Post Top Ad

18:32

Seria książeczek o wilku, którego pokochały miliony dzieci na całym świecie!

Napisała , w

"Przygody wilka" to bestsellerowa seria książeczek, w których francuska autorka w niezwykle zabawny i przystępny dla najmłodszych  sposób porusza codzienne zjawiska i problemy. W Polsce wydało ją gdańskie Wydawnictwo Adamada, które specjalizuje się w wydawaniu bestsellerów literatury dziecięcej!



"Drugiego takiego wilka ze świecą szukać. Był na Marsie i w amazońskiej dżungli, grywa w piłkę, piecze wyborną szarlotkę,
a na dobranoc czyta zającowi historie o dzielnych rycerzach. Mimo że znają go już 2 000 000 dzieci na całym świecie
(czyli tyle, ilu mieszkańców liczy sobie Warszawa), nie czuje się gwiazdą. Żyje sobie spokojnie w Dalekim Lesie. Znacie go?"


Tak o serii książeczek "Przygody wilka" pisze Wydawnictwo Adamada, które wydało już 8 książeczek, którym towarzyszy także maskotka cudacznego wilka!

Do naszej biblioteczki trafiły dwie części "Przygód wilka", a mianowicie "O wilku, który chciał się zakochać" i "O wilku, który podróżował po świecie". Obie niezbyt grube, z niewieką ilością tekstu, ale za to bajecznie kolorowe, zabawne i przemawiające do dziecinnej wyobraźni!

Wilk jest niesamowicie sympatycznym zwierzakiem - cudakiem! Zarówno przez swój wygląd: nieproporcjonalnie długi pysk z wystającymi zębami wielkie oczyska, jak i przez swoją osobowość i przygody, jakie go spotykają.Codzienne sprawy i zjawiska przysparzają naszemu wilkowi niemało kłopotów, ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze i w każdej książeczce wilk uczy się czegoś ważnego np. co trzeba zrobić, aby znaleźć miłość albo dlaczego warto podróżować i zwiedzać świat.

Książeczki bardzo miło się czyta i podczas takiego wspólnego czytania z dziećmi buzia sama się śmieje - i czytającemu i mały słuchaczom!  Cał seria spodoba się już 3 - 4 latkom i nie znudzi nawet szkolniakom [czego dowodem są Julia i Szymon - z różnicą wieku 4 lat oboje tak samo lubią wilka].






"Przygody wilka"
Autorka: Orianne Lallemand
Ilustracje: Eleonore Thuilier
Wydawnictwo Adamada

Seria wyróżniona w konkursie Świat przyjazny dziecku zorganizowanym przez Komitet Ochrony Praw Dziecka.



"Przygody Wilka poznały już 2 000 000 dzieci na całym świecie, w 20 krajach stały się bestsellerem, a we Francji weszły nawet do kanonu lektur szkolnych. "

www.adamada.pl



18:49

8 sprawdzonych pomysłów na obiad, gdy nie masz prawie nic w lodówce.

Napisała , w

Umówmy się: nie każda pani domu robi codziennie obiady z trzech dań, w lodówce zawsze ma bakłażany, łososia i jagnięciny. Ja nie mam prawie nigdy, a bywa i tak, że w lodówce wręcz pustawo. Podpowiem ci, co można zrobić do jedzenia dla całej rodzinki  kiedy zapomniałaś zrobić zakupów albo jesteś ... tuż przed wypłatą :P.


Zdjęcie: https://pixabay.com/


1. Naleśniki


Nasz numer 1 wśród tzw. dań awaryjnych. Mąka, jajko i trochę mleka raczej zawsze są w szafie, a naleśniki smakują nam nawet z samym cukrem pudrem. Można w nie zawinąć parówkę, czy warzywa z patelni, a nawet lekko zmodyfikowane mięso z obiadu, posypać żółtym serem i zapiec.  Można dać do środka  twaróg, konfiturę, dżem czy świeże owoce. Możliwości jest sporo - nawet, kiedy wydaje się, że w lodówce pusto!

2. Kotlety ziemniaczane, kluski, frytki


Nie wiem jak ty, ale ja od małego jestem klucholubna [co oczywiście "widać" po moim rozmiarze XS hahaha ;) ] i ziemniakolubna. Jednym z moich ulubionych dań jest coś, co wielu może wydawać się - określmy to - "biedną" potrawą, a są to młode ziemniaki w mundurkach z gęstą śmietaną i cebulką ... No niebo w gębie!!!! Poza tym  często goszczą u nas kotlety ziemniaczane, które przygotowuje się bardzo prosto: 

utłuczone ziemniaki miesza się z jajkiem, mąką i przprawami, a następnie obtacza w tartej bułce i smaży na złoty kolor. Do tego koniecznie sos pomidorowy i surówka z kiszonej kapusty.


Uwielbiam też kopytka czy kluski śląskie, do których też wystarczą tylko ziemniaki, jajka i mąka, ewentualnie mączka ziemniaczana, a jak już naprawdę brak veny, to kroję ziemniaki na paseczki i robię nieśmiertelne frytki.


3. Makaron na różne sposoby


Makaron to wdzięczny produkt, bo jest sycący i pozwala na wiele kombinacji kulinarnych. Można go jeść na słodko i na słono, z sosem, zapiekany czy z patelni. Co dusza zapragnie! U nas często gości makaron z domowym sosem pomidorowym i kiełbaską albo makaron z patelni z jajkami i serem. Nie pogardzimy też zupą mleczną, a Szymon jest najbardziej "ekonomicznym" członkiem rodziny, bo preferuje makaron bez żadnych dodatków ;).

4. Kotleciki chlebowe

Doskonały sposób na smaczne wykorzystanie chleba z poprzedniego dnia! Oto przepis na kotleciki chlebowe, które świetnie smakują z keczupem i surówką:

czerstwy chleb (ok. pół bochenka)
2 szkl. mleka lub rosołu
cebula
2 jajka
bułka tarta
olej
przyprawy wg. uznania

Chleb rozmaczamy w mleku lub rosole i odciskamy. Dodajemy posiekaną cebulkę, jaja i przyprawy. Wyrabiamy kotleciki, obtaczamy wbułce tartej i smażymy na zloty kolor.
Gotowe, a jakie smaczne!



  5. Zapiekanka - śmietnik


Zapiekanki wszelkiej maści to jedne z moich ulubionych dań. Są sycące, zazwyczaj smaczne i można je zrobić właściwie ze wszystkiego - a wręcz zkulinarnego "recyklingu" typu makaron z wczorajszej zupy, jakieś gotowane warzywa, kiełbasa, która na kanapkach jakoś nikomu nie smakuje czy gotowane ziemniaki. Ja mieszam co znajdę w lodówce i zalewam różnymi sosami np. majonezem wymieszanym z keczupem czy jajkami rozbełtanymi w śmietanie z przyprawami - tak, zeby zapiekanka związała i miała lepszy smak.


6. Parówki w cieście


Parówki mają złą sławę - wiem, ale jako żona masarza nie do końca się z tą sławą zgadzam. W każdym razie parówkom z zakładu, w którym pracuje maż, ufam i jadam. Założę się, że większość z was też czasem po ten rodzaj kiełbasek sięga. A są też całkiem wdzięczne w kuchni, bo można je konsumować na różne sposoby: moja mama na przykład robi pyszne parówki w cieście drożdżowym, można użyć też francuskiego. Inna opcja to hot dogi domowe czy parówki zawijane w naleśniki.Na kolację, obiad i na śniadanie też spoko [oczywiście nie na każdy z tych posiłków tego samego dnia ;)].

7. Zapiekane warzywa

Zwykłe ziemniaki pokrojone w plastry, posypane startym serem i przyprawami i zapieczone w piekarniku moga być naprawdę smacznym daniem! A jak masz jeszcze marchew, jakiś brokuł czy kalafior to już w ogóle - delicious!

8. Zupa -Nic

Zupę można zrobić właściwie ze wszystkiego - tak samo jak zapiekankę. Ja zawsze sobie mówię, że przecież grochówkę i pomidorową też ktoś kiedyś wymyślił, więc nic nie stoi na przeszkodzie, abym ja wymyśliła coś pomiędzy ... Grunt, żeby nam smakowało! Bywa więc, że wrzucam do garnka to, co mam w lodówce i powstaje zupa. W sekrecie wam zdradzę, że mój mąż dodał kiedyś przez pomyłkę do pomidorówki mrożoną brukselkę i było naprawdę pyszne ;) !

Jak widzicie pomysłów na "przewiew w lodówce" mi nie brakuje. Myślę, że nie brakuje ich większości mam, szczególnie tym ze wsi, które nie mogą po prostu wyjść sobie do Biedry, ale zakupymusi planować z dużym wyprzedzeniem i jeszcze - nie daj Boże - nie mają prawa jazdy. Prawda jest taka, że czasami naprawdę nie trzeba wiele, żeby zrobić coś, co będzie wszystkim smakowało!

Dajcie znać koniecznie, jakie są wasze patenty na obiady, a może i kolacje czy śniadania przy znikomych zapasach w lodówce! 
18:31

Jak prawidłowo dbać o mleczaki i jak zachęcić dziecko do mycia zębów?

Napisała , w

Próchnica jest plagą naszych czasów. U 6-latków odsetek dzieci z próchnicą wynosi aż ponad 76 %. Niestety jest to przede wszystkim wina nas -  rodziców i nieodpowiedniego dbania o ząbki dziecka od samego początku. Bagatelizujemy higienę ząbkow mlecznych, opodajemy dzieciom za dużo cukru, a do dentysty idziemy dopiero jak ząbki zaczynają boleć. Przeczytaj, jak sprawić, by zęby twojego dziecka były zdrowe i piękne oraz jak zachęcić pociechę do tego, by sama chciała o nie dbać?



Jak zachować higienę jamy ustnej u niemowlaka?

Przede wszystkim nie wolno bagatelizować higieny jamy ustnej od samego początku! Nie sugeruj się tym, że niemowlę wcale nie ma zębów albo że pije tylko mleczko!
Jamę ustną od pierwszych dni życia oczyszcza się gazikiem nałożonym na palec. Mogą to być też gaziki nasączone xylitolem. Podobnie postepuje się u dzieci, u których juz pojawia się pierwszy ząbek, aby powolutku rpzechodzić do pierwszych szczoteczek i past.

Jak zapobiegać próchnicy u dzieci?

Próchnica to choroba zakaźna, co oznacza, że jeden ząbek zaraża się nią od drugiego. Dlatego tak ważne jest, by nie ignorować nawet malutkich zmian w mlecznych ząbkach! Nieprawdą jest, że mlecznych zębów się nie plombuje!

Główną przyczyną próchnicy jest niedokładne mycie zębów, a sprzyja jej też dieta bogata w cukier, która niestety jest plagą naszych czasów. W związku z tym najistotniejszym czynnikiem zapobiegającym próchnicy jest dokładne mycie ząbków po każdym posiłku, a przynajmniej 3 razy dziennie i ograniczenie cukru w diecie.

Kiedy pierwsza wizyta z dzieckiem u dentysty?

Odpowieź brzmi: kiedy pojawia się pierwszy ząbek! Niestety wciąż wielu rodziców zabiera dzieci do dentysty dopiero wtedy, kiedy w mleczakach już zaczyna grasować próchnica ... 
Sama zrobiłam ten błąd z Julką i potem bardzo go żałowałam, bo pierwsze wrażenia dziecka związane z bólem nie były dobrym początkiem przygody ze stomatologiem. Bardzo długo trwało, zanim Julia przyzwyczaiła się dow wizyt u dentysty, a w sumie nadal są dla niej sporym stresem. 
Z Szymkiem poszłam do dentysty już wcześniej, bo miał bodajże 3 latka i różnica w podejściu do dentysty jest diametralna - przy pierwszym borowaniu oprócz kilku łez nie było ani uciekania z fotela, ani histerii, a ni nawet specjalnego stresu w domu przed wizytą.

Potwierdzam zatem, że dla dobra dziecka i zarówno zdrowia zębów jak i komfortu psychicznego na wizytę u stomatologa należy iść jak najszybciej i chodzić regularnie bez względu na to, czy pojawiają się ubytki czy nie [oczywiście jeśli się pojawiają, sumienność wizyt i ich wyleczenie jest jeszcze bardziej istotna]


Jak zachęcić dziecko, by samo chciało dbać o ząbki i je myć?


Przede wszystkim od najmłodszych lat pokazywać dziecku, że sami dbamy o zęby, myć ząbki wspólnie przed lustrem w łazience, tłumaczyć, jak ważne jest dbanie o higienę jamy ustnej. Małym dzieciom należy myć zęby samemu, bo nie zrobią tego od samego początku tak jak należy. Najlepiej więc pozwolić, by na początku samo "pogmerało" w buzi szczoteczką, by potem "przejąć stery" i porządnie umyć ząbki.

Istotna we wpajaniu higieny jamy ustnej jest konsekwencja i rutyna, czyli stałe pory mycia ząbków i nieodpuszczanie [no chyba, że w naprawdę wyjatkowych przypadkach jak np. takich, kiedy dziecko po dniu pełnym wrażeń pada w ubraniu ...].

Wiadomo nie od dziś, że najlepiej dociera do dzieciaków nauka przez zabawę. Tak jak ze sprzątania robimy wyścigi a naleśniki zamieniamy w latające spodki pełne warzywnych ufoludków, tak i z mycia zębów warto na początku zrobić zabawę. Bardzo fajnym pomysłem jest mycie ząbków z klepsydrą, szczoteczka ze światełkami i alarmem czy na przykład wesoły kalendarz mycia ząbków, w którym wypełnia się poszczególne dni naklejkami.


Jaka szczoteczka i pasta będzie najlepsza dla twojego dziecka?

Oczywiście przede wszystkim trzeba dopasować rodzaj szczotki jak również pasty do wieku dziecka. Szczoteczki różnią się pod tym kątem przede wszystkim wielkością główki i miękkością włosia, natomiast pasty składem.

Dla maluszków od 0 do 36 miesięcy wybierz:

- gaziki do higieny jamy ustnej 
- pierwsze szczoteczki takie jak First Brush i Theeter Set 
- gryzakoszczoteczkę lub pierwszą szczoteczkę soniczną
- pastę bez fluoru

Dla dzieci od 3 do 6 lat idealne będą:

- szczoteczkę odpowiednia do wieku 3-6 lat np. KIDZSONIC
- pastę dla dzieci w tym wieku

Dla dzieci 6-letnich i starszych postaw na: 

- szczoteczkę dla dzieci w wieku powyżej 6 lat, np. KIDZSONIC 6+
- pastę do zębów dla dzieci 6+ 

Pasta Brush Baby 6+ - charakteryzuje się ona zawartością fluoru 1350 ppm, nie zawiera SSL ani parabenów, natomiast zawiera antybakteryjny xylitol. Ma przyjemny smak delikatnej mięty.

Szczoteczki KIDZSONIC zarówno 3-6 jak i 6+ charakteryzują się przede wszystkim:
  •  dopasowanymi do wieku dziecka wielkościami główki, różnymi długościami włosia pozwalającymi na dokładniejsze umycie zębów, 
  • timerami 2-minutowym [szczoteczka sama wyłącza się po 2 minutach szorowania] i 30-sekundowym [informacja o przejściu do nastepnego łuku zębowego]
  • 2 trybami pracy - podświetlenie bez wibracji sonicznych i kolorowe światełka z wibracjami
  • 3 wymiennymi główkami w zestawie,
  • są zasilane bateriami.



Gabinety Przyjazne Małemu Pacjentowi

To lista gabinetów stomatologicznych, które uznane zostały za takie ze szczególnie przyjazną dla dziecka atmosferą, takie gdzie dzieci chodzą z przyjemnością i takie, gdzie ząbki leczy się z sercem! Listę gabinetów znajdziecie tutaj: Lista Gabinetów Przyjaznych Małemu Pacjentowi
Lista została stworzona [i jest wciąż aktualizowana] przez organizatora kampanii Zachęć Swoje Dziecko Do Mycia Zębów - markę Brush - Baby oraz Polską Akademię Stomatologii Dziecięcej.Ciekawa jestem, czy są tutaj gabinety, które wy znacie i odwiedzacie ze swoimi dziećmi? Naszych nie ma, ale muszę szczerze przyznać, że trafiliśmy dobrze - przynajmniej za drugim razem :)

Partnerem wpisu jest marka Brush - Baby Polska
 znajdziecie ją na Facebooku: KLIK
oraz na stronie internetowej: jakzachecic.pl


Koniecznie napiszcie o waszych doświadczeniach z pielęgnacją mleczaków i pierwszymi wizytami u dentysty!
20:02

Mamo, ty też robisz kawał dobrej roboty!

Napisała , w


Jestem matką od dziesięciu lat. Prowadzę dom. Jestem "kurą domową". Poza tym obserwuję i doświadczam. Rozmawiam z innymi matkami. Spotykam się z różną interpretacją moich słów zamieszczanych na blogu i Fejsie. Określenie: "Ty TYLKO SIEDZISZ  w domu z dziećmi" znam aż za dobrze. Przeszłam też długą drogę pod hasłem: "Jestem do dupy". Dlatego przyszedł w końcu dzień, w którym postanowiłam napisać kilka słów o docenianiu nas, matek. Może nawet włożę kij w mrowisko, ale co tam - kto blogerce zabroni 😀




Kilka dni temu na moim fanpage'u opublikowałam status brzmiący mniej więce jtak: "Cały dzień sprzątania i nic nie widać, bo poukładane w szafkach, pomyte okna, poprane. Chyba muszę sama siebie zacząć chwalić!".


To był spontaniczny wpis, taki z jajem, z moim [fakt - ne do końca dla wszystkich zrozumiałym poczuciem humoru] i większość komentarzy była też taka od niechcenia, na luzie, typu: "Ja mam tak samo :P" czy "Doskonale cię rozumiem".Pojawił się jednak jeden, który dał mi mocno do myślenia i stał się ostatecznym bodźcem do napisania tego tekstu. Był to komentarz mówiący, że sprząta się dla siebie i nie powinno się czekać na pochwały.


 I wiecie, najpierw się obruszyłam:  "Ej, ja sprzątam dla siebie, bo lubię mieć czysto!". 

Po pewnym czasie, nie mogą przestać myśleć o tym komentarzu, stwierdziłam, że jednak "Sprzątam przecież nie tylko dla siebie, ale też dla rodziny no ale gdzie tam pochwały! Ja się żadnych pochwał nie domagam!"

Ale koniec końców doszłam do zupełnie innych wniosków ... I o nich chcę wam tu napisać!


Wszystko pięknie. Podział ról, jaki tam komu odpowiada. Jeśli kobieta nie pracuje zawodowo, to raczej naturalnie wychodzi, że w domu robi więcej niz pracujący zawodowo facet. U nas jest tak, że ja na ogół ogarniam dom i dzieci, ale jak Grzesiek jest w domu a ja akurat mam zajęcie przy laptopie, moich kartkach czy po prostu gdzieś wychodzę, nie ma problemu, by to on zmył gary czy wytarł podłogi. Partnerstwo. Ale nie wnikam w to, że ktoś może chcieć i mieć inaczej. Wkurza mnie jednak fakt, że jakoś tak się w naszym społeczeństwie przyjęło, że kobiety za swoją pracę w domu i przy dzieciach nie muszą być doceniane ... 

Nie, ja nie krzyczę całemu światu: "Patrzcie, robię coś wyjątkowego! Dajcie mi order!", ale nie mam zamiaru się kajać i twierdzić, że nie jest mi miło, jak ktoś powie: 'Aleś się napracowała!", zamiast: "Co ty masz za pojęcie o pracy, skoro siedzisz w domu z dziećmi!". Powiem więcej! Ja tego od czasu do czasu POTRZEBUJĘ! I uważam, że to jest coś, czgo potrzebuje każda mama. To się nazywa DOCENIENIE!


I tu już nie chodzi tylko o sprzątanie. Tu chodzi o życie w ogóle. O bycie chodzi, kurde! Dlaczego tak wiele matek to takie stworzenia, co to nie tylko same uwielbiają się katować krytyką [bo ja wszystko robię źle], to jeszcze uważają, że im się nie należy docenienie? Że nie mają do tego prawa? Że wszystko "muszą"? Że to ich "zasrany obowiązek"? A mało tego uważąją, że żadne docenienie im się nie należy, bo to, co robią to ich zasrany obowiązek!

Z jednej strony wiele z nas narzeka, że nikt nas nie docenia, a z drugiej jakoś tak lubimy się kajać, chować w kąt swoje zmęczenie i przykrość, którą niejednokrotnie odczuwamy słysząc: "A ta to tylko siedzi w domu i nic nie robi", wmawiać sobie, że doceniać to można pracownika - awansem, premią czy nawet dobrym słowem szefa - ale nie matkę. A przecież macierzyństwo i prowadzenie domu to też praca i to nielekka! 

Nie jestem zwolenniczką robienia z siebie męczennic i cierpiętnic, użalania się nad własnym, matczynym losem i wiecznego narzekania. Z drugiej jednak strony nie róbmy z siebie gejsz, które na paluszkach biegają i sprzątają okruszki, pochylając nisko głowę i uważają, że to ich absolutny mus! Podział obowiązków w domu tworzymy sami w rodzinie i znam takie, gdzie to maż sprząta i zajmuje się dziećmi, a żona pracuje. I nad tym mężęm rodzina skacze i trzęsie się twierdząc, jaki to on wspaniały, a kiedy te same czynności wykonuje żona i matka to nagle jakby nikt tego nie widział... Prawda, że bardzo często tak jest? 

Przykłady można mnożyć ... 

Tatuś idzie z wózkiem na spacer i uspokaja płaczące dziecko, a w głowach przechodniów: "Ojej, jaki zaradny tatuś!", a kiedy w tej samej sytuacji widzą matkę: "Co to za matka, że dziecko jej ryczy w wózku a ona nie umie go uspokoić!".

Kobieta ugotuje obiad - normalka, dupy nie urywa - chyba, że to comber jagnięcy w kremie z niewiadomoczego z czipsem z czegoś tam. Najczęściej za słone albo ogólnie nie takie. A jak ugotuje facet ... No, kuźwa, mistrzu!!!



Ja nie uważam, że bycie mamą, żoną i prowadzenie domu, to jakieś nadzwyczajne, heroiczne wyczyny [choć bywają w naszym matczynym życiu chwile prawdziwego bohaterstwa!], ale - na litość boską - tak, jak za każdą pracę i nam, mamom, należy się szacunek i docenienie! 

Najpierw więc doceńmy się same i powiedzmy sobie: "Kurde, robię kawał dobrej roboty!'. Dajmy sobie czasem wolne i weźmy poprawkę na gary w zlewie, a zamiast je zmyć, weźmy długą kapiel.

Nie zamykajmy się w domu z miotłą i z myślą, że robimy to, co jest naszym zasranym obowiązkiem. Zresztą nawet za obowiązki należy się szacunek, dostrzeżenie starań, docenienie - tak samo czekają na to i zasługują pracownicy w każdej pracy świata!

Dajmy sobie czasem trochę luzu, nabierzmy dystansu do swojej roli i do samych siebie. To nieprawda, że mamy nie biorą wolnego! Wolne, a zwolnienie się z roli matki to dwie rózne sprawy. Często to my same nie umiemy sobie tego wolnego dać, bo mąż sobie nie poradzi [wmawiamy sobie to], bo dzieci będą płakać, bo dom zarośnie syfem przez te dwie godziny, jak będziemy same na zakupach czy u koleżanki ... Wiem, co mówię. Sama tak robiłam ...

A czasami nawet powiedzmy wprost do faceta: "Zobacz, jak się dziś naharowałam! Widzisz ten błysk w domu?" - i gwarantuję, że większość mężczyzn zupełnie szczerze przyzna nam rację, a czekając aż sami to zauważą, możemy się nie doczekać! Nie dlatego, że mają to, co robimy w duszy, ale dlatego, że niekiedy naprawdę trzeba im pokazać palcem, bo nie widzą 😉Nie uważam, że jest w tym coś złego! Przecież oni też przychodzą się pochwalic naprawionym autem, przykręconą szafką i też jest im fajnie, kiedy po ciężkim dniu w pracy, żona obejmie za szyję i szepnie miłe słówko ...

Ja wam dzisiaj mówię: tobie, tobie i tobie też mamo, żono, gospodyni domowa, matko pracująca i jednocześnie prowadząca dom - każda kobieto - która jesteś też jednocześnie lekarką, psycholożką, praczką, sprzątaczką, stylistką, księgową i dziesiątką innych profesji:
ROBISZ KAWAŁ DOBREJ ROBOTY! MOŻESZ BYĆ Z SIEBIE DUMNA KAŻDEGO DNIA!


A tak w ogóle, to docenienie należy się i mamie, i tacie, i dzieciakom też. Żeby była jasnosć. Doceniajmy siebie nawzajem a świat będzie piękniejszy! 💗
20:48

'Gra na emocjach' - porozmawiajmy o emocjach i ...pograjmy w nie!

Napisała , w

 Umiejętność rozmawiania o uczuciach nie jest wcale rzeczą prostą i oczywistą. Powiedziałabym nawet, że jest to w dzisiejszych czasach umiejetność na wage złota. Warto uczyć jej dzieci od najmłodszych lat a i my, dorośli powinniśmy w sobie budować tę zdolność, bo nie zawsze ją mamy. Wydawnictwo Nasza Księgarnia przychodzi z pomocą, proponując "Grę na emocjach" która ma nie tylko wyjątkową wartość dydaktyczną, ale gwarantuje też świetną zabawę małym i dużym graczom! 




"Gra na emocjach" - niepozorne, małe pudełeczko, w którym znajdują się tylko karty - 100 z symbolami i 5 z przykładowymi pytaniami. Pudełeczko z grą właściwie mieści się w dłoni - co możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu: 


Zabawa i nauka w jedynm


Okazuje się jednak, że to wystarczy, aby nie tylko zagwarantować świetną zabawę - o czym świadczy fakt, że moje dzieciaki zaraz po powrocie ze szkoły wołają: "Mama, pogramy w emocje???" - ale też mieć nieocenioną wartość dydaktyczną!

Gra jest tak skonstruowana, aby prowokować uczestników do rozmów o uczuciach, uczyć ich wyrażania i okazywania oraz określania stanów emocjonalnych swoich i innych ludzi. Przyznacie sami, że to są becenne umiejętności w dobie Facebooka, wirtualnych znajomych, wiecznego pędu i braku czasu na normalne relacje.



O co tutaj tak właściwie chodzi?


"Proste zasady gry! 
Zadajesz pytanie, np. Jak się czuję, gdy spóźniam się na pierwszą randkę?.
Pozostali gracze wybierają po jednej karcie (kładą je rysunkiem do dołu, abyś nie wiedział, kto co wybrał).
Spośród wyłożonych kart wybierasz rysunek, który najlepiej pasuje do odpowiedzi na twoje pytanie.
Gracz, który wyłożył wybrany przez ciebie rysunek, zdobywa 1 punkt.
W następnej rundzie kolejny gracz zadaje wymyślone przez siebie pytanie.
Gra się kończy, gdy któryś gracz zdobędzie 3 punkty."

Szczegóły znajdziecie na stronie Wydawnictwa Nasza Księgarnia pod tym linkiem: Gra na emocjach

Powiem szczerze, ze to, jak bardzo spodobało się moim dzieciom określanie stanów emocjonalnych za pomocą symboli znajdujących się na kartach i wymyślnie pytań dotyczących uczuć, było dla mnie sporym zaskoczeniem! Okazało się, ze gra tak prosta w swojej formie i tak skłaniająca do analizowania stanów emocjonalnych, może spodobać się już kilkulatkom [Szymon ma 5 lt, Julka 10] a dla rodziców może stać się zaskakującą nauką o emocjach własnych dzieci!




Gra zdobyła wiele prestiżowych wyróżnień na świecie, a teraz podbija rynek polski. 
Ty też możesz mieć ją w domu!

Lećcie na mój fanpage, bo tam czekają na was 2 egzemplarze gry do zdobycia: -----> KLIK



Post Top Ad

Instagram