Post Top Ad

20:50

Stegna i Krynica Morska - czy warto pojechać tam z dziećmi?

Napisała , w

Uwielbiamy z mężem podróżować, zwiedzać i poznawać nowe miejsca. udało nam sie zarazić tą pasją dzieci, co mnie bardzo cieszy. Na razie nie udało się nam jeszce wybrać za granicę, ale po polsce jeździmy dużo i uważam, że tutaj naprawdę jest co zwiedzać i czym cieszyć oczy! W zeszły weekend wybraliśmy się na północ, nad nasze piękne morze i odwiedziliśmy Stegnę oraz Krynicę Morską. 


Oto nasze wrażenia z pobytu w tych miejscowościach z dziećmi oraz relacja fotogrficzna. Oceńcie sami, czy warto udać się do Stegny lub Krynicy Morskiej na wakacje lub na weekendowy wypad z dziećmi?



STEGNA


Znana miejscowość nadmorska, ale my miłością do niej zapałaliśmy dzięki pobytowi mojej mamy w sanatorium. Najpierw dzięki relacjom mojej mamy, a potem dzięki wizycie tam Grześka, który zakochał się w malowniczym miasteczku i wielgachnej plaży i stwierdził, że musimy tam pojechać całą rodzinką. Jak powiedział, tak zrobił i odwiedziliśmy Stegnę w sobotę 6 kwietnia. 

Stegna to duża wieś malowniczo położona nad Zatoką Gdańską, w rejonie Mierzei Wiślanej. Znjaduje się tam przystań morska dla rybaków i piękne, duże kąpielisko. [za Wikipedią]

W samej wsi znajdziecie i bibliotekę, i bank, i przychodnię, i całe mnóstwo sklepów. Stegna jest przystosowana do tabunów turystów, którzy odwiedzają ją tłumnie w sezonie letnim. My sądziliśmy, że w kweitniu zastaniemy pustą plażę, a tymczasem było na niej już całkiem sporo spacerowiczów. Duży ruch Stegna zawdzięcza też w dużej mierze sanatoriom, ale ta piękna, ogromna plaża, która ukazała się nszym oczom po dojechaniu na miejsce przyciąga nie tylko kuracjuszy i wcale się nie dziwię!

Plaża rozciąga się daleko jak okiem sięgnąć, jest zadbana, piaszczysta a co istotne - strzeżona w sezonie. W porównaniu dajmy na to do kapieliska w Gdyni - niebo a ziemia! O wiele więcej przestrzeni, czyściej a i widoki ładniejsze. Z uwagi na pogodę musieliśmy ograniczyć się do brodzenia boso po brzegu i biegania po piasku, ale i tak było fajnie!

Zaraz przy plaży znajduje się baza gastronomiczna, gdzie można wypić kawę, zjeść dobre lody i konkretny obiad. My byliśmy w restauracji "U Julki", no bo ... jakżeby inaczej ;). Ceny średnie, jedzenie smaczne.

Jeżeli chodzi o bazę ncoelgową, to osobiście nie sprawdzaliśmy, gdyż niestety musieliśmy wracać tego samego dnia, ale w centrum co chwila mijaliśmy szyldy o wolnych pokojach, a jeśli nie w samej Stegnie to w sąsiadującym Sztutowie czy Krynicy. Można rozpatrzyć też kwestię campingu czy namiotu, bo jest na to miejsce. Nie będę wam tu podlinkowywać miejsc, w których znajdziecie oferty noclegów, bo post reklamowy to nie jest ;) ale np. na booking.com znajdziecie na pewno.

Bardzo fajną atrakcją jest Bulwar Radiowej Jedynki zlokalizowany niedaleko portu rybackiego, pomiędzy zejściami na plażę nr 66 i 68. Znajdują się tutaj ławeczki przedstawiające symbole radiowe i nazwane na cześć kultowych programów radiowej Jedynki. Dzieciom się bardzo spodobały :). Stąd też rozpościera się fajny widok na plażę i morze.

Dla wielbicieli zabytków też się coś w Stegnie znajdzie, bo jest tutaj kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa z XVII wieku. Znajdują się w nim zabytkowe organy i co roku odbywa się tu Festiwal Organowy organizowany przez Filharmonię Bałtycką im. Fryderyka Chopina w Gdańsku

Muszę jeszcze wspomnieć o kolejce wąskotorowej - choć my z niej nie skorzystaliśmy, to pociąg widzieliśmy i następnym razem na pewno się skusimy. Kolejką wąskotorową można dojechać ze Stegnydo Mikoszewa, Sztutowa lub Nowego Dworu Gadańskiego.

A teraz zobaczcie naszą relację i nasze emocje na zdjęciach! Myślę, że one najlepiej oddadzą klimat tego miejsca :)













KRYNICA MORSKA

Ze Stegny do Krynicy Morskiej rzut beretem, bo 24 km. Nas przyciągnęła do tego miasteczka latarnia morska,która jest opisywana jako główna atrakcja miejscowości. Powiem jednak szczerze, że się zawiedliśmy. Latarnia, hmmm... W moim odczuciu nic nadwyczajnego. Owszem, fajna budowla, ale wyobrażałam sobie coś większego i bardziej klimatycznego, a przede wszystkim nie można było wejść do środka ... Także lekki zawód. 

Plaża ładna, podobnie jak w Stegnie [wszak to ten sam pas]. Muszelki, patyki, kamyki, mewy - wszystko jest :). Do tego trafiliśmy na dosyć mocny wiatr i fale pięknie nam szumiały, a woda przy każdym podejściu do brzegu oblewała buty, co było nie lada atarkcją :). Atrakcją jest też najwyższa wydma - Wielbłądzi Grzbiet.

Krynica ma bardzo dobre zaplecze gastronomiczne. Znajdziecie tu o wiele większy wybór knajpek, kawiarni i pizzerii niż w Stegnie. Wypiłam pyszną kawę mrożoną, a reszta rodzinki zjadła lody, poza tym wyciągaczy pieniędzy w postaci sklepów z pamiątkami jest tutaj też sporo! Można więc poszaleć ;).

Miasteczko jest niewielkie. Są miejsca urokliwe, ale są też dość ponure i zaniedbane. Zdeycdowanie jednak ważniejsze są tu walory przyrodnicze, a te niewątpliwie Krynica tak samo jak i Stegna mają i to po to się - przynajmniej w moim odczuciu - tam jedzie, by się nacieszyć nadmorskim krajobrazem!

Poniżej kilka zdjęć z Krynicy Morskiej - jak widzicie bawiliśmy się świetnie :).









Zatem, czy warto wybrać się do Stegny i Krynicy Morskiej na rodzinne wakacje?

Jak najbardziej TAK! My nie przepadamy za tłokiem, więc teraz przed pełnią sezonu był według nas idealny czas, ale nawet latem, kiedy będzie można się już popluskać w morzu, zdecydowanie wybrałabym Stegnę zamiast dajmy na to Sopotu czy Gdańska. Choć i wielka plaża w Stegnie czy Krynicy jest w pełni sezonu oblegana, to na pewno łatwiej znaleźć miejsce tutaj, niż na ciasnym kapielisku w Trójmieście!

Trzeba przyznać szczerze, że to, co wam tutaj opisałam to wynik moich, naszych jednodniowych obserwacji, a przecież mając jeszcze jeden dzień na pewno zobaczylibyśmy więcej, a w kolejnym być może jeszcze więcej!

Ważny jest też fakt, że w pobliżu Stegny i Krynicy Morskiej znajdują się jeszcze takie atrakcje jak Sztutowo ze swoim muzeum niemieckiego obozu konsentracyjnego Stutthoff czy mini zoo w Jantarze. Do muzeum bardzo chciałam pojechać, ale uznałam, że dzieci są na to jeszcze za małe.  W wakacje tych atrakcji jest jeszcze więcej, bo odbywają się różnego rodzaju festyny, festiwale i inne wydarzenia. Na trasie wiodącej od nas z Czerska Świeckiego nad morze jest m.in. Malbork, który tylko zahaczyliśmy w drodze powrotnej, Gniew i Pelplin.

Myślę, że jak będzie okazja, wybierzemy się w te nadmorskie strony na dłużej! A jaka jest wasza ulubiona nadmorska miejscówka na wakacje z dziećmi?
09:59

Książeczki edukacyjne dla przedszkolaka - Wydawnictwo Olimp.

Napisała , w

Szukasz książeczek dla przedszkolaka, które będą jednocześnie bawić i uczyć? Chcesz w fajny sposób wspierać naukę pisania literek i rozwijać wiedzę o otaczającym malucha świecie? Warto, byście sięgneli po aktywizujące książeczki, które poprzez zabawę będą rozwijać umiejętności i wzbogacać wiedzę dziecka. My ostatnio odkryliśmy Wydawnictwo Olimp - zobacz, jakie fajne książeczki dla przedszkolaków proponuje!



Szymek niedługo skończy 6 lat i we wrześniu zaczął swoją przygodę z przedszkolem. Nie jestem tą  matką, która naciska na pisanie i czytanie i wychodzę z założenia, że na wszystko przyjdzie czas, aczkolwiek uważam, że stymulowanie dziecka w madry sposób jest jak najbardziej w porządku! I tu jedną z lepszych rzeczy są różnego rodzaju książeczki edukacyjne i aktywizujące, dzięki którym dziecko przez zabawę będzie zdobywać wiedzę i rozwijać zdolności manualne.

Niedawno dostaliśmy kilka takich właśnie książeczek od Wydawnictwa Olimp. Zapoznałam się z nimi z ciekawością, ponieważ nie znałam wcześniej tego wydawnictwa. Jak wypadły książeczki według mnie i według Szymona :) ?

Oferta Wydawnictwa Olimp jest podzielona na kategorie według wieku dzieci. Ja wybrałam 5 książeczek z kategorii 5-6 lat: 

  • LEŚNE SPOTKANIA - kalkuj, kopiuj, koloruj!
  • ŚRODKI LOKOMOCJI - kalkuj, kopiuj, koloruj!
  • POD I NAD - cały świat! Poznaję, maluję, eksperymentuję!
  • CYFRY i ich szyfry szkoła zręczności & doskonalenie umiejętności
  • LITERY i ich maniery szkoła zręczności & doskonalenie umiejętności

Seria KALKUJ, KOPIUJ, KOLORUJ! to książeczki aktywizujące o różnej tematyce, w której oprócz prostych kolorowanek, zadań typu labirynty, łączenie kropek czy dokańczanie rysunków, dzieci znajdą też kalki, które umożliwiają przerysowywanie ilustracji. Bardzo fajne ćwiczenie dla małych rączek! Szymon jest wielbicielem labiryntów i zadań matematycznych, więc te szczególnie mu podpasowały w tych książeczkach, ale kalki również go zainteresowały. 

Książeczki są kolorowe i naprawdę zachęcające. Zadania są dopasowane do wieku, a nie jakieś wydumane, a dzięki różnej tematyce można książeczkę dopasować do zainteresowań dziecka. U nas jak wiecie las jest jak drugi dom, więc LEŚNE SPOTKANIA nam bardzo przypasowały, natomiast ŚRODKI LOKOMOCJI interesują chyba każdego chłopca, więc stąd wybór.




"POD I NAD - cały świat" to książeczka podzielona na sekcje: woda, ląd i powietrze. Dzieciaki dowiadują się z niej, co ciekawego dzieje się w każdej z tych części naszego otoczenia, rozwiązują zwiazane z tym zadania i sa zachęcne do robienia eksperymentów. Dzięki wielu propozycjom doświadczeń książeczka staje się praktycznie interaktywna. Dzieci uczą się m.in. oczyszczać wodę czy wytwarzać wiatr. Dowiadują się z tej książki też sporo o ekologii.

Bardzo lubimy książki związane z przyrodą, więc ta nas zainteresowała i nie zawiodła. Szczególnie podobają mi się pomysły na eksperymenty, a niektóre kolorowanki sama bym chętnie pokolorowała :).




Seria SZKOŁA ZRĘCZNOŚCI I DOSKONALENIE UMIEJĘTNOŚCI, to książeczki w formie zmazywalnej, czyli zalaminowane strony, po których można wielokrotnie pisać i zmazywać. Świetna sprawa dla małych perfekcjonistów [U nas przez jakiś czas każda nieudana kreska sprawiała, że kartki a nawet całe książki lądowały w koszu]. 

Wybrałam litery i cyfry, bo tego aktualnie uczy się w orzedszkolu Szymon. Nie naciskam na jakieś specjalne ćwiczenia w tym kierunku, a tutaj w formie zabawowej synek może sobie ćwiczyć pisanie, ładną kreskę i ogólnie małą motorykę. Oprócz laminowanych kartek, książki posiadają też zwykłe, a oprócz ćwiczeń związanych z pisaniem liter i cyfr, są też kolorowanki i inne zadania. W niektórych trzeba wykorzystać naklejki, które są też w formie nagród za wykonane ćwiczenia. Do książeczek dołączone są pisaki z gąbeczką.




Trzeba przyznać, że wszystkie książeczki edukacyjne Wydawnictwa Olimp są bardzo przyjazne dzieciom. Stworzone tak, by wzbogacały wiedzę o otaczającym świecie, budziły ciekawość i rozwijały wyobraźnię. Kolorowe i pomysłowe. Bardzo podoba mi się to, że ich treść nie jest przesadzona, co się często zdarza w książkach edukacyjnych - czasami są w nich takie zadania, które zamiast sprawiać przyjemność, frustrują za wysokim poziomem trudności, a książeczka zamiast uczyć przez zabawę staje się czymś na kształt podręcznika. Tutaj tego nie ma!

Całą ofertę Wydawnictwa Olimp można znaleźć na stronie: https://wydawnictwoolimp.pl/




Podczas zabawy z książeczkami Wydawnictwa OLIMP towarzyszą nam kredki i flamastry marki CRICCO. Kredki trójkątne są idealne dla młodszych dzieci i tych, które jak Szymon mają nieprawidłowy chwyt [pracujemy nad tym i umie, ale przyzwyczajenie i upór robią swoje]. Kredki CRICCO są też bardzo miękkie, dzięki czemu mają piękne, żywe kolory. Dzieciaki uwielbiają nimi kolorować! Flamastry pędzelkowe robią jeszcze większą furorę - już choćby przez swoje pomysłowe opakowanie w formie plastikowego etui. Bardzo to poręczne, szczególnie na wyjazdach. Pisaki są dość duże i fajnie trzyma się je w dłoni takze młodszemu dziecku.

Odwiedźcie profil CRICCO na Facebooku i zobaczcie więcej fajnych przyborów plastycznych: CRICCO na facebooku
11:47

I Komunia Święta i pieniądze, czyli ile trzeba wydać na poczęstunek i ile wypada dać w kopercie.

Napisała , w

Zbliża się czas Komunii i chcąc nie chcąc większosć osób, których temat dotyczy zaczyna zastanawiać się nad kwestiami finansowymi. Niby jest to "Święto Duchowe" i najważniejszy w tym dniu jest Bóg, wiara i oczywiście przystępujace do sakramentu po raz pierwszy dziecko, ale nie uciekniemy przed pytaniami o pieniądze. Taki mamy klimat, chciałoby się rzec ...


Ja mam I Komunię córki za sobą i  podzielę się swoim doświadczeniem z tymi, których dopiero to czeka!





W I Komunii Świętej nie chodzi o pieniądze!

I tak. I nie. Jestem wierząca i I Komunia Julki miała dla mnie znaczenie duchowe. Dla niej też. Nie ma się jednak co czarować i udawać, że kwestie finansowe nie mają żadnego znaczenia w organizacji tego wydarzenia. 

Komunia dziecka to wydatek i to spory. A Komunia chrześniaczki czy chrześniaka też może mocno nadszarpnąć stan portfela. Jakie są koszta? Wszystko zależy od tego, jakie mamy oczekiwania, ambicje i czy popadamy w komunijny wyścig szczurów, czy jednak mamy do tego dystans ...

Komunijny wyścig szczurów

Niestety żyjemy w takich czasach, w których kasa rządzi światem i niektórzy widzą w niej jedyny sens i cel życia. Wszechobecna jest chęć POKAZANIA SIĘ, nawet za kredyt! Rodzice ścigają się, która dziewczynka będzie miała bardziej strojną suknię, lepiej ufryzowane włosy od fryzjera i piękniejsze buciki i wrzucają [o zgrozo!] na Fejsa zdjęcia z rozłożonymi banknotami wyjętymi z komunijnych pamiątek. Nie ma co się dziwić wtedy dzieciom, że jeydne o czym myślą przed sakramentem to to, co dostaną w prezencie.Z drugiej strony, który dzieciak przed Komunią o tym nie myśli? To my, dorośli, wprowadziliśmy zwyczaj dawania prezentów z tej okazji i to my kupujemy je coraz droższe i stawiamy coraz większe wymagania komunijnym gościom ...

I Komunia dziecka - z  jakimi kosztami trzeba się liczyć?

Szczerze i uczciwie!

DLA DZIECKA:
  • alba i dodatki w zalezności od tego, jaka, czy nowa czy używana koszt od ok. 150 zł wzwyż, wianek u nas 60 zł, buty kolejne 60 zł, narzutka nowa 180 zł
  • sukienka - jeśli ktoś woli ja od alby, tutaj ceny też są różne, ale też trzeba liczyć minimum 100 - 150 zł [za samą kieckę]
  • książeczka, świeca, różaniec, łańcuszek z medalikiem - u nas łącznie ok. 100 zł.
  • eleganckie ubranie na przebranie -ceny do wyboru do koloru w zależności od tego, jak bardzo rodzice chcą zaszaleć
  • ewentualny fryzjer - ok. 50 zł i więcej [u nas czesała babcia :)]
  • składki na kościół, na prezent dla księdza, kwiaty dla nauczycieli itd. itp. - co parafia to różny poziom szaleństwa ;). U nas akurat było dość rozsądnie i narzekać nie będę ;).
POCZĘSTUNEK KOMUNIJNY: i tu koszt właściwie nie ma górnej granicy. Zależy, czy robisz poczęstunek w domu, czy wynajmujesz lokal, a może bierzesz catering? Czy zatrudniasz panie do obsługi gości czy wszystko robisz sama? Czy robisz sam obiad i ciasto a może jeszcze kolację i "poprawiny"? No i ilu gości zapraszasz?

Znam rodziców, którym 5 tys. kredytu nie wystarczyło na zorganizowanie komunijnego przyjęcia, a znam takich, co zmieścili się w tysiącu. My wynajęliśmy lokal i płaciliśmy 130 zł od osoby. W skład ceny wchodziły: obiad, ciasto łacnzie z tortem, przekąski, kolacja, napoje, czyli WSZYSTKO. W domu miałam porządek, po zakończonej imprezie spakowano mi to, co zostało i z torebeczką pojechałam do domu. Także jestem zadowolona z dokonanego wyboru! Z uwagi na to, że gości nie zapraszaliśmy wielu, zmieściliśmy się poniżej 2 tys. 

DLA RODZICÓW: Nie można zapomnieć o tym, że rodzice też muszą, a przynajmniej powinni wyglądać elegancko na Komunii dziecka. Jeśli macie w szafie garnitur i elegancką kieckę, to ten wydatek może was ominąć. Gorzej, jeżeli tak jak ja i Grzesiek, nie gustujecie na co dzień w klasycznych ubraniach. Wtedy raczej trzeba wszystko kupić. 

Trudno tu też mówić o konkretnych kosztach, bo podobnie jak w całej reszcie wydatków i tutaj wyobraźnia nie zna granic i można wydać 2 czy 3 tysiaki, a można się ubrać i za 200 zł. Ja kieckę wygrałam [!], buty i torebka wyszły mi razem 120 zł a żakiecik 50, z kolei mężu musiał kupić marynarę z 120 i spodnie za 100. Frzyjera odpuściłam. Także majątku nie wydaliśmy, ale jednak wydatek był odczuwalny w komunijnym budżecie.


A ile "wypada" dać w prezencie, kiedy jest się zaproszonym na Komunię?


Kolejne gorrrące pytanie, które często pada na fejsbukowych grupach czy forach internetowych. I kolejne, na które jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Są tacy, którym i 2 tys. będzie za mało, jak na prezent od chrzestnej czy chrzestnego, a są tacy, którzy - tak jak ja - wychodzą z założenia, że prezent to prezent i każdy daje go według możliwości i uznania. Generalnie przeraża mnie fakt, że od zegarków i kolczyków przez kilkanaście lat przeszliśmy do quadów, laptopów i wypchanych kopert. Nie jestem zwlenniczką dawania 8 czy 9-letniemu dziecku prezentów, z którymi niejeden dorosły nie wiedziałby, co zrobić i jak rozsądnie spożytkować. 

Uważam, że PREZENT NA KOMUNIĘ powinien być prezentem dla dziecka i z myślą o nim, a nie na przykład o tym, żeby zwrócić rodzicom za miejsce przy stole w restauracji. Bo takie przeliczenia często spotykam w internetach - że chrzestny powinien dać minimum tyle, ile "kosztowało" ugoszczenie jego i jego rodziny. Ja uważam, że gościna ma to do siebie, że zapraszamy kogoś, żeby miło spędzić razem czas i nie przeliczamy, ile zjadł kotletów a ile dał w kopercie i czy to się wyrównuje. Dla mnie to brak taktu i kultury.

Jako chrzestni kupowaliśmy z Grzegorzem albo dawaliśmy na rower, bo uważam, że to akurat jest fajny i słuszny prezent dla "małego komunisty" :P. Julia też kupiła sobie rower za pieniążki z prezentów, a do tego wymarzoną hulajnogę i ciuchy. Z rzeczy dostała telefon i uważam, że to był akurat moment, żeby miała swój.wcześniej nawet nie przyszło mi do głowy, zeby jej kupić. Trzecioklasista jest już w takim wieku, że może naprawdę pomysłowo spożytkować kasę, którą dostanie w prezencie, a jeśli są to prezenty, to jestem za tym, by były zgodne z okazją [np. Pismo Św, medalik] albo z zainteresowaniami młodego, czyli jeśli lubi muzykę to sprzęt grajacy spoko, jeśli rysuje to moze sztalugi albo jakieś wypasione przybory plastyczne, jeśli jeździ konno to sprzęt do jazdy konnej, jak gra w piłę to może dobra, markowa piłka? To DZIECKO ma się cieszyć z prezentów, a nie jego rodzice!


Grunt to nie dać się zwariować!

I Komunia to naprawdę jeszcze nie wesele ani nawet osiemnastka, więc zostawmy sobie jakiś sensowny limit, bo jeśli na Komunię potrafimy wydać i 10 tysi, to na wesele trzeba będzie brać niedługo kredyt pod hipotekę ... Kwestie finansowe mają tu znaczenie, ale naprawdę nie powinny przesłaniać nam prawdziwego sensu tego wydarzenia. A już tym bardziej naszym dzieciom.

10:44

Moja ukochana dobranocka z dzieciństwa teraz w pięknym wydaniu książkowym - Muminki.

Napisała , w

Gdybym miała wymienić swoje ukochane dobranocki z dzieciństwa "Muminki" zdecydowanie byłyby na pierwszym miejscu, a zaraz po nich Smerfy i Gumisie. Rezolutny Muminek, nieporadny i zabawny Ryjek, urocza Migotka, szalona Mała Mi, romantyczny Włóczykij i straszna, a jednocześnie żałosna Buka - nie można było nie pokochać tych bohaterów! Jakaż była moja radość, gdy Egmont wydał książeczki o Muminkach z ilustracjam bardzo przypominającymi grafikę z popularnej w moim dzieciństwie dobranocki!



Tove Janson stworzyła świat i postacie, które kochają całe pokolenia! Kto nie oglądał kultowych Muminków na dobranoc? Kto nie bał się choć trochę Buki? Kogo nie wkurzał wredny Bobek i kto nie kochał Małej Mi, mimo że też była niezłą wredotą? Kto nie marzył o tym, by też zamieszkać w pięknym, niebieskim domu albo przeżywać  Muminkiem i jego rodziną niezwykłe przygody? Ta bajka - na podstawie książki fińskiej pisarki - miała w sobie prawdziwą magię, typową dla skanydnawskich historii!

Nigdy nie zapomnę jak moja młodsza siostra trzęsła się jak galareta na kolanach mamy na widok Buki, ale mimo to bajkę oglądała do końca i zawsze czekała na kolejne odcinki ;).


Wielka szkoda, że teraz zamiast tego typu bajek, nasze dzieci najczęściej oglądają młóckę w postaci Gumbala albo Młodych Tytanów... Całe szczęście, że "z pomocą" przychodzą książki takie jak te, które niedawno trafiły w nasze ręce prosto od Wydanictwa Egmont. Moje wspomnienia z dzieciństwa ożyły na nowo, a dzieciaki moga poznać Muminki w wersji bardzo zbliżonej do dobranocki z mojego dzieciństwa!

Ukazały się do tej pory dwie częśći:"Muminek i urodzinowy guzik" oraz "Muminek i pieśń oceanu". Niezwykle barwne, z krótkimi, prostymi opowiastkami, które zainteresują już kilkuletnie dzieci. Historyjki zostały stworzone na podstawie opowiadań Tove Janson.  Książeczki są częścią serii "Opowiadania z Doliny Muminków" i obecnie dostępne są w przedsprzedaży .Ja już czekam na kolejne części!






Jeżeli jesteście z pokolenia, dla którego "Muminki" to było to, na co się czekało cały dzień, zeby o 19.00 usiąść przed telewizorem i przenieść się do tej neizwykłej krainy, musicie sięgnąć po te książki!


09:14

'365 dni z kochanym maleństwem' - czyli w co się bawić z dzieckiem przez pierwsze dwa lata życia?

Napisała , w

Maluszek do drugiego roku życia potrzebuje mnóstwo uwagi rodziców i często jest tak, że brakuje nam juz pomysłów, jak z nim spędzać czas. Wszędzie trąbi się o kreatywnych zabawach, stymulowaniu dziecka, rozwijaniu go w każdym aspekcie, ale jak to robić, żeby było to fajne i dla dziecka i dla rodziców i żeby nie było nudno? W książce Sheili Ellison i Susan Ferdinandi znajdziesz aż 365 podpowiedzi!



Ten piękny okres między narodzinami a drugimi urodzinmi brzdąca  już za mną i czasami za nim tęsknię! Pamiętam jednak także, że często brakowało mi pomysłów na ciekawe spędzanie czasu w domu z maluchem. Ile można grzechotać grzechotkami albo czytać książeczki? Ile można kłaść na macie albo bujać w bujaczku? Pukanie łyżką w pokrywkę też się w końcu znudzi... 

Autorki niniejszej książki Sheila Ellison i Susan Ferdinandi stworzyły kompendium sposobów na spędzanie czasu z maluszkiem: w domu, na dworze, w podróży i to nie tylko przez mamę! Jest tu też specjalny dział dla taty i dla rodzeństwa oraz na końcu książki podpowiedzi dla klubów maluszka! Autorki podpowiadają, jak wykorzystywać przedmioty codziennego użytku do rozwijających zabaw z maluszkiem, inspirują i pozwalają odkryć na nowo zabawy z naszego własnego dzieciństwa. 

"365 dni z kochanym maleństwem" to jednak coś więcej niż tylko zbiór zabaw! To poradnik uczący budować więzi z maluszkiem - co ważne - całą rodzinę, a nie tylko mamę! Znajdziesz w nim też sporo prkatycznych porad dotyczących np. snu czy pokoiku dziecka. Krótkie, przejrzyście spisne pomysły i pordy fajnie się czyta i łątwo przyswaja. 

Na pewno warto, by każda młoda mama miała tę pozycję książkową w swojej biblioteczce!


[Wydawcą książki jest Buchmann, a kupicie ją m.in. w Empiku]





Teraz jeden z 3 egzemplarzy do zdobycia w konkursie!

Wbijaj na Fejsa ----> TUTAJ



Post Top Ad

Instagram