Post Top Ad

Wielki krok w małe obowiązki.

Miałam może 6-7 lat, kiedy mama nauczyła mnie zmywać naczynia, a 12, kiedy robiłam pranie z całego tygodnia ( i to pięcioosobowej rodziny!) we Frani. Kiedy miałam 8 lat po powrocie ze szkoły, zabierałam od babci 3-letnią siostrę i zajmowałam się nią razem z 10-letnim bratem do powrotu mamy. Te obowiązki były dla mnie czymś zupełnie naturalnym! 

Dziś mówi się, że dzieci dojrzewają wcześniej, a jednak wielu rodziców, tego typu obowiązki wprowadza bardzo późno albo i wcale! Z czego to wynika? Z mody na bezstresowe wychowanie? Z przesadnej chęci zapewnienia dzieciom tego, co nam nie było dane - beztroski, luzu, spełniania każdej zachcianki? Z nadopiekuńczości? Może ze wszystkiego po trochu, ale nie ulega wątpliwości, że współczesne dzieci za swoje obowiązki uważają raczej bieganie na dodatkowe zajęcia, kółka zainteresowań czy korepetycje, a nie odkurzanie pokoju, zmywanie garów czy ścieranie kurzu na meblach w swoim pokoju.


Dziewczynek nie chce się wychowywać według stereotypów, bo to ponoć krzywdzące, kiedy mała kobietka bawi się lalką albo zabawkową kuchnią, a co dopiero, kiedy mama każe naprawdę wypełniać "babskie" obowiązki! Chłopców z kolei nie chce się wychowywać na maminsynków. A jeśli nawet nie dotyczą nas te dwa problemy, to i tak wciąż nam się wydaje, że te nasze pociechy to są jeszcze za małe, by mieć jakieś obowiązki domowe...

Oczywiście są wyjątki i rodzice, którzy od początku konsekwentnie i rozsądnie uczą dzieci zachowania porządku, stopniowo wprowadzają małe obowiązki, a nawet prowadzą tablice, gdzie notują skrupulatnie, czy dziecko się wywiązało, wstawiają plusiki i minusiki! Ale ja do nich nie należę... Zasilam raczej szeregi tych rodziców z początku wpisu... 

Julcia: upragniona córeczka przez długi czas nie miała żadnych obowiązków. Bo przecież ona wciąż była taka mała i nieporadna... Nic to, że z niemowlaka szybko przeistoczyła się w kilkulatkę! 
Gdy odwiedzała nas moja mama, a Julia w mgnieniu oka robiła bałagan jak po przejściu tornado, który potem sprzątałam ja, przecierała oczy ze zdumienia! W naszym domu to było nie do pomyślenia. Mało tego, mama wprowadziła obowiązki z takim wyczuciem, pewnością i mądrością, że były dla nas czymś najnormalniejszym na świecie! 

Przedszkole okazało się bodźcem do zmian w wychowaniu Julci. Tam ma pewne obowiązki, z których potrafi się bardzo dobrze wywiązywać, więc od jakiegoś czasu ma je także w domu. Zaczynamy od małych rzeczy, bo przecież nie chodzi o to, by z dziecka zrobić pomoc domową! Jednak gdy widzę, jaką radość sprawia Julce zmycie kubka czy podgrzanie mleka kotkowi, wiem, że byłam w błędzie sądząc, że jest za mała na tego typu obowiązki! Wreszcie zaczęła też sama dbać o porządek wokół siebie i już nie ma tupania nogami, kiedy trzeba posprzątać po skończonej zabawie!

Okazuje się, że obowiązki dają jednak dziecku więcej radości i pożytku niż ich brak... :)



A jak jest u Was z obowiązkami domowymi? 


11 komentarzy:

  1. Karolina od małego nauczona jest sprzątania po sobie.
    A co robi teraz, jako ponad 6 latka? M.in.Ścieli sobie łóżko, dba o porządek w pokoju, segreguje wieczorem ubrania- ocenia czy są do prania czy nie. Jeśli nie to je składa. Umie segregować rzeczy do prania wg koloru.
    Tak jak napisałaś- nie o to chodzi żeby się dzieckiem wysługiwać czy obciążać dziecko jednocześnie odciążając siebie ale dobrze jest uczyć od małego, stopniowo zwiększając zakres obowiązków. W dorosłym życiu jest później zdecydowanie łatwiej.
    A. Wierzbińska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz stuprocentową rację Asia! To od nas zależy, czy później nasze dzieci poradzą sobie z codziennymi czynnościami!

      Usuń
  2. Natalia na razie, choć jest jeszcze mała sama lubi mi pomagać. Miksuje ze mną ciasto, sypie ze szklanki cukier :) Miesza wszystko łyżką- fakt, trwa to trochę dłużej, ale dziecko jest zadowolone i spełnione- a no i czegoś nowego się uczy :)
    Świetny pomysł na bloga Olu :) Pozdrawiam, Aga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko! ;)
      Z Ciebie jest konsekwentna mama - to wiem ;) Natalia poradzi sobie w życiu! ;)

      Usuń
  3. O zgrozo mój Kuba nie ma obowiązków, muszę to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  4. O zgrozo mój Kuba nie ma obowiązków, muszę to zmienić...powtarzam to od dwóch lat!! Ale niekonsekwencja to moje drugie imię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko proponuję zacząć zmiany od Nowego Roku! Chyba nie chcesz, żeby Twój Kubuś później czekał aż wszystko zrobi żonka? ;))))

      Usuń
  5. Moj Adas ma 2,5 roku.Zawsze wstawia ze mna pranie,co na obecnym etapie sprowadza sie do otworzenia przegrodki na proszek, zamkniecia jej i wlaczenia guzika,czesto tez wklada ubrania do pralki,ktore mu podam i wyjmuje je potem po wypraniu do miski, a nastepnie podaje mi albo mokre ubrania,albo klamerki.Sam zawsze chetnie to robi,a ja przy okazji,mimo ze to chlopczyk, tlumacze mu np. ze biale i ciemne kolory sie pierze osobno (zna juz kolorki). Pomaga mi robic herbate,kakao,kawe-wsypuje do kubka,jak trzeba slodzi,oczywiscie od wrzatku trzyma sie z dala.Wynosi tez brudne pieluszki i podaje czyste,gdy przewijam Marysie. Moze to niewielkie obowiazki,ale jak na dwulatka mysle wystarczajace;).Olu mysle tak,jak Ty po malu trzeba uczyc nasze maluchy,jak wygladaja obowiazki.Ja tez od malego bylam wszystkiego uczona i gdy zmarla moja mama,a mialam tylko 12lat,jakos sobie z moja siostra starsza o dwa lata poradzilysmy,duzo umialysmy zrobic same. aniusia03

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dla takiego malucha to moim zdaniem wystarczające obowiązki (choć ja żadną wyrocznią nie jestem). Fajnie, że i chłopca można angażować w domowe obowiązki!

      Usuń
  6. do naczyń to ja swoich nie dopuszczam, bo obawiam się, że niewiele by z nich zostało ( z naczyn oczywiście), ale odkurzanie, ścieranie kurzy czy mycie podłóg, jak najbardziej. Angażuję dzieci, nawet moja dwu i pół latkę. Jak zrobią tak zrobią, ja poprawię. Tak samo zbieranie zabawek. Rzadko, bardzo rzadko odpuszczam, ma byc posprzatane. Choc czasem przychodzi im to z wielkim trudem i jeszcze większym oporem, ale konsekwencja czyni cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Asia, że ja też się bałam o gary, ale okazało się, że Julia radzi sobie lepiej, niż myślałam! Już sprzątanie po sobie, tak jak piszesz, to wielki krok i bardzo ważny! Zatem konsekwencji w dalszym ciągu Tobie i sobie życzę!

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram