Post Top Ad

Co powiem mojej córce o byciu kobietą...

Każda epoka miała swój ideał kobiety. Teraz też się go szuka i lansuje na przemian hołdując kształtom XXL i XXS. W Internecie pod zdjęciami jednych i drugich aż się roi od jadowitych komentarzy.Podobno kobieta kojarzy się z pełnym biustem, czerwoną szminką i szpilkami. Słyszałam też, że jak zostaje matką to dres pozbawia ją kobiecości. Wiele różnych rzeczy słyszałam o kobietach i mało która mnie dotyczy, a przecież...jestem kobietą!


Lubię nosić trampki i dżinsy, a szpilki najchętniej noszę po domu - mniej ryzykuję złamaniem nogi i wzbudzeniem salw śmiechu. Włosy najczęściej wiążę w koński ogon, a makijaż robię tylko, gdy gdzieś wychodzę. Kiedyś umalowałam usta czerwoną szminką - poczułam się jak clown. Jestem kobietą.

Moja skóra po ciąży jest rozciągnięta jak guma do żucia a biust jest w takiej formie, że mogłabym go zaopatrywać w sklepach dla nastolatek (tych bardzo młodych nastolatek...). Tu i ówdzie lśnią rozstępy, a rozmiar z normalnego S zmniejszył się po karmieniu piersią na XS. Mówią, że jestem wieszakiem. A ja jestem kobietą.

Moją bluzkę czasem zdobią plamy po czekoladzie i jogurcie, a spodnie ślady po małych bucikach. Na ogół mam pod oczami wory wielkości tych od ziemniaków. Wstając o szóstej w nosie mam make-up i modelowanie włosów. Cieszę się, jak zmobilizuję się, by zjeść porządne śniadanie. Rąbię drewno i nawet to lubię. Jestem kobietą.

Moje dłonie są przynajmniej o 10 lat starsze ode mnie, a stopy noszą ślady odmrożeń. Nie cierpię malować paznokci i nie umiem tego robić. A jak już mi się uda, to i tak lakier schodzi po umyciu  trzech partii garów Moja cera ma chyba wszystkie problemy świata i w życiu nie byłam u kosmetyczki. Czasem nie reguluję brwi tygodniami. I jestem kobietą.

Lubię posłuchać dobrego rocka i kręcą mnie tatuaże. Nie za bardzo umiem tańczyć. Mam dziwne poczucie humoru i słabość do motocykli. W domu mam jeden kwiat doniczkowy, który nie wymaga regularnego podlewania i nie rajcują mnie ani nowe firany, ani setna para butów. A jednak jestem,  do diabła, kobietą!

***

Moja córka ma 7 lat. Widzę jak bawi się różowymi kucykami i lalkami Barbie, a za chwilę biegnie z kuzynem wspinać się na drzewa. I to jest piękne. 
Będę powtarzać jej każdego dnia, aby nie dała się zamknąć w sztywnych ramach stereotypów i konwenansów, Tak samo jak ja nie mam zamiaru dać się im ograniczać. 
Będę jej powtarzać, że nie ma jednego ideału kobiety - każda z nas może nim być dla siebie. Żaden kolor szminki, krągłości ani ich brak, żadne trzepoczące rzęsy nie definiują naszej kobiecości a już na pewno nie sprawią, że poczujemy się kobiece, jeśli nie odnajdziemy tego poczucia we własnym wnętrzu...
Powiem jej, że bycie kobietą to ciepło i siła, to wrażliwość i wytrwałość, radość i smutek, to miłość i złość. To wszystkie emocje, które w sobie odnajdzie. Kobiecość to bycie szczęśliwą z samą sobą, nawet jeśli czasem życie przynosi trudne chwile i łzy.
Powiem jej, że nie musi nosić szpilek i czerwonych sukienek. Nie musi nawet lubić kwiatów. Bo najszczęśliwszą kobietą będzie, będąc po prostu sobą...

13 komentarzy:

  1. Bardzo mądry i życiowy tekst. Dziekuje Ci za niego poczułam w połowie jakbym czytała o sobie♡

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja się w ogóle nie maluję, jestem kobietą :) Za 10,15 lat poprawiłabym sobie cycki, jestem kobietą :) I wszystkie rzeczy trzeba mi tłumaczyć prosto i jasno jak dla... chłopa hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane. Ja też nie lubię się malować- robię to jak muszę, kolorowych ust nie cierpię- jedynie bezbarwna pomadka na nich gości. Czy czuję się kobietą? Pewnie, że tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najważniejsze to lubić siebie bez względu czy się te usta pomaluje czy nie. Nikt nie jest doskonały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobieta to zbyt zmienne i skomplikowane stworzenie, żeby próbować je jakoś okiełznać i określić. Nawet najstarszym mędrcom się to nie udało. Ba, nawet my same mamy często z tym problem. :))
    Ja też jak cholera odbiegam od ogólnego "ideału" , ale grunt, że jestem bliska temu czego szuka mój ukochany w damskiej populacji. I dobrze mi z tym, przynajmniej jestem sobą a nie kopią i podróbą cudzych oczekiwań.

    A jeśli chodzi o Ciebie i o Twoją małą Kobietkę - Myślę, że nie musisz mówić nic. Julcia i tak chłonie jak gąbka, bo każdego dnia pokazujesz Jej najpiękniejsze oblicze kobiecości. Ona doskonale wie, kim jest prawdziwa kobieta. Wie, bo wyssała to z mlekiem Matki a od 7 lat ma to utrwalane każdego dnia :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Zwykła Matka10 marca 2015 09:46

    Brawo!!! Tak trzymać, nie każda kobieta musi być na co dzień "odpicowana", nie każda mała dziewczynka musi się bawić lalkami Barbie - moja kocha grać w piłe i układać lego z z tatusiem. Ja owszem lubię miec zrobione pazurki i chociaż oko tuszem maźnięte, ale dres i wygodne buty to podstawa :) Każda z nas jest kobieta i każda robi to na swój sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o tak! Popatrz, ja też jestem kobietą, a pewnie w moje ubrania zmieściłybyście się obie ;) Kocham być kobietą, jakże inną niż pozostałe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty wiesz, jak mnie mile połechtać komplementami :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję :). Ja lubię być umalowana, ale nie lubię się malować :). Dlatego robię to tylko na wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się całkowicie ,że kobieta nie musi wyglądać jak lalka by czuć się jak prawdziwa kobieta.Mam dni ,że się nie maluję nawet nie chce mi się wychodzić z domu ale wiem ,że muszę i wtedy doprowadzam się do porządku i w drogę .Podoba mi sie ,że piszesz tak otwarcie i szczerze nie każda by się na to odważyła i za to brawo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Iwona to ja ci dziękuję za te słowa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mam w sobie dużo z faceta he he, ale to już życie samo ode mnie tego wymaga :).

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram