Post Top Ad

Ja wcale nie chcę do miasta!

Pomarudziłam ostatnio trochę na wieś. Przyznaję się bez bicia. Efekt był taki, że wiele osób pomyślało, iż chciałabym przeprowadzić się do miasta! Nie byłabym sobą, gdybym pozostała głucha na tak błędne wnioski, dlatego czym prędzej śpieszę do Was z odpowiedzią: ja wcale nie chcę do miasta!

Poprzednim tekstem O wiejskich matkach chciałam przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że mamy ze wsi, takie jak ja i wiele mi podobnych, nie są ani lepsze ani gorsze od mam z miast i miasteczek. Mają po prostu inne problemy. Niestety - bądźmy szczerzy - błotniste wiejskie drogi, brak przedszkoli i żłobków, jeden lekarz w gminnej przychodni, do którego trzeba stać w kolejce z małym dzieckiem cztery godziny nie są to fakty tak głośno komentowane jak dziurawe chodniki, brak podjazdów dla wózków czy miejsc do karmienia w galeriach handlowych. Tymczasem dla nas, mam z małych wsi, te problemy są tak samo ważne jak problemy miastowych mamuś dla nich. To przecież takie naturalne, prawda?... A mimo to wzbudza spore zdziwienie... Przeraża mnie przekonanie, że życie na wsi to tylko ćwierkające nad głową ptaszki, miękka trawa pod stopami i świeże jajka... 

No ale chcecie wiejskiej sielanki, to Wam ją przedstawię, bo pośród tych małych i całkiem poważnych problemów jest milion rzeczy, za które można naprawdę kochać życie na wsi (i dla mnie wcale nie są to jaja prosto z kurnika ani ciepłe mleczko prosto z krowich wymion! ). Oto dlaczego wcale nie chcę do miasta!


1. Tutaj rano budzi mnie świergot ptaków, promienie słońca za oknem, ewentualnie szczekanie psa albo wołanie: "Mamaaaaa, meko lób!"  a nie warkot samochodów... Zdecydowanie wolę jak mnie budzi natura!

2. Tutaj nie muszę iść z dziećmi do parku albo jechać za miasto, by pokazać im przyrodę. Przyroda jest nieodłączną częścią naszego życia.

3. Tutaj nie wdycham wyłącznie spalin i smogu. Po wyjściu z domu powietrze przyjemnie łaskocze w płuca. Chyba, że czasem (no dobra, często)  zalatuje z gospodarstwa sąsiada to już łaskocze mniej przyjemnie, ale przynajmniej zapach jest w stu procentach naturalny!

4. Tutaj mogę latem biegać po podwórku w stroju kąpielowym, kąpać się bezkarnie w dziecięcym baseniku i smażyć kiełbaski na ognisku. Mogę grać z dziećmi w piłkę, chodzić po podwórku w poplamionej koszulce i krzyczeć w lesie głośne "echo!!!", jeśli mam na to ochotę. Życie na wsi to namiastka dzieciństwa każdego dnia.

5. Tutaj nie musze płacić za siłownię i fitness - mam je za darmo: chodzę 1,5 km w jedną stronę do sklepu, wożę drewno na taczce, posługuję się łopatą, wypycham wózek z piachu i błota i ogólnie wysiłku fizycznego mi nie brakuje (co nielubianym przeze mnie rozmiarem XS skutkuje :P ).

6. Tutaj wydaję mniej kasy, bo nie mam pod nosem dziesięciu supermarketów, piętnastu ciucholandów i dwudziestu sklepów z zabawkami. Całe szczęście, bo mój portfel nie wytrzymuje już jednego sklepiku w odległości 1,5 km!

7. Tutaj łatwiej jest dociągnąć dzieci od komputera i telewizji. Mamy do dyspozycji piaskownicę, duży ogród i podwórko, polne drogi, lasy, łąki i co tam jeszcze dusza zapragnie! Gorzej z nauką jazdy na rowerze, kiedy boczne kółka zawieszają się na wybojach a rower stoi w miejscu, mimo że dziecię uaprcie pedałuje... ;)

8. Tutaj nie trzeba wydawać fortuny na romantyczną randkę z mężem! Wystarczy zrobić kolację pod gołym niebem, a potem przejść się na spacer nad jezioro!

9. Tutaj warunki sprzyjają rozwijaniu kreatywności i to nie tylko u dzieci, które same sobie kombinują zjeżdżalnie i huśtawki zamiast po prostu wyjść na plac zabaw, ale też u dorosłych. Przykład? Co zrobić na obiad, kiedy nie masz ani ziemniaków, ani makaronu, ani ryżu, ani mięsa, zapomniałaś zrobić zakupów, leje deszcz, Młodszy śpi i nie ma nikogo, kto mógłby go przypilnować? Matka ze wsi już coś wymyśli! Niech Was o to głowa nie boli!

10. Tutaj nikt mi nie zaleje mieszkania, nie będzie robił za ścianą remontu po nocach i nie obudzi dziecka głośną muzyką. Do najbliższego sąsiada jest prawie 300 metrów (jeśli nie liczyć bobrów na pobliskim bagienku) i o utrzymanie kontaktów międzyludzkich trzeba się naprawdę postarać i bardzo łatwo o chwilę (nawet bardzo długą chwilę) ciszy i samotności  (przynajmniej, kiedy dzieci śpią)...

Reasumując powtórzę raz jeszcze: ja wcale nie chcę do miasta! No może jedynie do trochę większej wioski albo chociaż bliżej szosy...

Pozdrawiam

Zakręcona Mamuśka

13 komentarzy:

  1. Zabraniam Ci pisać takie wpisy... bo ja też natychmiast chcę na wieś ;)
    A rzeczywiście bardzo celnie zauważyłaś, że problemy są wszędzie choć po prostu inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i o to mi chodziło w obydwu tekstach. Chciałam pokazać, że wieś to nie tylko sielanka, ale i fantastycznych zalet odmówić jej nie można. :)

      Usuń
  2. Ja moją wieś uwielbiam :) chociaż, jak każda ma swoje wady i zalety :) I dziękuję za pokazanie jeszcze większej ilości pozytywów :D A wiesz, dla mnie najważniejszy jest brak irytujących sąsiadów, szczególnie takich blokowych... no i nigdzie nie ma taaakiego nieba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji - wioski są dyskryminowane! Dlaczego nie ma książeczek dla dzieci - "W mieście", gdzie byłby tramwaj narysowany, czy trolejbus?

      Usuń
  3. ah ta wieś;) Ja całe życie mieszkałam i mieszkam w mieście i osobiście nie wyobrażam sobie mieszkać na wsi. Jednak kocham wieś. Na szczęście i moi dziadkowie i męża mieszkają na wsi, i to takiej konkretnej, gdzie dziś nie ma dojazdu bo zawiało śniegiem i dzięki temu możemy cieszyć się wsią na weekend czy wakacje. To taka odskocznia od zgiełku miastowego. Nawet rok temu kiedy mieliśmy do wyboru wybudować dom po za miastem czy kupić mieszkanie w mieście wybraliśmy mieszkanie bo przede wszystkim postawiliśmy na wygodę: blisko do przedszkola, blisko sklep, lekarz do tego szybko dojazd wszędzie, ciepełko w domu bez dorzucania do pieca, odśniezony podjazd do garażu itp Nie wyobrażam sobie teraz siebie na wsi, po powrocie z pracy do zimnego domu czy z rana odśnieżać podjazd ale myślę że to kwestia wychowania w mieście no i roku mieszkania na wsi u teściów;) Dla mnie wieś jest cudowna ale tak jak pisałam, po powrocie z pracy, wsiąść w samochód i pojechać na weekend, odpocząć:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ała, widzę, że dostałam taki mały prztyczek w nos za to ciepłe mleczko od krówki:)) Hehe, ale masz prawo w końcu to Ty jesteś ta od wsi, ja się nie znam, ale wiem czego pragnę. Ponieważ co lato jeżdzimy do rodziców na dzałkę/wieś I własnie tam chodzimy po mleko i jajka do "chłopa" to z tym były moje pierwsze skojarzenia. A jak przeczytałam o randce pod gołym niebem i spacerze nad jezioro, to przepadłam. Może kiedyś spełni sie moje marzenie, a mój Luby wreszcie zrozumie co jest najlepsze dla dzieci. I z tych powodów, dla których Ty kochasz wieś, ja nie cierpię miasta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, to nie przytyk! :) Ja po prostu ni lubię mleka prosto od krowy, choć jako dziecko stałam koło babci, kiedy doiła krowę i czekałam na kubek z takim jeszcze ciepłym, nieprzecedzonym. :)

      Usuń
  5. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Sama mieszkam na wsi- chociaz jest wsią tylko ze względów administracyjnych, bo to bardzo nowoczesne miejsce ze szkołą, przedszkolem i wieloma usługami. Jednak jako mieszczuch z urodzenia wolałabym wrocić na stare śmiecie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się przyznać, że gdy byłam małą dziewczynką nie znosiłam wsi, która kojarzyła mi się smrodem obory, wiecznym błotem dookoła domu, z biegającymi wszędzie kurami, krowimi plackami na łące. Śmieszne jest jak wszystko się zmienia, teraz kocham jeździć na wieś i wszystko mnie tam fascynuje, zbieranie pomidorów, zrywanie pokrzywy, spacery po polach i łąkach, gwiazdy na wyciągnięcie ręki... Myślę, że może kiedyś uda mi się stworzyć winnicę, tam na wschodzie, daleko od cywilizacji. Zobaczymy, czas pokarze:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo się na wieś normalnie przeprowadzę a to jest moje małe marzenie domek ,podwórko i ogródek ;)
    Aneta Paluch

    OdpowiedzUsuń
  8. potwierdzam zycie na wsi jest fajne ale na takiej jak Ty mieszkasz, brak sasiadow :)
    punkt 7 jest najlepszy... "mamo pomocy.... " :) pamietam to z dzieconstwa :)
    teraz mieszkam niby na wsi ale dla mnie to male miasteczko.Ale jak mam wyjsc na miasto to chora jestem... wole z dzieckiem na ogrodku posiedziec. :)
    bardzo tu milo u Ciebie:) zostajemy na dluzej :)
    w wolnym czasie zapraszamy do nas w sumie to do opisywania moich gadzetow :)
    http://amatadimami.blogspot.ie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha i brakuje mi tego mleka prosto z wymon mucki, jajka kupuje od gospodarza :)

      Usuń
    2. Bardzo mi miło, że blog Ci się podoba. :) Chętnie zajrzę do Ciebie.

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram