Dlaczego warto kupić dziecku picture book? [+ Wydawnictwo Babaryba razy cztery]

O książkach obrazkowych pisałam już kilkakrotnie i zawsze były to książki Wydawnictwa Babaryba. Ma ono zdecydowanie najbardziej charakterystyczne oryginalne i moim zdaniem najpiękniejsze książki obrazkowe. Moje dzieci zakochują się praktycznie w każdej. Tak było i w tym przypadku: "W górach" i "Nad morzem duetu Germano Zullo & Albertine ", "Samoloty" - kolejna po "Na budowie"  i "Autach" książka Stephana Lompa oraz fantastyczny picture book polskiego autora Pawła Kłudkiewicza "Roboty" - wszystkie te książki stały się hitami naszej biblioteczki i są właściwie w ciągłej "eksploatacji".




Picture books, czyli książki obrazkowe zyskują coraz większą popularność na rynku literatury dziecięcej. I bardzo słusznie! Moim zdaniem tego typu książki mają ogromny potencjał! Ktoś może pomyśleć, że autorzy idą na łatwiznę proponując najmłodszym książki bez tekstu, tymczasem są one stworzone w taki sposób aby pobudzać i stymulować wyobraźnię dziecka rozwijać zasób jego słownictwa, uczyć na wielu płaszczyznach (np. kolorów, cyfr), doskonalić spostrzegawczość i koncentrację. Krótko mówiąc książki obrazkowe mają wiele zalet! Warto by dziecko miało w swojej biblioteczce przynajmniej kilka.

Julka i Szymon mają w swoim książkowym zbiorze kilkanaście picture booków. Większość Wydawnictwa Babaryba i większość jest u nas prawdziwym hitem. Sięgamy po te książki wielokrotnie i oglądanie oraz opowiadanie ich zawsze sprawia dzieciakom frajdę.

Jakiś czas temu trafiła do nas kolejna paczka z nowościami od Wydawnictwa Babaryba, a w niej znaleźliśmy aż cztery nowe picture booki. Każdy z nich spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem przez Szymona i Julię (tak, tak osiem lat to wcale nie za dużo na książki obrazkowe). 

"Samoloty" Stephana Lompa

Kolejna po "Na budowie" i "Autach" wielkoformatowa książka obrazkowa Stephana Lompa. Podobnie jak w dwóch poprzednich tak i tu na każdej rozkładówce mamy barwną, pełną szczegółów (często zabawnych) i charakterystycznych postaci panoramę - w tym przypadku związaną z maszynami latającymi. Na każdej karcie wiele się dzieje! Pasażerowie chodzą po wielkim budynku lotniska, wsiadają do samolotu i odbywają lot - nie tylko na pokładzie samolotu pasażerskiego, a dzieci mogą opowiadać obrazki, wymyślać związane z nimi historyjki, szukać szczegółów i świetnie się bawić!

Więcej o książce znajdziecie pod tym linkiem: SAMOLOTY



"Roboty" Pawła Kłudkiewicza

Wciąż niewiele jest książek obrazkowych polskich twórców. "Roboty" są jedną z nich i podobają nam się niemniej niż propozycje zagranicznych autorów. Świat robotów jest bardzo kolorowy i niezwykle interesujący. Każdy z robotów jest mistrzem w innej dziedzinie i tak mamy tu m.n. Robonardo, Kalkulatora czy Robosteina, a na każdej z rozkładówek przeżywają oni przygody w innej scenerii. Można się bawić w tradycyjne wyszukiwanie szczegółów, ale też "Roboty" są doskonaą książką do zabaw logopedycznych. Dzięki odgłosom robotów typu: pfff, chrup chrup, pstryk, maluch może ćwiczyć wymowę. 

Więcej o książce przeczytacie pod linkiem: ROBOTY



"Nad morzem" i "W górach" Germano Zullo & Albertine

"Nad morzem" i "W górach" to książeczki obrazkowe opowiadające o wakacyjnych przygodach cudacznych bohaterów m.in. ufoludków, Superbohatera, myszki a także chłopca i jego mamy. Każda rozkładówka ukazuje charakterystyczne dla górskiego lub nadmorskiego krajobrazu miejsce i bohaterów w różnych - najczęściej dość zabawnych - sytuacjach. Obrazki tworzą jakby kontynuację wakacyjnych wojaży bohaterów, a więc i pewną historię, którą dziecko może opowiadać swoimi słowami. Oczywiście typowe dla picture booków szukanie szczegółów jest także tutaj jak najbardziej wskazane. 

Warto zwrócić uwagę na wyjątkowy dizajn tych książek. Ilustracje nie są tutaj typowe. Trochę niewymiarowe, jakby za chude, rozciągnięte, z zabawnymi wyrazami twarzy. Ciekawie i inspirująco!

Więcej o książkach pod linkami: W GÓRACH, NAD MORZEM.


Wszystkie picture booki są kartonowe i jak to w Wydawnictwie Babaryba jest zawsze przepięknie, estetyczni i solidnie wydane.




Wpis powstał we współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Babaryba.



Czytaj dalej »

Kapitalne łamigłówki i zagadki od Kapitana Nauki - zabawa zawsze pod ręką!

Twoje dziecko lubi gry i zabawy logiczne? Dzięki nowym propozycjom Kapitana Nauki może mieć je zawsze pod ręką. "Kapitalne zagadki" i "Kapitalne łamigłówki" to niewielkie książeczki pełne gier i zabaw, które twoja pociecha może mieć zawsze przy sobie. idealny pomysł na długą podróż czy czekanie w kolejce!



"Kapitalne zagadki" i "Kapitalne łamigłówki" to nowe produkty w bogatej ofercie Kapitana Nauki (Wydawnictwo Edgard) Zarówno jeden jak i drugi produkt znajdziesz w czterech wariantach odpowiadających przedziałom wiekowym: 4-5 lat, 5-6 lat, 6-7 lat i 7-8 lat. 

W małych, kartonowych pudełeczkach zamknięte są spięte sprężynkami książeczki wypełnione zagadkami i łamigłówkami. I tak w wersji "Kapitalne łamigłówki"  są m.in.  sudoku, labirynty, szyfry, historyjki obrazkowe, a w "Kapitalnych zagadkach" znajdują się m.in obrazki, pomiędzy którymi należy poszukać różnic, ciągi ilustracji z niepasującymi elementami, "puzzle". Stopień trudności poszczególnych zadań zależy od przedziału wiekowego. 

Julka ma "Kapitalne łamigłówki" dla 7 - 8 latków, a Szymon "Kapitalne zagadki" dla 4-5 latków i muszę przyznać, że zadania są skonstruowane idealnie do ich wieku i możliwości. Szymek uwielbia szukanie różnic na obrazkach, a taka zabawa jest doskonałym ćwiczeniem spostrzegawczości i koncentracji! Julia z kolei bardzo lubi labirynty i to głównie na nich koncentruje się w książeczkach. Sudoku jest dla niej czymś nowym, ale sposób rozwiązywania go ją interesuje, więc uczymy się tego wspólnie. Szymek "podkrada" też zestaw Julki, bo bardzo podobają mu się labirynty. Czasem potrzebuje mojej pomocy w dotarciu do celu, a czasem radzi sobie sam, mimo wyższego poziomu trudności.

Dzięki niewielkim rozmiarom książeczki są bardzo poręczne  bez kłopotu zmieszczą się do maminej torebki, schowka samochodowego czy nawet do kieszeni, a dzięki temu umilą podróż czy czas oczekiwania w kolejce!

Wszystkie książeczki z zadaniami ilustrowane są przez wybitnych polskich ilustratorów: Annę Kleszczewską, Paulinę Zbylut, Ewę O'Neill. Obrazki są kolorowe, zabawne i pobudzają wyobraźnię.




Wpis powstał we współpracy z Kapitanem Nauką, a więcej o "Kapitalnych łamigłówkach" i "Kapitalnych zagadkach" przeczytasz pod linkiem: http://kapitannauka.pl/kapitalne/



Czytaj dalej »

Czy książka erotyczna to dobry pomysł na prezent? 'Manwhore' Katy Evans.

To już ostatni dzwonek na kupno prezentów gwiazdkowych. Znacie kogoś kogo ucieszyłaby książka znaleziona pod choinką? A chcecie zaskoczyć tę osobę książką niebanalną, odważną, rozgrzewającą w zimowe wieczory? W takim razie może podarujecie jej książkę erotyczną? Proponuję "Manwhore" Katy Evans.



Jakkolwiek to zabrzmi - mam małe doświadczenie z książkami erotycznymi :). Czytałam kiedyś tam coś takiego jak Harlequiny, ale fascynacja nimi szybko mi minęła. Oparłam się nawet fenomenowi Greya, uwierzycie:)? Dopiero książka "Manwhore" Katy Evans zainteresowała mnie na tyle, że po nią sięgnęłam. I myśląc o Gwiazdce zaczęłam się zastanawiać, czy byłaby dobrym prezentem pod choinkę?

Malcolm Saint to bogacz, który osiągnął w życiu niemal wszystko. Kobiety ciągną do niego jak pszczoły do miodu, a on bawi się nimi i zostawia. Taka karma. Wiecie taki typowy Playboy. Z kolei Rachel jest skromną, angażującą się społecznie i - oczywiście - nie szukającą związku, początkującą dziennikarką. Gazeta Rachel szukając ratunku przed upadkiem, wysyła ją na "polowanie na Malcolma Sainta". Dziewczyna ma dowiedzieć się o nim jak najwięcej, by opublikować powalający artykuł. "Polowanie" idzie jej tak dobrze, że ... nawiązuje z Saintem romans. Ot co. Dość oczywiste, prawda?

I taka w sumie jest fabuła tej książki. Nie znajdziecie tu szalonych zwrotów akcji zagadek, napięcia właściwego kryminałom czy wzruszeń. Znajdziecie za to ... gorącą atmosferę i dużo scen erotycznych! Dla mnie coś nowego w literaturze! I powiem szczerze, że mimo tej oczywistej fabuły, i tej pewnej infantylności podobnej do tej z Harlequinów, taką książkę fajnie się czyta! Tego typu literatura to świetny sposób na relaks, oderwanie się od kłopotów, a dla mamy, która jest zabiegana i rzadko ma czas dla siebie, też dobry sposób na przypomnienie sobie o swojej kobiecości. Nie bez powodu powieść Katy Evans stała się bestsellerem. Zatem: tak, powieść erotyczna to dobry pomysł na prezent! Nie przyniesie refleksji jakichś górnolotnych życiowych wniosków czy motywacji do zmian, ale dla kobiecej natury będzie fajnym urozmaiceniem i - zinterpretujcie to dowolnie - "rozbudzaczem" :).

Książkę "Manwhore" Katy Evans miałam możliwość zrecenzować dzięki księgarni www.taniaksiazka.pl.


Czytaj dalej »

Przepis na pierniczki, które możesz upiec tuż przed Wigilią.

Kiedy w zeszłym roku upiekłam moje pierwsze w życiu pierniki, domownicy o mało nie połamali sobie na nich zębów. Na niewiele się zdało zamykanie ich w pojemniku ze skórką od chleba albo jabłkiem choć to podobno pomaga uzyskać miękkość tych ciasteczek. W tym roku udałam się więc po pomoc do mojej teściowej i udało się! Upiekłam pierniczki mięciutkie, kruche i smaczne! Dzięki temu przepisowi możesz upiec pierniki tuż przed Wigilią bo nie muszą leżakować, żeby nadawały się do jedzenia :).




SKŁADNIKI:

1 słoik miodu (250 ml)
2 łyżki smalcu
1/2 kostki margaryny
1 szklanka śmietanki słodkiej
1 szklanka cukru
3 łyżki kakao
2 paczki przyprawy do piernika
1 łyżka proszku do pieczenia
1 łyżka amoniaku
4 jajka
mąka (ok. kilograma)

+ oczywiście cukier puder, polewa, posypka orzechy rodzynki i co tam jeszcze dusza zapragnie :).

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Miód, cukier oraz tłuszcze roztopić w garnuszku. Mieszać, aby cukier dobrze się rozpuścił. Następnie zostawić do ostygnięcia. Kiedy masa będzie letnia przelać ją do miski.
Do miski dosypać kakao, przyprawę do piernika i wlać ubite jajka oraz śmietanę.
Wszystko wymieszać.
Zacząć dosypywać mąkę. Do mąki dosypać amoniak i proszek do pieczenia. Mąki należy wsypać tyle, aby ciasto było gęste i dało się formować w dłoniach. Na te proporcje wyszło mi kilogram.

Po wyrobieniu ciasta wkładamy je na godzinkę do lodówki.

Po godzinie wyjmujemy ciasto zagniatamy, wałkujemy i wycinamy ciasteczka według własnej fantazji :). Pieczemy w 190 stopniach aż ciasteczka urosną i zaczną delikatnie pękać (przynajmniej tak poradziła mi teściowa:)).


Pierniczki są miękkie i dość grube. Jeśli lubicie cieńsze, musicie bardzo cieniutko rozwałkować ciasto :). W każdym razie można jej jeść od razu po upieczeniu. Dla mnie ten przepis to hit!

SMACZNEGO!

P.S. Wybaczcie moje nieudolne kształty, kiczowate zdobienie i "Delmę" na pierwszym planie :)))). To oczywiście wszystko  wina DZIECI! :))))
Czytaj dalej »

Wymarzone prezenty dla małej fanki My Little Pony.

Masz w domu małą fankę My Little Pony? Ja mam! Mam też dla ciebie dwie propozycje prezentów gwiazdkowych związanych z tymi słodkimi kucykami! Magiczne szkatułka i wyjątkowy kalendarz - zobacz, jak spodobały się Julii i zainspiruj się, jeżeli jeszcze szukasz "kucykowego", gwiazdkowego prezentu!


Szkatułka "Wspaniały świat kucyków" pełna jest prawdziwych, "kucykowych" skarbów! Sama, gdy tylko ją zobaczyłam, wpadłam w niemały zachwyt! Gdybym dziś była małą dziewczynką... Ach! Bawiłabym się tym zestawem na całego!
W kartonowym pudełku zamknięte zostały: puzzle, które tworzą płaską makietę miasteczka Ponyville, tekturowe elementy do zrobienia domków (w tym jeden domek do pokolorowania), książka - przewodnik po Ponyville oraz urocza figurka kucyka - Applejack. Krótko mówiąc: wszystko to, czego prawdziwa fanka kucyków potrzebuje do wspaniałej zabawy!
Jest kucykowo, jest kreatywnie, jest kolorowo i wesoło! Zabawka angażuje dziecko, rozbudza wyobraźnię i poczucie estetyki, a przede wszystkim jest prawdziwą perełką w kucykowej kolekcji :).
Sprawdźcie w sklepie Egmont - wydawcy szkatułki: Wspaniały świat kucyków.







Drugą propozycją, również od Egmontu, jest kalendarz książkowy 2017 - oczywiście z kucykami w roli głównej. Dziewczynka ma tutaj miejsce na swoje zapiski, a z każdej strony będą uśmiechać się do niej kolorowe kucyki. Znajdują się tutaj także kucykowe porady ułatwiające życie ;).

Kalendarz będzie czymś na kształt dziennika, ale też stanie się świetnym pretekstem do nauki planowania (można tu zapisywać daty klasówek czy imprez szkolnych, dodatkowych zajęć itp.). Idealny pomysł na upominek (niedrogi, a pomysłowy!) dla nieco starszych dziewczynek - w wieku 8-12 lat.

Jeśli zainteresował cię kalendarz, kliknij do sklepu Egmontu - wydawcy kalendarza: My Little Pony. Kalendarz 2017.




Jak wam się podobają moje propozycje słodkich, kucykowych prezentów ;)?  Julce jak widać spodobały się bardzo!

Chcesz więcej inspiracji prezentowych od Egmontu? Klikaj śmiało: Gry Egmont pod choinkę; Gra Tata MiśKsiążka Cuda WiankiKiwi, leć nielocie, leć!

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Egmont.

Czytaj dalej »

'Nieperfekcyjna mama' - idealna książka pod choinkę dla każdej mamy.

Są takie książki dla mam, których się nie czyta... One do ciebie mówią! Przewracasz kartki, przesuwasz wzrokiem po literach i czujesz, jakby ktoś potrząsał tobą po przyjacielsku i mówił: "Hej, matka, weź ty się wreszcie ogarnij!". I ten ktoś wcale nie każe ci dążyć do perfekcji - nie wytyka ci twoich błędów i nie każe spisywać na karteczce macierzyńskich zakazów i nakazów. Ten ktoś mówi: "Możesz być dobrą mamą, będąc niedoskonała! Możesz być też szczęśliwa" i sprawia, że zaczynasz zupełnie inaczej patrzeć na swoje macierzyństwo i na swoje życie. Tą książką jest "Nieperfekcyjna mama" a tym kimś jest Anna Dydzik :).



Do czytania "Nieperfekcyjnej mamy" zabierałam się z ogromna ciekawością. Pierwszym powodem mojego zainteresowania był fakt, iż autorką jest blogerka - Anna Dydzik. Anna prowadzi blog o tym samym tytule co książka: Nieperfekcyjna mama. Jest to jeden z najpopularniejszych blogów parentingowych w Polsce. Przyznam szczerze, że nie śledzę go regularnie, aczkolwiek znam i zaglądam (a może raczej zaglądałam, bo po przeczytaniu tej książki się to zmieniło i biję się w pierś, że nie czytałam każdego wpisu Ani  - nic straconego!). Po drugie tytuł: "Nieperfekcyjna mama" - wiele może się za nim kryć. Czy autorka będzie próbowała mnie nauczyć, jak jednak tę perfekcję osiągnąć? Czy odnajdę w książce siebie, choć czasem czuję się zdecydowanie bardziej mamą do bani niż tylko nieperfekcyjną?

 Usiadłam więc pewnego wieczoru, nie bacząc na skaczące po mnie dzieci i odsyłając je do taty przy każdym "Mamooooo!" i zaczęłam czytać.... Skończyłam jeszcze tego samego wieczoru, a raczej nocy. Mimo klejących się oczu, groźby zimnej wody w wannie (bo kąpiel z każdą kartką odkładałam na potem) i pochrapywania męża obok. Przeczytałam i poczułam się, jakbym sobie pogadała z przyjaciółką. A trzeba wam wiedzieć, że takiej przyjaciółki jaką to niektóre z was mają szczęście mieć - z którą można pójść na kawę, zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, popłakać jej w rękaw - takiej przyjaciółki nie mam. Mam za to książkę "Nieperfekcyjna mama". I nie zawaham się jej użyć ;)!

Ta książka, jak sama określa ją autorka, to antyporadnik. Wbrew pozorom jednak antyporadnik o wiele lepiej doradza niż poradnik! Tak naprawdę Anna Dydzik opisuje nam, innym mamom, swoje macierzyństwo: trudności z karmieniem piersią, ból głowy od nadmiaru rad przy pierwszym dziecku, to, jak się spinała, by wszystko w jej macierzyństwie było doskonałe. Doskonałe = takie, jak pokazują gazety dla rodziców, telewizja i gro blogów parentingowych; takie, jak oczekuje otoczenie; takie z ciągle uśmiechniętym dzieckiem, lśniącym domem i uczuciem szczęścia od rana do wieczora. Prawda, że większość z nas o takim właśnie macierzyństwie marzy? Z uporem maniaczek wyrzucamy sobie każdy najdrobniejszy błąd, każde potknięcie, podniesiony głos, zmęczenie, brak entuzjazmu, nieudane karmienie piersią, cesarkę... I to jest prosta droga do frustracji, od której do depresji naprawdę niedaleko. Ania Dydzik pokazuje to wszystko na własnej historii i udowadnia, jak w gruncie rzeczy bardzo jesteśmy do siebie podobne. My - mamy - które tak się żremy na forach czy blogach w kwestii zakładania czapeczki, spania z dzieckiem czy porządku w domu, wszystkie chcemy przecież tego samego - same być szczęśliwe i mieć szczęśliwe dzieci. A żeby to osiągnąć wcale nie trzeba być matką idealną!

Nie, nie zachwycam się tą książką dlatego, że jej autorka jest popularną blogerką! Na pewno jednak dzięki temu, że nie jest kolejną psycholożką, pedagożką czy inną specjalistką, jest mi po prostu bliższa niż inne autorki/autorzy książek dla mam. Pisze o problemach dotykających mnie (i każdej mamy) na co dzień. Czytając czuję, że mnie rozumie, a ja rozumiem ją.  A przecież  to zrozumienia potrzebuje każda z nas jak tlenu! Powiem więcej - przy ostatnich kartkach prawie się pobeczałam - bo okazało się, że Anna Dydzik - ta Anna Dydzik, która wydała swoją własną książkę i która jest znaną i cenioną blogerką - tak samo jak ja nie ma skończonych studiów i zupełnie jak ja czuła się przez to niegdyś gorsza od innych. A jednak odniosła sukces. Zaczęła spełniać marzenia. Jest szczęśliwa. Skoro ona mogła, to przecież i ja mogę! I każda z was, Drogie Mamy! 

Ta książka dała mi siłę i motywację, otuchę i poczucie, ze z tym moim brakiem perfekcji jestem po prostu ... normalna :). "Nieperfekcyjna mama" - kolokwialnie mówiąc - dała mi porządnego, pozytywnego kopniaka, którego bardzo potrzebowałam!

Jeszcze długo mogłabym pisać o tej książce. Najlepiej jednak będzie, jeśli po prostu po nią sięgniesz!

Aniu, Nieperfekcyjna Mamo, dziękuję ci za tę książkę!

Książkę wydało Wydawnictwo Muza, a ja miałam przyjemność przeczytać i zrecenzować ten [anty]poradnik dzięki księgarni www.taniaksiazka.pl. 





Czytaj dalej »

TOP 10 polskich piosenek świątecznych.

Są klasyczne kolędy. Są coraz modniejsze w Polsce zagraniczne piosenki świąteczne. I są przepiękne świąteczne utwory polskich wykonawców. I ja uwielbiam wszystkie! Dzisiaj mam dla ciebie mój TOP 10 bożonarodzeniowych piosenek śpiewanych przez polskich artystów. Włącz sobie podczas świątecznych porządków i pichcenia, posłuchaj w czasie ubierania choinki, pośpiewaj z dziećmi i mężem! Przypomnij sobie najpiękniejsze, polskie piosenki o Świętach! 




10. Varius Manx - Hej ludzie, idą Święta!



Buduje świąteczny nastrój. Dla mnie doskonała na początek - na przykład na dziś, 12 dni przed Wigilią.

9. DeSu - Kto wie czy za rogiem



Kolejna piosenka, która kojarzy mi się z dzieciństwem. Ten anioł z Bogiem gdzieś za rogiem - dziecięca wyobraźnia pracowała na zdwojonych obrotach w świąteczny czas!

8. Edyta Górniak i Krzysztof Antkowiak - Pada śnieg



Subtelna, klimatyczna, sprawia, że przypomina mi się dzieciństwo i wypatrywanie pierwszej gwiazdki przez okno...

7. Majka Jeżowska i De Mono - Chcę z tobą spędzić Święta



W świątecznym klimacie o miłości. Mnie przypomina się zeszłoroczne czekanie na Grześka, który jechał do domu na Święta ponad 800 km... W tym roku już tak naprawdę razem. 

6. Eleni - Lulaj Go Matko, lulaj



Nie ma chyba matki, której nie wzruszyłby ten utwór...

5. Andrzej Piaseczny - Kolęda dwóch serc




Polska wersja "Last Christmas". Jak dla mnie w niczym nie ustępuje oryginałowi. Głos Piaska uwielbiam.

4. Beata Rybotycka / Zbigniew Preisner - Kolęda dla nieobecnych





Poruszająca. Każdy z nas za kimś w te Święta zatęskni, za kimś, kto nie może po prostu przyjechać czy napisać esemesa. We mnie ta piosenka wywołuje łzy smutku (choć wiem, że powinna dawać otuchę) i chyba tylko dlatego nie jest na pierwszym miejscu,

3.  Skaldowie - Z kopyta kulig rwie



Słuchając tej piosenki chce się tańczyć, śpiewać, wsiąść na sanki jak w dzieciństwie! Dla mnie oddaje całą radość Świąt!


2. Czerwone Gitary - jest taki dzień



Klasyk. Ponadczasowy. A głos Seweryna Krajewskiego kocham.

1. Eleni - Maleńka przyszła miłość




Wzruszenie do łez. Rzadko kiedy piosenka wywołuje we mnie aż takie emocje jak ta. Po prostu. I za słowa, i za piękny głos Eleni. Mój numer 1.



Jak ci się podoba moja lista? Co dorzucisz od siebie :)?

Czytaj dalej »
Copyright © 2014 Wokół Dzieci , Blogger