Jak sprawić, by Święta były wyjątkowe?

Zastanawiasz się nad tym co roku. A często im bardziej chcesz i kombinujesz, tym mniej się to udaje. Karp się przypalił na patelni, zamiast makowca masz zakalec, choinka zaczęła się sypać jeszcze przed Wigilią, a ty pokłóciłaś się z nim o godzinę kolacji. W dodatku dzieci nie chcą włożyć odświętnych ubrań, a na kolacji ma być babcia. Świąteczna atmosfera łatwo rozsypuje się jak domek z kart, a ty czujesz się rozczarowana i winna. Zdradzę ci sekret i powiem, co zrobić, by Święta były naprawdę wyjątkowe!


Święta w moim domu rodzinnym zawsze były wyjątkowe. Czekałam na nie cały rok, by wreszcie wspólnie z rodziną stroić choinkę, czekać na Mikołaja [o tym, że przychodził do nas naprawdę niepowtarzalny pisałam w poście: Mikołaj jest niemodny i niepotrzebny!], zajadać się pierogami z kapustą i grzybami, a przede wszystkim czuć tę niezwykłą atmosferę - kiedy świat zwalniał, rodzice zapominali o troskach i tak naprawdę, naprawdę mocno cieszyliśmy się swoją obecnością. Gdy założyłam własną rodzinę, robiłam wszystko, by odtworzyć klimat Świąt z dzieciństwa. Okazało się jednak, że to nie jest takie proste albo ja źle się do tego zabieram. A pewnie jedno i drugie.

O zrobieniu ryby w galarecie i makowca początkowo nie miałam zielonego pojęcia! Ba, makowca do dziś nie umiem, mimo że od 10 lat Święta wyprawiam sama. Nasze choinki były pokraczne, a jednego roku nawet musieliśmy kupić drugą, tak się ta pierwsza już przed Świętami posypała. Prezenty dla Grześka a potem dla dzieci zawsze wydawały mi się nietrafione i miałam wyrzuty sumienia, że na takie wymarzone zwyczajnie nas nie stać. Budowałam w sobie przedświąteczny stres cegiełka po cegiełce, wmawiając sobie, że to wszystko ma kolosalne znaczenie. Stworzyłam w głowie obraz Świąt idealnych, podczas których wszystko się udaje i wygląda perfekcyjnie. Wydawało mi się, że to właśnie perfekcja jest kluczem do wyjątkowych Świąt. Na szczęście, choć trochę mi to zajęło,  w końcu odkryłam sekret wyjątkowych Świąt!



I zaraz ci go zdradzę! 


Takie to proste, takie niby oczywiste, a tak trudno nam to sobie uświadomić! W przedświątecznym pędzie zupełnie się zatracamy, zapominając o tym, co jest naprawdę ważne. Planujemy sobie, ile dań musi być na kolacji wigilijnej, psioczymy, że nas nie stać na nową sukienkę i świąteczny obiad u rodziców na pewno będzie przez to nieudany, obczajamy jakie zabawki są teraz najmodniejsze i robimy wszystko, by właśnie takie Mikołaj przyniósł dzieciom [bo z innych na pewno nie będą się cieszyć]. Gotujemy jak szalone, pucujemy dom od A do Zet [bo przecież przed Świętami TRZEBA] i w głowie tworzymy wizję tego idealnego, wyczekiwanego cały rok dnia. W dodatku wciąż mamy gdzieś z tyłu głowy to, że żona/partnerka i mama jest przecież tą strażniczką domowego ogniska i choć w wielu domach obowiązki związane z przygotowaniami do Świąt się już [na szczęście] dzieli, to jak się coś nie uda, wina na pewno będzie po stronie kobiety. I bardzo skutecznie same odbieramy sobie i innym szanse na wyjątkowe Święta. Bo wystarczy bzdura, byśmy poczuły frustrację, a ta udziela się pozostałym domownikom.

Droga kobieto ogarnięta wizją idealnej Gwiazdki z idealnie wypieczonym sernikiem, najpiękniejszą choinką w okolicy i prezentami z gazetek sklepowych!


Posłuchaj:

Wbrew temu, co mówi Małgorzata Rozenek (z całą moją sympatią do jej programów, bo są pełne fajnych rad) perfekcyjnej pani domu nie ma! 

Za to perfekcyjne Święta są! Są wtedy, kiedy perfekcja przestaje być na pierwszym miejscu, a liczą się ludzie, bliskość i wspólny czas!

Pewnie, że przygotowania do Świat i starania, by były jak najpiękniejsze są ważne! Jednak ... Nie zawsze wszystko udaje się tak, jak byśmy sobie tego życzyli! Ale czy to znaczy, że Święta muszą być nieudane? Niech się nawet to ciasto nie uda, niech pociecha do kolacji usiądzie w ulubionej bluzce z Psim Patrolem, niech choinka jest pstrokata, bo taka podoba się dzieciom, a prezenty skromniejsze, ale podarowane z serca nie z poczucia przymusu! Zapytaj siebie, czy to wszystko jest naprawdę aż tak ważne? Odpowiem ci, co ja myślę: to jest nic w porównaniu do tego, że Święta spędzasz z najbliższymi sercu ludźmi! Nie zapomnij powiedzieć im tego wieczoru, jak bardzo ich kochasz! [Wiem, wiem, że może mówisz to codziennie, ale powiedz też świątecznie, a jeśli na co dzień nie zawsze o tym pamiętasz, to Święta są doskonałą okazją, by sobie przypomnieć!]


Niech świąteczny luz będzie z wami ;) !

[grafika: pixabay.com]
Czytaj dalej »

Dorysowanki - kreatywne książeczki dla dziewczynek i chłopców [+ KONKURS].

Twoje dziecko lubi rysować i kolorować? A znudziły mu się już tradycyjne kolorowanki i rysowanie na kartkach z bloku? W takim razie "Dorysowanki" to idealna propozycja dla niego! Te książeczki nie tylko uczą jak narysować robota czy słodkiego kotka , ale też służą do robienia zapisków dotyczących hobby, szkoły czy planów na przyszłość, kolorowania i tworzenia, a przez to pomagają rozwijać wyobraźnię, kreatywność i zdolności manualne. Zobacz wersję dla dziewczynek i chłopców i wygraj jedną z nich dla swojego dziecka!



"Dorysowanki" to wyjątkowa propozycja książkowa od Wydawnictwa ADAMADA. Autorzy przygotowali wersję dla dziewczynek i dla chłopców, a każda z nich pełna jest intrygujących zadań, rysunków, które czekają na dokończenie i kolorowanek. 

W wersji dziewczęcej mamy modelki, torty urodzinowe, torebki  urocze zwierzątka, a w chłopięcej dinozaury, rakiety kosmiczne, piłkarzy i roboty. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby dziewczynce kupić książeczkę zieloną, a chłopcu różową. Co kto lubi!




"Dorysowanki" to jednak coś więcej niż nauka rysowania i kolorowanki. Każda z tych książeczek to także swoisty pamiętnik. Mamy tutaj miejsce na napisanie czegoś o sobie, swoim wyglądzie, rodzinie, hobby, podróżach. Dzięki zadaniom takim jak opisanie najradośniejszego i najsmutniejszego momentu w życiu, dziecko uczy się  nazywać i wyrażać emocje. Rubryki takie jak "wymarzony prezent urodzinowy" czy "wymarzony zawód" pozwalają marzyć i uczą dążyć do celu, a strony na których dziecko może wypisać swoje mocne strony, rozwijają wiarę w siebie. Przyznasz, że to wyjątkowe w tego typu książeczkach?



O książeczkach czytaj więcej tutaj: Dorysowanka dla dziewczynek, Dorysowanka dla chłopców.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa ADAMADA nie tylko Julia i Szymon mają możliwość testować "Dorysowanki", ale także ty masz szansę wygrać egzemplarz dla swojego dziecka! Na Facebooku ruszył szybki konkurs, w którym do zdobycia jest jedna "Dorysowanka" dla dziewczynki i jedna dla chłopca. Szybko - weź udział! ------> KONKURS JEST TUTAJ.


Czytaj dalej »

Gry Egmont pod choinkę. Zobacz nasze propozycje!

Gry planszowe to doskonała zabawa dla całej rodziny. Bawią, uczą i zbliżają. Myślę, że kładąc planszówkę pod choinką, możemy mieć pewność, iż prezent będzie trafiony! Oczywiście o ile jest ona dopasowana do wieku i upodobań obdarowywanego. Zobacz trzy planszówki dla dzieci w różnym wieku, które u nas stały się hitem. Może jedna z nich będzie doskonałym prezentem last minute?




W tę grę z powodzeniem zagrają już najmłodsi gracze! Z informacji na opakowaniu wynika, że jest przeznaczona dla dzieci od 4 lat, ale z małą pomocą rodziców, poradzą sobie z nią nawet młodsze dzieci. I będą z niej czerpać mnóstwo frajdy! 

Zasady są banalnie proste: na stole/podłodze kładziemy ser, a na nim umieszczamy myszki (dla każdego gracza po jednej). Rozdajemy po 4 karty każdemu graczowi. Najmłodszy uczestnik zabawy otrzymuje kubek - drewnianego kota Stefana i kostkę z symbolami myszek i kota. Gracz będący w rozgrywce kotem, rzuca kostką tak długo aż wypadnie symbol kota, a wtedy za pomocą kubeczka gracz stara się złapać jak najwięcej myszek. Gracze - myszki muszą wykazać się refleksem i zwinnością, i ciągnąc myszki za długie ogonki, uciec z sera przed kotem. Gracze, których schwytał kot, tracą punkty (karty). Rozgrywka kończy się, gdy któryś z graczy zostanie bez kart, a wygrywa osoba z ich największą liczbą. 

Gra składa się z drewnianego kubka - kota, sześciu drewnianych myszek, filcowego kawałka sera oraz kart. Wszystkie elementy są wykonane z najwyższą starannością, a planszówki z drewnianymi elementami po prostu uwielbiam, co tu dużo mówić :).

Kot Stefan spodobał się nie tylko Julce i Szymonowi, ale również ja i tata zrywamy boki w czasie rozgrywek! Gra nie wymaga specjalnych umiejętności, ale mimo bardzo prostych reguł, wywołuje pozytywne emocje i wciąga! Dla ruchliwych, niezbyt jeszcze cierpliwych kilkulatków  Kot Stefan jest propozycją idealną!






W tej grze wskakujemy na nieco wyższy level! Ahoj, piraci! to gra przeznaczona dla dzieci od 6 roku życia i muszę przyznać szczerze, że nie od razu skradła nasze serca. Początkowo zasady wydały nam się troszkę skomplikowane a rozgrywka dość długa. Pewnego wieczoru jednak zasiedliśmy do pirackiej rozgrywki kolejny raz i tak nas wciągnęła, że graliśmy przez kilka kolejnych wieczorów! Fakt, że gra jest za trudna dla dzieci poniżej 6 roku życia, a może i poniżej 8, ale z pomocą rodziców, zagra w nią też czterolatek! Julka z koleżanką grały same, natomiast grając rodzinnie, zawsze nadzoruję przestrzeganie zasad przez Szymona. I świetnie się bawimy pływając po wzburzonym morzu i przewożąc skarby!

"Ahoj, piraci!" to gra z serii Zagraj ze mną. Jej autorem jest Manfred Ludwig. W zestawie znajdziemy kolorową planszę, cztery drewniane statki, kostkę oraz drewniane skarby, które należy przewieźć do portu. Rozgrywka polega na jak najszybszym uzbieraniu 9 skarbów i umieszczeniu ich w swoim porcie, ale - uwaga - nie jest to takie proste, bo podczas rejsu po morzu można napotkać tornado i wiele innych niespodzianek, a jednorazowo statek udźwignie tylko 7 skarbów! 

Gra z elementami strategii, urozmaicona opcją tornada i wskaźnikiem ze wskazówką do kręcenia. uczy logicznego myślenia, planowania i zdrowej rywalizacji. Nominowana do prestiżowej nagrody Kinderspiel des Jahres. 






Gra przeznaczona dla dzieci od 8 roku życia, nawiązująca do popularnej zabawy w "Państwa i miasta". Nie mamy tu planszy, a cztery kostki, klepsydrę, karty z literami oraz kilkadziesiąt Słowostworów - sympatycznych potworków, których wygłodniałe brzuszki napełniają słowa. 

Rozgrywka polega na jak najszybszym układaniu wyrazów z poszczególnych kategorii i uzbieraniu jak największej liczby Słowostworów / punktów. Można grać w dwóch wariantach, z czego my póki co bawimy się w tym łatwiejszym. W wariancie trudniejszym używamy dodatkowo kart Jokerów, płytek aktywności, żetonów rundi kart pomocy. Ten wariant jest bardziej skomplikowany, podzielony na etapy, a wygrana zależy od liczby uzbieranych punktów. 


Muszę przyznać, że ja uwielbiam tego typu gry! Tworzenie słów z różnych kategorii sprawia mi dużą frajdę! Ośmioletnia Julka całkiem dobrze już sobie radzi  z tą grą, szczególnie, że na jednej z kostek są takie kategorie jak bajka czy zabawa. Rodzinna rozgrywka może być naprawdę emocjonującym, rozwijającym i pełnym dobrej zabawy sposobem na spędzanie czasu!





Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem EGMONT.

 Wszystkie tytuły gier są podlinkowane, więc możecie śmiało klikać, by przenieść się na stronę sklepu. 

Jakie planszówki u was są hitem? Które gry Wydawnictwa Egmont najbardziej was zainteresowały?

Czytaj dalej »

Święty Mikołaj jest niemodny i niepotrzebny!

Mikołajkowo - bożonarodzeniowy szał w pełni! Z roku na rok  - mimo że tradycja jest wciąż żywa - święta nabierają coraz to nowych barw i mamy do czynienia z różnorodną świąteczną modą. A to białe choinki zamiast zielonych, a to Furby jako hicior wśród choinkowych prezentów, a to znów własnoręcznie robione kalendarze adwentowe zamiast oklepanych bombonierek z supermarketu. Tak naprawdę większość tych świątecznych trendów jest mi obojętna. Jeden jednak budzi moje emocje  to niekoniecznie pozytywne: moda na niewierzenie w Mikołaja...


Od kilku lat rokrocznie przed Świętami obserwuję ten trend: coraz więcej rodziców twierdzi, że dzieci nie powinny wierzyć w Mikołaja. Czytam na blogach i portalach internetowych strasznie poważne wypowiedzi na ten temat: że dzieci nie należy przecież okłamywać, że w dobie powszechnego dostępu do informacji to obciach wierzyć w Świętego, że Mikołaj jest przestarzałą ściemą, że nadaje się do lamusa razem z Wróżką Zębuszką i żywą choinką ustrojoną w pstrokate bombki i łańcuchy, że współczesny sposób wychowania hołduje szczerości wobec najmłodszych., więc Mikołaj to hipokryzja. Wreszcie, że Mikołaj nie jest dzieciom do NICZEGO potrzebny. Serio???

Dzieciństwo to wyjątkowy czas. Na różne sposoby magiczny. To czas zabawy, marzeń i bajek. Dla dzieci do pewnego wieku nawet Królewna Śnieżka jest prawdziwa, a pod łóżkiem mieszkają krasnoludki. Dzieci mają wymyślonych przyjaciół, a ich idolami są dinozaury, Avengersi, kucyki Pony i Hello Kitty. Dzieci wierzą w różne nieprawdziwe rzeczy i ta wiara ubarwia ich dzieciństwo. Dzieci wierzą nie tylko dlatego, że jeszcze nie rozróżniają rzeczywistości od fantazji, ale często też dlatego, że CHCĄ wierzyć!

Mam wrażenie, że niestety coraz usilniej staramy się, aby nasze dzieci jak najszybciej stały się dorosłe. Nie wiem, czy to dlatego, że męczy nas to dzieciństwo i wszystkie trudności z nim związane, czy w świetle rad psychologów, by dzieci traktować jak dorosłych, jednak trochę się gubimy... I zamiast traktować ich jak dorosłych, co jest ze wszech miar słuszne pod względem szacunku, wysłuchiwania podczas rozmowy czy budowania zaufania, my zaczynamy "tworzyć" z dzieci dorosłych odrzucając to, co tak naprawdę tworzy atmosferę dzieciństwa. I nie uczepiam się tylko tego nieszczęsnego Mikołaja. Z wymyślonym przyjacielem najchętniej zaraz bieglibyśmy do psychologa. Fantazjowanie kilkulatka bierzemy za symptom późniejszych problemów z uczciwością. Wielu z nas sprawuje kontrolę niemal nad każdą dziecięcą zabawą pilnując, by była ona wystarczająco edukacyjna [pisałam o tym w tekście Czy nasze dzieci powinny się bawić wyłącznie w edukacyjne zabawy?]. A dzieciństwo mija jak z bicza trzasł... 

Święty Mikołaj to jest jednak element tej magii dzieciństwa. Kurcze, to, co najbardziej zapadło mi w pamięć z Bożego Narodzenia, gdy byłam małą dziewczynką, to właśnie on - Mikołaj. U nas zupełnie oryginalny, bo w filcowych butach, futrzanej czapie i z bombką dyndającą na czołem, z brodą z waty naklejoną na papierową maskę i czerwonymi, wymalowanymi farbą policzkami. Do pewnego wieku - zdaje się jakichś 6 lat - naprawdę wierzyłam, że jest PRAWDZIWY. Później przestałam, ale ... nadal go kochałam! I nadal czekałam na niego z wypiekami na twarzy! Bo był nieodłącznym i jednym z najcudowniejszych elementów Świąt, nawet jeśli nie przychodził osobiście, a tylko dzwonił dzwonkiem i zostawiał worek prezentów pod drzwiami. Ja CHCIAŁAM wierzyć, że ten Mikołaj jednak gdzieś tam macza palce w tym przynoszeniu prezentów, chciałam czuć tę magię! I wspominam te czasy z ogromnym sentymentem, choć przecież w końcu wyszło szydło z worka ;).

Tak więc nie, nie przeprowadziłam jeszcze z moimi dziećmi poważnej rozmowy, w której powiedziałam im: "Słuchajcie, Mikołaj nie istnieje!". Co nie znaczy, że mam zamiar im wmawiać tego Mikołaja z uporem maniaka :).
W życiu każdego dziecka przyjdzie taki wiek i taki moment, w którym po prostu przestanie wierzyć. Jestem jednak zdania, że warto pozwolić, by to się stało naturalnie. Czteroletni Szymek jeszcze wierzy w pana z białą brodą i nie widzę powodu, bym miała mu tę dziecinną wiarę odbierać. Ośmioletnia Julka jest na pograniczu. Z jednej strony widzę, że bardzo by chciała wciąż wierzyć, a z drugiej ma coraz więcej wątpliwości. I tak się troszkę miota, a mnie jest jednak ciut przykro, że lada chwila mikołajowy etap się skończy, sama zacznie wybierać sobie prezenty na allegro i już nie będę miała frajdy z ich chowania. Troszkę to też egoistyczne, bo sama odnajduję w sobie wewnętrzne dziecko, wcielając się w rolę Świętego Mikołaja. A kto nie lubi poczuć się czasami dzieckiem... :).

Ja na razie zostawiam sprawę swojemu biegowi, ale jeżeli istnienie lub nie Świętego Mikołaja będzie wymagało jednak poważnej rozmowy, to na pewno powiem moim dzieciom to co Matka jest tylko jedna powiedziała Kosmie i opisała w poście Prezenty przynoszą rodzice, a nie żaden pan święty.: że prezenty przynoszą kochający nas ludzie, najbliżsi. To piękne i prawdziwe wyjaśnienie. Posłużę się nim w odpowiednim momencie :).

A twoje dzieci wierzą w Świętego Mikołaja? Jesteś za czy przeciw szykowaniu ciasteczek i mleka w noc wigilijną :)?
Czytaj dalej »

'Spójrz na mnie!' - kobieca literatura w najlepszym wydaniu!

Lubisz książki o miłości? Nie oszukujmy się - która kobieta choć od czasu do czasu po takie nie sięga! Lekka, odprężająca i pełna ciepła lektura z happy endem to idealny pomysł na zimowe wieczory! Jeżeli takowej szukasz, sięgnij po "Spójrz na mnie!" Nicholasa Sparksa. Nie zawiedziesz się!



Maria ma poukładane życie. Pracuje jako prawniczka, ma wspaniałą rodzinę, hobby i jest singielką. Po nieudanym związku, póki co nie szuka miłości. Jednak jak to z miłością bywa - sama ją znajduje i to w najmniej odpowiednim momencie. Maria poznaje Colina akurat wtedy, kiedy tajemniczy mężczyzna zaczyna nękać ją anonimowymi liścikami i telefonami. Dziewczyna pada ofiarą stalkingu i domyśla się kto za tym stoi - rodzina, z którą była związana poprzez pewną sprawę, jaką prowadziłam pracując w charakterze prokuratora. 
A Colin - cóż - początkowo wydaje się, że ze swoją kryminalną przeszłością, psychoterapią spowodowaną nieumiejętnością panowania nad złością a na dodatek hobby polegającym na startowaniu w zawodach MMA jest najgorszym możliwym wyborem dla Marii i znajomość z nim może ją tylko jeszcze bardziej pogrążyć. Życie jest jednak przewrotne, a pozory mylą. Okazuje się, że nie tylko przeciwieństwa się przyciągają, ale także, że gdyby Maria nie związała się z Colinem to mogłaby naprawdę bardzo wiele stracić...

Historia miłosna, ale nie harlequinowa! Wątek kryminalny nadaje książce wartkiej akcji, bohaterów nie sposób nie polubić (oczywiście tych pozytywnych), a relacje rodzinno - przyjacielsko - miłosne nadają lekturze ciepła, dzięki czemu mimo imponującej grubości (ok. 500 stron) bardzo prawdopodobne, że pochłoniesz tę książkę w jeden wieczór! 

Książkę napisał znany z historii chwytających za serce Nicholas Sparks (m.in. "List w butelce"). Trzeba przyznać, że "Spójrz na mnie!" jest kontynuacją jego dorobku literackiego w najlepszym gatunku, Tylko czekać na adaptację filmową!

Wydało ją w Polsce Wydawnictwo Albatros. Miałam przyjemność ją zrecenzować dzięki księgarni www.taniaksiazka.pl, gdzie "Spójrz na mnie!" to jedna z nowości wśród literatury kobiecej.



Czytaj dalej »

'Ostatnie drzewo w mieście', czyli bajka ekologiczna nie tylko dla dzieci. [+KONKURS]

Jak niewiele trzeba, by przekazać TAK WIELE! Peter Carnavas w kilkunastu zdaniach i w zabawnych ilustracjach zawarł niezwykle ważne, ekologiczne przesłanie. Książka niebanalna, piękna w swojej prostej formie i obowiązkowa w biblioteczce każdego współczesnego dziecka.



Edward i drzewo


Oto historia Edwarda i starego dębu, który jest dla chłopca oazą w wielkim mieście. Przy wielkim drzewie - w jego konarach i w cieniu jego korony - Edward bawi się i zapomina o betonowym, szarym świecie, który go otacza. Dąb staje się Edwardowi bardzo bliski. Dla nas zwyczajne drzewo, jedno z wielu. Dla bohatera tej książki coś zupełnie wyjątkowego, bo to ostatnie drzewo w mieście... 

Pewnego dnia drzewo znika. Edward jest zrozpaczony. Strasznie brakuje mu drzewa, które sprawiało, że świat stawał się piękniejszy. Pewnego dnia jadąc na rowerze, zauważa coś niezwykłego - zieloną gałązkę. Postanawia mieć ją zawsze przy sobie. Po jakimś czasie Edward zauważa, że wokół niego coś się zmieniło - w mieście staje się zielono....

Przesłanie

Ta krótka i prosta historyjka kryje w sobie niezwykle ważne dla nas przesłanie. To, co wydaje nam się tak oczywiste i tak w sumie rzadko dostrzegamy tego wartość, może pewnego dnia po prostu zniknąć...  Zielona, pachnąca trawa, kolorowe kwiaty, drzewa dające nam cień i będące domem dla świergoczących ptaków - jeśli nasze postępowanie się nie zmieni, to wszystko może nie przetrwać... Ten mały, literacki bohater uświadamia nie tylko dzieciom, ale i dorosłym, którzy w codziennej gonitwie o tym zupełnie nie pamiętają, że natura potrzebuje naszej mądrej opieki, naszej miłości, naszej nieustannej walki o nią. Bo przecież ona każdego dnia daje nam wszystko, co najlepsze! Tylko trzeba to dostrzec i przestać traktować jak oczywistość, a zacząć jak ... dar!

Obowiązkowa książka dla współczesnych dzieci

Tak! Bo przecież problem zanieczyszczonego, zatrutego, zaniedbywanego środowiska jest coraz poważniejszy! A to właśnie w najmłodszym pokoleniu nadzieja na zmiany w tej kwestii. Niestety nasze dzieci mają na swoich barkach konieczność uporania się z tym, co złego naturze wyrządziły poprzednie pokolenia. Oczywiście nie są w stanie cofnąć tego, co już się stało i zwalczyć takich skutków jak efekt cieplarniany, ale mogą - między innymi dzięki uświadamianiu ich poprzez takie historyjki - dbać o to, co nam jeszcze z natury pozostało!

Książka nominowana do nagród Crystal Kite Award 2011 oraz Environment Award for Children's Literature 2011.





Więcej o tej wyjątkowej książce przeczytacie na stronie Wydawnictwa ADAMADA: Ostatnie drzewo w mieście, któremu serdecznie dziękuję za możliwość zrecenzowania książki.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa ADAMADA mam coś i dla was! Aż 3 osoby obdaruję tymi właśnie książkami Petera Carnavasa. KONKURS odbywa się na facebooku: BIORĘ UDZIAŁ.


Czytaj dalej »

Sośnico, tęsknimy!!!

Kiedy za oknem szaro - buro a po 16:00 zapadają egipskie ciemności, siadamy często całą rodzinką na kanapie, bierzemy albumy i wspominamy nasze najpiękniejsze wakacje - pobyt w Zakopanem i w hotelu Sośnica. Od razu robi się cieplej w sercu! I nieuchronnie pojawia się pytanie - a może by tak zimą wybrać się do Sośnicy ;)?



Na zdjęciu widok z okna naszego pokoju.

Jak już jechać pierwszy raz w życiu w góry to od razu w najlepsze miejsce! Czyli do Sośnicy - położonego w centrum Zakopanego, a jednocześnie z dala od zgiełku, urokliwego hotelu, w którym znajduje się wszystko, co potrzebne do rodzinnego wypoczynku, a pracujący w nim ludzie traktują gości niemal jak rodzinę.
Od pierwszego dnia pobytu, o którym pisałam już we wpisie Wakacje z dziećmi w Zakopanem - tylko w hotelu Sośnica!, byliśmy zauroczeni tym miejscem, a przede wszystkim panującą w nim pełną ciepła i uśmiechu atmosferą. Tam naprawdę nie było nikogo, ale to NIKOGO, kto byłby w złym humorze! I dzięki tym otaczającym nas na każdym kroku uśmiechom, miłym słowom, życzliwości człowiek czuł, że ODPOCZYWA od samego wejście w progi Sośnicy. Naprawdę! Mogę powiedzieć z ręką na sercu, że nigdy w życiu nie wypoczęłam tak, jak w Sośnicy! 
Oczywiście oprócz wspaniałej atmosfery, o moim - matczynym - odpoczynku zadecydowały też inne czynniki:
- po pierwsze przez 7 dni nie musiałam przygotowywać nic do jedzenia, tylko schodziliśmy sobie do jadalni na pyszny szwedzki stół na śniadanie i czterodaniowy obiad,
- po drugie przez cały tydzień nie odkurzałam, nie zmywałam, nie prałam gór ciuchów...
- po trzecie nie musiałam usypiać mojej dwójki rozrabiaków, bo po górskich wrażeniach padali jak kawki,
- wreszcie po czwarte bawialnia, basen i warsztaty w ramach pakietu Familia, Wakacje, Przygoda po prostu wypełniały dzieciakom czas w przerwach pomiędzy wędrówkami!

Sośnica i jej gościnne progi sprawią, że wypocznie cała rodzina - MAMUSIE TEŻ :).










Na samej górze - nasze okno - pokój 324.

Jakże znów przydałby mi się taki relaks, cudowna beztroska, spokój wewnętrzny, jaki tam, tuż u podnóża Giewontu czułam! 
A i kochane góry chciałabym znów zobaczyć, poczuć to rześkie powietrze i przyjemny ból w łydkach po górskiej wędrówce! 
Musimy tam wrócić! Do Zakopanego! W Tatry! Do Sośnicy!

Może zimą? Giewont obsypany śniegiem, grzaniec na Krupówkach i zimowe pakiety atrakcji w Sośnicy! W pakiecie FERIE + EXTRA  kurs Małego Ratownika, warsztaty mini inżynierii LEGO, wyprawa skuterami śnieżnymi i zabawa z psami husky - a to tylko niektóre atrakcje! W opcji SKI 6-dniowy kurs narciarski dla dziecka! A może opcja FERIE + ŻYRAFA? Sami sprawdźcie, co się kryje pod tą intrygującą nazwą :) No i jest jeszcze zaproszenie na Święta: RODZINNE ŚWIĘTA w Sośnicy. Pyszne jedzenie, upominki i czas tylko dla najbliższych - bez pośpiechu, bieganiny w kuchni i sprzątania po kolacji :). Prawda, że brzmi kusząco? 

Nam niestety już w tym roku nie uda się zimą zawitać do Zakopca i Sośnicy, ale na pewno przyjdzie taka zima - zima z Sośnicą w roli głównej :). Nie możemy się doczekać!
Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Wokół Dzieci , Blogger