Post Top Ad

A moje dzieci nie muszą być idealne!

Moje dzieci są grzeczne jak dwa aniołki. Jak śpią. A jak nie śpią to często zachowują się jak dwa małe, rogate diabełki: potrafią krzyczeć tak, że pękają bębenki, o posprzątanie zabawek często trzeba je prosić po kilka razy (podobnie jak o inne rzeczy, których robić nie lubią) a jak wpadną w szał zabawy najchętniej wdrapałyby się na żyrandol. Poza tym żadne z nich jakoś nie urodziło się geniuszem: nie zaczęły siadać na nocnik mając pół roku a czytać w wieku 2 latek. Zamiast pobierać lekcje tańca, karate, angielskiego i chodzić na kółko teatralne wolą śmigać po podwórku albo robić sobie domki z poduszek. Mają 7 i 3 latka. Nie są idealne. Ale okazuje się, że idealne dzieci istnieją. Podobnie jak idealni rodzice... Ba, czasem mam wrażenie, że moje jako jedne z nielicznych takie nie są!


Spotykam się z dawno nie widzianą znajomą i jak to zwykle matki, schodzimy na temat dzieci. Ja z moją - niekiedy zgubną - szczerością odpowiadam na pytania odnośnie szkoły, nocniczka i zdolności moich dzieci. No wiecie, że z tym nocniczkiem to jeszcze w nocy mamy problem, choć Szymek ma już ponad 3 latka, że szkoła to dla nas mnóstwo pracy nad koncentracją i przestrzeganiem zasad, a czyta Julka bardzo ładnie... No i momentalnie zostaję zbita z pantałyku. I już żałuję swojej szczerości!
No bo jak to - nocniczka jeszcze nie opanował trzyletni chłopiec? Jej to już odkąd skończył pół roczku SAM WOŁA SIUSIU! Ani razu się nie zmoczył! Ani razu! W mig opanował! Takie zdolne i higieniczne dziecko! Szkoła? Ona nie jest co prawda za reformą, ale jej syncio to sobie doskonale poradził: czytał i pisał, jak miał 3 latka, Chciała mu przedłużyć dzieciństwo, ale musiała go posłać do I klasy, bo on z I połowy roku... No ale nie, ona z nim żadnych problemów w szkole nie miała. Współczuje mi, że moje dzieci takie nieidealne... Ale pewnie za dużo im pozwalam, co? Na głowę mi pewnie wchodzą! No tak widać - nieprzyzwoicie głośno się śmieją i co chwilę: "Mama to, mama tamto". Jej synuś tak nie robi. Zaraz by poszedł do kąta. No bo tak w ogóle, to ona wychowuje w duchu rodzicielstwa bliskości, ale jednak kara musi być. Spojrzenie pełne wyższości i ton pełen politowania. Idealna mamusia idealnego dziecka.
Nie dyskutuję z nią. Niech sobie nawet myśli, że jej zazdroszczę. A ja biorę za ręce moje nieidealne dzieci i uśmiecham się do nich. Daję im coś więcej niż tworzenie z nich ideałów. Daję im poczucie, że mogą być zawsze sobą, a ja nie kocham ich za to, jakimi powinny być według innych, ale za to, jakie są. Zawsze i wszędzie.

I ten przykład oczywiście nie jest jedynym. Nie zliczyłabym, ile razy słyszę: "Mój nigdy nie wszedł na stół!", "A moja to w życiu ze szkoły z uwagą nie przyszła!", "Oj, ja bym moim za Chiny nie pozwoliła tak nabałaganić!", "Ale te twoje dzieci głośne! Moje zawsze bawią się cicho!", " Oj, ja bym moim dała, jakby tak nabroiły!", "Jak możesz na to pozwalać?". Mam nieodparte wrażenie, że niektóre mamy czerpią przyjemność z wytykania wad innym dzieciom i idealizowania własnych. Nie wspomnę już o tym, że jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że ich dziecko to tego, co złe czy niegrzeczne (przynajmniej w tych mamusiek mniemaniu)  "nigdy", a tylko "zawsze" to, co najlepsze i najmądrzejsze... Często te wyidealizowane dzieci w domowym zaciszu mają dłuższe rogi, niż moje, które się po prostu nie potrafią "maskować". A jeśli nawet to możliwe, to chyba nie do końca normalne. Dziecko ucząc się życia musi doświadczać, dotykać, smakować, a często też ryzykować i popełniać błędy. Jak ma się nauczyć, od najmłodszych lat mając presję na bycie ideałem?...

Pewnie, że rolą rodziców jest także w miarę możliwości praca nad pewnymi niedoskonałościami dzieci: choćby pomoc mniej dojrzałemu sześciolatkowi w szkolnych murach czy nauka taktownego zachowania w towarzystwie. A może raczej praca nad jego rozwojem, bo większość z tych rzeczy, które "idealne matki" wytykają nie swoim dzieciom jako wady, to po prostu kwestia rozwoju, pewnej dojrzałości i edukacji. A żywiołowość, spontaniczność, gadatliwość, śmiałość, energiczność? Czy to nie są cechy, które charakteryzują po prostu normalne dzieci? A często i później dorosłych! Bo przecież mamy różne temperamenty! A od dzieci często wymaga się, żeby były cichutkie, posłuszne i poukładane. Idealne. W wypaczonym tego słowa znaczeniu. Bo idealne dziecko to szczęśliwe dziecko. A szczęśliwe dziecko to takie, które wie, że ma prawo być sobą.

Pewnie, że czasami chciałoby się, żeby częściej bawiły się cichutko jak myszki pod miotłą, zamiast odgrywać z zabawkami scenki przyprawiające mury o drżenie w posadach. Czasami przechodzi przez myśl: "Kurcze, dlaczego inne dzieci łapią nocnikowanie w trzy dni, a mój taki oporny?" albo "Ech, znowu się nasłucham na wywiadówce...". Tylko, że zaraz potem do głowy wpada myśl oczywista: że każde dziecko jest inne i każde dziecko ma do tej swojej nieidealności prawo. Czy moja Julka byłaby tak samo kochana, gdyby nie to jej gadulstwo, wrażliwość i wchodzenie w każdy kąt? A Szymek, gdyby nie jego ośli upór i bycie małą przylepą? Nie sądzę. Nie wyobrażam sobie, by moje dzieci był inne, niż są. Bo nie są idealne nie dlatego, że odpowiadają jakimś tam wydumanym wymaganiom, ambicjom czy narzucanym "standardom" zachowania, ale dlatego, że są sobą i nie ma drugich takich na całym świecie. Dlatego, że się śmieją, dają mnóstwo powodów do radości i dumy, dlatego, że okazują miłość mi i tacie najpiękniej jak tylko mogą. Dlatego, że są po prostu. Dlatego, że wypełniają moje serce miłością.

To od nas rodziców zależy, czy będziemy za wszelką cenę dążyć do perfekcji (albo z upodobaniem kłamać, idealizując swoje dzieci), czy przyjmiemy te nazwijmy to "niedoskonałości" naszych dzieci jako coś naturalnego i pięknego. Tak samo jak swoje własne. Wszak wszyscy jesteśmy ludźmi - mniejszymi albo większymi, ale o takich samych prawach.

Twoje dziecko jest idealne? A moje nie są. I wiedzą, że nie muszą. Wiedzą, że mi i ich tacie najbardziej zależy na tym, by były szczęśliwe, a nie by były idealne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram