Post Top Ad

Wiejskie szkoły? To się nie opłaca!

Chodziłam do malutkiej, wiejskiej szkoły.W klasie było nas - uwaga - ośmioro, a cała szkoła w najlepszych latach liczyła około osiemdziesięcioro dzieci, zaś w "gorszych" czasach niespełna sześćdziesięcioro. Nie było łazienki ani centralnego ogrzewania, ale były przyjaźnie, biwaki, pierwsze dyskoteki przy dźwiękach "Coco jumbo", praca w bibliotece szkolnej, gra w piłkę, pierwsze wygrane w konkursach i mnóstwo innych, niezapomnianych i ważnych dla dziecka rzeczy. Moja wiejska szkoła nie była jednak tylko szkołą. Była swoistym centrum życia wsi. Szkoda, wielka szkoda,  że dzisiaj wiejskie szkoły się zamyka bez skrupułów...



Reformy, reformy reform a gdzie w tym wszystkim są dzieci?


Reformy edukacji w swoim życiu przeżyłam dwie, a obecnie przeżywam trzecią. Co zabawne w mojej niedługiej, bo zaledwie czteroletniej karierze matki uczennicy to już druga reforma. Nie wiem, czy się śmiać czy płakać... Naprawdę...
Sama byłam drugim, eksperymentalnym rocznikiem gimnazjalnym, natomiast Julka była eksperymentalnym rocznikiem, który o rok wcześniej zaczął szkolną edukację, natomiast teraz znów zostanie poddana eksperymentowi, jakim jest zmiana podstawy programowej i powrót ośmiu klas. Króliczki doświadczalne. inaczej powiedzieć  się nie da, bo jak nazwać reformy, pomiędzy którymi odstęp wynosi zaledwie kilka lat i obie są przygotowane na kolanie i moim zdaniem wyłącznie na złość opozycjonistom?... No a dzieci... Co tam dzieci.... 
Nie przeczę faktowi, że w każdej reformie można znaleźć dobre strony. Przykładowo podobało mi się obniżenie wieku szkolnego, a teraz - początkowo - podchodziłam entuzjastycznie do ośmioklasowej podstawówki, głównie ze względu na niezmienianie dzieciom środowiska w trudnym wieku. I co się okazało? Że gimnazja likwiduje się tylko z nazwy, bo klasy 7 i 8 i tak w wielu przypadkach będą funkcjonować w budynkach gimnazjum... Pani Minister, jak się do tego mają argumenty, które przyświecały Pani w tworzeniu reformy?

Wiejskie szkoły do odstrzału

Niby nie o reformie to post, ale nie bez powodu powyższe wprowadzenie! Otóż jako niegdysiejsza uczennica wiejskiej szkoły a dziś wiejska matka, obserwuję - może zabrzmi to górnolotnie, ale z bólem [cholera jasna!] - jak z reformy na reformę i z roku na rok dyskryminuje się i zwyczajnie spisuje na starty wiejskie szkoły. 
O problemach szkół miejskich mówi się dużo. Że molochy, że za dużo dzieci i zajęcia zmianowe, że brak indywidualnego podejścia i nauczyciele przemęczeni licznymi klasami. Mówi się też o sukcesach miejskich szkół: rozbudowują się, ich uczniowie otrzymują stypendia, biorą udział w wymianach zagranicznych. A szkoły wiejskie? O nich nie tylko się nie mówi [zresztą, nie przesadzę, jeśli powiem, że o problemach wsi w ogóle mówi się niewiele], ale zamiast je wspierać, jak się nieustannie obiecuje,dyskryminuje się je i coraz więcej z nich po prostu zamyka. Bo się nie opłaca. No nie opłaca się zapewniać wiejskim dzieciom warunków do nauki w miejscu zamieszkania. A opłacać się musi. Bo jak się kasa nie zgadza, to  żadne tam dobro dzieci nie wygra...

Losy "mojej" wiejskiej szkoły...

Jak pisałam na początku tego wpisu moja wiejska szkoła nigdy nie była specjalnie liczna. W latach, gdy ja byłam jej uczennicą daleko jej też było do nowoczesnych standardów. 
Nigdy nie zapomnę, jak jako przedszkolaczka byłam się chodzić do toalety, a właściwie do wychodka,  którym były pająki i inne takie wychodkowe rzeczy :). 
Tyłki grzało się przy piecach kaflowych po półtorakilometrowym spacerze z domu na zajęcia. Dyskoteki się robiło przy magnetofonie typu "jamnik" a jak ktoś przyniósł "boomboxa" to już był full wypas.
Tak naprawdę jedynym "mankamentem" był dyrektor niestroniący - delikatnie mówiąc - od rękoczynów. Ale takie były czasy, że było na to przyzwolenie. A dyrektor się zmienił na szczęście i później była pani dyrektor.

Jednak ta nasza mała szkoła to była nie tylko nauka. To było centrum życia wsi. Tu odbywały się przeróżne uroczystości (np. święto strażaków, odsłonięcie tablicy pamiątkowej), uroczyste msze,  nawet święconka wielkanocna, biwaki, różne imprezy... Mamy, gdy przychodziły na wywiadówkę nie mogły się nagadać. Nauczycielom się chciało robić dla dzieci coś więcej niż tylko uczyć na lekcjach.

Likwidowano tę szkołę kilka, jak nie kilkanaście lat. Bo była coraz mniej opłacalna. W końcu zostały tu tylko 3 klasy, a resztę dzieci przeniesiono o 5 km dalej do budynku szkoły podstawowej i gimnazjum. Przejeżdżam tamtędy często i uderza mnie cisza. Nie ma tłoku na boisku, zrobiony pięknie plac zabaw stoi pusty, a i po wsi nie chodzą jak dawniej dzieci. Pusto, głucho, smutno.

Kolejna do odstrzału

Julkę zapisałam do szkoły spoza obwodu. Powinna pójść do tej, o której piszę powyżej, ale wybrałam trochę bardziej oddaloną ze względu na to, że prosperowała o wiele lepiej i zapewniała Julii edukację aż do końca podstawówki [czyli wtedy do klasy 6].
Zgodnie z ówczesną reformą Julka poszła do szkoły o rok wcześniej i teraz jako rocznik 2008 kończy klasę 3. Fajni nauczyciele, dobrze wyposażone sale, dużo atrakcji dla dzieci - pokazy, wycieczki, zajęcia dodatkowe, piękne, nowe boisko tzw. "Orlik", piękne arboretum, nowiuteńki plac zabaw. Małe zawirowania z dojazdami, ale da się żyć. Ona się odnalazła, ja jestem zadowolona. Chodzi do dziesięcioosobowej klasy, więc pani może do każdego podchodzić indywidualnie. Ma tu przyjaciół. To fajna szkoła! 

I bum!

Wchodzi reforma reformy. Niby spoko, bo perspektywa chodzenia przez Julkę  do tej szkoły o 2 lata dłużej, zamiast dojeżdżania 11 km do gimnazjum mi się spodobała. Sama jestem drugim rocznikiem gimnazjalnym i pamiętam jak ogromnym stresem było dla mnie przejście do gimnazjum. Szczególnie, że nasza klasa została rozdzielona. To nie było potrzebne do niczego. Może i po latach zaczęło funkcjonować dobrze, ale nie widzę racjonalnych argumentów, które przemawiałyby wtedy za wprowadzeniem takiej zmiany. To jednak temat rzeka. W każdym bądź razie jest powrót 8 klasowej szkoły podstawowej - wg. ustawy każda szkoła podstawowa staje się nią niejako z urzędu od września 2017 roku. 

Niestety w szkole Julki tak jak w wielu innych małych podstawówkach klas 7 i 8 nie będzie. Zostanie po staremu, czyli gimnazjum zlikwidowane będzie w sumie tylko z nazwy, bo dzieci i tak będą dojeżdżać do gimnazjalnego budynku. A lata szkoły tak są policzone, bo dzieci coraz mniej... Nie opłaca się...

Nasza wiejska szkoła to tylko jedna z wielu...

Jedna z wielu w takiej sytuacji. Jeszcze jakieś 25-30 lat temu szkoła funkcjonowała tuż obok naszego domu. Zamknięto ją. Zamknięto też szkołę w innej miejscowości nieopodal. Potem zmniejszono do 3 klas szkołę w mojej wsi. Teraz pora na kolejną i z pewnością wiele innych... 

Na Facebooku wypowiadały się inne mamy dzieci, które po reformie będą musiały dojeżdżać do szkół o wiele dalej:

"U nas też jest spore zamieszanie z tym. Np. Dzieci z klasy mojej córki mają do tej szkoły 2km, a od września będą musieli iść do szkoły oddalonej o 6 km. Gdzie tu sens i gdzie logika?"

Była też wypowiedź Angeliki o tym, jaką walkę musieli stoczyć rodzice i nauczyciele, by mała szkółka pozostała:

"W podstawówce w której pracuje mamy teraz 6 klas.łacznie mamy 60 dzieci +25 przedszkole. Walczylismy o ta szkołe jak lwy....Dzieci miały zostać przeniesione do budynku gimnazjum oddalonego o 6 km. ...nie wyobrażam sobie 6 letnich dzieci w takich molochach...Zmiana nie zawsze jest dobra....Dziękujemy Bogu ze u nas zostaje szkoła podstawowa. .teraz juz 8letnia"

[rozmowa pod linkiem: https://www.facebook.com/wokoldzieci/posts/1077329849068237]

Dzieci ze wsi mało ważne


Takie mam wrażenie. Rząd jedno, samorządy drugie. Programy, statystyki mówiące o tym, le dobrego dla wiejskich szkół się robi, a w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej.  Ja nie widzę, by ktokolwiek myślał w tej chwili o dobru naszych dzieci. Jako wiejska mama mam prawo tak twierdzić. I myślę, że nie jestem w tym myśleniu osamotniona. 

Pewnie - damy radę i nasze dzieci dadzą. Wiele dzieci dojeżdża do szkół. To nie jest koniec świata. Ale .... zwyczajnie przykro, że pozbawia się wsie szkół pełniących ważną rolę nie tylko edukacyjną, ale i społeczną i że tak mało myśli się o dobru wiejskich dzieciaków... Zwyczajnie smutne to i nieuczciwe...


[grafika: pixababy.com]

10 komentarzy:

  1. Bożena Jędral6 maja 2017 16:25

    U nas nie została zlikwidowana żadna szkoła. dzieci, które miały przyjść do gimnazjum, przyjdą u nas do 7 klas. Wójt zadbał o to, by wszystkie szkoły utrzymać,.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam pierwszym rocznikiem, który poszedł do gimnazjum. Osobiście nie wspominam tego źle, ale obecne przewroty, które mają miejsce w szkolnictwie mnie przerażają. Obawiam się już co to będzie gdy moje dzieci pójdą do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka Wielowymiarowa6 maja 2017 19:05

    Ja też miło wspominam nasza wiejską szkołę, poziom nauczania byl wysoki, bo jakos dalam rade w liceum i na studiach, warunki takie sobie, ale to jeszcze 20 lat temu dla ludzi nie bylo tak wazne jak bliski dostep do edukacji

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas mówi się w gminie, że wystarczy jedna decyzja pani burmistrz i wsystkie 3 szkoły wiejskie pójdą do odstrzału, bo pomieści je jeden zespół szkolno przedszkolny.... Jeden budynek do ogrzewania, kilkunastu nauczycieli, reszta na bruk i osczędności ile! Dokładnie jest tak jak piszesz. Ja swoją córkę specjalnie przepisałam do mniejszej szkoły do zerówki, chciałam ja wysłać ją rok wcześniej do I klasy, ale jak zobaczyłam program nuaczania już 5 klasy wedlug nowej podstawy to podziękowałam. A 7 klasa? 35 lekcji tygodniowo! To jest 7 lekcji dziennie! I pomyślec, że przecież w 7 klasie będą też dzieciaki rok młodsze, na nie juz nikt nie będzie zwracał uwagi złwaszcza w większej szkole- nie będzie na to czasu przy dużej ilości uczniów. Mała szkoła wiejska mojej córki będzie jeszcze na pewno funkcjonować dwa lata, a później zależy od nowego burmistrza....

    OdpowiedzUsuń
  5. W temacie wiejskich szkół się nie wypowiem, ponieważ od urodzenia mieszkam w Warszawie i tu chodził do szkół. Co do reform, mam bardzo mieszane uczucia, uważam że są kompletnie nie przemyślane, dlatego bardzo się cieszę, że mam jeszcze dobre parę lat zanim moja córcia pójdzie do szkoły. Może do tej pory się ustabilizuje, a może znowu wymyślą coś nowego...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój syn też będzie do wiejskiej szkoły chodził, choć wolałabym wybrać inną, ale wyjścia za bardzo nie mamy, jak u nas w sezonie dojazd do Zakopanego (18km) potrafi 3 godziny zająć! Nie wyobrażam sobie takich dojazdów do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamy szkołęnie wiejską, ale nie w mieście, te wszystkie reformy ciągłe zmiany mnie przerażają. Nie wiem co będzie kolejnego roku :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to co od kilku już lat dzieje się w edukacji to jakaś tragedia. Ciągle jakieś zmiany, które kosztują ogromną ilość pieniędzy. A kto za to wszystko płaci? Oczywiście my. A powiedz mi, czy są jakieś plany co do budynków i infrastruktury tych szkół?

    OdpowiedzUsuń
  9. Aneta Skierkowska8 maja 2017 22:19

    Jakbym czytała o swojej "starej" szkole podstawowej, której także nie opłacało się istnieć. A później gmina jakimś cudem dała fundusze na remont i otwarto tam Środowiskowy Dom Samopomocy, gdzie nawet 20 podopiecznych nie było. Miałam okazję tam pracować. To dwa kroki od mojego miejsca zamieszkania... A dzieciaków było o wiele więcej. Od dobrych kilkunastu lat dzieci dojeżdżają do szkół oddalonych o kilka kilometrów. Wychodzą z domu o 08:00, wracają o 17:00.
    Kiedyś było zupełnie inaczej. Odnoszę wrażenie, że lepiej. Teraz rząd nie patrzy na dobro dzieci, a jedynie na większe możliwości napełnienia swoich kieszeni poprzez bezsensowne reformy.

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas akurat obecna reforma zadziałała na razie na plus. Nasza wiejska szkoła to połączona podstawówka z gimnazjum, ale gimnazjum miało zostać zlikwidowane, a dzieci miały dojeżdżać do sąsiedniej wsi. Wprowadzenie 8 klas podstawówki spowodowało, że moja córka idąca od września do I kl. ma tam właśnie zrealizować całą podstawówkę. Oczywiście 100% gwarancji nie mamy, bo przez lata niestety koncepcja władz gminnych zmieniała się wiele razy i te ciągłe zawirowania zawsze odbijają się kosztem dzieci.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram