Post Top Ad

5 największych błędów, które popełniałam kiedy moje dzieci się buntowały i miały ataki histerii.

Bunt dwulatka, potem bunt czterolatka a po nich jeszcze mnóstwo inych buntów. Ba, są dzieci, które buntują się cale życie. Taki już ich temperament. A rodzice szukają sposobów, jak sobie poradzić z atakami złości, wiecznym "nie" i trzaskaniem drzwiami. Odwracać uwagę? Stawiać do kąta? A może dać pełną swobodę?




Jestem mamą małego buntownika. Szymon jest totalnym indywidualistą i nie dotyczył go bunt dwulatka ani czterolatka. On buntuje się cały czas. I ja juz wiem, że taki jego charakter i urok [ja tam lubię facetów, którzy mają swoje zdanie ;)]. Namordowałam się jednak z jego wiecznym "NIE", a i akcje w sklepie, w gościnie czy ucieczki na spacerze nie są mi obce.

Nie wierzę, że jest jeden uniwersalny sposó na dziecięce bunty, ale w to, że pewne zachowania, które niestety my rodzice powtarzamy z uporem maniaków, działają na dzieci w okresie buntu jak płachta na byka, już tak!


1.PRAWIENIE  KAZAŃ

Ech, człowiek myśli, że taki czterolatek naprawdę słucha, jak się wysila z tłumaczeniami akurat w momencie napadu złości. Jak się rozkręci to niekiedy końca nie widać! "Ale mamusi jest przykro, a zobacz, jak się ludzie gapią, a wstydziłbyś się!" A ten mały człowiek najczęściej jest w tym momencie tylko ze swoimi emocjami i z twojego słowotoku niewiele do niego dociera.

Teraz już wiem, że tłumaczenie i dyskusje lepiej zostawić sobie na potem, na czas, kiedy już złość dziecka ustanie. Nie bez powodu się mówi, ze w złości nie ma litości, więc nie ma się co dziwić, że na nasze próby tłumaczenia w afekcie dziecko odpowie co najwyżej: "Nie lubię cię" albo "Idź sobie!".

2 OBWINIANIE

Wynika często przy okazji prawienia kazania. "Przez ciebie wszyscy się na nas patrzą! Przez ciebie dostanę zawału! Przez ciebie wyproszą nas z restauracji!" itd. itp. Mało który rodzic choć raz w złości nie posunął się do obwiniania dziecka. Nie muszę chyba mówić, że nie prowadzi to do niczego dobrego ...

Co najwyżej do tego, że dziecko w przyszłości będzie tłamsiło w sobie emocje obawiając się, że rodzic znowu je obwini i będzie się bało, że odczuwając złość sprawi komuś przykrość.

3. DRĄŻENIE TEMATU

Milion pytań: a dlaczego rzuciłeś się nie podłogę? a czemu nie chciałeś dać koledze zabawki? a czemu sprawiłeś mamusi przykrość? a o co krzyczysz? najczęściej jest jak rzucanie grochem o ścianę.Dziecko tak naprawdę samo nie potrafi często powiedzieć, dlaczego było wściekłe czy rozżalone. Nie chodzi o to, żeby z dwulatkiem czy czterolatkiem prowadzić dyskusje o życiu w takim momencie!

Rozmowa jak najbardziej, ale krótko i na temat, jeśli akurat w tej chwili się da, a jeśli nie to najlepiej odczekać aż emocje opadną i wtedy pogadać, ale naprawdę bez przesadnych refleksji...

4. KARCENIE

Na moje dziecko kary nie działały nigdy, choć na początku próbowałam tak działać. Dziś wiem, ze było to zgubne. A już najbardziej idiotyczne jest karać kogoś za to, co czuje, a zachowania dzieci, o których mówimy wynikają przecież z emocji...

5. ODWRACANIE UWAGI

U nas nigdy nie działało. To tak jakbyś chciała odwrócić uwagę gapiów od wybuchu wulkanu mówiąc: "Patrzcie, jaki ładny ptaszek leci!". Dziecięce emocje też są jak wulkan. Zresztą im więcej dziecko ich przeżywa, tym bardziej uczy się sobie z nimi radzić a odwracanie uwagi to jak zamiatanie ich pod dywan. "Śmieci" nadal są, tylko schowane. To samo z emocjami.


Nie ma co się oszukiwać - większość dzieci przechodzi okresy buntu, większości zdarza się choć raz w życiu akcja, w której ladują w sklepie na podłodze. Każdy rodzic chyba zna też ten szok, kiedy do tej pory milutka dzidzia, zaczyna mówić, że ona nie założy takiej sukienki, że ona sama pokroi sobie marchewkę, że że ona nie pójdzie za rączkę na spacerze i tak dalej i tak dalej. A bywają i takie osobniki, jak mój Szymek, które po prostu od urodzenia mają swoje zdanie ;).

My wychowywaliśmy się w zupełnie innych realiach i pamiętamyczasy, kiedy dziecku po prostu nie wypadało mieć swojego zdania, a już na pewno głośno go wyrażać. Dzisiaj uważam, że te bunty i bunciki mają w dużej mierze za zadanie kształtowanie u dzieci asertywności, budowanie poczucia własnej wartości, własnej tożsamości.


 Wychodzę z założenia e wszystko, co się dzieje z naszym dzieckiem w czasie rozwoju jest PO COŚ! I zrozumienie tego faktu, to jest klucz do sukcesu w rodzicielskich potyczkach ;).


Jak więc reagować, kiedy dziecko się złości, buntuje, ma atak histerii?


To wszystko zależy. Jeśli chodzi o małe bunty, typu: nie założe czy nie zjem tego to ja pozwalam praktycznie zawsze. Już przestałam się spinać że dziecko MUSI to czy tamto, kiedy faktycznie jest tak, że nie musi, tylko ja tak chcę. Często naprawdę da się iść na kompromis! Szymka pani doradziła mi, żeby zawsze dawać wybór: zjesz kanapkę z szynką czy z serem? założysz niebieska bluzkę czy żółtą? Tam gdzie się da, staram się stosować ten sposób. I działa. Polecam tę metodę na małych buntowników :).

Ataki złości i histerii to juz większy kaliber. W domu zazwyczaj przeczekuję i daję się dziecku wykrzyczeć, a potem gadamy i próbujemy znaleźć rozwiązanie. W miejscach publicznych nie tracę energii na czcze dyskusje, tylko wychodzimy jak szybko się da [zdarzyło mi się parę razy wynieść delikwenta ;)] i uspakajamy się na zewnątrz. 
Czasem działa przytulanie i uspokajanie, a innym razem nie. Czasem uda się przemówić do małej główki i serduszka od razu, a czasem obraża się na amen i dopiero po pewnym czasie możemy pogadać. Często jest tak, ze Szymon sam przychodzi po jakimś czasie i mówi, co mu na sercu leży. 


Na sytuacje ogniowe każdy rodzic musi sam znaleźć sposób, bo jak już pisałam w idealne metody działające na wszystkie dzieci nie wierzę. Każde dziecko jest inne. Wydaje mi się, ze te 5 błędów, które wypisałam popełnia większość z nas i na większość dzieci one naprawdę nie działają.

Prawda jest taka, że naprawdę szkoda naszego rodzicielskiego zdrowia psychicznego na przejmowanie się każdym napadem złości dziecka czy sprzeciwem. Im szybciej sobie uswiadomimy, ze tego NIE RPZESKOCZYMY, bo to normalne w rozwoju malca, tym lepiej dla nas. Mnie coraz lepiej wychodzi dostrzeganie szklanki do połowy pełnej i szukam plusów w takich sytuacjach. Wydaje mi się, ze lepiej będzie w życiu takiemu małemu indywidualiście niż cichej myszce, co siedzi w kąciku i robi wszystko, co podyktują mu inni. czyż nie mam racji :) ?


"Mały buntownik. Instrukcja obsługi.. Kiedy kryzys jest motorem rozwoju."

Anne-Claire Kleindienst i Lynda Corazza
Wydawnictwo MUZA

Jednym z moich ostatnich książkowych odkryć jest "Mały buntownik. Instrukcja obsługi". Poradnik napisały dwie mamy - psycholog kliniczny i ilustratorka interesująca się psychologią, obie z poczuciem humoru i dystansem do rodzicielstwa, obie rozumiejące, że te "złe zachowania" jak często określamy bunty i złości naszych dzieci są po coś, są "motorem rozwoju" - jak głosi drugi podtytuł tej książki, a większość naszych problemów bierze się po prostu z niezrozumienia i braku empatii wobec dzieci.

Bardzo mi się podoba zarówno sama koncepcja wychowawcza autorek opierajaca się na zrozumieniu, zaprzestaniu szufladkowania dziecięcych emocji i zachowań, wzajemnym szacunku i emaptii, jak i sam pomysł na książkę. Poradnik podzielony jest na sekcje, z których w każdej opisano inny problem wychowawczy, w zabawny sposób zilustrowano i bardzo przejrzyści, podając konkretne przykłady, podpowiedziano, jak sobie w danej sytuacji radzić. 

Dla przykładu w dziale: "Dziecko nie chce", autorki rozpatrują problem: "Dziecko nie chce się uczyć" - podają możliwe powody sytuacji i możliwe rozwiązania, cytują nawet przykładowe zwroty, jakimi można spróbowac porozumieć się z dzieckiem. Czytając dochodzi się do wniosku, że naprawdę na wszystkie rodzicielskie bolączki jest sposób a śmieszne ilustracje, w których - gwarantuję! - każdy z nas odnajdzie karykaturę siebie, jeszcze potęgują pozytywne myślenie, które daje ta książka!

Do mnie naprawdę bardzo przemwia formuła tego - jakkolwiek to brzmi - zabawnego i pełnego pozytwnej energii poradnika! 

Polecam serdecznie!



























Książkę wydało Wydawnictwo MUZA: kupisz ją tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz