Post Top Ad

Poroniłaś - zawiniłaś?

Długo zastanawiałam się, czy poruszać ten temat na blogu. Nie szukam taniej sensacji i nie dążę do podnoszenia statystyk za wszelką cenę, a wiele prywatnych tematów trzymam z dala od blogowego świata. Patrząc jednak na to, co dzieje się dookoła: na gęby polityków chcących zaglądać kobietom w najbardziej intymne sfery ciała i duszy, stosy wieszaków wysyłane do pani premier i idiotyzmy zapisane w projekcie nowej ustawy antyaborcyjnej, widzę też, że jeśli jest na to jakiś odpowiedni moment, to właśnie ten. Nie mogę spokojnie czytać o tym, że wkrótce poronienie może być powodem, by ukarać kobietę. Nie mogę, bo wiem, co że musi minąć długi czas, zanim sama sobie przetłumaczy, że to nie była kara od losu...


W ciągu kilku dni rozpętała się prawdziwa burza: nowa ustawa antyaborcyjna miałaby wprowadzać całkowity zakaz aborcji (nawet w przypadku ciąży z gwałtu czy ciężkiego nieodwracalnego uszkodzenia płodu). Ja jednak nie o aborcji dziś chcę napisać. Prawdopodobnie - piszę prawdopodobnie, gdyż interpretacje punktu 3 projektu ustawy są różne, tak różne, jak różne są przekonania polityczne... [---> TEKST USTAWY] - poronienie stanie się przyczynkiem do prowadzenia śledztwa mającego na celu ustalenie, czy aby matka nie zrobiła tego celowo... Pisząc to, czuję się, jakbym pisała jakąś powieść since fiction albo scenariusz do filmu typu "Pamięć absolutna". To jednak rzeczywistość. I to nie rzeczywistość krajów Trzeciego Świata, tylko nasza, polska...

17 października minionego roku dołączyłam do grona mam, które poznały ból straty. Oczywiście nigdy bym nie pomyślała, że i mnie to spotka. Ale spotkało. Bo życie nie chce się jakoś przystosować do wszystkich naszych planów... Najpierw niespodziewana wiadomość o ciąży, aby za kilka dni usłyszeć niespodziewaną wiadomość o tym, że już w niej nie jestem... W międzyczasie nadzieja, że jednak się uda, bo lekarz przecież dawał 50 na 50, bo przecież mimo, że nieplanowane, to dziecko było chciane i prosiłam je w myślach, by z nami zostało...
Szpital. Weekend w niepewności. I decydujący poniedziałek. "Czy czuje się pani, jakby była w ciąży? Tak? Bo tam już nic nie ma." Jakbym dostała w twarz. I w serce. Było. Nie ma. Wiem, że wiele z was wie, co czułam, więc niech reszta będzie milczeniem...

Bolało. Czas leczy rany, ale blizna w sercu zostaje. Nie wyobrażam sobie, co muszą czuć matki, które tracą jedną ciążę, a potem kolejną i kolejną... Tak jak Ania, której historię opisałam w tekście:  'Dla tych wszystkich mam, które po stracie dziecka tracą nadzieję'. Jestem pewna, że każda z nas, mam doświadczających straty, miała wyrzuty sumienia. A może to dlatego, że za bardzo się denerwowałam? Może dlatego, że podniosłam coś ciężkiego? Może przez wieszanie firanek, kiedy jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży? Może to była MOJA WINA? Nie była, bo większość poronien spowodowanych jest wadą genetyczną płodu, zaburzenia hormonalne czy różne powikłania ciąży niezależne od kobiety. Nie była, ale często musi upłynąć dużo czasu, zanim to zrozumiemy...

Teraz padł pomysł, o ironio - poroniony, aby BADAĆ, czy matka, która straciła dziecko, była temu winna. Nie mieści się w mojej głowie, jak można coś takiego wymyślić. O ile szczerze wierzę, że ta ustawa wraz z jej zapisem o winie matki, nie przejdzie, o tyle samo skonstruowanie takiego zapisu, sam zamysł, sama chęć gorszego udręczenia i tak udręczonych tragedią matek, jest dla mnie skandaliczna. 
Z pewnością nie wymyślił tego nikt, kto poronienia doświadczył, a pewnie także nie żadna kobieta, która ma w sobie choć odrobinę empatii... Przypuszczam, że także nie ojciec takiego dziecka, któremu nie było dane się narodzić, bo ojcowie po stracie też cierpią... Pomysł dociekania, ile winy kobiety było w poronieniu, musiał mieć jakiś sadysta... I oby nigdy nie było mu dane przeżyć takiej straty...

***

Polecam wam także świetny tekst Agaty Komorowskiej, który dotyka tematu proponowanej ustawy antyaborcyjnej i tematu poronienia ---> W imieniu dzieci skazanych na życie.

[Grafika: unsplash.com]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram