Post Top Ad

09:46

Kosmetyki Mixa - nasze pierwsze spotkanie.

Napisała , w

Kosmetyków, dermokosmetyków i emolientów na rynku jest coraz więcej. Cieszy to, że ludzie z wrażliwą, alergiczną i atopową skórą oraz rodzice maluszków mają większy wybór niż szare mydło (choć uważam, że jest niezawodne). W moje ręce - ręce alergiczki - niedawno trafiła paczuszka z kosmetykami Mixa. Wiele o nich słyszałam, ale nie miałam okazji wcześniej ich używać. Poznaj moją opinię z naszego pierwszego spotkania!



W moje ręce [które na marginesie, znów walczą z uporczywą egzemą :/] trafiła jakiś czas temu sympatyczna paczuszka z kosmetykami Mixa. Byłam bardzo zaintrygowana jej zawartością, bo sporo słyszałam o tej marce kosmetyków do skóry wrażliwej i atopowej, a wcześniej jakoś nie miałam okazji stosować tych produktów. 

Oto,co znalazłam w paczce i jakie są moje wrażenia z ponad miesięcznego testowania:

Łagodzący olejek do mycia ciała i włosów, Atopiance Mixa Baby


Olejek zamknięty w wygodnej butelce z pompką ma konsystencję ni to oliwki,  ni to żelu. Nie jest tłusty. Delikatnie się pieni i myje ciało nie pozostawiając uczucia wysuszenia. Stosowałam go zarówno do kąpieli moich małych alergików jak i dla siebie.
Kosmetyk nie spowodował u nas żadnych uczuleń ani podrażnień. A warto wspomnieć, że Julka myje się głównie w szarym mydełku ze względu na alergie na większość płynów do kąpieli dla dzieci.


Informacja ze strony producenta:

"Formuła olejku została wzbogacona w odżywczy i łagodzący kompleks Omega-8, zawierający 8 komplementarnych kwasów tłuszczowych, które długotrwale koją skórę przesuszoną i ze skłonnością do atopii.

Formuła hipoalergiczna
, stworzona z myślą o delikatnej skórze dziecka, bez substancji zapachowych. Łagodzący olejek do mycia ciała i włosów ATOPIANCE otrzymał certyfikat Fundacji Europejskiego Centrum Badania Alergii – ECARF."



Emulsja łagodząca do twarzy i ciała, Atopiance Mixa Baby

Przyznam się bez bicia - podprowadziłam ją dzieciom! Spróbowałam raz i po tym, jak gładka i miękka stała się moja skóra, przestawiłam emulsję na swoją półkę. 


Emulsja ma lekką konsystencję i wygodne opakowanie z pompką Jedyny minus to fakt, że emulsja niezbyt szybko się wchłania. Trzeba chwilę odczekać po posmarowaniu się, żeby wsiąkła w skórę.


Informacja ze strony producenta:

"Emulsja łagodząca do twarzy i ciała Mixa Baby ATOPIANCE natychmiastowo i długotrwale łagodzi skórę atopową niemowląt, dzieci i dorosłych.

Odczuwalne rezultaty

Skóra jest natychmiast długotrwale i intensywnie nawilżona, a swędzenie złagodzone. Kremowa formuła długotrwale chroni skórę atopową przed uporczywą suchością i dyskomfortem."

Kojący krem nawilżający PRO - TOLERANCE, Ekspert skóry wrażliwej

Krem jako jedyny produkt z paczuszki przeznaczony był typowo dla dorosłych. To produkt z serii PRO - TOLERANCE.

Moja cera jest niestety dosyć problematyczna. Miejscami przesuszona, miejscami ma skłonność do przetłuszczania. Z przebarwieniami i pierwszymi oznakami starzenia. Niestety to właśnie moja twarz ma największą skłonność do alergii. Nie zapomnę reakcji po kremie z aloesem - przez trzy dni nie widziałam na oczy! Łzawienie, pieczenie, ból całej twarzy. Dlatego teraz bardzo uważam na kremy.

Kojący krem Mixa spowodował u mnie mieszane odczucia. W pierwszym momencie po zastosowaniu miałam nieprzyjemne uczucie szczypania w miejscach wcześniej podrażnionych, ale po chwili odczucie ustało, a twarz była dobrze nawilżona. 

Mam też jednak drugą opinię o kremie - opinię mojej mamy, której podarowałam drugie opakowanie.  Myślę, że jej słowa będą najlepszą recenzją: "Po zastosowaniu tego kremu moja skóra była jakby o 10 lat młodsza!". Mama jest zachwycona tym, jak krem Mixa wygładza, nawilża i zmiękcza skórę. Sama jest alergiczką i nie odczuwa po użyciu kremu żadnego dyskomfortu.


Informacja ze strony producenta:


"Pierwszy Lekki kojący krem nawilżający Mixa PRO-TOLERANCE, zawierający formułę stworzoną, aby nawilżać, łagodzić i zmniejszać reaktywność suchej skóry nadwrażliwej. Niewielka liczba składników pozwala minimalizować ryzyko występowania alergii. Lekki kojący krem nawilżający Mixa PRO-TOLERANCE, bez konserwantów, zapewnia optymalną tolerancję dla skóry wrażliwej, również suchej, nadwrażliwej skóry twarzy oraz okolic oczu."



Reasumując: kosmetyki Mixa spełniły moje oczekiwania. Jestem zdania, że mając skórę wrażliwą i atopową trzeba naprawdę dbać o jej potrzeby, a kosmetyki przeznaczone do stosowania od 1 dnia życia zawsze są idealnym i najbezpieczniejszym wyborem - tak dla dzieci jak i dla dorosłych!


A wy znacie kosmetyki Mixa? Stosujecie? Jaka jest wasza opinia?

Więcej o kosmetykach Mixa przeczytasz oczywiście na stronie: https://www.mixa.pl/
09:01

Tak niewiele trzeba...

Napisała , w

To jest dziecko. Dziecko tak niewiele potrzebuje do szczęścia. Miłości i beztroski. Furkoczącego na wietrze wiatraczka przy rowerze, mruczenia kota, spranego misia, biedronki na dłoni. [Odrobina błota też nie zaszkodzi]. 


To jest dziecko. Świat wojuje uśmiechem. Nie przejmuje się błahostkami. A jak ktoś je wkurza, po prostu się z nim nie bawi.


Bądź jak dziecko. Bądź szczęśliwa!


Siedzę sobie przy kawie. Z drugiego pokoju dochodzą senne posapywania moich dzieci. Kawa pachnie i wypełnia brzuch miłym ciepłem. Słońce zagląda w okno. Jest dobrze.

Mieszkanie robione własnymi rękami już bliżej niż dalej ukończenia i chociaż to nie domek z ogródkiem, to nie czuję żalu ani niedosytu. To nie metraż ma znaczenie. Nie wysokość kredytu. Nie to, co pomyślą inni [a myślą i gadają za plecami takie bzdury, że głowa mała].

Wczoraj podeszłam do męża, który boczył się na mnie od dwóch i dni i stwierdziłam: "No już. Uspokój się. Szkoda życia". I nie mam już problemu z roztrząsaniem, kto zawinił w kłótni. Wyciągam rękę pierwsza, bo czemu nie?

Niedawno siostra mówi do mnie: "Ja bym chyba wyszła z siebie, jakby moje dziecko tak robiło". Chyba - na zmianę pogody jak zwykle - Szymek z Julką przekraczali trochę dopuszczalną normę decybeli. A ja się tym już nie przejmuję. Urosną - przestaną krzyczeć. Przy okazji rozsiewać w całym domu śmiech i przytulać się do mnie wieczorem też przestaną...

Pewne osoby jeszcze jakiś czas temu wzbudzały we mnie takie odczucia, że na sam głos mój żołądek fikał fikołki. Wystarczyło jedno zgryźliwe słowo, żebym poczuła się jak gówno. Odcięłam się grubą krechą. Bo od wampirów energetycznych trzeba umieć się odciąć zamiast z nimi walczyć.Od razu lepiej.

Nie o wszystkim mogę i chcę pisać na blogu, ale ...

....przez ostatnie dwa lata przeszłam długą i wyboistą drogę, żeby dojść do tego momentu, w którym jestem dzisiaj. I umieć być jak to dziecko. Moje, twoje, każde. Dziecko, które dostrzega wokół siebie to, co NAPRAWDĘ WAŻNE i ma gdzieś rzeczy nieistotne. 

To nie jest tak, że teraz wszystko mi powiewa. Problemy były, są i będą. Życie nie jest idealne. Ale wiem już, jak niewiele trzeba, by poczuć się szczęśliwą. I nie dam sobie tego odebrać. Już nie.


Cieszę się każdym przykręconym regipsem, kwiatkiem przyklejonym do kartki, komentarzem na blogu. Potrafię się zatracić w grze w piłkę z synkiem i w ganianiu za kotem z córką.Wiem, że życie jest zajebiste, tylko ludzie bywają mniej, ale i na takich jest sposób. A ci, którzy darzą cię miłością, sprawiają, że się uśmiechasz i zapominasz o troskach, to NAJWIĘKSZY SKARB!


Ty też bądź jak dziecko. Bądź szczęśliwa!



[Wstęp do wpisu to oczywiście parafraza krążących jakiś czas temu po sieci memów. Na pewno pamiętasz teksty: "Bądź jak Ania / Marek / Zosia etc. Pozwoliłam sobie przekształcić takiego mema.]



11:03

Jak się zachować podczas burzy i nawałnicy?

Napisała , w


Lato bywa niestety nie tylko piękne, ale i niebezpieczne. Jednym z największych niebezpieczeństw mogących cię spotkać latem są burze i nawałnice. Niestety z roku na rok coraz częściej słyszy się o bardzo gwałtownych zjawiskach, takich jak nawałnica, która przeszła ostatnio niedaleko mnie - w okolicach Chojnic. Zasady bezpiecznego zachowania w razie burzy trzeba znać koniecznie!





Z dzieciństwa doskonale pamiętam nasz stały plan w razie burzy: mama zabiera teczkę z dokumentami i pieniędzmi, my swoje ukochane maskotki i biegiem przez podwórko do dziadków. My mieszkaliśmy w starym, drewnianym domu, a oni w nowym, murowanym, więc u nich był nasz azyl w razie nawałnicy. Dziadek z tatą w pełnej gotowości: w filcakach napuszczali wody do balii i wiader w razie, gdyby trzeba było gasić. Siedzieliśmy jak truśki przy stole w pokoju dziadków i liczyliśmy czas od błyskawic do grzmotów, bo dziadek nam powiedział, że tak się szacuje odległość burzy. Na szczęście nasz domek przetrwał i nigdy nic poważnego się nie stało, ale w okolicy bywało różnie...

Najważniejsze zasady bezpiecznego zachowania w czasie burzy i nawałnicy:

  1. W DOMU:

  • słuchać prognoz pogody, komunikatów Straży Pożarnej i być przygotowanym
  • przede wszystkim NIE WYCHODZIĆ Z DOMU! (chyba, że jest to naprawdę konieczne)
  • pozamykać okna i drzwi
  • wyłączyć urządzenia elektryczne z prądu
  • nie korzystać z telefonów (chyba, że to naprawdę konieczne)
  • w miarę możliwości schować rzeczy takie jak rowery, zabawki, parasole ogrodowe, stoliki, donice z podwórka/balkonu/tarasu
  • zapewnić bezpieczeństwo zwierzętom
      2. NA DWORZE - jeśli burza zastanie nas nad wodą, w lesie itp.
  • unikać drzew, słupów energetycznych i innych obiektów mogących przewrócić się w razie pioruna czy wichury
  • jeśli jedziemy samochodem powinniśmy zatrzymać się - jak najdalej od drzew, słupów itp - i przeczekać nawałnicę
  • w miarę możliwości warto dotrzeć do najbliższego domu i tam poprosić o przeczekanie burzy
  • jeśli jesteśmy na otwartym terenie (łąka, pole, boisko) należy przykucnąć
  • w żadnym wypadku nie kłaść się na ziemi!
      3. NA WAKACYJNYM WYJEŹDZIE
  • wyjść z wody - nie kąpać się w czasie burzy
  • w miarę możliwości zejść z wysokich partii gór na niższe a najlepiej schować się w schronisku
  • możesz schować się nawet w rowie, pod mostem czy wiaduktem, w jaskini
  • zachować jak największą odległość od linii elektrycznych, drzew i metalowych przedmiotów
  • nie należy stać ciasno w grupie - bezpieczniej jest się rozproszyć
      4. ZAWSZE I WSZĘDZIE!
       
      Nie koncentrować się na chronieniu przedmiotów, aut, pieniędzy i innych dóbr, a zawsze i 
      przede wszystkim na dbałości o swoje i innych zdrowie i życie!

Mam nadzieję, że takie niebezpieczeństwo nigdy was nie spotka, ale przezorny zawsze ubezpieczony - szczególnie, że przez zmiany klimatu burze są u nas coraz gwałtowniejsze, a także coraz częściej zaczynają towarzyszyć im tornada! Pamiętajcie więc o powyższych zasadach i bądźcie bezpieczni!


źródła: onet.pl, straz.swidnik.pl, dziennikzachodni.pl, tvnmeteo.tvn24.pl
grafika: pixabay.com

Zobacz inne teksty, które przydadzą ci się w wakacje: 
Co zrobić, kiedy ukąsi kleszcz?
Żmija, zaskroniec czy padalec? Jak rozpoznać i jak się zachować podczas spotkania?
13:03

Jak rozbudzić w dziecku zainteresowanie kredkami i farbami? [+ KONKURS z marką Bambino!]

Napisała , w

Wydawać by się mogło, że rysowanie i kolorowanie to czynności zupełnie naturalne dla dzieci. Nie zawsze jednak jest tak, że nasza pociecha wcześnie zaczyna interesować się zabawami plastycznymi, a czasem wręcz ma do nich niechęć. Większość rodziców martwi brak zainteresowania kredkami i arbami u kilkulatka. Też przez to przechodziłam, a potem ... zostałam przez moje dzieci niesamowicie zaskoczona! Dziś chcę ci doradzić, co możesz zrobić, by rozbudzić w dziecku zainteresowanie kredkami i farbami!




Są dzieci, które niemal rodzą się z kredką w ręku. Już w wieku 3 lat potrafią narysować coś, co rzeczywiście daną rzecz przypomina ;). A tak poważnie mówiąc, mam w rodzinie chłopca, który mając 6 lat wygrywa ogólnopolskie konkursy plastyczne i to, co tworzą jego rączki jest naprawdę piękne! Nie każde dziecko jednak garnie się do kredek i farb, a jeśli się już zainteresuje, to często jego prace mocno odbiegają od naszych rodzicielskich wyobrażeń. Czy powinno nas to martwić? I jak wzbudzić w dziecku zainteresowanie zabawami plastycznymi?

Prawda jest taka, że dzieci są różne. Jak mówią eksperci nie jest tak, że możemy nasze dzieci kształtować jak glinę, bo rodzą się one już z pewnymi predyspozycjami. Nie każdy malec będzie spędzał godziny na rysowaniu i malowaniu, a  w przyszłości będzie jak Picasso. Z drugiej strony umiejętność posługiwania się kredką i pędzelkiem jest ważna dla rozwoju zdolności manualnych i wspiera późniejszą naukę pisania. Warto więc rozwijanie tych zainteresowań w dziecku wspierać!


Jak rozbudzić w dziecku zainteresowanie rysowaniem, malowaniem i innymi zabawami plastycznymi?

  1. Przede wszystkim NIE ZMUSZAĆ. Naciskanie i wkładanie kredki w rączkę dziecka na siłę może przynieść jedynie odwrotny skutek!
  2. Pokazywać, jakie to fajne! Przede wszystkim na swoim przykładzie. Siąść przy dziecku z kredkami i kartką i rysować opowiadając przy okazji, co pojawia się na papierze. Nawet jeśli dziecko od razu samo nie złapie za ołówek, na pewno świnki, autka czy domki pojawiające się na kartce zaczną wzbudzać jego zainteresowanie. Krok po kroku!
  3. Proponować różne techniki i sposoby. Farby to nie tylko malowanie pędzlem po kartce, ale też po twarzy albo starej koszulce albo palcami po wielkim kartonie rozłożonym na podłodze! Taka forma zabawy plastycznej na pewno spodoba się kilkulatkowi bardziej! Zabawy plastyczne to też wydzieranki, robienie kartek z papieru, lepienie z plasteliny... Możliwości są nieograniczone!
  4. Dawać swobodę i pole do popisu. Nie biegać ze ścierką za malcem chlapiącym farbą po stole i nie nakazywać, że praca ma wyglądać tak jak nam się to podoba! Zabawy plastyczne muszą dawać dziecku pole do popisu dla wyobraźni! Trzeba zadbać o to, by mogło bez obaw brudzić i chlapać!
  5. Chwalić. Nawet jeśli nie od razu słońce wychodzi idealnie okrągłe, a ściany domku proste trzeba zauważać postępy dziecka. Można delikatnie wskazywać, co warto w rysunku poprawić, ale zawsze trzeba zwracać uwagę na zalety pracy, a przede wszystkim same chęci malca!
  6. Dać CZAS! Często okazuje się, że to właśnie czas był dziecku potrzebny najbardziej, by doszło do etapu zainteresowania zabawami plastycznymi! Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i nie ma nic złego w tym, że jedno pięknie rysuje w wieku 3 lat a drugie dopiero w wieku 5 bierze się za kredki i farby.
Moje dzieci potrzebowały czasu - teraz oboje uwielbiają zabawy plastyczne!

W przypadku moich dzieci kluczowy okazał się ostatni punkt mojej listy, czyli właśnie CZAS! Julia, która jeszcze jako czterolatka nie interesowała się rysowaniem w ogóle, teraz bez przerwy coś tworzy, a z plastyki przynosi same 5 i 6. Szymon podobnie - nie interesował się kredkami długi czas, aż pewnego dnia sam z siebie usiadł i zaczął rysować. Miał wtedy 4 latka. Teraz nie ma dla niego dnia bez rysowania, kolorowania, a zaczyna też sam z siebie pisać cyferki i literki, mimo że nie chodzi jeszcze do przedszkola. 
Bardzo mnie to cieszy, bo widzę, jak rozwijające są dla nich zabawy plastyczne. Począwszy od rozwoju wyobraźni, kreatywności, poprzez poznawanie świata i wyrażanie emocji aż po zdolności manualne. Sama zresztą scrapuję [możecie podglądać moje poczynania na facebookowym profilu KartOlki i w zakładce Scrapbooking], więc wiem, jak wiele daje takie tworzenie!


Kilka prac Szymona:








Bambino - przybory najlepsze od pokoleń!

Szymonowi i Julii w zabawach plastycznych, a także w szkole towarzyszą od samego początku przybory marki Bambino. Kredki i farby, które ja pamiętam ze swojego dzieciństwa nadal są najlepszym wyborem do szkoły, przedszkola i domu! Przybory zyskały nową, bardziej kolorową szatę graficzną i wzbogaciły się o złote i srebrne kolory - zarówno w kredkach ołówkowych, farbach plakatowych jak i plastelinie.

Kredki i farby wyróżniają się wyjątkowo intensywnymi kolorami. Kredki są miękkie i kolorowanie nimi staje się dzięki temu prawdziwą przyjemnością!

W rączki Szymona trafił niedawno zestaw idealny dla debiutującego przedszkolaka. W kartonowym pudełku z uchwytem znajdowały się: 

kredki Bambino 12 kolorów
kredki trójkątne 12 kolorów
plastelina 12 kolorów
farby plakatowe 10 kolorów
flamastry 12 kolorów
zeszyt w okładce laminowanej, format A5, 16 kartek, krata
ołówki do nauki pisania


Wszystkie przybory Bambino są produkowane w Polsce zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie bezpieczeństwa zabawek oraz rozporządzeniem Ministerstwa Gospodarki w sprawie zasadniczych wymagań dla zabawek. Dając je dzieciom jestem więc w 100% spokojna o ich bezpieczeństwo!










KONKURS!

 Razem z St. Majewski mamy dla was super zabawę, w której do wygrania taki oto worek pełen plastycznych niespodzianek!


  • Organizatorem konkursu jest blog Wokół Dzieci, a fundatorem nagrody St. Majewski. 
  • Konkurs dla fanów Wokół Dzieci i Kolorowy Świat Bambino
  • Zadanie konkursowe: opisz w 4-5 zdaniach twoje najpiękniejsze wspomnienie z czasów szkolnych!
  • Nagrodą jest worek pełen przyborów plastycznych pokazany na zdjęciu :).
  • Wygrywa 1 osoba.
  • Każdy może wziąć udział w konkursie tylko raz zamieszczając jedną odpowiedź w komentarzu pod Tym wpisem na blogu.
  • Zamieszczając zdjęcie akceptujesz warunki niniejszego regulaminu.
  • Uczestnik musi być pełnoletni i posiadać prawa autorskie do zamieszczonego tekstu.
  • Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.
  • Czas trwania konkursu 15 - 23.08.2017
  • Wyłonienie zwycięzcy do 3 dni od zakończania konkursu.
  • Zwycięzca zostanie ogłoszony w tym wpisie oraz na Facebooku.
  • Na zgłoszenie laureata czekam 3 dni robocze na maila: wokoldzieciblog@gmail.com lub poprzez wiadomość prywatną na Facebooku.
  • Po regulaminowym czasie wybieram kolejną osobę.
  • Facebook nie ma nic wspólnego z organizacją konkursu.
  • Udział w konkursie jest dobrowolny.

Miłej zabawy!

Wpis powstał we współpracy z St. Majewski.
10:28

Byłam pewna, że moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje...

Napisała , w

Patrzyłam na twoje dziecko i myślałam sobie: "Boże, jaki ten dzieciak okropny! Moje na pewno taki nie będzie!". Patrzyłam z niesmakiem, jak twoje dziecko publicznie dłubie w nosie i jak rzuca się na podłogę w sklepie, a ty z zażenowaniem rozglądasz się dookoła i próbujesz uspokoić małego terrorystę. Trochę ci współczułam, ale głównie uważałam, że sam jesteś sobie winien. To ty wychowałeś taką małą paskudę! Moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje!




Pamiętam to bardzo dokładnie!

Moje myśli na widok naburmuszonych, tupiących nogami, wrzeszczących dzieciaków i ich rodziców. Czy to w sklepie, czy w urzędzie czy w gościach u rodziny. "Totalna rodzicielska porażka. Niewychowane potworki. Istny koszmar". Tak sobie właśnie myślałam. Nie docierało do mnie, jak można wychować tak okropne dziecko? Jak samemu można być tak nieudolnym rodzicem? Jak można nie reagować na tarzanie się po podłodze w sklepie albo wyrywać się i uciekać na chodniku? Masakra!

Irytowały mnie nawet niemowlęta. Oczywiście tylko te, które nic innego nie robiły, tylko płakały.  "Niegrzeczne", "manipulujące" noszącymi je całymi dniami rodzicami. Tak, tak - wtedy wierzyłam, że niemowlęta potrafią manipulować! Na te "grzeczne", łypiące uroczo oczkami z wózeczków i uśmiechające się do każdego, patrzyłam z wielkim rozczuleniem! Wyobrażałam sobie, rzecz jasna, że moje dzieci będą właśnie takie!  Moje dzieci będą GRZECZNE! 

Pamiętam doskonale z jaką łatwością przychodziło mi ocenianie rodziców.  Wyliczałam w myślach błędy, jakie popełnili i jakie na pewno zaowocowały wybuchem złości ich kilkulatka albo potrzebą ciągłego bujania niemowlaka. Ej, no trzeba przewidywać skutki swojego postępowania! Dali się dzieciakowi owinąć wokół palca! Takie myśli przebiegały przez moją głowę, a zaraz potem snułam wizję tego, jak idealne będą moje pociechy. Bo ja je przecież idealnie wychowam! 


Aż przyszedł dzień, w którym sama zostałam mamą...

i spadły mi klapki z oczu!

Julka była cudownie spokojnym niemowlakiem. Nic tylko jadła i spała. Za to, jak tylko zaczęła chodzić nadrobiła to po stokroć! W rodzinie od razu zyskała miano małego tornada. Była wszędzie, a jak tylko zaczęła mówić, to też w każdej rozmowie dorosłych! To samo w szkole. Przez pierwszy rok co najmniej raz w tygodniu zostawałam na rozmowę z wychowawczynią. Bo przekrzykuje, bo się wyrywa, bo uwielbia być pierwsza. Teraz Julia ma już 9 lat i wiele wcześniejszych problemów zatarło się w mojej pamięci. Minęły. Wiem jednak, że będą się zdarzać inne!

Szymon już jako niemowlę, wymagał więcej uwagi. Miał kolki i ciężko przechodził ząbkowanie. Nosiliśmy go więcej niż Julkę. "Zmanipulował was!" - słyszałam od starszych cioć albo znajomych bez dzieci [no właśnie...] i myślałam wściekła na samą siebie: "Skąd ja znam taki sposób myślenia... Fuck!". Teraz jako pięciolatek jeszcze wyraźniej pokazuje swój temperament. Ileż to razy narobił mi siary wybuchem złości między ludźmi - nie zliczę! Uparty jak mały osiołek. Indywidualista w każdym calu. Uwielbia być w centrum uwagi. Mamy za sobą etap bicia rówieśników i podnoszenia ręki na rodziców. Teraz wiele problemów z zachowaniem Szymka już minęło, ale przychodzą kolejne trudności... I to normalne!

Zawsze, kiedy zdarzały się [i zdarzają] takie trudne rzeczy: złość, płaczliwość, agresja, wymuszanie etc.etc. przyglądam się swojemu postępowaniu jako mamy. Myślę, co powinnam zmienić. Dyskutuję z tatą Grześkiem. Często okazuje się, że wystarczy zmienić kilka rzeczy w naszym postępowaniu i dzieci zaczynają zachowywać się inaczej. Każdy rodzic ma prawo do błędów!


Kocham moje dzieci ponad wszystko! Są kochane, uczuciowe, pełne radości, mądre i urocze! Naprawdę! Zdarza się jednak też, że zachowują się OKROPNIE!

Nie ma co ukrywać, że wiele NIEFAJNYCH zachowań moich dzieci jest efektem moich błędów wychowawczych. Kiedyś już pisałam, że nikt nie rodzi się rodzicem i na tych właśnie swoich błędach się uczymy...  Te wszystkie OKROPNE zachowania dzieci są w wielu przypadkach normalne. Tylko łatwo je demonizować patrząc na nie z boku. Częściowo to kwestie wieku, częściowo temperamentu, a częściowo też wychowania... Zrozumiałam to jednak dopiero wtedy, kiedy sama zostałam mamą...


Dziś cię przepraszam: rodzicu, o którym tak źle myślałam wiele lat temu! Byłam pewna, że moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje, tymczasem moje myślenie było totalnie błędne! Nie ma okropnych dzieci, a niewielu jest też okropnych rodziców. Są tylko problemy,które trzeba rozwiązywać. Są gorsze dni, do których każdy ma prawo. Są błędy, które trzeba czasem popełnić, żeby zrozumieć, jakie postępowanie jest najlepsze!

Ktoś mądry - zapewne tak samo jak ja - już po fakcie zostania rodzicem, powiedział:

Wychowanie dziecka jest dziecinnie proste .... dopóki się go nie ma!

[dodałabym: jak się swoje wychowało wiele, wiele lat temu ...]

I niech to będzie najlepszą puentą niniejszego wpisu!


Post Top Ad

Instagram