Post Top Ad

'Kato-tata. Nie-pamiętnik', czyli o tym, o czym zapomnieć nie można...

Dziś mam dla was recenzję książki dosyć bliskiej TEJ oraz TEJ, które wzbudziły zarówno moje jak i wasze wielkie emocje. "Kato - tatę. Nie - pamiętnik" czytałam już dosyć dawno, ale uczucia, które mi wtedy towarzyszyły, nadal są bardzo żywe. To historia, której się nie zapomina...
Mamy XXI wiek. Wydawać by się mogło, że słyszeliśmy już o wszystkich potwornościach tego świata. Tymczasem co jakiś czas, bombardują nas wiadomości, w które nie potrafimy uwierzyć... Twarze zmaltretowanych dzieci w porannych "Wiadomościach", siniaki, złamania, ale i poharatane dusze... Wyznania chwytające za gardło i dławiące niczym kamień... I zuchwałe spojrzenia oprawców, gwałcicieli, pedofili, katów... Jakże często uważanych za przykładnych obywateli i rodziców dzieci, którym zgotowali piekło na ziemi...



"Kato - tata" to zapis cierpienia dziewczynki, która stała się zabawką w rękach własnego ojca... Stłamszona, upokorzona, wykorzystana do granic mozliwości dopiero po latach ma odwagę o tym opowiedzieć...

Na kartach tej niewielkiej książeczki rysuje nam się rzeczywistość sprzed ponad 30 lat, Śląsk, robotnicza rodzina - na zewnątrz całkiem normalna, a w środku zżerana przez alkohol, przemoc fizyczną, psychiczną i seksualną... Niezaradna, ignorująca sytuację matka i brutalny, despotyczny ojciec. Oraz dzieci. Troje. Halszka jest najmłodsza i to ona ponosi największą ofiarę. Tylko ofiarę w imię czego?... Bo, kiedy pozwoli tacie "to zrobić" on nie krzyczy, nie bije, nie demoluje mieszkania... Bo kiedy pozwoli mu "to zrobić" głaska ja po głowie i okazuje jakąś namiastkę uczucia... Kiedy mu "na to" pozwoli chociaż przez moment ma spokój - do następnego razu...

Czytając "Kato - tatę" poznajemy dziewczynkę tak samotną,smutną i skrzywdzoną, że wydaje się to nierealne... Ale książka jest oparta na faktach z życia autorki... Myśl, że to zdarzyło się naprawdę jest chwilami wręcz nie do zniesienia...

Czytanie tych wspomnień...boli, po prostu boli, jakby dotyczyło kogoś bliskiego, jakbyśmy to my byli tymi, którzy nic nie zrobili, by to przerwać... Prosty język, jakim autorka opisuje to, co przeżyła wżera się w świadomość niczym rdza i zostawia w niej niezatarty ślad...

Jednocześnie po przeczytaniu "Kato - taty" nasuwa się pytanie: ile takich dzieci jest wokół nas? Ile takich niezauważonych dramatów trwa i trwa tworząc dzieciom piekło na ziemi? Ilu takich pseudo - rodziców uśmiecha się do swojego odbicia w lustrze i do przechodniów na ulicy? Ilu dorosłych z taką traumą spotykamy na co dzień nie mając o tym pojęcia?

"Kato - tata" otwiera nam oczy na sprawy, na które często wolelibyśmy pozostać ślepi... Oby nigdy więcej nam się na nie nie zamknęły...


Na zdjęciu autorka Halszka Opfer. (fotografia STĄD)

Wydawnictwo czarna Owca (styczeń 2009)

(Okładka STĄD)

Moją recenzję znajdziecie również na portalu lubimyczytać.pl

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie pozwoliłabym aby moje dzieci musiały przez coś takiego przechodzić i aż serce boli, że na tym świecie są miliony takich skrzywdzonych niewinnych duszyczek. ;( Dziękuję Bogu za to, że mam męża, który się o nas troszczy i przy którym czujemy się bezpieczni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszne,mam ciarki na całym ciele...to naprawdę bardzo przykre,że takie rzeczy mają w ogóle miejsce...Nic więcej nie dodam,bo chce mi się płakać,może tyle,że masz rację Olu-nie pozwalajmy żeby zamykały się nam oczy...
    E.K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wyobrażam sobie jakim trzeba być potworem, żeby krzywdzić dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężkie są dla mnie takie książki, dlatego ich nie czytam. Normalnie serce mi się rozdziera na samą myśl o krzywdzeniu dziecka czy kogokolwiek. Często nawet wiadomości wyłączam jak zaczynają temat cierpienia, bo potem nie potrafię zasnąć i kilka dni nad czymś innym się skupić. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram