Post Top Ad

Święty Mikołaj jest niemodny i niepotrzebny!

Mikołajkowo - bożonarodzeniowy szał w pełni! Z roku na rok  - mimo że tradycja jest wciąż żywa - święta nabierają coraz to nowych barw i mamy do czynienia z różnorodną świąteczną modą. A to białe choinki zamiast zielonych, a to Furby jako hicior wśród choinkowych prezentów, a to znów własnoręcznie robione kalendarze adwentowe zamiast oklepanych bombonierek z supermarketu. Tak naprawdę większość tych świątecznych trendów jest mi obojętna. Jeden jednak budzi moje emocje  to niekoniecznie pozytywne: moda na niewierzenie w Mikołaja...


Od kilku lat rokrocznie przed Świętami obserwuję ten trend: coraz więcej rodziców twierdzi, że dzieci nie powinny wierzyć w Mikołaja. Czytam na blogach i portalach internetowych strasznie poważne wypowiedzi na ten temat: że dzieci nie należy przecież okłamywać, że w dobie powszechnego dostępu do informacji to obciach wierzyć w Świętego, że Mikołaj jest przestarzałą ściemą, że nadaje się do lamusa razem z Wróżką Zębuszką i żywą choinką ustrojoną w pstrokate bombki i łańcuchy, że współczesny sposób wychowania hołduje szczerości wobec najmłodszych., więc Mikołaj to hipokryzja. Wreszcie, że Mikołaj nie jest dzieciom do NICZEGO potrzebny. Serio???

Dzieciństwo to wyjątkowy czas. Na różne sposoby magiczny. To czas zabawy, marzeń i bajek. Dla dzieci do pewnego wieku nawet Królewna Śnieżka jest prawdziwa, a pod łóżkiem mieszkają krasnoludki. Dzieci mają wymyślonych przyjaciół, a ich idolami są dinozaury, Avengersi, kucyki Pony i Hello Kitty. Dzieci wierzą w różne nieprawdziwe rzeczy i ta wiara ubarwia ich dzieciństwo. Dzieci wierzą nie tylko dlatego, że jeszcze nie rozróżniają rzeczywistości od fantazji, ale często też dlatego, że CHCĄ wierzyć!

Mam wrażenie, że niestety coraz usilniej staramy się, aby nasze dzieci jak najszybciej stały się dorosłe. Nie wiem, czy to dlatego, że męczy nas to dzieciństwo i wszystkie trudności z nim związane, czy w świetle rad psychologów, by dzieci traktować jak dorosłych, jednak trochę się gubimy... I zamiast traktować ich jak dorosłych, co jest ze wszech miar słuszne pod względem szacunku, wysłuchiwania podczas rozmowy czy budowania zaufania, my zaczynamy "tworzyć" z dzieci dorosłych odrzucając to, co tak naprawdę tworzy atmosferę dzieciństwa. I nie uczepiam się tylko tego nieszczęsnego Mikołaja. Z wymyślonym przyjacielem najchętniej zaraz bieglibyśmy do psychologa. Fantazjowanie kilkulatka bierzemy za symptom późniejszych problemów z uczciwością. Wielu z nas sprawuje kontrolę niemal nad każdą dziecięcą zabawą pilnując, by była ona wystarczająco edukacyjna [pisałam o tym w tekście Czy nasze dzieci powinny się bawić wyłącznie w edukacyjne zabawy?]. A dzieciństwo mija jak z bicza trzasł... 

Święty Mikołaj to jest jednak element tej magii dzieciństwa. Kurcze, to, co najbardziej zapadło mi w pamięć z Bożego Narodzenia, gdy byłam małą dziewczynką, to właśnie on - Mikołaj. U nas zupełnie oryginalny, bo w filcowych butach, futrzanej czapie i z bombką dyndającą na czołem, z brodą z waty naklejoną na papierową maskę i czerwonymi, wymalowanymi farbą policzkami. Do pewnego wieku - zdaje się jakichś 6 lat - naprawdę wierzyłam, że jest PRAWDZIWY. Później przestałam, ale ... nadal go kochałam! I nadal czekałam na niego z wypiekami na twarzy! Bo był nieodłącznym i jednym z najcudowniejszych elementów Świąt, nawet jeśli nie przychodził osobiście, a tylko dzwonił dzwonkiem i zostawiał worek prezentów pod drzwiami. Ja CHCIAŁAM wierzyć, że ten Mikołaj jednak gdzieś tam macza palce w tym przynoszeniu prezentów, chciałam czuć tę magię! I wspominam te czasy z ogromnym sentymentem, choć przecież w końcu wyszło szydło z worka ;).

Tak więc nie, nie przeprowadziłam jeszcze z moimi dziećmi poważnej rozmowy, w której powiedziałam im: "Słuchajcie, Mikołaj nie istnieje!". Co nie znaczy, że mam zamiar im wmawiać tego Mikołaja z uporem maniaka :).
W życiu każdego dziecka przyjdzie taki wiek i taki moment, w którym po prostu przestanie wierzyć. Jestem jednak zdania, że warto pozwolić, by to się stało naturalnie. Czteroletni Szymek jeszcze wierzy w pana z białą brodą i nie widzę powodu, bym miała mu tę dziecinną wiarę odbierać. Ośmioletnia Julka jest na pograniczu. Z jednej strony widzę, że bardzo by chciała wciąż wierzyć, a z drugiej ma coraz więcej wątpliwości. I tak się troszkę miota, a mnie jest jednak ciut przykro, że lada chwila mikołajowy etap się skończy, sama zacznie wybierać sobie prezenty na allegro i już nie będę miała frajdy z ich chowania. Troszkę to też egoistyczne, bo sama odnajduję w sobie wewnętrzne dziecko, wcielając się w rolę Świętego Mikołaja. A kto nie lubi poczuć się czasami dzieckiem... :).

Ja na razie zostawiam sprawę swojemu biegowi, ale jeżeli istnienie lub nie Świętego Mikołaja będzie wymagało jednak poważnej rozmowy, to na pewno powiem moim dzieciom to co Matka jest tylko jedna powiedziała Kosmie i opisała w poście Prezenty przynoszą rodzice, a nie żaden pan święty.: że prezenty przynoszą kochający nas ludzie, najbliżsi. To piękne i prawdziwe wyjaśnienie. Posłużę się nim w odpowiednim momencie :).

A twoje dzieci wierzą w Świętego Mikołaja? Jesteś za czy przeciw szykowaniu ciasteczek i mleka w noc wigilijną :)?

4 komentarze:

  1. moja córa jest jeszcze za mała, żeby znać Mikołaja. U mnie nigdy nie było szykowania mleka i ciasteczek..:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Aneta Skierkowska7 grudnia 2016 14:42

    Nasza Nadia jest jeszcze zbyt mała, by w ogóle zdawać sobie sprawę, kim jest święty Mikołaj. I tak szczerze mówiąc zastanawiałam się, czy nie poprosić tatusia, by wcielił się w tę rolę. ;) A tak na poważnie, w tym temacie zdanie mam takie, jeśli dziecko jest już na tyle duże, by rozumieć pewne sprawy, to myślę, że warto opowiedzieć dziecku historię o św. Mikołaju - biskupie, który żył tyle lat temu przecież i zaznaczyć, że św. Mikołaj istnieje - może być nim każdy - mama, tata, babcia czy dziadek, a więc osoby, które z serca wręczają nam prezenty w ten wyjątkowy dzień, jakim jest Wigilia. Osoby, które te prezenty nam darują, są niejako namiestnikami biskupa Mikołaja, który kiedyś ofiarował dary z serca osobom potrzebującym i nie tylko, a dziś dorośli kultywują tę wspaniałą, tradycyjną ideę. Myślę, że to bardzo racjonalne podejście. Bo czyż tak nie jest naprawdę? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przyznaję, że ostatnio się zastanawiałam nad tym, czy trochę nie brniemy za bardzo w tego świętego Mikołaja, bo jak potem wytłumaczymy, że to była ściema ;) Ale z drugiej strony, ile dziecko ma uciechy! Mój syn w no przed mikołajkami oświadczył mi na ucho, że spróbuje nie spać, żeby Mikołaja przyuważyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo pięknie to napisałaś, świetny sposób!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram