Post Top Ad

Czasami czuję się kiepską matką...

Tak bardzo chcemy czuć się dobrymi matkami. Nie idealnymi, a jedynie wystarczająco dobrymi. I czujemy się - czasem. A czasem czujemy, że kompletnie nie radzimy sobie w tej roli, choć staramy się najlepiej jak potrafimy. Tak niewiele potrzeba, a tak wiele dookoła nas zdaje się nam mówić: ej, ty, jesteś kiepską matką! Czasem są to tylko szepty słyszane gdzieś z tyłu głowy, a czasem cały świat zdaje się krzyczeć nam prosto w twarz...


Czuję się kiepską matką, kiedy Szymek kładzie się w sklepie na podłogę albo krzyczy w banku na całe gardło, a ja nie umiem go uspokoić. A ludzie patrzą. Z oburzeniem. Bo co to za matka, co nie potrafi dziecka ogarnąć.

Czuję się kiepską matką, kiedy mimo kilku serii głębokich wdechów i policzeniu do dziesięciu, nie wytrzymam i nakrzyczę. Bo wiem, że nie powinnam i nie chcę tego robić...

Czuję się kiepską matką, kiedy mimo, że chucham i dmucham, któreś z dzieci przerwóci się i zedrze kolano. Mimo, że to nonsens, czuję się wtedy cholernie kiepską matką...

Czuję się kiepską matką, kiedy moje dzieci zachorują. One takie kruche i bezradne w gorączce, a przecież ja zawsze szukam winy  w sobie...

Czuję się kiepską matką, kiedy dzieci tęsknią za tatą, który pracuje za granicą. Bo ktoś potrafi powiedzieć: "Jak mogłaś na to pozwolić? Trzeba było jeść chleb ze smalcem.". A przecież podejmując takie decyzje nigdy nie jest się ich pewnym i one zawsze bolą... 

Czuję się kiepską matką, kiedy znowu mówię: "Zaraz" albo "Nie mam czasu" i dzieci zdążą zasnąć zanim się pobawimy, zanim im poczytam, zanim mi opowiedzą, co chciały... A ja pluje sobie w brodę, że przecież wszystko mogło poczekać, a z nowu stało się jak zwykle.

Czuję się kiepską matką, kiedy inna mama stwierdza z przekąsem: "On ma trzy lata i jeszcze mu się zdarza wpadka? Mój już od roczku sam siadał na nocniczku!". Bo przecież ona umiała nauczyć tak wcześnie i tak skutecznie, a ja nie...

Kiepską matką czuję się przez spojrzenia, przez słowa obcych i mniej obcych ludzi, przez matkę z serialu, która zawsze taka elegancka. Przez patrzenie na innych i porównywanie się do nich, a raczej do takiego ich obrazu, jaki chcą, abym widziała. Przez wszystkowiedzących i najmądrzejszych. Przez poradniki i prasę kobiecą. Przez ludzi, którzy lubią podnosić poczucie własnej wartości kosztem innych. Przez własne, zgubne dążenie do ideału. Przez niewiedzę albo brak doświadczenia.

Pewność siebie to dobra i ważna cecha, o ile nie cierpi się na jej przerost. Ale u matek jest chyba najbardziej krucha ze wszystkich cech charakteru. Tak łatwo ją stłuc jak porcelanową filiżankę... 

Bo wszystko, co robimy dotyczy nie tylko nas, ale przede wszystkim naszych dzieci. Tych bezbronnych, małych istot, które są od nas zależne i w nas pokładają zaufanie i nadzieję. Czasami tak trudno być pewnym, że postępuje się dobrze dla siebie, a cóż dopiero pewność, że postepuje się tak, aby uczynić dzieci wartościowymi i szczęśliwymi teraz i w przyszłości...

Na szczęście są chwile, kiedy małe rączki oplatają moją szyję i po całym, niekiedy ciężkim dniu przychodzi wytchnienie.  Czasami we troje, a czasami we czworo. Piękne chwile. 
Są też takie, kiedy siadamy z Grześkiem i rozmawiamy o dzieciach. I choć bywa, że mamy odmienne zdanie, to jednak zawsze jedno drugiemu powtarza: najważniejsze, że chcesz dla nich jak najlepiej, że się starasz, że kochasz... Jest wsparcie, zrozumienie, zaangażowanie.
I jeszcze takie, kiedy ta pewność, że postępuje się słusznie przychodzi. W momencie, kiedy tłumaczenia pomogą i następne zakupy są już spokojne.
Ta pewność przychodzi w beztroskim śmiechu Julki i Szymka i w "Kocham cię, mamo"... 

***
CZASAMI czujesz się naprawdę kiepską matką, choć starasz się być jak najlepszą.

CZASAMI naprawdę coś wyjdzie ci nie tak, ale to nie znaczy, że jesteś kiepską matką...

I chyba każda z tych chwil jest nieodłączną częścią bycia mamą. Bo przecież to uczucie bycia niewystarczająco dobrą bierze się z miłości... 
Staramy się dla naszych dzieci, bo je kochamy. Boli nas, kiedy coś wyjdzie nie tak, kiedy wydaje nam się, że mogłyśmy zrobić coś lepiej albo gdy inni budują w nas przekonanie, że jesteśmy kiepskimi mamami... bo kochamy! I to jest najważniejsza pewność, którą możemy mieć...



24 komentarze:

  1. A ja czasami bywam kiepską matką. I nie chcę się tłumaczyć, że przecież tak się staram, a nie zawsze wychodzi. Czasami się nie staram. Czasami wygrywa egoizm i czytam sobie własną książkę zamiast czytać na głos książeczki moich dzieci. Czasami wrzasnę choć powinnam po raz kolejny wytłumaczyć. Jestem tylko człowiekiem i czasami instynkt samozachowawczy mówi mi "Stop! Teraz coś dla siebie, teraz ty, bo zwariujesz". Choć wyrzuty sumienia, że wybrało się siebie, a nie dzieci są zawsze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wieczór z książką, czy samotne zakupy nie wbudzają we mnie uczucia bycie niewystarczająco dobrą mamą. Nie zawsze to uczucie się pojawia. Nie uważam, żeby poczytanie książki oznaczało, że nie starasz się być dobrą mamą. Zdrowy egozim jest potrzebny, choć tak jak piszesz nawet wtedy czasem pojawiają się wyrzuty sumieia. A czasami faktycznie coś nie wychodzi, ale to nie znaczy, że jesteśmy złymi matkami. Jesteśmy ludźmi po prostu. Tak jak piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale też potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć, że gromadzenie złych emocji np. złości nie jest dobre. Czasami lepiej krzyknąć raz i rozładować napięcie niż gromadzić w sobie frustracje udając spokój ducha, gdy w środku nas wre. Czasami lepiej poświęcić chwilę dla siebie np. na książkę czy drzemkę niż do końca dnia być przemęczoną i nieuśmiechnięta mamą burczącą pod nosem. W przyrodzie nic nie ginie, ta frustracja sama znajdzie ujście ale wtedy w sposób niekontrolowany.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż zrobiłam dopisek :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, ale mimo że chyba każda mama ma tą wiedzę, to jednak wyrzuty i tak się pojawiają. Bo przecież - na przykład - można było rozładować emocje inaczej niż krzycząc na dziecko.A może to tylko ja mam takie myśli. To też możliwe ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto czasem nie bywa nie tylko kiepską matką, ale kiepskim człowiekiem? Chyba wazne jest, żeby zdawać sobie z tego sprawę, ale i nie poświęcać temu całego swojego życia, dobrego humoru i dobrego samopoczucia. Stało się, zawaliłam, ale idę dalej - może następnym razem będzie lepiej! Trzymam za Ciebie kciuki!!!

    http://mmwdoliniehipsterow.blogspot.com/2015/06/dziewiecioosobowa-radosc-czyli-moja.html#more

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorzej jest kiedy ktoś ci te poczucie winy wmawia, aby siebie dowartościować. Moja teściowa tak ma: nie dopilnowałaś, nie dostrzegłaś, nie upilnowałaś... a ona jedyna idealna i bez skazy cholera jasna... Sama mam dość wytykania. Ale trafiła kosa na kamień, bo za każdym razem i ona obrywa... niedługo będziemy żyć jak te z pieprzonych kawalów- sorry musiałam to napisać i wyrzucić z siebie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Podbijam, bo ja też teściową mam z kawałów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba, aż napiszę wpis na blogu ;) Jak to po 4 latach małżeństwa synowa w rodzinie męża nadal czuje się obco.... no nie mogę wpasować się w schemat, nie mogę, nie chcę nawet!

    OdpowiedzUsuń
  10. Strzał w dziesiątkę - ja NIE CHCĘ wpasować się w jej kanon!

    OdpowiedzUsuń
  11. He he dziewczyny - no podobno teściowe potrafią sprawić, że czujesz się niezbyt dobrą mamą... :P

    OdpowiedzUsuń
  12. pięknie to napisałaś, jak zwykle z resztą :) podpisuję się całkowicie pod każdym słowem, bo sama często się tak czuję i to praktycznie z tych samych powodów! chyba, my matki, juz mamy takie uczucia wplecione w standard zycia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bo nigdy nie jest tak jakbyśmy chcieli...

    OdpowiedzUsuń
  14. Izabela Stefańska16 czerwca 2015 07:24

    Taka prawda. Zwykle rozterki zaczynają się już w ciąży. Jak zjemy cos czego nie powinniśmy, zrobimy cos niewskazanego itd. Grunt to jak najczęściej odpuszczać sobie ta samokrytyke, bo zwariujemy...

    OdpowiedzUsuń
  15. Izabela Stefańska16 czerwca 2015 07:29

    A co do tesciowych.. ojciec mojej córeczki ni z gruszki ni z pietruszki zostawil nas jak mala miala 10 dni. Bez słowa wyjasnienia. To ze poczulam się koszmarna matka to jedno. Ale najgorsze w tym wszystkim jest tk ze nikt z jego rodziny nawet Małej nie zobaczył. Ale czego się spodziewałam skoro teściowa na wieść o ciąży powiedziała "jeszcze nie wiem jak się do tego ustosunkuje". Widać, już wie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ola jeśli Twoje dzieci są szczęśliwe to znaczy, że jesteś wspaniałą mamą. I to jest najważniejsze :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Odkrywcza Mama16 czerwca 2015 13:49

    Ach, kurczę mam to samo...

    OdpowiedzUsuń
  18. podsumowanie tekstu: piękne i niezwykle ważne. Warto o tym zawsz epamiętać, kiedy czujemy się tą kiepską mamą.

    OdpowiedzUsuń
  19. No może nie nigdy, ale nie zawsze wychodzi. I o ile same może byśmy miały do tego jakiś dystans, o tyle reakcje otoczenia bywają bardzo dołujące.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczywiście masz rację, ale czasem trudno złapać dystans do tego, co mówią inni, co widzi się dookoła... Gdzieś tam z tyłu głowy szepta ten mały, lubiący dołować duszek...

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz rację - trzeba nauczyć się sobie odpuszczać, ale bywa to bardzo trudne. I chyba tak do końca nie uda nam się wyzbyć tego czucia się czasami kiepską mamą - nawet z błahych powodów.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram