Post Top Ad

Drugie imię matki


Mówi się "kobieto, puchu marny". Mówi się, że kobiety, to słaba płeć.  Że są kruche, wiotkie i wrażliwe. Tak, jakby siła wynikała wyłącznie z wielkości mięśni.  Tak, jakby zapominało się o tym, że wiele kobiet jest matkami. A bycie matką wymaga nieprzebranych pokładów siły - zarówno fizycznej jak i psychicznej. Czasem nie wiadomo już, skąd ją czerpać. A jednak ciągle się ją w sobie znajduje...



Najpierw 9 miesięcy ciąży. Rosnące pod sercem nowe życie. Wielka odpowiedzialność. Ciążący coraz bardziej wielki brzuch. Mdłości, zasłabnięcia w miejscach publicznych, picie glukozy. A często do pracy chodzić trzeba, a w kolejkach i komunikacji miejskiej to już prawie zawsze. Bo ciąża to przecież nie choroba. Więc po cholerę ciężarnej jakieś tam przywileje czy zwyczajna ludzka życzliwość? I wszyscy chcą głaskać tę piłeczkę, ale nikt nie pomyśli, że nagle z 48 kg masz 65 i że sama się sobie dziwisz, jak utrzymujesz równowagę. Czasem nie utrzymujesz. Masz pokopane żebra a w łydki włażą w nocy takie skurcze, że masz ochotę wyć z bólu. Nie wspomnę już o tym, że są takie ciaże, które trzeba przeleżeć albo takie, o które trzeba walczyć. Ale kochasz ten brzuch i znajdujesz w sobie siłę, by go nosić, dbać o niego i walczyć, jeśli trzeba.

Potem jest poród. Mówcie sobie faceci, co chcecie - żaden z was, by tego nie wytrzymał! Nawet takiego "lekkiego" jak mój - jedyne cztery i pół godziny. Bez znieczulenia rzecz jasna, bo kto tam siedem lat temu o znieczuleniach mówił. Zresztą, w "naszym" szpitalu nie dają go do dziś dnia. Moje, bardzo osobiste odczucie było takie, jakby ktoś włożył mi w brzuch granat, ale czytałam też, że wysiłek podczas porodu porównywalny jest z przebiegnięciem maratonu a ból z łamaniem kilkunastu kości na raz. Coś w tym jest. A kobieta, ten marny puch, rodzi. Czasem nawet później drugi raz i trzeci. I nawet jak patrzą na nią z politowaniem i kładą pod KTG, bo "taka chudzina i w dodatku pierworódka, to poleży", to ona czasem robi "na złość" i uwija się w te cztery godziny. I daje radę. A oni jej mówią:" Nie zrobiła pani nic nadzwyczajnego - miliony kobiet rodzi i rodzić będzie. " Bo po co ma się poczuć zbyt silna. W końcu jest kobietą.

A potem to już jest bycie mamą. Na zawsze. Bez urlopu i możliwości zmiany zdania. Wstawanie nocami nawet z anginą i bólami menstruacyjnymi i pobudki o  świcie, mimo że powieki bolą od stawiania ich na zapałki. Dźwiganie 15 kilogramowego bobasa pod jedną pachą, a siatek z zakupami i wózka pod drugą. Baby Blues, bolące brodawki, pobyt z dzieckiem w szpitalu. Dawanie mu swojej siły, kiedy koleżanka powiedziała, że już nie lubi, kiedy w szkole nie wyszło i to słońce ciągle wychodzi tak krzywo. Ćwiczenie siły charakteru: by nie pęknąć, nie krzyknąć, nie powiedzieć czasem "Mam to gdzieś", nie trzasnąć drzwiami, nie nakryć głowy poduszką i nie pójść spać. A bycie mamą to przecież też rozpalenie w piecu o szóstej rano i narąbanie drewna, żeby dzieci miały ciepło jak wstaną. To przytaszczenie worka ziemniaków ze sklepu. To naprawienie rowerka i ciągnięcie dwójki na raz na sankach (i: "Mama szybciej!").  To czasem wspólne pokonywanie tęsknoty za tatą. To ciężka praca nad sobą, nad wychowaniem i w domu przez długie lata.  (A teraz jeszcze przez rok niektórym "matkom-darmozjadom" będą za to płacić - no popatrzcie co za niesprawiedliwość...:P Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.) To palpitacje serca w czasie matury własnego dziecka a potem w czasie, gdy to twoja córka rodzi (wiem z opowieści mojej mamy). To miliony małych i dużych problemów, codziennych sytuacji, rozmów, wielkich walk i niedużych bitew, które będziesz przeżywać ze swoim dzieckiem już zawsze. I będziesz silna.

Ten post miał być o tym, skąd brać siłę na bycie mamą, kiedy wydaje się, że jej pokłady się kończą. Sama tak właśnie przez moment się poczułam. Jednak zaczęłam pisać i słowa same popłynęły spod palców. Uświadomiłam sobie, że siła na bycie mamą tak jak matczyna miłość nigdy się nie kończy. Bo siłą matki jest jej miłość. O tak niewyczerpanym źródle mocy i energii jakim jest matka filozofom i uczonym się nie śniło, o! Jestem matką. Siła to moje drugie imię. Ty też sobie to powtarzaj.

24 komentarze:

  1. bez tej siły nie dałybyśmy rady :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, to prawda! Warto sobie czasem uświadomić, że naprawdę się ją ma!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super tekst,aż się wzruszylam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie napisane. Sama prawda.

    OdpowiedzUsuń
  5. Monika Wojcieszak Zielnik8 kwietnia 2015 20:01

    Link do tego wpisu znlazłam na profilu Pani Doroty Zawadzkiej…rewelacja..cała i dosadna prawda…powinni to czytać facetom na przebudzenie w radio
    :D

    Dzięki Kochana - Matki siłą tego świata

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie podzielam zdania autorki i tych ochow i achow. Jestem matką trójki dzieci, mam jedno niepełnosprawne, w ciazach lezalam. I nigdy bym nie chciała się tak nad sobą ciuckac. Kim chcecie być, panie, bohaterkami? To jest wasz zasrany obowiązek być wszystkim dla swoich dzieci i dac im z siebie najwięcej. Nikt wam za to pomnika stawiać nie musi. Nasze babki miały dużo gorzej i nikt im hymnów pochwalnych nie śpiewał. Jestem matką to moja misja robię to za darmo nie za pochwały. Robię to bezinteresownie, z miłości i nic za to nie chce. Wstaję w nocy do chorego dziecka i nie slimtam jak to ja silna jestem i jaka wielka matka Polka. Moje dziecko jest tego warte i wstaje bo kocham, bo to mój obowiązek, bo tak trzeba, bo ktoś mnie potrzebuje. Koniec i kropka. Zejdzcie na ziemię i zaprzestancie balwochwalstwa.

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie wiem, gdzie tu widzisz bałwochwalstwo, ochy i achy, ale masz prawo do swojej interpretacji. Co zabawne akurat chodzi mi o to samo, co tobie - jestem silna dla swojego dziecka, bo je kocham. Nie znaczy to jednak, że mam to uważać za swój zasrany obowiązek jak to ładnie ujęłaś i że nie mam prawa myśleć o sobie dobrze, bo moja babka miała gorzej. Jeśli ty lepiej się czujesz myśląc w ten sposób to twoje święte prawo. Nie narzucam ci mojego myślenia, a ty nie narzucaj mi swojego.

    OdpowiedzUsuń
  8. A już stwierdzenie, że coś za to chcę jest chyba wzięte z księżyca. Na pewno nie z tego tekstu.

    OdpowiedzUsuń
  9. hmmm "zasrany obowiązek"...a gdzież to napisali, ze to obowiązkiem jest? w konstytucji? jak można w ogóle tak pisać, tymi słowami? Robimy dla dzieci wszystko, bo miłość nas napędza, miłość która góry może przenosić, i jakoś nie widzę w tym zasranego obowiązku. Jeśli ktoś nie chce dzieci, mieć ich nie musi...a że babki nasze miały gorzej, wiadomo,ale czy to nie upoważnia nas do tego, by korzystać w pełni z postępu technologicznego. Czy to że miały gorzej, to i ja też muszę prać ręcznie w rzece? Prasować na węgiel przedpotopowym żelazkiem. Ich wielkości nic nie umniejsza, a i my naszej nie umniejszajmy. Jesteśmy tego warte. pozdrawiam Cię Olu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. He he intrygujący pomysł z tym radio, ale ja mało medialna jednak jestem :). Cieszę się, że odebrałaś to tak, jak chciałam, aby zostało odebrane! Zasługujemy na to, by to sobie powiedzieć, że jesteśmy silne! Silne miłością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale napisane. Jak najbardziej się zgadzam. I dużo siły życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. No i dokładnie o to mi chodziło: jesteśmy i bedziemy silne dla naszych dzieciaków, bo je kochamy! Ot i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję i wzajemnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ok, ale czemu nie ma nic o radości którą daje dziecko? tylko narzekanie, ja jestem mamą, ale mnie ten artykuł nie użekł :(

    OdpowiedzUsuń
  15. sorki: nie urzekł (z pospiechu błąd zrobilam)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ właśnie jest o miłości! Bo to wszystko robimy właśnie z miłości, choć czasem bywa nam ciężko, to ta miłość daje nam siłę! Zachęcam do przeczytania innych wpisów z mojego bloga - tam wiele razy dosłownie piszę o wspaniałościach bycia mamą, bo tych jest mnóstwo! Ten wpis po prostu pisałam w trudnym dla siebie momencie i dlatego jest inny.... Tu dalszy jego ciąg: http://wokoldzieci.blogspot.com/2015/04/co-ja-mam-z-bycia-mama.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie usłyszę zarzutu, że tym razem nie napisałam o dobrych stronach macierzyństwa :)?

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram