Jak przetrwać początek roku szkolnego? 5 porad dla matki, która nie ogarnia.

Jeszcze 2 miesiące temu zastanawiałam się, jak ja przetrwam wakacje. Wizja dwójki dzieci w domu od rana do wieczora niezmiennie od 3 lat przeraża mnie w czerwcu. Bo trzeba czas zorganizować inaczej, zajęcia dzieciom wymyślić i całe dnie słuchać podwójnego natężenia decybeli w postaci "Mamoooo, a on mi się psoci!" albo "Mamaaaa, ona zabiera mi zabawki!". A w miarę mijania lata, zaczynam się przyzwyczajać do znacznie większego luzu i beztroski niż w czasie roku szkolnego. I tak jak w czerwcu zastanawiałam się, jak przetrwam wakacje, tak teraz zastanawiam się, jak przetrwam kolejny rok szkolny... ?! Ty też tak masz???


Pociesz mnie i powiedz, że nie tylko ja jeszcze nie ogarniam tego, że już jutro początek roku szkolnego i trzeba będzie się obudzić z wakacyjnego snu! Nie ogarniam szczególnie, że kilka dni temu wróciliśmy z ponad tygodniowych wojaży i jeszcze jedną nogą jestem nad Morski Okiem... A ogarnąć trzeba! Trzeba się spiąć, zakasać rękawy, przestawić myślenie na tryb "szkoła" i zmierzyć z nowymi wyzwaniami i obowiązkami. No więc co teraz?

Jako że na blogu - tym "parentingowym" szczególnie - powinno aż roić się od różnego typu porad, postanowiłam coś tutaj na ten problem poradzić - sobie i tobie!

RADA NR 1
Zacznij wcześniej wstawać już od początku sierpnia. Ups... Chyba trochę na to za późno... No dobra, to chociaż od września nastawiaj budzik o godzinę wcześniej niż powinnaś. W końcu zanim wejdziesz w ten rytm i zaczniesz się wyrabiać w godzinkę, może trochę minąć. Lepiej więc daj sobie nieco więcej czasu. Czyli zamiast na 6:00 to na 5:00. Hello?! Jaki normalny rodzic będzie wstawał tak wcześnie, kiedy noc spędza w trzech łózkach na zmianę, a nad ranem akurat trafiasz do swojego i dzieci zdają się spać słodko jak aniołki? No jaki? 

RADA NR 2
Rozplanuj sobie dzień. Weź kartkę i długopis, a jeszcze lepiej kup sobie jakiś mega dizajnerski planner i zapisuj wszystkie zadania, jakie czekają cię każdego dnia.To nie tylko ułatwia życie, ale jest jeszcze na dodatek bardzo trendy. Podobno. Słyszałam od tych, co tak robią. Gorzej, że ja nawet listy zakupów przestałam już robić, bo i tak zawsze je gubię albo w trakcie zakupów zmieniam plany... Zupełnie jak w życiu...

RADA NR 3
Przygotowuj obiad na następny dzień poprzedniego dnia wieczorem. W końcu gotowanie go zabiera ci sporo czasu, a trzeba się wyrobić do powrotu dzieciaków ze szkoły. Jak plan nie bardzo, to kończą i o 12! Masakra jakaś! Jeśli już nie dajesz rady ugotować obiadu wieczorem, to przygotuj sobie chociaż pomysł na następny dzień... Tylko skąd brać te pomysły? Nie mam pomysłu! :P

RADA NR 4
Przejrzyj raz jeszcze wyposażenie dziecka do szkoły. Po co masz się denerwować, że zabrakło ostrzynki czy linijki i latać po sklepach cały początek września. Tylko co ja poradzę, że zamiast przeglądać zeszyty i naklejki nań z kucykami Pony, ja wolę oglądać fotki z gór i wzdychać do tamtych chwil i widoków...


RADA NR 5
Dokładnie zapoznaj się ze stroną MEN-u, bo reforma reformy reformy trochę namieszała w systemie edukacji. Albo lepiej się nie zapoznawaj... Bo wtedy dopiero poczujesz, że NIE OGARNIASZ!

Reasumując: nie wiem jak ty, ale ja tam idę na żywioł! :)))
Czytaj dalej »

Graj w spostrzegawczość z kameleonem Leonem! [+ KONKURS]

Spostrzegawczość - ważna sprawa! Warto ją ćwiczyć już od najmłodszych lat, a uczniom poświęcać w tej kwestii szczególnie dużo czasu. Wydawnictwo Edgard przygotowało grę, która wspomaga rozwijanie spostrzegawczości i jednocześnie jest wspaniałą zabawą dla całej rodziny. 


Czym jest spostrzegawczość? Najczęściej kojarzy nam się ona z dostrzeganiem szczegółów czy odkrywaniem różnic. Agnieszka Biela - autorka książki dołączonej do gry "Spostrzegawczość z kameleonem Leonem" przekonuje jednak, że spostrzegawczość to coś więcej! Ta zdolność wiąże się także z ciekawością poznawczą oraz umiejętnością komunikowania swoich spostrzeżeń innym, obejmuje ona rozumowanie abstrakcyjne i twórcze myślenie. Kształtowanie spostrzegawczości jest zatem istotne nie tylko przez wzgląd na edukację dziecka, ale i na całokształt jego rozwoju.




"Spostrzegawczość z kameleonem Leonem" to gra przeznaczona dla dzieci w wieku 6-9 lat, ale sprawdziłam na moim 4-latku, że i młodsze dzieci sobie z nią poradzą. 

W poręcznym, kartonowym pudełku znajdziesz 48 kart - 8 kart specjalnych przedstawiających postać kameleona Leona w różnych odsłonach oraz 40 kart dwustronnych z kombinacjami 8 kameleonów. Na każdej z 40 kart jeden kameleon jest powtórzony, a jednego spośród ośmiu wariantów brakuje. 

Jak się bawić? Podstawowy sposób to odkrywanie, który kameleon zniknął. Rozkładamy 8 kart specjalnych, po czym kolejno odsłaniamy każdą z 40 kart. Zadaniem gracza jest jak najszybsze odkrycie, którego z 8 kameleonów brakuje na karcie i położenie na nim ręki. Wygrywa gracz, który zbierze najwięcej punktów (1 punkt za każde najszybsze wskazanie brakującego kameleona). Inny wariant to wskazywanie, który kameleon się powtarza. Wszystko robimy na takich samych zasadach jak w wariancie pierwszym.

W książeczce dołączonej do zestawu znajdziesz jeszcze inne propozycje zabaw z kartami - z wykorzystaniem monety oraz kostki do gry. Dziecięca wyobraźnia podpowie też z pewnością inne sposoby np. porównywanie i wskazywanie, czym różnią się wizerunki kameleonów. Tak bawi się mój czterolatek, aczkolwiek podstawowe warianty gry również nie są dla niego za trudne!




Gra nie wymaga wiele miejsca i nie ma skomplikowanych zasad. To sprawia, że można wyjąć ją niemal w każdej wolnej chwili z pudełka i poćwiczyć z dzieckiem koncentrację. "Wyścigi" w odnajdywaniu brakujących lub powtarzających się kameleonów są naprawdę niezłą zabawą i w miarę trwania gry zaczynają przybierać coraz szybsze tempo! 

Pomysłowa, rozwijająca i zabawna gra nie tylko dla kilkulatków, ale i dla całej rodziny (bo z tą naszą - dorosłych - spostrzegawczością też bywa różnie).



Razem z Kapitanem Nauką mam dla was konkurs, w którym jedną z nagród jest właśnie "Spostrzegawczość z kameleonem Leonem", natomiast drugą "Koncentracja z detektywem Motywem", którą zrecenzuję dla was już wkrótce!

Biegnijcie na Facebooka: KONKURS



Czytaj dalej »

Spotkajmy się w Trójmieście vol. 2 - relacja ze spotkania blogerek w Gdyni.

Tegoroczne lato jest dla mnie wyjątkowym czasem przede wszystkim dlatego, że już od bardzo dawna nie poznałam tylu nowych osób, co teraz! Wreszcie odważyłam się i zaczęłam brać udział w spotkaniach blogujących mam i mogę tylko żałować, że tak późno się na to zdecydowałam. Na szczęście okazji z pewnością nie zabraknie! Dziś mam dla was relację ze spotkania w Gdyni - Spotkajmy się w Trójmieście vol. 2. Zobaczcie jak się bawiliśmy!



(fot. Matthew FotoArt)

Spotkanie organizowane już po raz drugi przez Żanetę z bloga Mother-and-son odbyło się 6 sierpnia w Gdyni w Hotelu Różany Gaj.  Do Trójmiasta mamy ok. 150 km, więc wyjechaliśmy o 7, żeby na 10 być na miejscu. Gdynia powitała nas słońcem, a Hotel Różany Gaj miłym dla oka, jasnym, przestronnym wnętrzem. Już na parkingu spotkałam Martę z KalMarowej Kuchni (oj, ile my się nagadałyśmy przez Fb i telefon!), a po wejściu do hotelu czekała Żanetka - organizatorkę, a na sali  poznałam resztę ekipy blogujących mamusiek: Basię z Pierwsze Kroki, Magdę z Borsuczkowa, Monikę z bloga Konfabula, Kasię z Porady Mamy Kasi, Olę z Okiem Alexa, Asię z bloga Krzywa Prosta, Sylwię z Oczami Mamy no i Natalię ze Schwytanych Chwil, z którą tak jak z Martą wirtualnie znałam się już bardzo dobrze. 


(fot. Matthew FotoArt)


(fot. Matthew FotoArt)




Oprócz tego, że spotkanie było okazją do poznania innych blogujących mam, dało też możliwość poszerzenia horyzontów i zdobycia wiedzy. Odbyły się trzy prelekcje: fotografa z Matthew FotoArt, dietetyczki pani Agnieszki z Instytutu Żywienia i Rozwoju Eligo, a także pani Magdy zajmującej się organizacją imprez baby shower z Baby Shower Trójmiasto. Nie będę ukrywać, że najmniej zachwyciło mnie wystąpienie fotografa, jednak z drugiej strony staram się zrozumieć, dlaczego nie do końca wyszło fajnie. Wiem, że stres potrafi sparaliżować i myślę, że tak mogło być w tym wypadku. Za to prelekcja pani Magdy była pełna pozytywnej energii i uśmiechu. Jeśli jeszcze kiedyś będę w ciąży, to baby shower mi sie marzy ;). Miłym akcentem wystąpienia pani Magdy były upominki w postaci bonów na fotoksiążki od Fotojoker (500 zdjęć z wakacji w górach czeka ;)). Podobnie energetyczna była prelekcja pani Agnieszki, która z prawdziwą pasją opowiadała o żywieniu dzieci. Dowiedziałam się wielu ważnych i ciekawych rzeczy, a mój mąż, który również miał okazję posłuchać, dzięki pani Agnieszce, zaczął mi wytykać niejedzenie śniadań (wszak dzieci biorą przykład z rodziców) ;). 


PRELEKCJA FOTOGRAFA


PRELEKCJA PANI MAGDY Z BABY SHOWER TRÓJMIASTO (fot. Matthew FotoArt)


PRELEKCJA PANI AGNIESZKI Z INSTYTUTU ŻYWIENIA I ROZWOJU ELIGO (fot. Matthew FotoArt)


Niemniej ważnym punktem spotkania była licytacja giftów podarowanych przez wielu zdolnych i życzliwych darczyńców. Cały dochód został przekazany na potrzeby Gdyńskiego Hospicjum, a uzbierać udało się 1135 zł. W kolejnym wpisie pokażę wam, jakie cuda mi udało się wylicytować!


(fot. Matthew FotoArt)


Na spotkanie można było zabrać dzieci i jak wnioskuję po opowiadaniach Julki i Szymona, bawiły się one nie gorzej niż ich mamy. Zadbały o to przesympatyczne panie z O rety - Animacja Nauka Zabawa. Malowały dzieciom buźki, robiły kwiatki z balonów, rysowały kredą po chodniku, puszczały ogromne bańki i bawiły się na placu zabaw przy hotelu. Myślę, że wszystkie maluchy były zadowolone tak samo jak moje!




Słodkim akcentem był pyszny tort upieczony specjalnie dla nas przez Krainę Wypieków - TORTY Trójmiasto.


Zaglądajcie i czytajcie relacje innych uczestniczek spotkania, a także bądźcie czujni, jeśli jesteście ciekawi, co udało mi się wylicytować i jakimi wspaniałościami obdarowali nas, blogerki, sponsorzy spotkania!

C.D.N...
Czytaj dalej »

Coś więcej niż worek na obuwie - worki od Emiko Store.

Wyprawka do szkoły to nie lada wyzwanie dla każdego rodzica. Tym większe, że wybór przyborów i akcesoriów niezbędnych w szkole jest coraz większy. Coraz to inni bajkowi i filmowi bohaterowie są na topie, a co za tym idzie na plecakach, piórnikach czy workach na obuwie. Często jednak okazuje się, że piękny wygląd nie idzie w parze z jakością, a co więcej co druga dziewczynka w klasie ma identyczny tornister z Anną i Elzą, a chłopiec z jakimś superbohaterem. Można jednak sprawić dziecku coś, co będzie zarówno ładne, modne i estetycznie wykonane jak również niepowtarzalne! Zobaczcie worki na obuwie od Emiko Store!



Emiko Store to polska firma, a właściwie nie - "firma" to zbyt bezosobowe określenie - to zespół fajnych ludzi, którzy postawili sobie za cel tworzenie wyjątkowych rzeczy dla milusińskich. Poduszki, ręczniczki, kamizelki odblaskowe i worki na obuwie, które mają w swojej ofercie łączą przyjemne z pożytecznym: spełniają dziecięce marzenia odnośnie tego, jak powinny wyglądać a jednocześnie są wykonane z niezwykłą starannością, z bezpiecznych, naturalnych, polskich tkanin. 

Po tym, jak trafiły do nas worki od Emiko Store, mogę z całą pewnością stwierdzić, że radość dzieciaków jest BEZCENNA! Zaczyna się już od wybierania wzoru: ten błysk w oku i "Mama, naprawdę mogę wybrać, co tylko chcę?". A wybór jest ogromny: od krówek, świnek, piesków i kotków, przez Kucyki Pony, Spidermana i Batmana aż po przeróżne pojazdy, piłki czy księżniczki. Potem oczekiwanie na przesyłkę i emocje przy jej otwieraniu. Sprawdźcie sami: WZORY WORKÓW. Worki jeszcze ładniejsze niż na zdjęciach, a oprócz wymarzonej aplikacji jeszcze imię, które dodaje workowi oryginalności i wyjątkowości. 

Gwóźdź programu to oczywiście użytkowanie worków, a niekoniecznie trzeba do nich pakować tylko buty na w-f! Julka i Szymek zaraz po tym, jak listonosz przyniósł nam paczuszkę z workami, postanowili zabrać je w odwiedziny do babci. Szymek wrzucił do swojego worka ze Spidermanem ulubione figurki dinozaurów, a Julka książeczki do kolorowania i kredki. Worki założyli na plecy i dumnie pospacerowali do babci. Worki są lekkie i jednocześnie pojemne, więc doskonale nadają się właśnie na wycieczki, spacery i wszelkie okazje, kiedy dzieci chcą zabrać ze sobą ulubioną zabawkę czy książeczkę, a nawet kanapkę czy picie. Sądzę, że z równym powodzeniem, co na krótkim spacerze będą nam towarzyszyć w górach! Julka oczywiście swój od września zabierze do szkoły.

Zdjęcia ze spaceru i worki od Emiko Store "w akcji" możecie zobaczyć poniżej. 
Jak wam się podobają:)?








Na koniec chcę przytoczyć kilka słów, które znajdują się w opisie worków na stronie Emiko Store wspaniale oddających filozofię marki i podkreślających jeszcze jedną ważną rzecz dotyczącą tych worków:

"Według najlepszych psychologów na świecie, kiedy dziecko posiada swój ulubiony przedmiot, staje się on dla dziecka swoim rodzajem oparciem, daje mu poczucie bezpieczeństwa. Często są z nim związane pozytywne emocje. Taki ulubiony przedmiot doskonale sprawdza się w sytuacji kiedy dziecko zaczyna odczuwać samotność, obawę lub smutek. Tym ulubiony przedmiotem może być nasz worek!"

Zdecydowanie zgadzam się z tymi słowami. Ulubiona rzecz może skutecznie umilić szkolne początki, a i w kolejnych klasach jest fajnie taką mieć. Personalizowany worek od Emiko Store ma ogromne szanse się nią stać... :).

Zobacz na: emiko-store.com
Czytaj dalej »

Pierwsze wakacje w górach z dziećmi - jak się przygotować?

Odliczamy dni! W piątek po raz pierwszy mamy ruszyć całą rodziną do Zakopanego i przez tydzień będziemy poznawać piękne, polskie Tatry. Radość, ekscytacja, niecierpliwość mieszają się ze stresem. Taka wyprawa to nie lada wyzwanie, szczególnie, że musimy przejechać niemal całą Polskę, by dotrzeć do celu. Jak się przygotować, by pierwszy wyjazd z dziećmi w góry był udany? O tym, czy będzie udany dopiero się przekonamy, ale już dziś mogę ci zdradzić, jak przygotowujemy się do wyjazdu. Może i ty mi coś podpowiesz?



Po pierwsze dużo czytam! Szukam informacji o tym, co warto zobaczyć będąc w Zakopanem przede wszystkim pod kątem pobytu z dziećmi. Trzeba być świadomym tego, że wysokie szczyty i niektóre trasy nie są dla początkujących i dla małych dzieci. Wcześniej w ogóle się tym tematem nie interesowałam, więc przed wyjazdem (a od decyzji do wyjazdu mieliśmy zaledwie miesiąc) miałam bardzo dużo do nadrobienia. Pomocny okazał się Facebook i takie profile jak np. Góry z dzieckiem oraz różne strony internetowe np. dzieciochatki.pl.  Mam ogólne rozeznanie w tym, jakie szlaki są dla nas osiągalne, a jakie lepiej sobie darować. Na Giewont z czterolatkiem na pewno nie wejdziemy, ale na pewno odwiedzimy Gubałówkę, Wielką Krokiew czy zobaczymy wodospad Siklawica.

Po drugie słucham bardziej doświadczonych! Po moim poście na facebooku odezwało się do mnie wiele z was, podpowiadając, jak się przygotować do takiej wyprawy i co warto zobaczyć. U jednej z moich czytelniczek (jak się okazało z tej samej wsi) byłam nawet na kawie i pożyczyłam mapy :).Takie rady są dla mnie niezwykle cenne! Dowiedziałam się nie tylko, gdzie koniecznie musimy pójść, ale też jakie ubrania zabrać, ile kosztują wstępy czy gdzie można za darmo napić się herbaty.

Kolejną ważną rzeczą jest poznanie hotelu, w którym się zatrzymujemy: jego usytuowania, co pozwoli zaplanować wycieczki i tego, co oferuje, a czego tym samym nie musimy zabierać z domu. Hotel Sośnica  zaskoczył mnie tym, jak wiele potrzebnych rzeczy ma dla odwiedzających! Nie muszę zabierać żelazka, suszarki do włosów czy szlafroka, a gdybym miała malutkie dziecko, hotel dałby mi dla niego wszystko od A do Zet: od zabezpieczeń szafek, przez nosidła aż po krzesełka i wózki! To ogromna ulga, kiedy trzeba spakować czteroosobową rodzinę na cały tydzień!
Oczywiście stronę internetową hotelu znam już na pamięć, a i tak mam małe obawy, że się zgubię :).

Sama podróż to minimum 8 godzin, bo czeka nas ponad 600 km jazdy samochodem. Oprócz tego, że my, rodzice, musimy bez wątpienia przygotować się na nią psychicznie ("Mamo, daleko jeszcze?" słyszę jadąc 25 km do Biedronki, a co dopiero 600 w góry...), to na pewno będę pamiętać o innych ważnych rzeczach. Przede wszystkim przed wyjazdem zmieniliśmy foteliki. Pisałam już o tym w jednym z ostatnich tekstów : niedawno zmieniliśmy fotelik Julce, a teraz przed wyjazdem też Szymonowi. Od dawna szukaliśmy bezpieczniejszych foteli niż te, które mieliśmy do tej pory, a decyzja o tak długiej podróży sprawiła, że wreszcie się zdecydowaliśmy. Poza tym na tak długą podróż wiadomo kanapki i duży zapas picia. 

Pakowanie. Zaczynam od jutra, bo na 7 dni dla czteroosobowej rodziny spakować trzeba sporo (na szczęście dzięki temu, że Sośnica bardzo dba o swoich klientów, zabrać muszę dużo mniej niż podejrzewałam, bo wiele potrzebnych rzeczy zapewnia hotel!). Ubrania - na cebulkę, więc i t-shirty, i cienkie koszulki, i polary, i kurtki, i czapki. Przybory toaletowe, stroje kąpielowe, klapki, a i dla zabawek musi się znaleźć miejsce. Nie zapominam o tym, co musimy mieć przy sobie podczas każdej górskiej wędrówki: plecaki a do nich termosy, latarki, przeciwdeszczówki. Poza tym obowiązkowo ładowarki i aparat, bo te chwile, które spędzimy w tak wyjątkowym miejscu, musimy koniecznie utrwalić i zachować!

No i najważniejsze: duża dawka energii i pozytywnego nastawienia! Choć los trochę nam robił na złość przed wyjazdem, mam nadzieję, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i naprawione auto bezpiecznie dowiezie nas do celu, a Zakopane przyniesie nam niezapomniane, wspaniałe wrażenia!

Może coś mi jeszcze doradzisz przed wyjazdem? Bywasz w górach z dziećmi? Podpowiedz, o czym jeszcze powinnam wiedzieć i pamiętać!






Czytaj dalej »

Nowy dom - moje wymarzone wnętrza.

Trzeba mieć marzenia i trzeba przekształcać je w cele! Choć bywa, że wydaje nam się, iż są [prawie] niemożliwe do realizacji, to życie pokazuje, że tylko ten, kto nie ryzykuje, nie pije szampana! Ja sobie wymarzyłam własny domek z ogródkiem, właściwie to razem z Grześkiem go sobie wymarzyliśmy. I choć wielu mówi nam: "Porywacie się z motyką na słońce!", to my wierzymy i będziemy dążyć do celu. Na razie mamy tylko albo aż akt własności działki i ... wizję, jak nasz wymarzony domek ma wyglądać! 



Zacznę nietypowo, bo od ... wnętrza domu! Chociaż, czy nie jest tak, że dla większości kobiet wnętrza są jednak ważniejsze niż to, z jakiego domek jest pustaka czy jaki jest kolor elewacji? W każdym razie w kwestii wnętrz, mamy dużo większe pole do popisu dla naszej inwencji i wyobraźni! 

Nie mam określonego stylu, w którym chciałabym urządzić nasz przyszły domek. Raczej wiem, co chciałabym, aby się w nim znalazło! I tak marzy mi się:

- miejsce na mój pokaźny zbiór książek; regały a może pólka we wnęce?
- duży stół i krzesła, przy którym będziemy mogli jeść wspólne posiłki,
- duże łóżko sypialniane; oj tak, po latach spania na kanapie to byłaby fantastyczna odmiana!
- oddzielne pokoiki dla dzieci; teraz dzielą pokój 14 metrów kwadratowych i naprawdę trudno już pomieścić wszystkie zabawki chłopca i dziewczynki,
- przestronna łazienka z miejscem na kosmetyki i inne przybory toaletowe; obecnie wszystko ląduje na pralce...
- funkcjonalne szafki w kuchni, w których nie będzie trzeba nic upychać, tylko wszystko będzie miało swoje miejsce,
- kolorowe, designerskie grzejniki, które nie tylko zapewnią ciepełko, ale też będą ozdobą wnętrz.

Chciałabym, aby to wszystko znalazło swoje miejsce we wnętrzach pełnych słońca i jasnych oraz żywych kolorów. Wierzę, że wnętrza powinny oddawać charakter i temperament swoich domowników, więc ma być pozytywnie, radośnie i ciepło!

Z pewnością zainteresował was ostatni punkt na mojej liście wymarzonych elementów domu: czy grzejniki mogą być ozdobą wnętrz? Oczywiście! przekonałam się o tym, buszując po Internecie i trafiając na blog purmosfera.pl Znalazłam tam grzejniki, które zupełnie odbiegają od tych, jakie mam obecnie w mieszkaniu i jakie zapewne ma większość z was! Grzejniki PURMO są nowoczesne i oryginale. Możemy postawić na kolor i kształt, który doskonale podkreśli styl, w jakim urządzamy wnętrze i doda mu wyjątkowości. Koniec z nudnymi grzejnikami, które wolelibyśmy raczej ukryć, niż wyeksponować w mieszkaniu!

ZOBACZCIE GARŚĆ INSPIRACJI:


Grzejnik Tinos V


Grzejnik Yali Parada


Grzejnik Tinos V 


Grzejnik Muna 


Grzejnik Plan Compact 


Grzejnik Ventil Compact

Jak wam się podobają te rozwiązania? Prawda, że grzejnik może być czymś więcej niż tylko elementem zapewniającym ciepło w domu?

Wizyta na blogu purmosfera.pl przekonała mnie, że grzejniki wcale nie muszą być nudne! PURMO proponuje w tej kwestii coś zupełnie innego, aniżeli to, co większość z nas zna! Te grzejniki zapewniają nie tylko komfort cieplny w pomieszczeniu, ale są także przykładem wzornictwa z najwyższej półki, mogą odzwierciedlać styl, w jakim urządzamy wnętrza i jednocześnie naszą osobowość, a także dodać wyjątkowości każdemu pomieszczeniu w domu.

[Wszystkie zdjęcia z wpisu pochodzą z bloga purmosfera.pl oraz strony purmo.com.pl]

Czytaj dalej »

Jak bez stresu wyposażyć dziecko do szkoły? [+ wyprawka z LIDLA]

Wakacje mijają bardzo szybko i wrzesień za pasem. Podobnie jak ty (skoro czytasz ten post) kolejny już raz staję przed wyzwaniem, jakim jest wyposażenie dziecka do szkoły. Doświadczenie mam trzyletnie, więc poczyniłam już kilka przydatnych obserwacji i wniosków, które ułatwiają mi sprawę - mogą ją ułatwić i tobie! Dodatkowo pokażę ci świetną i niedrogą wyprawkę szkolną prosto z LIDLA! 




Wyprawić dziecko do szkoły i nie zwariować!


1.Zrób listę!
 Lista zakupowa przydaje się zawsze - czy to na zakupach spożywczych, chemicznych czy szkolnych właśnie. Czasem taką listę dostaje się ze szkoły i to jest fajna sprawa, bo dzięki temu wiemy, co jest naprawdę niezbędne. Z listą w ręku nie pogubimy się w gąszczu szkolnych przyborów, a skreślając kolejne rzeczy z listy nie zdublujemy ich.

2. Nie przesadzaj!
Nie rób zapasów na trzy lata, a dziecku z I klasy nie kupuje całego zestawu geometrycznego razem z cyrklem... Krótko mówiąc szkolne zakupy rób z głową! Nie kupuj niepotrzebnych rzeczy na wyrost!

3. Rozłóż zakupy w czasie!
Kupienie wszystkiego za jednym razem to spory wydatek, ale jak rozłożysz sobie zakupy na 2, a nawet 3 miesiące (np. od czerwca do sierpnia) twój portfel aż tak bardzo tego nie odczuje. Także polecam w jednym miesiącu plecak i piórnik, w drugim przybory typu zeszyty, bloki, farby itp., a w trzecim książki.


4. Nie odkładaj na ostatnią chwilę!
No dobra, może i są we wrześniu promocje, ale ja jednak nie jestem zwolenniczką kupowania wszystkiego na ostatnią chwilę. Dla ludzi z miast z pewnością jest to mniej problematyczne, ale mieszkając na wsi, nie lubię musieć na szybko jeździć do miasta i szukać wszystkiego, co potrzebne. Uważam, że oszczędzamy sobie nerwów, kupując wyprawkę wcześniej!

5. Zostaw rzeczy, które nadadzą się z poprzedniej klasy!
Kupiłaś/-eś w zeszłym roku taki tornister, który kompletnie się nie zniszczył w trakcie roku szkolnego? Niech posłuży następny rok! Podobnie z piórnikiem. Często zostają też przybory plastyczne, których dzieci nie zdążyły zużyć - to także doskonały "zastrzyk" do wyprawki na kolejny rok.

6. A może się wymienisz?
Wymiana tornistrami to także świetny pomysł! Czasem jest tak, że mimo iż plecak jest jeszcze w doskonałym stanie, dziecku znudził się jego wygląd czy np. postać z bajki, która go zdobi. Wtedy warto pomyśleć o wymianie z kimś ze znajomych czy rodziny. Bez nakładu pieniędzy dzieciaki tak naprawdę będą miały "nowe" plecaki :).

7. Szukaj okazji!
W sklepach stacjonarnych czy też w internetowych - porównuj ceny, śledź ofertę i szukaj okazji! Na zwykłym zeszycie można sporo przepłacić, ale też zyskać kilka groszy, które dołoży się do kolejnej rzeczy z listy! 

Wyprawka szkolna od LIDLA - czy warto?

Od poniedziałku 1.08.2016 można kupić wyprawkę szkolną w sklepach LIDL w całej Polsce. Wraz z Julią i Szymkiem mamy przyjemność być testerami tornistrów, piórników z wyposażeniem, worków na buty, zeszytów, bloków i teczek.
Po otworzeniu paczki - wielkie WOOOW! Potem sprawdzanie jakości i nie ma powodów, by zachwyt był mniejszy! Tornistry z bajkowymi bohaterami są tak samo solidnie wykonane jak i lekkie. Odpowiednio sztywne, wyprofilowane z tyłu, posiadają dużą wewnętrzną kieszeń i trzy mniejsze oraz dwie boczne kieszonki (np. na picie) i kieszeń na zamek z przodu (np. na śniadaniówkę). Piórniki są pojemne i wyposażone w kredki (miękkie - sprawdzałam!), długopis, ołówek, flamastry, gumkę, temperówkę, linijkę i ekierkę. Wystarczające wyposażenie dla uczniów klas I - III. Worki na obuwie można założyć na plecy, są leciutkie, ale widać też, że mocne. W ofercie są też zeszyty, bloki i teczki - wszystko ze znanymi i lubianymi przez dzieci bohaterami. 
Julka z powodzeniem będzie korzystać z tych przyborów w III klasie, a Szymek ma już wyposażenie do "zerówki".
A ceny? Naprawdę przystępne! Tornister 69,00, piórnik z wyposażeniem 22,99, worek na w-f 7,99. 

Koniecznie zapoznajcie się z ofertą LIDLA na stronie: LIDL DO SZKOŁY









Dziękujemy LIDLOWI za świetną niespodziankę!

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Wokół Dzieci , Blogger