Post Top Ad

Pierwsza klasa


Jak u wielu z was, tak i u nas rozpoczął się dzisiaj nowy, ważny etap: szkoła. Jeszcze rok temu drżałam na myśl o rozstaniu z Julką, która debiutowała w przedszkolu. Dziś drżę już tylko o jej nadruchliwość i gadatliwość w szkole hi hi :). Julka wróciła po wakacjach do tego samego budynku, w którym uczęszczała do oddziału przedszkolnego, więc  mamy z głowy zupełną zmianę otoczenia. To duży plus! wraz z przejściem z oddziału przedszkolnego do I klasy zmieniła się  Julki sala lekcyjna i wychowawczyni no i rzecz jasna program zajęć oraz wymagania. Rząd zafundował w tym roku dzieciom i rodzicom sporo nowości, o czym pisałam już TUTAJ. 1 września to czas, kiedy temat reformy zaczyna wzbudzać jeszcze większe emocje...
Dowiedziałam się dzisiaj o szczegółach dotyczących darmowego podręcznika i ćwiczeń oraz dopłaty do podręcznika i ćwiczeń językowych. Nie omieszkam poświęcić darmowemu podręcznikowi oddzielnego wpisu, bo aż mnie ręka świerzbi, by się odnieść do wydumanych zarzutów o kiczowaty "dizajn" (w końcu "dizajn" to takie modne słowo!), wątpliwości co do treści zawartych w podręczniku ( w końcu te kupowane za grube pieniądze, które dziecko gryzmoliło jak kolorowanki były takie mądre!) i obaw o zniszczenie podręcznika (oczywiście uzasadnionych). Dziś tylko wyjaśnię, że podręcznik podzielony na cztery części zostaje przez szkołę przyjęty na stan biblioteki, natomiast rodzice podpisują umowę użyczenia, po czym dziecko korzysta z podręcznika przez rok i oddaje go do biblioteki. Do każdej części uczeń otrzymuje darmowe ćwiczenia. W czwartek mamy pierwsze zebranie z wychowawczynią (która nota bene uczyła mnie w V i VI klasie SP :)), na którym dowiem się jeszcze więcej. Póki co jednak staram się patrzeć pozytywnie na ten nowy etap, który rozpoczęliśmy, zamiast płakać nad rozlanym mlekiem i narzekać na reformę i dizajn podręcznika.

Dziś ważne jest dla mnie coś innego, niż rządowy podręcznik, niż słowa pani minister czy waśnie pomiędzy przeciwnikami a zwolennikami obniżenia wieku szkolnego i reformy programowej. Dziś cieszy mnie radość Julki z pójścia do szkoły. Wzruszało mnie to, z jaką dumą siedziała w ławeczce ubrana w białą bluzeczkę i granatową spódniczkę, jak co chwilę wygładzała na niej plisy. Napawało mnie dumą, kiedy wielokrotnie proszona przeze mnie w domu, starała się opanować swoją ruchliwość i gadatliwość i odwracała się do mnie siedzącej daleko z tyłu, pokazując z poważną miną: "ciiiiiiii" paluszkiem, a potem oznajmiła, że była najgrzeczniejsza z całej grupy. Rozczuliło mnie, gdy zaraz po powrocie do domu, wyrzuciła na podłogę całą swoją nową wyprawkę i pakowała plecak. Mam nadzieję, że szkoła choć czasem na pewno będzie przykrym obowiązkiem, to w gruncie rzeczy okaże się dla Julii wspaniałą przygodą! I bez względu na to, co wymyślił i jeszcze wymyśli rząd, ja jako mama chcę ją wspierać, podbudowywać, zaszczepiać w niej radość ze zdobywania wiedzy, pomagać w rozwiązywaniu szkolnych kłopotów i wspólnie cieszyć się z sukcesów. Amen.

6 komentarzy:

  1. Pierwsza klasa to wielkie przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze :) Julce życzę wielu sukcesów, a mamie radości z tych osiągnięć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby oby :) a podręczniki - elementarze, to chyba też kiedyś były i jakoś mogły być bardoz długo :) Powodzenia dla Julci :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moj synek najprawdopodbniej pojdzie do szkoly majac 4-5 lat ;) To bedzie dopiero przezycie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać ,że Julcia uśmiechnięta i zadowolona oby tak było zawsze u mojej córci tez jest entuzjazm boje się tylko co będzie dalej bo do nauki to za bardzo się nie garnie jest przeciwieństwem mojego syna ... .

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram