Post Top Ad

Mama i córka - jak to dobrze, że siebie mamy!


Wybraliśmy się wczoraj na spacer, a  drodze tata gada przez telefon o oponach do motoru, a Szymon biega jak szalony z kijem i udaje wojownika ninja. Spojrzałyśmy na siebie z Julką wymownie i stwierdziłyśmy: "Ech, ci faceci!", a potem Julia złapała mnie za rękę i oznajmiła: "Mamo, jak dobrze, że mnie masz i nie jesteś sama z chłopakami, prawda?".  Pewnie, że dobrze, wręcz cudownie, córeczko!



"Parka", czyli synek i córeczka - podobno to opcja idealna. Ja nigdy nie myślałam o tym, że koniecznie chcę mieć i jedno i drugie. Chciała po prostu mieć dzieci, a los chciał tak, że rzeczywiście mamy tę wymarzoną przez niektórych "parkę".  Bycie mamą i syna i córki to niezwykłe doświadczenia każdego dnia, bo o ile kocha się swoje dzieci tak samo mocno, to jednak inaczej wychowuje się chłopca a inaczej dziewczynkę. I chociaż byłabym tak samo szczęśliwa mając dwóch synków albo dwie córeczki, to jednak cieszę się, że mogę doświadczyć tych dwóch wyjątkowych relacji.

Córeczko, jednak nie będziesz chłopcem ;).

Pamiętam, jak dowiedziałam się, że  w moim brzuszku mieszka dziewczynka. Byłam w szoku. Jakoś sobie wkręciłam, że na pewno będę mieć synka, a otoczenie jeszcze mnie w tym przekonaniu utwierdzało. "Masz okrągły bszuszek! Tak ładnie wyglądasz - chłopak daje urodę, a dziewczynka odbiera!" - mówili a babcia (moja mama) nawet mówiła do brzusia: "Filipku". Tymczasem w 30 tygodniu Fifi okazał się być Julią, sprawiając nam niesamowitą niespodziankę!

Strasznie się ucieszyłam, że będę mamą córeczki, lecz jednocześnie czułam, że przede mną wielkie wyzwanie...

Matka i córka - jedyny taki związek dusz i serc

Nikt nie zrozumie siebie nawzajem tak, jak dwie baby. I według mnie dlatego relacja mamy z córką jest tak wyjątkowa. Z kim pogadasz tak jak z mamą, kiedy ci smutno i źle albo pośmiejesz się z tego, jak nieporadnie próbuje poderwać cię chłopak w podstawóce? Tylko z mamą! I o ile już od maleńkości czułam się wspaniale jako mama dziewczynki, o tyle im Julka jest starsza, tym więcej radości mi to daje. Mamy coraz więcej wspólnych tematów, małych sekrecików i często rozumiemy się bez słów.

Nie da się też ukryć, że mama jest dla córki wzorem do nasladowania i w dużej mierze od nas - mam córek - zależy, jakimi kobietami nasze dziewczynki będą w przyszłości. Moja Julka jest dla mnie ogromną motywacją do pracy nad samą sobą. Chcę, by na moim przykładzie widziała, że kobiety mogą naprawdę wiele - nie tylko być paniami domu, ale też mieć pasje i spełniać się zawodowo. Marzę, by była pewna siebie, znała swoją wartość, umiała być asertywna - i nd tym muszę pracować bardzo, bo różnie u mnie z tym bywa. A wiem, że ona bacznie mi się przygląda!

Jaka matka, taka córka? Niekoniecznie!


Mówią, że Julia jest do mnie podobna z wyglądu. Ten sam uśmiech i nosek. Oczy ma za to po tatusiu. I lada moment mnie przerośnie, a ma dopiero (albo JUŻ) 10 lat. Charaktery jednak mamy inne i to przecież normalne, że córka nie musi być zupełnie taka jak mama! U Julii dostrzegam duże podobieństwo do mojej siostry, część cech odziedziczyła po tacie, a jeszcze inne ma po prostu swoje i tylko swoje.

Niby to oczywiste, ale dość mocno odczułam to, kiedy Julia poszła do szkoły. Kocha plastykę (tak jak ja), przyrodę, muzykę, ale już z polskiego nie jest jakimś tam orłem. Początkowo nauczyciele dziwili się: "Przecież twoja mama miała same szóstki!", a ja odpowiadałam: "Ale Julia nie jest małą kopią mnie - jest sobą". Myślę, że często łapiemy się na tym, że oczekujemy od corek, by były do nas bardzo podobne, a wcale nie muszą! To ważne, abyśmy jako mmy umiały dać córkom WOLNOŚĆ ...


Wspólne pasje, odmienne poglądy ...


Julka jest jeszcze w takim wieku, że chce być jak mama. Często mi to powtarza. "Jak dorosnę też będę blogerką"  zamiennie z: "Jak dorosnę też będę scraperką". Cieszę się tym czasem, bo wiem, że pewnie przyjdzie okres, gdy tę chęć naśladowania mamy, tę dumę z niej, to, że jest wzorem zastąpi bunt. Niekoniecznie tak być musi, ale liczę się z tym, że może ...

Zaczyna się"niewinnie" - nagle twoja księżniczka nie chce już zakładac różowych sukienek i wstżek na włosy, a woli czarne spodnie i bluzkę z napisem LOL. A potem już coraz blizej do: "Mamo, nie wtrącaj się!".

Julka uwielbia bwić się papierem tak jak ja i często właśnie tak spędzamy wspólnie czas. Dumą napawa mnie to, że mogę ją uczyć tego, co sama umiem, a przede wszystkim budować w niej poczucie własnej wartości, kiedy twierdzi, że jej kartka czy albumik są brzydkie, a ja przekonuję, że radzi sobie świetnie i im więcej będzie kleić i ciąć tym lepiej będzie jej to wychodzić. Czasem się wkurzam, że podbiera mi papiery i stemple, ale w duszy uśmiecham się do siebie. Taka wspólna pasja bardzo zbliża.

Niejednokrotnie jednak ma już inne zdanie od mojego. Choćby we wspomnianej kwestii ciuchów. I wiem, że nadchodzi ten czas, kiedy moja córeczka zacznie sama decydować o sobie. I wiem, że to jej święte prawo. Mam ndzieję, że i wtedy uda mi się być dla niej mądrym wsparciem.






Więcej o stempelkach i tej uroczej walizeczce przeczytacie na moim drugim fanpage'u poświęconym scrapbookingowi: KartOlki.

Nie chcę, by moja córka była moją przyjaciółką ...

... ale chcę, by mogła przyjść do mnie ze wszystkim, by mi ufała i miała we mnie wsparcie. Tak jak ja mam w mojej mamie. 

Przyjaźń to zupełnie inna relacja niż relacja mamy z córką. Relacja, w której tyle samo się bierze, ile daje, w której niechodzi o autorytet, którą wreszcie można zakończyć, kiedy przestaje się nadawać na tych samych falach.  

W relacji mama - córka, to ja chcę dawać więcej, bo jestem dorosła, a moja dziewczynka ma czuć, że ma we mnie ostoję i port, w którym zawsze może czuć się bezpiecznie!


Tata też jest dla córki ważny...
... ale to juz temat na osobny wpis :).


Santoro London

Pokochałam tę markę dobre półtora roku temu, kiedy zainteresowalam się scrapbookingiem. Wszystkie scraperki znają urocze laleczki "Gorjusski" i  baśniowe "Mirabelki", które pojawiają się na kartkach i w albumach za sprawą pięknych kolekcji papierów, stempli, wykrojników. Trochę mniej znana jest seria Kori Kumi i poznawszy ją blizej zupełnie nie rozumiem dlaczego, bo jest zdecydowanie najbardziej barwną, marzycielską i pełną życia ze wszystkich!

Niedawno dowiedziałam się, że Santoro to nie tylko papiery i stemple, lecz także niebanalne dodatki i akcesoria idealne zarówno dla małych jak i dla dużych dziewczynek: torebki, plecaki, notesy, organizery, pudełeczka, walizki, kubki i wiele innych.

Teraz produkty marki Santoro możecie kupić też u nas, dzięki wyłącznemu dystrybutorowi: Cass Film.



Julka postawiła na barwną i pełną radości życia kolekcję KORI KUMI: 

urocza torebeczka na długim pasku idealnie sprawdza się w czasie wycieczek i podróży, a notesik z długopisem może pełnić rolę pamiętnika, notatnika albo nawet travel journala na zapiski z podróży.

Więcej o kolekcji Kori Kumi: Kori Kumi

Ja postawiłam na kolekcję MIRABELLE - romantyczną i wyrafinowaną.

Torebeczka - listonoszka z nietuzinkową klapką, na której widnieje nimfa czy wróżka, a do tego mały, poręczny portfelik w szarościach, z odrobiną blasku i różu. 

Więcej o kolekcji: Mirabelle


Niezwykła staranność wykonania, niebanalne wzory, które wyróżnią cię z tłumu i piękne detale - to siła produktów Santoro!









Razem z Santoro Polska zapraszam was do zabawy, w której do zgarnięcia śliczny i unikalny notes dla małej lub dużej dziewczynki. Bawimy się na facebooku ----> KLIK




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz