Post Top Ad

Dobrze wychowane dzieci

Każdy rodzic chce dobrze wychować swoje dziecko. Wielu z nas szuka rad, metod i wytycznych, jak sobie z tym dobrym wychowaniem dziecka poradzić. Większość przynajmniej raz pomyślała, że może jednak niedobrze wychowuje swoje pociechy albo - co gorsza - usłyszała od jakiejś pani w sklepowej kolejce czy nadopiekuńczej cioci, że ma źle wychowane dzieci. Ja wcale nie jestem wyjątkiem od reguły. Jednak, kiedy przychodzą takie myśli, zatrzymuję się, patrzę na moje dzieci uważnie, słucham ich i dostrzegam to, co naprawdę ważne!


Czasem krzyczą tak, że pękają uszy. 
Jedno zwinie drugiemu zabawkę , a drugie da za to pierwszemu kuksańca.
Nie ustawiają się zawsze w rządku, kiedy wołam, że czas z podwórka do domu.
Oj, bywa, że muszę ich ganiać dookoła piaskownicy! Bywa!
Płacz mają często na końcu nosa i o wszystko, a cierpliwość to póki co dla nich słowo jakby z obcego języka.
Skaczą po łóżku i rzucają się poduszkami zamiast spać zaraz po dobranocce.
W sklepie jedno uparcie włazi między wieszaki, a drugie musi koniecznie wszystkiego dotknąć i obejrzeć.
Julka ma problemy z koncentracją i jest straszną gadułą, co "wychodzi" szczególnie w szkole.
Szymek to mały uparciuch, który uwielbia stawiać na swoim, a kiedy jest mocno zmęczony, potrafi mnie wykończyć swoim "brojeniem".

Powtarzam, tłumaczę, daję dobry przykład. No dobra, przynajmniej staram się tym przykładem świecić, bo akurat w kwestii kłopotów ze skoncentrowaniem się na jednym i w kwestii gadulstwa, Julka jest moją nieodrodną córeńką!
Tata tłumaczy, rozmawia, upomina i też przykładem być się stara. Chociaż z tym uporem, to Szymuś wrodził się w niego w 100%...
W każdym razie oboje czujemy na sobie tę ogromną odpowiedzialność wynikającą z przygotowania do życia dwóch małych istotek. Czujemy ją bardzo mocno.
Godzinami dyskutujemy o tym, jak postępować, by nasze pociechy był "dobrze wychowane". Bierzemy pod uwagę dobre rady, czytamy, co mówią psychologowie (głównie ja), oglądamy mądre programy, ale przede wszystkim staramy się trzymać wspólny front i łączyć to, co mówi rozum z miłością. 

Pewnie nie jest idealnie. Nie raz słyszałam, że Julka jest niewychowana, bo za dużo gada albo nie słucha, kiedy ma przyjść na obiad, bo chce się jeszcze pohuśtać na huśtawce. A Szymek też ma "braki w wychowaniu", bo mając zły dzień potrafi położyć się w sklepie na podłodze i ją "froterować"... I patrzą panie, głównie te starsze, ewentualnie młode - bezdzietne i wzrokiem mnie zabijają...
No nie jest idealnie, choć może ktoś ma dzieci, które są na tyle "dobrze wychowane", że nigdy nie protestują, kiedy pora na obiad albo do łóżek, zawsze siedzą cicho jak myszki pod miotłą, nigdy nie przelazły przez płot uciekając na łąkę za domem i nie zrobiły naburmuszonej miny. Możliwe, choć mało prawdopodobne.
Bez wątpienia niektóre kwestie wymagają po prostu ciągłej pracy, inne są w pewnym sensie domeną dzieciństwa, a niekoniecznie "złym wychowaniem". Wychowanie to przecież nieustający proces.... Ważne, by jako rodzice ani nie osiadać na laurach, ani nie być totalni bezkrytycznymi. Z drugiej jednak strony warto dostrzegać to, co jest naprawdę najistotniejsze: jakie wartości chcemy dzieciom przekazać? czy rzeczywiście to, że dziecko jest bardzo śmiałe świadczy o złym wychowaniu, mimo, że jest wrażliwe, szanuje innych, jest opiekuńcze? czy dobre wychowanie to bycie bezwzględnie posłusznym rodzicowi, czy też jednak zupełnie coś innego? co w tym dobrym wychowaniu jest najważniejsze? Czyż nie to, co sprawi, że nasze dzieci rozwijają się jako dobrzy, szczęśliwi ludzie?

Moim dzieciom do ideałów daleko, ale...

...kiedy patrzę, jak moja siedmiolatka płacze, widząc zdechłego ptaszka nad drogą,
kiedy słyszę, jak mój trzylatek pyta z przejęciem, czy wujek czuje się lepiej, bo on się o niego martwi,
kiedy piję tę zimną, nieporadnie, ale z wielką czułością zrobioną herbatę i słyszę: "Napij się herbatki, bo jesteś zmęczona, mamo',
kiedy przytulają się do siebie podczas wieczornego oglądania bajki,
kiedy widząc czyjąś krzywdę czy to w bajce czy w rzeczywistości reagują współczuciem i chcą pomóc,
kiedy przyjeżdża starsza ciocia, a Julka pierwsza leci, żeby pomóc jej wejść po schodach,
kiedy podbiega do obcego dziecka, które przewróciło się na placu zabaw i pociesza,
kiedy słysząc, jak dziecko nieładnie odnosi się do mamy, mówią, że brzydko jest tak mówić,
kiedy opowiadają o przyrodzie, podziwiają jej piękno, cieszą się nią i podnoszą leżące na trawie papierki,
kiedy po pierwszym momencie krzyku i płaczu, sami się spokojnie dogadują i "dają sobie na zgodę",
kiedy mądrze się wypowiadają na różne tematy i potrafią przedstawić swoje zdanie,
kiedy wreszcie przytulają się do mnie i taty ze słowami: "Jesteśmy rodziną i się kochamy!"...

...wtedy wiem, że jesteśmy na dobrej drodze w tym "dobrym wychowaniu"...

[A jak jest u was :)?]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram