną na sen dziecka i jeśli nawet nie lęki nocne od razu nie znikną, to przestaną pojawiać się koszmary senne i maluch będzie bardziej wyspany. A to przysłuży się jego rozwojowi.

A ja się cieszę tym stanem...


Przytula się do mnie to małe ciałko i ufnie mówi, że mnie kocha. Pytany przez babcię, dlaczego śpi z rodzicami, mówi, że musi, bo przecież taka jest miłość. Urośnie w mgnieniu oka i pójdzie swoją drogą. Więc ja się cieszę tym stanem...  Cieszę się jego dzieciństwem...

Post Top Ad

Instagram