Post Top Ad

10:35

Szukasz gry idealnej na długie, zimowe wieczory? Zobacz nasze cztery hity od FoxGames!

Napisała , w

FoxGames to bogactwo gier planszowych dla najmłodszych i dla tych całkiem dorosłych. W ofercie wydawnictwa będącego częścią Grupy Wydawniczej Foksal, znajdziesz zarówno znane i doceniane na całym świecie gry jak i premiery polskich oraz zagranicznych autorów, które mają szansę stać się hitami! Dziś chcę wam pokazać cztery propozycje FoxGames, które idealnie sprawdzą się podczas długich, zimowych wieczorów i zastąpią TV i internet: FANTAZJA, ZAPLĄTANA SAWANNA, HOKUS POKUS oraz WIKINGOWIE NA POKŁAD!



FANTAZJA

Jest to gra kafelkowa stworzona przez polskich autorów Marcina Podsiadło i Tomka Larka. Cała zabawa polega na odbudowaniu baśniowej krainy Fantazji, a zrobić mogą to tylko Rzeźbiarze Natury lub Inżynierowie Światła. To oni rywalizują ze sobą w rozgrywce, która przeznaczona jest tylko dla 2 osób. Budować trzeba na określonych zasadach, a to, jakie budynki będziemy stawiać ma znaczenie przy ostatecznej punktacji i wyborze zwycięzcy.

Gra dosyć trudna. Przeznaczona dla dzieci 7+, ale moim zdaniem raczej dla jeszcze starszych. Zasady są dosyć skomplikowane i trzeba się z nimi dobrze zapoznać, żeby rozgrywka przebiegała sprawnie. W moim odczuciu to gra dla wytrawnych graczy! Nie zainteresuje każdego, a na pewno nie najmłodszych milusińskich.

Link do gry: http://foxgames.pl/fantazja-2/



HOKUS POKUS

To propozycja FoxGames dla młodszych dzieci i gra z gatunku błyskawicznych. Cała zabawa polega na tym, by jak najszybciej ułożyć stos magicznych przedmiotów w taki sposób, jak przedstawia to wylosowana karta. Dobra zabawa gwarantowana! A wyobraźnia milusińskich podpowie też z pewnością inne sposoby zabawy magicznymi przedmiotami (przynajmniej tak jest u nas :)).

Gra dla dzieci od 6 lat, dla 2-4 graczy, ale z pomocą dorosłych poradzą sobie i dzieci młodsze.





ZAPLĄTANA SAWANNA

Kafelki ze zwierzątkami i dwa sznurki to główne elementy tej gry. Jeden sznureczek tworzy sawannę, a drugi służy graczom do odgradzania poszczegółnych grup zwierząt zgodnie ze wskazówkami z kart badań również dołaczonych do zestawu. 

Gra początkowo wydawała mi się dosyć skomplikowana, ale szybko okazało się, że jest na tyle prosta, że z moim 5-latkiem i 9-latką spędziliśmy naprawdę niejeden ciekawy wieczór bwiąc się i poznając przy okazji afrykańskie zwierzęta.

Gra jest przeznaczona dla dzieci w wieku 6+, dla 3-5 graczy, a długość rozgrywki wynosi przeciętnie 30 minut.

Link do gry: http://foxgames.pl/zaplatana-sawanna/

WIKINGOWIE NA POKŁAD

Typowa gra startegiczna przeznaczona dla starszych dzieci i dorosłych. Cała zabawa polega na zapanowaniu nad morskimi szlakami handlowymi, przejęciu najlepszych statków i ich zaopatrzenia. Świetna grafika, fajne figurki (których mój synek używa do zabawy :)) i statki. 

Gra przeznaczona dla 2-4 graczy w wieku od 8 lat. Wymaga sporo czasu i koncentracji.

Link do gry: http://foxgames.pl/wikingowie-na-poklad/





Jak widać wśród propozycji FoxGames każdyznajdzie coś dla siebie: "Zaplątana sawanna" i "Hokus Pokus" będą ciekawą rozrywką dla młodszych dzieci, a "Fantazja" i "Wikingowie na pokład" na pewno nie zawiodą strszych i tych bardziej wytrawnych graczy!

Nie muszę chyba dodawać, że planszówki będą doskonałym pomysłem na prezenty pod choinkę!

Wszystkie gry wydała Grupa Wydawnicza Foksal, a właściwie jego część FoxGames.
Więcej o grach przeczytasz zatem na stronie internetowej: http://foxgames.pl/

15:06

Odrobina dizajnu w dziecięcym pokoju - plakaty Taki Papier.

Napisała , w

Nasze nowe mieszkanie będzie urządzane i dopieszczane jeszcze długo. Niestety nie mogę powiedzieć, że mamy wymarzone meble i piękne dodatki, a skłamałabym też mówiąc, że mi się takowe nie marzą. Póki co jednak urządzamy się po troszeczku i wzbogacamy nasze cztery kąty w drobiazgi, które dodają im chrakteru, przytulności a także odrobiny nowoczesnego dizajnu. Dzisiaj chcę wam pokazać plakaty od Taki Papier, które jakis czas temu trafiły do pokoików Julii i Szymona. Zobaczcie, jak taki niepozorny dodatek, może odmienić pokój!



Dizajn po mojemu


Czytelniczki, które mnie już troszkę znają, wiedzą, że do wszelkiego "dizajnu" podchodzę z dużym dystansem. Nie mam parcia na supermodne meble, a mój gust dotyczący wnętrz jest dość specyficzny - ważniejsze dla mnie, by moje mieszkanie miało duszę niż najmodniejszy styl. Jestem zdania, że nie trzeba wymieniać całego wyposażenia wnętrz, żeby je zmienić - STAWIAM NA DODATKI, bo to one są najprostszym sposobem, by nadać mieszkaniu charakteru i sprawić, że be wielkiego nakładu finansowego będzie się ciekawie prezentować.

Papier = nieograniczone możliwości

Papier to niesamowicie wdzięczne tworzywo, z którego można zrobić niemal wszystko... Odkąd sama zajmuję się rękodziełem, widzę to szczególnie wyraźnie: od kartek i albumów, przez obrazki, metryczki, plakaty, po wiklinę papierową i tworzone z niej cuda, worki na zabawki czy tapety. Właściwie, gdyby się uprzeć, to można zmienić całe mieszkanie wyłącznie przy pomocy papierowych dodatków!

Postery od Taki Papier - oryginalny dodatek do dziecięcego pokoju

Pokój dziecięcy to musi być ... pokój dziecięcy! Dlatego w pokojach moich dzieci są takie zabawki, którymi one się bawią, takie książki, które one lubią i jeszcze często jest bałagan. I tak ma być! Dodatki do swoich pokoików też wybierają same. 
Nie powiem, że się nie zdziwiłam, kiedy Szymon z całej oferty posterów Taki Papier wybrał akurat różowo - błękitnego loda, ale nie przekonywałam go, że to wzór i kolor dla dziewczynek, szczególnie, że bardzo wiarygodnie uzasadnił swój wybór: "Mama, ja po prostu lubię lody!". Tak więc dostał loda, który póki co czeka na swoje miejsca, bo szymkowy pokój jest jeszcze w lekkiej rozsypce.
Wybór Julki był z kolei dla mnie dość oczywisty - nie od dziś wiem, że uwielbia konie, kucyki i jednorożce, więc jej wybór padł na poster Little Unicorn. Tak się złożyło, że kolorystycznie idealnie komponuje się z lodem Szymona.

Plakaty można wkomponować w wystrój dziecięcego pokoju na różne sposoby. Ja dorobiłam sznurek i w ten sposób powiesiliśmy jednorożca nad Julki biurkiem, ale można go też włożyć w ramkę albo np. ulokować na sztaludze.











A teraz zobaczcie, jakie aranżację ze swoimi posterami proponuje sama autorka - Taki Papier:





www.takipapier.com

W ofercie znajdziecie o wiele więcej wzorów posterów, a oprócz tego genialne lightboxy, foto karty i zaproszenia. Warto polubić też Taki Papier na Facebooku: TAKI PAPIER



19:30

Czy można mieszkać na strychu u rodziców i być szczęśliwą?

Napisała , w

"Jak wam się mieszka?" to jest zdecydowanie najczęściej przeze nie słyszane pytanie w ciągu ostatnich tygodni. To zupełnie zrozumiałe po przeprowadzce. Mam jednak niekiedy wrażenie, że za tym pytaniem kryje się dużo więcej i powinno brzmieć: "Czy można mieszkać na strychu u rodziców i być szczęśliwą?". No właśnie - można? Można!



Mam na imię Ola. Mam 30 lat i mieszkam z rodzicami. Co prawda w oddzielnym mieszkaniu zrobionym na poddaszu, ale jednak w domu rodziców. W dodatku z wyboru. W dodatku na kredyt. W dodatku jestem blogerką i nie mam stałego łącza internetowego. Ani białych mebli. Ani w ogóle nowych mebli, tylko stare - jedenastoletnie. A część rzeczy mam w kartonach. Czy w takiej sytuacji mam prawo na zasadnicze ostatnio pytanie: "Jak wam się mieszka na nowym?", odpowiedzieć: "Zajebiście!"?...

Nie bez powodu to brzmi tak jak brzmi. Mam nieodparte wrażenie, że niektórzy ludzie oczekująodpowiedzi w stylu: "Wiesz, kiepsko tak z rodzicami, ale za 5 lat wezmę następny kredyt, tym razem 300 tysięcy i jednak postawimy ten dom. Bo trzeba mieszkać osobno, żeby było dobrze!". A jeśli już nawet na to nie chcę narzekać, to chociaż pousprawieldiwiać się i poużalać by wypadało, że nie mam wszystkiego na cycuś glancuś, jak z żurnala albo z Instagrama chociaż. Bo tak jednak dziwnie jakoś, że na pytanie: "Jak wam się mieszka na nowym?", odpowiadam zwyczajnie: "Fajnie" albo "Super". Tak niewiarygodnie to brzmi biorąc pod uwagę fakt, że to TYLKO mieszkanie na poddaszu u rodziców!


A mnie naprawdę FAJNIE się mieszka! I to niewielkie mieszkanie na strychu u rodziców NAPRAWDĘ jest moim spełnieniem marzeń! I NIE ŻAŁUJĘ, że nie udało nam się wybudować domu! I wcale nie jestem taka pewna, że byłoby mi lepiej zupełnie osobno!


Pozwolę sobie rozwinąć to słyszane ostatnio nieustannie pytanie i - mam nadzieję - zaspokoić ciekawość zarówno życzliwych ludków, których mam wokól siebie wielu (powiem wam, że taka sobie przeprowadzka może dość dużo ujawnic w tym temacie ;)) jak i tych zwyczajnie ciekawskich :). 

Czy mieszkanie z  rodzicami /  teściami może być znośne? Albo nawet fajne?

TAK. Wszystko zależy od ludzi i ich charakterów.

Czy mieszkanie na strychu, z krzywiznami i starymi meblami może być znośne? Albo nawet fajne?

TAK. Na szczęście uwielbiam antyki i styl vintage, a krzywo to też prosto, tylko trochę inaczej 😁 A tak serio meble sobie kiedyś kupię, a dziś ważniejszesą dla mnie inne rzeczy. I to co najważniejsze osiagnęłam dzięki temu mieszkanku. Nie muszę sie bać, że dach zawali mi się na głowę a na ścianie za chwilę wylezą czarne plamy grzyba. Poza tym co więcej potrzeba do szczęścia 4 ludzi niż 60 metrów? Kto by to, kuźwa, sprzątał ;)?

Czy trzeba mieszkać oddzielnie - czyli z dala od rodziców i teściów -  żeby być szczęśliwym?

NIE. Można mieszkać razem i być nieszczęśliwym, a nawet samotnym, a można też odnaleźć radość w bliskości najbliższych. U mnie właśnie w tej kolejności. I teraz jest dobrze. Kiedyś, owszem, marzyłam o tym, żeby wyprowadzić się na koniec świata, ale mi przeszło i doszłam do wniosku, że jednak jestem zwierzątkiem stadnym. Lepiej mi, kiedy rano nie piję kawy do lustra a z mamą i lepiej, kiedy mogę pogadać o tym, że była wypłata i nie ma wypłaty albo że dziecko ze mną nie rozmawia, bo mu nie kupiłam zabawki w PEPCO z kimś życzliwym bardziej niż cztery ściany. Serio.

Czy trzeba wybudować dom, żeby czuć się spełnionym i zapewnić szczęście rodzinie?

NIE. Ilu ludzi tyle marzeń. A czasem wielkie marzenia trzeba zweryfikować względem rzeczywistości. Ja podziwiam ludzi, którzy naprawdę wytrwale dążą do celu, ale jestem zdania, że nic za wszelką cenę... I czasami naprawdę lepiej wyciągnąć rękę po coś, co ma sie na jej wyciągnięcie, niż rzucać się z motyką na słońce. Wystarczy mi mały kredyt na 5 lat aniżeli duży na 30... Zresztą innego dać nie chcieli ;).

Czy to juz ostatnia przeprowadzka?

Myślę, że TAK :)

Czy wreszcie pokażę więcej zdjęć naszych nowych czterech kątów ;) ?

TAK, TAK,  TAK! Tylko muszę znaleźć ten moment w ciągu dnia, kiedy zabawki nie fruwają po pokojach, na moim biurku nie ma rozpierduchy związanej z produkcją świątecznych kartek, a naczynia przestaną zalegać na mikroskopijnym fragmencie blatu, który posiadamy. Dobrze by było, gdyby jeszcze pojawiły się firanki w oknach, listwy przypodłogowe i ta stara ława ustąpiła miejsca nowocześniejszej... A to może niestety potrwać... 

No chyba, że chcecie foty bez względu na fakt, że daleko im będzie do tych z Czterech Kątów a nawet Instagrama znanych estetów ;) ?

Dajcie znać :).

Podsumowując moje pełne humoru rozważania: każdy ma prawo być szczśliwy na swoich własnych warunkach. Dla jednego szczęściem będzie wyłącznie mieszkanie w nowowybudowanym domu, na działce oddalonej co najmniej kilometr od rodziny i nie ma w tym nic złego, a dla innego załatanie dachu i zrobienie łazienki (patrz program "Nasz nowy dom").  Dla mnie to mieszkanie na strychu u rodziców. Serio.
14:07

Zdrowy sen dziecka - dlaczego jest tak ważny i jak o niego zadbać?

Napisała , w


Moja babcia zawsze mówiła, że "jak dziecko śpi, to rośnie" i coś w tym jest! Odpowiednio długi, zdrowy sen jest niezwykle ważny w rozwoju każdego dziecka! Sen to czas regeneracji organizmu, a wypoczęty organizm ma siły, by rozwijać się, rosnąć, bawić się i pracować. Dlatego bardzo ważne jest to, by zadbać o odpowiednio długi i zdrowy sen naszych pociech. 


Ile powinno spać dziecko? Jakie warunki należy mu zapewnić? W co ubrać malucha do spania? Odpowiedzi znajdziesz w tym tekście!




1. ILE POWINNO SPAĆ DZIECKO?

Zależy to oczywiście od wieku dziecka. 
- maluszek w wieku 4-12 miesięcy powinien przesypiać 12-16 godzin, 
- dziecko w wieku 1-2 latka powinno spać 11-14 godzin,
- 3-5-latek powinien spać 10-13 godzin,
- uczeń w wieku 6-12 lat powinien przesypiać 9-12 godzin,
- nastolatek 13-18-letni powinien spać nadal dłużej niz dorosły, bo 8-10 godzin.
[źródło: parenting.pl]

Zapytajmy siebie teraz, czy nasze pociechy mieszczą się w tych normach? Oczywiście nie chodzi tu o bardzo restrykcyjne przestrzeganie tych zaleceń co do minuty, ale przynajmniej mniej więcej. Ja przyznaję się bez bicia, że sporo nam brakuje do prawidłowej ilości snu u Julki i Szymona... Najczęściej śpią tylko ok. 8 godzin i widać, że im tego snu brakuje... Moje dzieci to niestety nocne Marki i bardzo trudno jest je zagonić wieczorem do łóżek. Po przeprowadzce, kiedy maja oddzielne pokoje, postanowiliśmy nad tym mocno popracować i powoli widać postępy...


2. JAKIE WARUNKI DO ZDROWEGO SNU POWINNIŚMY ZAPEWNIĆ DZIECIOM?


Przede wszystkim przewietrzone pokoje, nie za suche i nie za wilgotne powietrze, oddychająca pościel. Warto zadbać o wygodne łóżka czy materace. Najlepsze jest przyciemnione światło a idealna zupełna ciemność, ale wiadomo, że są dzieci, które nie zasną zupełnie po ciemku i wtedy dobrym rozwiązaniem jest lampka nocna z delikatnym światełkiem. 

Oprócz warunków, jakie powinny panować w pokoju, gdzie śpią milusińscy, niemniej ważne jest to, jakie będą miały przed snem samopoczucie. Kluczowe tu jest wyciszenie malucha i unikanie głośnych kreskówek, a już Broń Boże gier komputerowych krótko przed spaniem. Warto też pamiętać o tym, by zapełnić brzuszek kolacją na ok. 3 godziny przed snem.

****

Muszę przyznać, że kwestia wyciszenia dziecka przed snem nie zawsze jest dla mnie prosta. Przeszkadzaczami bywają szczególnie bajki. Te współczesne niestety są coraz bardziej pobudzające, agresywne, z nadmiarem bodźców, więc nawet tradycyjna dobranocka przed snem może przynieść odwrotny skutek niż powinna...
Temat bajek to jednak temat rzeka. Wkrótce poruszę go w osobnym wpisie na blogu.

****




3. JAKIE RYTUAŁY POMOGĄ DZIECKU ZASNĄĆ?

Każda mama ma swoje sposoby. Niemowlę lubi być kołysane czy przytulić się do piersi, niezastąpiona jest też cieplutka kąpiel albo relaksujący masaż,  ale starsze dzieci też lubią mieć swoje rytuały przed snem. U nas tradycją jest czytanie bajek. Dzieciaki same wybierają z biblioteczki, ktorą książeczkę przeczytamy i zwykle nie kończy się na jednej. Ostatnio na topie są u nas nowości Wydawnictwa Wilga - nowe wydania klasycznych baśni Andersena, o których wkrótce napiszę więcej na blogu. 

***

A jakie wy macie rytuały na dobry sen? Pamiętacie o wyciszeniu dziecka?

***


4. W CO UBRAĆ DZIECKO DO SNU?

Ubranie do snu powinno być przede wszystkim wygodne i nie krępujące ruchów oraz przewiewne. Doskonale sprawdza się tutaj bawełna, ale naszym ostatnim odkryciem jest naturalna wełna merino. Okazuje się, że dzięki swojej wyjątkowej delikatności i właściwościom świetnie nadaje się na koszulki nocne czy piżamki.

Co takiego szczególnego jest w wełnie z merynosów? 

Przede wszystkim jako tkanina w 100% naturalna! Jest wyjątkowo mięciutka i delikatna, nie gryzie, nie drapie, nie powoduje podrażnień. 
Ponadto posiada właściwości termoregulacyjne, więc jeśli jest ciepło, ochładza ciało, a jeśli jest zimno,doskonale je ogrzewa. 
Kolejna jej właściwość to niesamowite wchłanianie wilgoci. Absorbuje pot, nie pozwlając by zostawał na ciele i wychładzał organizm.
I jeszcze jedna bardzo ważna właściwość - szczególnie dla mam małych alergików i dzieci z wrażliwą skórą - wełna merino nie gromadzi bakterii i alergenów.

***

GREEN ROSE - wełna merino prosto z Litwy

GREEN ROSE to litewska marka, która w swojej ofercie ma produkty z naturalnej wełny merynosów począwszy od pieluszek wielorazowych, poprzez wyprawkę dla maluszka po ubranka dla starszych dzieci i dorosłych. Ubranka są szyte ręcznie i projektowane z ogromna starannością. Powstają nie tylko z wełny merino, ale też z bambusa, konopii, bawełny organicznej i weluru. Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej: GREEN ROSE

***

JULIA I SZYMON NOSZĄ WEŁNĘ MERINO


W nasze ręce, a właściwie do Julii i Szymona trafiły koszulka nocna oraz piżamka z wełny merino.  Nie lubię wełny! Drapie, podrażnia i powoduje u mnie kichanie... Szczerze mówiąc obawiałam się, ż z ubrankami GREEN ROSE też tak będzie i nie pomyślałam, że wełna merino będzie bardzo podobna do tej zwyczajnej wełny. Tymczasem jest ona mięciusieńka i baaaaardzo miła w dotyku.! Szalenie mnie to zaskoczyło! Fajne, proste, wygodne fasony są w sam raz dla dzieci, które - nieukrywajmy - bywa, że nawet wieczorami kipią jeszcze energią. Julka i Szymon naprawdę chętnie noszą swoje "merynoskie" piżamki, a dla mnie też jest istotne to, że są one bezpieczne dla moich małych alergików.

Koszulka nocna Julki ---> KLIK
Piżama Szymona ----> KLIK






Wpis powstał we współpracy z marką GREEN ROSE.


12:49

"Niczemu winne" Anny Krzyczkowskiej - książka, której nie mogę odzyskać...

Napisała , w

Nie będę nikogo oszukiwać: Ankę Krzyczkowską znam nie od dziś :). Niestety tylko wirtualnie, ale przegadałyśmy na Facebooku niejedną godzinę. I to na każdy temat. Nasza znajomość zaczęła się przypadkiem od pewnego portalu modowego i szybko okzało się, że nadajemy na tych samych falach [Myślę, Aniu, że mogę tak napisać?] 

Ania to przede wszystkim miłość do zwierząt wszelakich, ale najbardziej do bokserów, cudowne podejście do dzieci, nieprzeciętna wyobraźnia w parze z cudownie ciętym językiem, a do tego wszystkiego niebanalna historia życiowa! Przyznam jednak, że szczęka opadła mi do podłogi, kiedy dostałam maila z Wydawnictwa Szara Godzina z propozycją recenzji książki jej autorstwa... Pierwsze, co robiłam, to napisałam na messengerze: "Osz ty paskudo, jak mogłaś mi nic nie powiedzieć!?"... :)


Nie powiedziała! Za to musiała odpowiedzieć na kilka moich bardzo wsibskich pytań!


Zapraszam na krótki wywiad z Anną Krzyczkowską, której książka "Niczemu winne" szybko stała się bestsellerem i nie schodzi z list najlepiej sprzedających się książek w księgarniach oraz z ust recenzentów!

JA: Jak mogłaś nie powiedzieć mi, że napisałaś książkę? No jak ?
Anna Krzyczkowska: Nie wiedziałam co to „dziecko” nawywija, więc wolałam się za szybko nie chwalić

JA:Sama nie masz jeszcze dzieci, a poruszasz trudny temat związany z macierzyństwem. Mało tego - w twojej historii czuć prawdziwe emocje. Dlaczego taki temat? I jak udało ci się tak wiarygodnie odtworzyć emocje bohaterek?

A.K.: Jak to nie mam? Mam i to sporą gromadę! Tylko (póki co) moje „maluchy” mają łapy i ogony. :)) 
Od zawsze najwięcej emocji wyzwalały we mnie dzieci i zwierzęta, więc oczywiste było, że w mojej historii muszą się one pojawić. Planowałam coś zupełnie innego, ale podczas pisania zaczęło powstawać to, co miałaś okazję przeczytać. Nie pytaj dlaczego, bo nie mam pojęcia. Być może otworzyły się szufladki, do których poupychałam zbierane przez lata obserwacje, uczucia, przeżycia. Niestety takie tragedie dotykają ogromnej ilości osób, więc miałam na co patrzeć, co przemyśleć. Ta historia co prawda jest jedynie fikcją, ale opisane w niej problemy są aż zbyt prawdziwe. Za „wiarygodność” bardzo ci dziękuję. To ogromny komplement.


JA:Wiem, że to dziadek bardzo chciał, abyś wydała książkę. Opowiesz mi troszkę o twojej rodzinie i o tym, jak wspierała cię w trakcie pisania książki?

A.K.: Faktycznie jako dziecko usłyszałam listę rzeczy, które powinnam zrobić w życiu i między innymi było na niej napisanie książki. Odhaczyłam prawie wszystkie pozycje, więc i na własną opowieść przyszedł czas. Dziadziu ewidentnie nade mną czuwał, bo nie dość, że Wydawnictwo ma siedzibę w jego rodzinnym mieście, to jeszcze w nazwie widnieje słowo „godzina” co jest znamienne biorąc pod uwagę fakt, że mój „Anioł stróż” był zegarmistrzem. 
Moi bliscy we mnie wierzą i na swój sposób mi kibicują. Szczególnie Mama, która od zawsze dbała o to, żebym rozwijała skrzydła i nie bała się latać tam, gdzie akurat mam ochotę, nawet jeśli wybieram „dziwny teren”. Była przy mnie i podczas tej przygody – czytała, płakała i komentowała. Mój brat z kolei dbał o to, żebym mogła świętować każdy etap jej powstawania.
Na etapie wydawania bardzo wspierała mnie także literacka rodzina. Rodzina z wyboru - Magdalena Witkiewicz, Anna Sakowicz, Aleksander Rogoziński, za co jestem im bardzo wdzięczna. Podobnie zresztą, jak Madzi Molasy, która – jak oni – wysłuchiwała mojego potoku słów wywołanego redakcją lub okładką i starała się nie śmiać ze mnie, tylko ze mną.


JA: Już wiemy, że "Niczemu winne" odniosły ogromny sukces. Czujesz się sławna?

A.K: A odniosły? :)) Nie rozpatruję tego w tych kategoriach. Czuję się jak matka, która puszcza swoje „dziecko” w świat, trzyma za nie kciuki i cieszy się, gdy ktoś je chwali. Oczywiście to wszystko dostarcza ogromnych emocji, a równocześnie wydaje mi się całkiem naturalne. To wynika chyba z mojego charakteru. Stawiam sobie cel, a kiedy go osiągnę, przechodzę do porządku dziennego i znajduję kolejny. A w zasadzie kolejne.



JA: Koniecznie powiedz o swoich planach na kolejną książkę! Tym razem przynajmniej będę wiedziała .

A.K.: Planów mam mnóstwo, bo w mojej głowie zwykle kłębią się przeróżne myśli szukające ujścia. Na pewno, jak w tym przypadku, będę chciała dotknąć czegoś trudnego dla mnie samej. Dookoła niestety mam mnóstwo inspiracji, bo świat słynie z ciężkich sytuacji i niełatwych wyborów. Pewnie będą dzieci i oczywiście znajdą się zwierzęta, ale… całkiem niedawno też miałam niby jasny plan, a okazało się, że światełko zapaliło się w innych zakamarkach mózgu – i tak powstało „Niczemu winne”. Obawiam się, że znów mnie (gdzieś) poniesie.

Nie może też zabraknąć mojej krótkiej recenzji książki Ani. Najważniejsze, co chcę powiedzieć to: JA NIE MOGĘ TEJ KSIĄŻKI ODZYSKAĆ!


Dlaczego? Dlatego, że po prostu przechodzi z rąk do rąk i czaruje kolejne, znajome mole książkowe! Ja "połknęłam ją" w jeden wieczór! A musicie wiedzieć, że "janko Muzykant" to nie jest i ma 320 stron. Potem pożyczyłam mamie, która pochłonęła ją w kolejny wieczór. Następnie trafiła w ręce sąsiadki i jej mamy - również zapalonych czytelniczek. A teraz ma ją moja przyjaciółka. Następne osoby już czekają w kolejce ... :).

Początek książki nie jest łatwy. Trzeba się porządnie skoncentrować, by przejść do dalszej części i zacząć rozumieć, co przeszła główna bohaterka Laura. Im dalej w las, tym jednak historia staje się coraz bardziej ciekawa i wyrazista, a i bohaterowie są dosłownie z krwi i kości! Łatwy zresztą nie jest i sam temat, jaki podjęła Anna, ale to w jaki sposób to zrobiła sprawia, że od książki trudno się oderwać!

Właściwie każdego z nich: zarówno Laurę, jej siostrę Karolinę i mężą Laury można chwilami rozumieć, a chwilami totalnie nie, myśleć, że się nienawidzi [tej okropnej Karoliny], by za chwilę jej współczuć, wyzywać [Maćka] od najgorszych, aby za chwilę zupełnie inaczej spojrzeć na jego motywy i sytuację. Sama opowieść nie pozostawi obojętnej żadnej kobiety, bo dotyka bardzo czułych strun naszej duszy: macierzyństwa i straty, miłości i zdrady. 

Historia, którą stworzyła Ania po prostu budzi emocje, a dla mnie to jest najważniejsze w dobrej literaturze!


Autorka książki "Niczemu winne" Anna Krzyczkowska i jeden z jej czworonożnych pupili.


Książkę "Niczemu winne" Anny Krzyczkowskiej wydało Wydawnictwo Szara Godzina, a kupić możecie ją np. w Empiku.

Zachęcam was do przeczytania, a Ani dziękuję za wywiad!

Post Top Ad

Instagram