Post Top Ad

O tym, jak uczyć dziecko wartości [niezupełnie tak, jak oczekiwałam].

Miałam bardzo duże oczekiwania wobec tej książki. Napisana przez autorki związane z ważnymi akcjami dla dzieci, o ładnie brzmiącym tytule, obiecująca mądrą lekturę dla poszukującego rodzica. Sięgałam po nią z wielkim entuzjazmem. Muszę jednak szczerze przyznać, że treść tej książki dosyć mocno mnie zaskoczyła. Niezupełnie tego się spodziewałam... Był nawet moment, iż myślałam już, że będzie to pierwsza książka, o której moja opinia będzie zupełnie negatywna, jednak z ręką na sercu mogę stwierdzić, że mam mieszane uczucia. Książka "Z dzieckiem w świat wartości" niesie ze sobą wiele dobrego, ale niestety jej podręcznikowy ton nie bardzo do mnie przemawia, a co więcej w kilku miejscach totalnie mnie zszokowała proponowanymi metodami. 

Książkę "Z dzieckiem w świat wartości" otrzymałam od wydawnictwa Świat Książki w ramach współpracy z portalem Blogi Mam. Jak już kiedyś pisałam O TUTAJ podchodzę bardzo sceptycznie do wszelkiej maści poradników. Nie tylko tych rodzicielskich, ale z każdej dziedziny, no może wyłączając te o metodach usuwania plam czy o gotowaniu. Z drugiej jednak strony wciąż uparcie i niestrudzenie szukam książek, które zaskoczą mnie pozytywnie przynosząc wskazówki (a nie gotowe recepty) i drogowskazy ( a nie wytyczone ścieżki) w kwestii wychowania dzieci. Z takimi oczekiwaniami sięgnęłam po książkę autorstwa Ireny Koźmińskiej i  Elżbiety Olszewskiej (obie panie związane są z akcją  Fundacji "ABCXXI -Cała Polska czyta dzieciom").



Co znalazłam na kartach tej książki? Zacznę od plusów: Autorki sklasyfikowały najważniejsze życiowe wartości, każdą z nich opisując, definiując i tłumacząc, dlaczego jest ważna. I tak mamy tu: szacunek, uczciwość, odpowiedzialność, odwagę, samodyscyplinę, pokojowość, sprawiedliwość, szczęście (optymizm, humor), przyjaźń i miłość, solidarność, piękno, mądrość. Panie Koźmińska i Olszewska doradzają, w jaki sposób rozmawiać z dziećmi o tych fundamentalnych wartościach, proponują różnorakie zadania i ćwiczenia, które mają służyć przyswojeniu tychże wartości. Wiele z nich jest faktycznie ciekawych, jednak jak dla mnie nie wszystkie, ale o tym za chwilę... Ponadto na końcu każdego rozdziału - wartości znajduje się spis ksiażek poruszających dany temat. Bardzo pomocna sprawa.  Takie przypomnienie rodzicowi, co rzeczywiście jest ważne w życiu i uświadomienie jak istotne jest przekazanie tego dzieciom, jest potrzebne! Dziś, kiedy świat gna do przodu niczym torpeda, łatwo o tym zapomnieć.
Niestety w moim odczuciu książka ma też sporo minusów. Przede wszystkim jest napisana podręcznikowym tonem, czego bardzo nie lubię. Czuję się troszkę niedoceniona czytając np. o tym, jak przejawia się brak szacunku (brak higieny albo wulgarny język) albo o tym, że na zaspokajanie potrzeb emocjonalnych dziecka składa się "pełen miłości kontakt wzrokowy, pełen miłości kontakt fizyczny i pełen miłości wychowanie". Wydaje mi się, że takich oczywistości można uczyć dzieci w szkole, ale niekoniecznie dorosłe osoby... W każdym razie ja nie tego oczekuję. Mam wrażenie, że ta książka chwilami odgrywa rolę słownika języka polskiego, a chwilami podręcznika dla gimnazjalisty, a nie poradnika dla rodziców. Dosyć kontrowersyjne są też dla mnie niektóre proponowane ćwiczenia: być może niektórym dzieciom potrzeba wypełniania tabelek czy wypisywania na kartce obelg, które usłyszały, jednak mi takie metody kojarzą się z nudą i moralizatorstwem. Jakoś sobie nie wyobrażam usiąść z dzieckiem przy stole i kazać mu wypełniać tabelkę dotyczącą uczciwych i nieuczciwych zachowań. Wydaje mi się, że to nie o to chodzi w prawdziwie szczerej nauce dziecka wartości...
























Na koniec pewnie "smaczek" z tej książki, który niemal sprawił, że od razu rzuciłam ją w kąt. Muszę wam zacytować ćwiczenie, jakie autorki proponuję podczas uczenia dziecko, czym jest szacunek:

"Zwiążmy dzieciom ręce i nogi na czas rozmowy, na przykład na pół godziny. potem uwolnijmy je z więzów i zapytajmy, jak czuły się w sytuacji fizycznego zniewolenia, czego pragnęły najbardziej, czy trochę się bały? (...)" (s. 62)

Sami powiedzcie, czy to ja jestem jakaś przewrażliwiona, że pięć razy przecierałam oczy ze zdumienia i czytałam raz jeszcze w nadziei, że mi się przewidziało, a stwierdziwszy, że jednak nie przez godzinę zbierałam szczękę z podłogi, czy wy zareagowaliście podobnie na taką propozycję poćwiczenia z dzieckiem?

Niestety, mimo niewątpliwych zalet, jakie ma ta książka, nie mogę jej z czystym sercem polecić. Sama nie sięgnęłabym po nią drugi raz. To nie jest to, czego szukam jako rodzic.

Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewka, "Z dzieckiem w świat wartości", Świat Książki, Warszawa 2014.

4 komentarze:

  1. Ćwiczenie ze związywaniem rąk? To faktycznie przesada...

    OdpowiedzUsuń
  2. A widzisz, mam tą książkę na półce jako niedawną wygraną w konkursie i pobieżnie ją przejrzałam, ale po Twojej recenzji, przyjrzę się jej bliżej :-) o tak!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie bardzo rozumiem jak ćwiczenie ze związywaniem ma nauczyć szacunku? Jakie wnioski ma z tego wyciągnąć dziecko? Poza tym jednym, że z rodzicem jest chyba coś nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety ja mam podobne odczucia... Ten fragment powalił mnie na łopatki.

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram