Post Top Ad

10:47

Ratunku, moje dziecko dorasta!!! 10 niechybnych oznak, że to się właśnie zaczyna!

Napisała , w

Jesteśmy na zakupach. Kompletujemy szkolną wyprawkę. Jako szczęśliwa mamusia córusi, która to może szaleć z różem, kieckami i uroczymi bohaterkami z bajek, sięgam po zeszyty z Myszką Minnie i jej wielką, różową kokardą. Wrzucam do koszyka jeden, drugi, trzeci - oczywiście przekonana, że moja córeczka będzie w siódmym niebie w IV klasie pisząc w takich zeszytach. A ona patrzy n mnie zniesmaczona i mówi: "Mama, ale Myszka Minnie do IV klasy? Przecież ja już jestem duża!" Ratunkuuuuu! Moje dziecko dorasta!!!



10 niechybnych oznak, że to się właśnie zaczyna i już nie masz w domu słodkiego berbecia, tylko dorastającą istotę:



  1.  Giną ci błyszczyki...[albo maszynki do golenia w przypadku chłopców]
  2. Zamiast Teletubisiów przez pół dnia słyszysz Soi Lunę...
  3. Twoja pociecha przestaje zaliczać toaletę z szeroko otwartymi drzwiami...
  4. Zaczyna pisać pamiętnik...
  5. Wkurza się na hasło: "Janek/Zosia chyba cię lubi"...
  6. Mówi: "Fuuuuuj!", kiedy przyłapie rodziców na całusie.
  7. Nie chce już nosić tej słodkiej sukienki z Krainą Lodu [albo bluzeczki z Zygzakiem].
  8. Zamyśla się i na pytanie, o czym myśli, stwierdza: "O niczym".
  9. Używa słów: lol, kozackie, epickie, ziomal, a zdarzy ci się przyłapać, jak pod nosem mruknie coś "po łacinie"...
  10. Nocując u koleżanki, o 23 pisze SMS, że jest zajefajnie, a nie, że tęskni.

Ja zauważyłam wszystkie 10 oznak! Ratunkuuuuu, moje dziecko dorasta!

A ma dopiero 9 lat i 6 miesięcy! Dżizas! Ja w tym wieku to robiłam łóżka dla lalek z pudełek od kaset magnetofonowych i z dumą nosiłam różową bluzkę z Pocahontas! Ale ... Zaraz, zaraz... Czy to nie w IV klasie zaczęłam "chodzić" z Przemkiem K.? Czy to nie w wieku 10 lat wyklejałam grube zeszyty wycinkami o Kelly Family? Czy to nie mniej więcej w tym wieku pierwszy raz pozwolono nam iść na "dyskotekę" dla starszych klas? Pamiętam te emocje, to, jaka czułam się wtedy ważna, jaka przejęta... 

Dorastanie to jest wyjątkowy czas...

I chociaż podchodzę do tego, że mnie to czeka u moich dzieci [u starszej już], to mam świadomość tego, jaki to ważny etap i ... Tak, kurde, tak - niełatwo mi się odnaleźć w roli mamy dorastającego dziecka! Wiem, że Julia jest dopiero na początku tego czasu, ale pierwsze oznaki - te najdelikatniejsze - już są. Koniec III klasy i tego etapu edukacji wczesnoszkolnej i przejście do klasy IV to chyba zawsze był taki wyjątkowy moment. Zgodzisz się ze mną? Obserwując inne dzieci w tym wieku też to widzę... Czują się doroślejsi, ważniejsi, zmieniają im się zainteresowania... Ani się nie obejrzę, jak przyprowadzi do domu chłopaka! I to wcale nie jest przesada! czas gna jak szalony... przecież niedawno uczyła się mówić :P.

Nadążać,  nie wściubiać nosa tam, gdzie nie trzeba i wspierać


To moje trzy priorytety! Czyli PRIMO: w sklepie odwracać wzrok od kompromitujących bohaterów bajek.
SECUNDO: nie robić przeglądu biurka, nie przeglądać skrzynki w telefonie i nie robić siary w towarzystwie wspominając o chłopcu, na myśl o którym spieka buraka. 

I najważniejsze TERTIO: sprawiać, że dorastające dziecko czuje wsparcie - zawsze i wszędzie! 

Mam nadzieję, że jako trzynastolatka też do mnie przyjdzie, żeby po prostu pogadać i też powie: "Mama, ale tylko ty możesz o tym wiedzieć!". 


A ty jesteś gotowa na dorastanie twojego dziecka? Nadążasz :P ???


Na zdjęciu Julka w drodze do koleżanki. Plecak na kółkach z kolekcji ST.RIGHT St. Majewski:



09:46

Kosmetyki Mixa - nasze pierwsze spotkanie.

Napisała , w

Kosmetyków, dermokosmetyków i emolientów na rynku jest coraz więcej. Cieszy to, że ludzie z wrażliwą, alergiczną i atopową skórą oraz rodzice maluszków mają większy wybór niż szare mydło (choć uważam, że jest niezawodne). W moje ręce - ręce alergiczki - niedawno trafiła paczuszka z kosmetykami Mixa. Wiele o nich słyszałam, ale nie miałam okazji wcześniej ich używać. Poznaj moją opinię z naszego pierwszego spotkania!



W moje ręce [które na marginesie, znów walczą z uporczywą egzemą :/] trafiła jakiś czas temu sympatyczna paczuszka z kosmetykami Mixa. Byłam bardzo zaintrygowana jej zawartością, bo sporo słyszałam o tej marce kosmetyków do skóry wrażliwej i atopowej, a wcześniej jakoś nie miałam okazji stosować tych produktów. 

Oto,co znalazłam w paczce i jakie są moje wrażenia z ponad miesięcznego testowania:

Łagodzący olejek do mycia ciała i włosów, Atopiance Mixa Baby


Olejek zamknięty w wygodnej butelce z pompką ma konsystencję ni to oliwki,  ni to żelu. Nie jest tłusty. Delikatnie się pieni i myje ciało nie pozostawiając uczucia wysuszenia. Stosowałam go zarówno do kąpieli moich małych alergików jak i dla siebie.
Kosmetyk nie spowodował u nas żadnych uczuleń ani podrażnień. A warto wspomnieć, że Julka myje się głównie w szarym mydełku ze względu na alergie na większość płynów do kąpieli dla dzieci.


Informacja ze strony producenta:

"Formuła olejku została wzbogacona w odżywczy i łagodzący kompleks Omega-8, zawierający 8 komplementarnych kwasów tłuszczowych, które długotrwale koją skórę przesuszoną i ze skłonnością do atopii.

Formuła hipoalergiczna
, stworzona z myślą o delikatnej skórze dziecka, bez substancji zapachowych. Łagodzący olejek do mycia ciała i włosów ATOPIANCE otrzymał certyfikat Fundacji Europejskiego Centrum Badania Alergii – ECARF."



Emulsja łagodząca do twarzy i ciała, Atopiance Mixa Baby

Przyznam się bez bicia - podprowadziłam ją dzieciom! Spróbowałam raz i po tym, jak gładka i miękka stała się moja skóra, przestawiłam emulsję na swoją półkę. 


Emulsja ma lekką konsystencję i wygodne opakowanie z pompką Jedyny minus to fakt, że emulsja niezbyt szybko się wchłania. Trzeba chwilę odczekać po posmarowaniu się, żeby wsiąkła w skórę.


Informacja ze strony producenta:

"Emulsja łagodząca do twarzy i ciała Mixa Baby ATOPIANCE natychmiastowo i długotrwale łagodzi skórę atopową niemowląt, dzieci i dorosłych.

Odczuwalne rezultaty

Skóra jest natychmiast długotrwale i intensywnie nawilżona, a swędzenie złagodzone. Kremowa formuła długotrwale chroni skórę atopową przed uporczywą suchością i dyskomfortem."

Kojący krem nawilżający PRO - TOLERANCE, Ekspert skóry wrażliwej

Krem jako jedyny produkt z paczuszki przeznaczony był typowo dla dorosłych. To produkt z serii PRO - TOLERANCE.

Moja cera jest niestety dosyć problematyczna. Miejscami przesuszona, miejscami ma skłonność do przetłuszczania. Z przebarwieniami i pierwszymi oznakami starzenia. Niestety to właśnie moja twarz ma największą skłonność do alergii. Nie zapomnę reakcji po kremie z aloesem - przez trzy dni nie widziałam na oczy! Łzawienie, pieczenie, ból całej twarzy. Dlatego teraz bardzo uważam na kremy.

Kojący krem Mixa spowodował u mnie mieszane odczucia. W pierwszym momencie po zastosowaniu miałam nieprzyjemne uczucie szczypania w miejscach wcześniej podrażnionych, ale po chwili odczucie ustało, a twarz była dobrze nawilżona. 

Mam też jednak drugą opinię o kremie - opinię mojej mamy, której podarowałam drugie opakowanie.  Myślę, że jej słowa będą najlepszą recenzją: "Po zastosowaniu tego kremu moja skóra była jakby o 10 lat młodsza!". Mama jest zachwycona tym, jak krem Mixa wygładza, nawilża i zmiękcza skórę. Sama jest alergiczką i nie odczuwa po użyciu kremu żadnego dyskomfortu.


Informacja ze strony producenta:


"Pierwszy Lekki kojący krem nawilżający Mixa PRO-TOLERANCE, zawierający formułę stworzoną, aby nawilżać, łagodzić i zmniejszać reaktywność suchej skóry nadwrażliwej. Niewielka liczba składników pozwala minimalizować ryzyko występowania alergii. Lekki kojący krem nawilżający Mixa PRO-TOLERANCE, bez konserwantów, zapewnia optymalną tolerancję dla skóry wrażliwej, również suchej, nadwrażliwej skóry twarzy oraz okolic oczu."



Reasumując: kosmetyki Mixa spełniły moje oczekiwania. Jestem zdania, że mając skórę wrażliwą i atopową trzeba naprawdę dbać o jej potrzeby, a kosmetyki przeznaczone do stosowania od 1 dnia życia zawsze są idealnym i najbezpieczniejszym wyborem - tak dla dzieci jak i dla dorosłych!


A wy znacie kosmetyki Mixa? Stosujecie? Jaka jest wasza opinia?

Więcej o kosmetykach Mixa przeczytasz oczywiście na stronie: https://www.mixa.pl/
09:01

Tak niewiele trzeba...

Napisała , w

To jest dziecko. Dziecko tak niewiele potrzebuje do szczęścia. Miłości i beztroski. Furkoczącego na wietrze wiatraczka przy rowerze, mruczenia kota, spranego misia, biedronki na dłoni. [Odrobina błota też nie zaszkodzi]. 


To jest dziecko. Świat wojuje uśmiechem. Nie przejmuje się błahostkami. A jak ktoś je wkurza, po prostu się z nim nie bawi.


Bądź jak dziecko. Bądź szczęśliwa!


Siedzę sobie przy kawie. Z drugiego pokoju dochodzą senne posapywania moich dzieci. Kawa pachnie i wypełnia brzuch miłym ciepłem. Słońce zagląda w okno. Jest dobrze.

Mieszkanie robione własnymi rękami już bliżej niż dalej ukończenia i chociaż to nie domek z ogródkiem, to nie czuję żalu ani niedosytu. To nie metraż ma znaczenie. Nie wysokość kredytu. Nie to, co pomyślą inni [a myślą i gadają za plecami takie bzdury, że głowa mała].

Wczoraj podeszłam do męża, który boczył się na mnie od dwóch i dni i stwierdziłam: "No już. Uspokój się. Szkoda życia". I nie mam już problemu z roztrząsaniem, kto zawinił w kłótni. Wyciągam rękę pierwsza, bo czemu nie?

Niedawno siostra mówi do mnie: "Ja bym chyba wyszła z siebie, jakby moje dziecko tak robiło". Chyba - na zmianę pogody jak zwykle - Szymek z Julką przekraczali trochę dopuszczalną normę decybeli. A ja się tym już nie przejmuję. Urosną - przestaną krzyczeć. Przy okazji rozsiewać w całym domu śmiech i przytulać się do mnie wieczorem też przestaną...

Pewne osoby jeszcze jakiś czas temu wzbudzały we mnie takie odczucia, że na sam głos mój żołądek fikał fikołki. Wystarczyło jedno zgryźliwe słowo, żebym poczuła się jak gówno. Odcięłam się grubą krechą. Bo od wampirów energetycznych trzeba umieć się odciąć zamiast z nimi walczyć.Od razu lepiej.

Nie o wszystkim mogę i chcę pisać na blogu, ale ...

....przez ostatnie dwa lata przeszłam długą i wyboistą drogę, żeby dojść do tego momentu, w którym jestem dzisiaj. I umieć być jak to dziecko. Moje, twoje, każde. Dziecko, które dostrzega wokół siebie to, co NAPRAWDĘ WAŻNE i ma gdzieś rzeczy nieistotne. 

To nie jest tak, że teraz wszystko mi powiewa. Problemy były, są i będą. Życie nie jest idealne. Ale wiem już, jak niewiele trzeba, by poczuć się szczęśliwą. I nie dam sobie tego odebrać. Już nie.


Cieszę się każdym przykręconym regipsem, kwiatkiem przyklejonym do kartki, komentarzem na blogu. Potrafię się zatracić w grze w piłkę z synkiem i w ganianiu za kotem z córką.Wiem, że życie jest zajebiste, tylko ludzie bywają mniej, ale i na takich jest sposób. A ci, którzy darzą cię miłością, sprawiają, że się uśmiechasz i zapominasz o troskach, to NAJWIĘKSZY SKARB!


Ty też bądź jak dziecko. Bądź szczęśliwa!



[Wstęp do wpisu to oczywiście parafraza krążących jakiś czas temu po sieci memów. Na pewno pamiętasz teksty: "Bądź jak Ania / Marek / Zosia etc. Pozwoliłam sobie przekształcić takiego mema.]



11:03

Jak się zachować podczas burzy i nawałnicy?

Napisała , w


Lato bywa niestety nie tylko piękne, ale i niebezpieczne. Jednym z największych niebezpieczeństw mogących cię spotkać latem są burze i nawałnice. Niestety z roku na rok coraz częściej słyszy się o bardzo gwałtownych zjawiskach, takich jak nawałnica, która przeszła ostatnio niedaleko mnie - w okolicach Chojnic. Zasady bezpiecznego zachowania w razie burzy trzeba znać koniecznie!





Z dzieciństwa doskonale pamiętam nasz stały plan w razie burzy: mama zabiera teczkę z dokumentami i pieniędzmi, my swoje ukochane maskotki i biegiem przez podwórko do dziadków. My mieszkaliśmy w starym, drewnianym domu, a oni w nowym, murowanym, więc u nich był nasz azyl w razie nawałnicy. Dziadek z tatą w pełnej gotowości: w filcakach napuszczali wody do balii i wiader w razie, gdyby trzeba było gasić. Siedzieliśmy jak truśki przy stole w pokoju dziadków i liczyliśmy czas od błyskawic do grzmotów, bo dziadek nam powiedział, że tak się szacuje odległość burzy. Na szczęście nasz domek przetrwał i nigdy nic poważnego się nie stało, ale w okolicy bywało różnie...

Najważniejsze zasady bezpiecznego zachowania w czasie burzy i nawałnicy:

  1. W DOMU:

  • słuchać prognoz pogody, komunikatów Straży Pożarnej i być przygotowanym
  • przede wszystkim NIE WYCHODZIĆ Z DOMU! (chyba, że jest to naprawdę konieczne)
  • pozamykać okna i drzwi
  • wyłączyć urządzenia elektryczne z prądu
  • nie korzystać z telefonów (chyba, że to naprawdę konieczne)
  • w miarę możliwości schować rzeczy takie jak rowery, zabawki, parasole ogrodowe, stoliki, donice z podwórka/balkonu/tarasu
  • zapewnić bezpieczeństwo zwierzętom
      2. NA DWORZE - jeśli burza zastanie nas nad wodą, w lesie itp.
  • unikać drzew, słupów energetycznych i innych obiektów mogących przewrócić się w razie pioruna czy wichury
  • jeśli jedziemy samochodem powinniśmy zatrzymać się - jak najdalej od drzew, słupów itp - i przeczekać nawałnicę
  • w miarę możliwości warto dotrzeć do najbliższego domu i tam poprosić o przeczekanie burzy
  • jeśli jesteśmy na otwartym terenie (łąka, pole, boisko) należy przykucnąć
  • w żadnym wypadku nie kłaść się na ziemi!
      3. NA WAKACYJNYM WYJEŹDZIE
  • wyjść z wody - nie kąpać się w czasie burzy
  • w miarę możliwości zejść z wysokich partii gór na niższe a najlepiej schować się w schronisku
  • możesz schować się nawet w rowie, pod mostem czy wiaduktem, w jaskini
  • zachować jak największą odległość od linii elektrycznych, drzew i metalowych przedmiotów
  • nie należy stać ciasno w grupie - bezpieczniej jest się rozproszyć
      4. ZAWSZE I WSZĘDZIE!
       
      Nie koncentrować się na chronieniu przedmiotów, aut, pieniędzy i innych dóbr, a zawsze i 
      przede wszystkim na dbałości o swoje i innych zdrowie i życie!

Mam nadzieję, że takie niebezpieczeństwo nigdy was nie spotka, ale przezorny zawsze ubezpieczony - szczególnie, że przez zmiany klimatu burze są u nas coraz gwałtowniejsze, a także coraz częściej zaczynają towarzyszyć im tornada! Pamiętajcie więc o powyższych zasadach i bądźcie bezpieczni!


źródła: onet.pl, straz.swidnik.pl, dziennikzachodni.pl, tvnmeteo.tvn24.pl
grafika: pixabay.com

Zobacz inne teksty, które przydadzą ci się w wakacje: 
Co zrobić, kiedy ukąsi kleszcz?
Żmija, zaskroniec czy padalec? Jak rozpoznać i jak się zachować podczas spotkania?
13:03

Jak rozbudzić w dziecku zainteresowanie kredkami i farbami? [+ KONKURS z marką Bambino!]

Napisała , w

Wydawać by się mogło, że rysowanie i kolorowanie to czynności zupełnie naturalne dla dzieci. Nie zawsze jednak jest tak, że nasza pociecha wcześnie zaczyna interesować się zabawami plastycznymi, a czasem wręcz ma do nich niechęć. Większość rodziców martwi brak zainteresowania kredkami i arbami u kilkulatka. Też przez to przechodziłam, a potem ... zostałam przez moje dzieci niesamowicie zaskoczona! Dziś chcę ci doradzić, co możesz zrobić, by rozbudzić w dziecku zainteresowanie kredkami i farbami!




Są dzieci, które niemal rodzą się z kredką w ręku. Już w wieku 3 lat potrafią narysować coś, co rzeczywiście daną rzecz przypomina ;). A tak poważnie mówiąc, mam w rodzinie chłopca, który mając 6 lat wygrywa ogólnopolskie konkursy plastyczne i to, co tworzą jego rączki jest naprawdę piękne! Nie każde dziecko jednak garnie się do kredek i farb, a jeśli się już zainteresuje, to często jego prace mocno odbiegają od naszych rodzicielskich wyobrażeń. Czy powinno nas to martwić? I jak wzbudzić w dziecku zainteresowanie zabawami plastycznymi?

Prawda jest taka, że dzieci są różne. Jak mówią eksperci nie jest tak, że możemy nasze dzieci kształtować jak glinę, bo rodzą się one już z pewnymi predyspozycjami. Nie każdy malec będzie spędzał godziny na rysowaniu i malowaniu, a  w przyszłości będzie jak Picasso. Z drugiej strony umiejętność posługiwania się kredką i pędzelkiem jest ważna dla rozwoju zdolności manualnych i wspiera późniejszą naukę pisania. Warto więc rozwijanie tych zainteresowań w dziecku wspierać!


Jak rozbudzić w dziecku zainteresowanie rysowaniem, malowaniem i innymi zabawami plastycznymi?

  1. Przede wszystkim NIE ZMUSZAĆ. Naciskanie i wkładanie kredki w rączkę dziecka na siłę może przynieść jedynie odwrotny skutek!
  2. Pokazywać, jakie to fajne! Przede wszystkim na swoim przykładzie. Siąść przy dziecku z kredkami i kartką i rysować opowiadając przy okazji, co pojawia się na papierze. Nawet jeśli dziecko od razu samo nie złapie za ołówek, na pewno świnki, autka czy domki pojawiające się na kartce zaczną wzbudzać jego zainteresowanie. Krok po kroku!
  3. Proponować różne techniki i sposoby. Farby to nie tylko malowanie pędzlem po kartce, ale też po twarzy albo starej koszulce albo palcami po wielkim kartonie rozłożonym na podłodze! Taka forma zabawy plastycznej na pewno spodoba się kilkulatkowi bardziej! Zabawy plastyczne to też wydzieranki, robienie kartek z papieru, lepienie z plasteliny... Możliwości są nieograniczone!
  4. Dawać swobodę i pole do popisu. Nie biegać ze ścierką za malcem chlapiącym farbą po stole i nie nakazywać, że praca ma wyglądać tak jak nam się to podoba! Zabawy plastyczne muszą dawać dziecku pole do popisu dla wyobraźni! Trzeba zadbać o to, by mogło bez obaw brudzić i chlapać!
  5. Chwalić. Nawet jeśli nie od razu słońce wychodzi idealnie okrągłe, a ściany domku proste trzeba zauważać postępy dziecka. Można delikatnie wskazywać, co warto w rysunku poprawić, ale zawsze trzeba zwracać uwagę na zalety pracy, a przede wszystkim same chęci malca!
  6. Dać CZAS! Często okazuje się, że to właśnie czas był dziecku potrzebny najbardziej, by doszło do etapu zainteresowania zabawami plastycznymi! Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i nie ma nic złego w tym, że jedno pięknie rysuje w wieku 3 lat a drugie dopiero w wieku 5 bierze się za kredki i farby.
Moje dzieci potrzebowały czasu - teraz oboje uwielbiają zabawy plastyczne!

W przypadku moich dzieci kluczowy okazał się ostatni punkt mojej listy, czyli właśnie CZAS! Julia, która jeszcze jako czterolatka nie interesowała się rysowaniem w ogóle, teraz bez przerwy coś tworzy, a z plastyki przynosi same 5 i 6. Szymon podobnie - nie interesował się kredkami długi czas, aż pewnego dnia sam z siebie usiadł i zaczął rysować. Miał wtedy 4 latka. Teraz nie ma dla niego dnia bez rysowania, kolorowania, a zaczyna też sam z siebie pisać cyferki i literki, mimo że nie chodzi jeszcze do przedszkola. 
Bardzo mnie to cieszy, bo widzę, jak rozwijające są dla nich zabawy plastyczne. Począwszy od rozwoju wyobraźni, kreatywności, poprzez poznawanie świata i wyrażanie emocji aż po zdolności manualne. Sama zresztą scrapuję [możecie podglądać moje poczynania na facebookowym profilu KartOlki i w zakładce Scrapbooking], więc wiem, jak wiele daje takie tworzenie!


Kilka prac Szymona:








Bambino - przybory najlepsze od pokoleń!

Szymonowi i Julii w zabawach plastycznych, a także w szkole towarzyszą od samego początku przybory marki Bambino. Kredki i farby, które ja pamiętam ze swojego dzieciństwa nadal są najlepszym wyborem do szkoły, przedszkola i domu! Przybory zyskały nową, bardziej kolorową szatę graficzną i wzbogaciły się o złote i srebrne kolory - zarówno w kredkach ołówkowych, farbach plakatowych jak i plastelinie.

Kredki i farby wyróżniają się wyjątkowo intensywnymi kolorami. Kredki są miękkie i kolorowanie nimi staje się dzięki temu prawdziwą przyjemnością!

W rączki Szymona trafił niedawno zestaw idealny dla debiutującego przedszkolaka. W kartonowym pudełku z uchwytem znajdowały się: 

kredki Bambino 12 kolorów
kredki trójkątne 12 kolorów
plastelina 12 kolorów
farby plakatowe 10 kolorów
flamastry 12 kolorów
zeszyt w okładce laminowanej, format A5, 16 kartek, krata
ołówki do nauki pisania


Wszystkie przybory Bambino są produkowane w Polsce zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie bezpieczeństwa zabawek oraz rozporządzeniem Ministerstwa Gospodarki w sprawie zasadniczych wymagań dla zabawek. Dając je dzieciom jestem więc w 100% spokojna o ich bezpieczeństwo!










KONKURS!


Laureatką konkursu została Justyna Smoleń - Adamczak!

Justyna się nie zgłosiła, więc wybrałam nową zwyciężczynię: Patrycja Głogowska 

Obie panie nie zgłosiły się po nagrodę...
Szkoda :(

Wybieram trzeci raz i chyba już ostatni, bo jeśli i tym razem nie zgłosi się laureatka, jakoś inaczej rozwiążemy kwestię tej nagrody...

Monika Dz -
gratuluję i zapraszam na priv wokoldzieciblog@gmail.com

[P.S. Ja mam podobne wspomnienie z herbatą nalewaną prosto z wielkiego, metalowego gara na koryatrzu i jajecznicą smażoną na ognisku na biwakach :)]
 Razem z St. Majewski mamy dla was super zabawę, w której do wygrania taki oto worek pełen plastycznych niespodzianek!


  • Organizatorem konkursu jest blog Wokół Dzieci, a fundatorem nagrody St. Majewski. 
  • Konkurs dla fanów Wokół Dzieci i Kolorowy Świat Bambino
  • Zadanie konkursowe: opisz w 4-5 zdaniach twoje najpiękniejsze wspomnienie z czasów szkolnych!
  • Nagrodą jest worek pełen przyborów plastycznych pokazany na zdjęciu :).
  • Wygrywa 1 osoba.
  • Każdy może wziąć udział w konkursie tylko raz zamieszczając jedną odpowiedź w komentarzu pod Tym wpisem na blogu.
  • Zamieszczając zdjęcie akceptujesz warunki niniejszego regulaminu.
  • Uczestnik musi być pełnoletni i posiadać prawa autorskie do zamieszczonego tekstu.
  • Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.
  • Czas trwania konkursu 15 - 23.08.2017
  • Wyłonienie zwycięzcy do 3 dni od zakończania konkursu.
  • Zwycięzca zostanie ogłoszony w tym wpisie oraz na Facebooku.
  • Na zgłoszenie laureata czekam 3 dni robocze na maila: wokoldzieciblog@gmail.com lub poprzez wiadomość prywatną na Facebooku.
  • Po regulaminowym czasie wybieram kolejną osobę.
  • Facebook nie ma nic wspólnego z organizacją konkursu.
  • Udział w konkursie jest dobrowolny.

Miłej zabawy!

Wpis powstał we współpracy z St. Majewski.
10:28

Byłam pewna, że moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje...

Napisała , w

Patrzyłam na twoje dziecko i myślałam sobie: "Boże, jaki ten dzieciak okropny! Moje na pewno taki nie będzie!". Patrzyłam z niesmakiem, jak twoje dziecko publicznie dłubie w nosie i jak rzuca się na podłogę w sklepie, a ty z zażenowaniem rozglądasz się dookoła i próbujesz uspokoić małego terrorystę. Trochę ci współczułam, ale głównie uważałam, że sam jesteś sobie winien. To ty wychowałeś taką małą paskudę! Moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje!




Pamiętam to bardzo dokładnie!

Moje myśli na widok naburmuszonych, tupiących nogami, wrzeszczących dzieciaków i ich rodziców. Czy to w sklepie, czy w urzędzie czy w gościach u rodziny. "Totalna rodzicielska porażka. Niewychowane potworki. Istny koszmar". Tak sobie właśnie myślałam. Nie docierało do mnie, jak można wychować tak okropne dziecko? Jak samemu można być tak nieudolnym rodzicem? Jak można nie reagować na tarzanie się po podłodze w sklepie albo wyrywać się i uciekać na chodniku? Masakra!

Irytowały mnie nawet niemowlęta. Oczywiście tylko te, które nic innego nie robiły, tylko płakały.  "Niegrzeczne", "manipulujące" noszącymi je całymi dniami rodzicami. Tak, tak - wtedy wierzyłam, że niemowlęta potrafią manipulować! Na te "grzeczne", łypiące uroczo oczkami z wózeczków i uśmiechające się do każdego, patrzyłam z wielkim rozczuleniem! Wyobrażałam sobie, rzecz jasna, że moje dzieci będą właśnie takie!  Moje dzieci będą GRZECZNE! 

Pamiętam doskonale z jaką łatwością przychodziło mi ocenianie rodziców.  Wyliczałam w myślach błędy, jakie popełnili i jakie na pewno zaowocowały wybuchem złości ich kilkulatka albo potrzebą ciągłego bujania niemowlaka. Ej, no trzeba przewidywać skutki swojego postępowania! Dali się dzieciakowi owinąć wokół palca! Takie myśli przebiegały przez moją głowę, a zaraz potem snułam wizję tego, jak idealne będą moje pociechy. Bo ja je przecież idealnie wychowam! 


Aż przyszedł dzień, w którym sama zostałam mamą...

i spadły mi klapki z oczu!

Julka była cudownie spokojnym niemowlakiem. Nic tylko jadła i spała. Za to, jak tylko zaczęła chodzić nadrobiła to po stokroć! W rodzinie od razu zyskała miano małego tornada. Była wszędzie, a jak tylko zaczęła mówić, to też w każdej rozmowie dorosłych! To samo w szkole. Przez pierwszy rok co najmniej raz w tygodniu zostawałam na rozmowę z wychowawczynią. Bo przekrzykuje, bo się wyrywa, bo uwielbia być pierwsza. Teraz Julia ma już 9 lat i wiele wcześniejszych problemów zatarło się w mojej pamięci. Minęły. Wiem jednak, że będą się zdarzać inne!

Szymon już jako niemowlę, wymagał więcej uwagi. Miał kolki i ciężko przechodził ząbkowanie. Nosiliśmy go więcej niż Julkę. "Zmanipulował was!" - słyszałam od starszych cioć albo znajomych bez dzieci [no właśnie...] i myślałam wściekła na samą siebie: "Skąd ja znam taki sposób myślenia... Fuck!". Teraz jako pięciolatek jeszcze wyraźniej pokazuje swój temperament. Ileż to razy narobił mi siary wybuchem złości między ludźmi - nie zliczę! Uparty jak mały osiołek. Indywidualista w każdym calu. Uwielbia być w centrum uwagi. Mamy za sobą etap bicia rówieśników i podnoszenia ręki na rodziców. Teraz wiele problemów z zachowaniem Szymka już minęło, ale przychodzą kolejne trudności... I to normalne!

Zawsze, kiedy zdarzały się [i zdarzają] takie trudne rzeczy: złość, płaczliwość, agresja, wymuszanie etc.etc. przyglądam się swojemu postępowaniu jako mamy. Myślę, co powinnam zmienić. Dyskutuję z tatą Grześkiem. Często okazuje się, że wystarczy zmienić kilka rzeczy w naszym postępowaniu i dzieci zaczynają zachowywać się inaczej. Każdy rodzic ma prawo do błędów!


Kocham moje dzieci ponad wszystko! Są kochane, uczuciowe, pełne radości, mądre i urocze! Naprawdę! Zdarza się jednak też, że zachowują się OKROPNIE!

Nie ma co ukrywać, że wiele NIEFAJNYCH zachowań moich dzieci jest efektem moich błędów wychowawczych. Kiedyś już pisałam, że nikt nie rodzi się rodzicem i na tych właśnie swoich błędach się uczymy...  Te wszystkie OKROPNE zachowania dzieci są w wielu przypadkach normalne. Tylko łatwo je demonizować patrząc na nie z boku. Częściowo to kwestie wieku, częściowo temperamentu, a częściowo też wychowania... Zrozumiałam to jednak dopiero wtedy, kiedy sama zostałam mamą...


Dziś cię przepraszam: rodzicu, o którym tak źle myślałam wiele lat temu! Byłam pewna, że moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje, tymczasem moje myślenie było totalnie błędne! Nie ma okropnych dzieci, a niewielu jest też okropnych rodziców. Są tylko problemy,które trzeba rozwiązywać. Są gorsze dni, do których każdy ma prawo. Są błędy, które trzeba czasem popełnić, żeby zrozumieć, jakie postępowanie jest najlepsze!

Ktoś mądry - zapewne tak samo jak ja - już po fakcie zostania rodzicem, powiedział:

Wychowanie dziecka jest dziecinnie proste .... dopóki się go nie ma!

[dodałabym: jak się swoje wychowało wiele, wiele lat temu ...]

I niech to będzie najlepszą puentą niniejszego wpisu!


21:50

Wakacyjna walizka malucha, czyli o czym pamiętać ubierając dziecko latem?

Napisała , w

Wakacje w pełni i choć pogoda jest kapryśna, to gdy słoneczko już przyświeci, grzeje bardzo mocno. Spędzamy z dziećmi dużo czas na świeżym powietrzu, wyjeżdżamy nad morze, jezioro czy w góry, wysyłamy pociechy na obozy i kolonie. Wakacyjny czas jest specyficzny jeśli chodzi o ubieranie dziecka! Warto pamiętać o kilku bardzo ważnych zasadach, których należy przestrzegać, żeby nasza pociecha nie tylko czuła się latem komfortowo, ale i była dobrze chroniona przed warunkami atmosferycznymi!



5 najważniejszych zasad letniego ubierania:



1. Odpowiednie nakrycie głowy


Czapka lub kapelusik to podstawa podczas letnich zabaw czy spacerów. Ważne, by była wykonana z przewiewnej tkaniny, posiadała daszek lub rondo zapewniające osłonę przed promieniami słonecznymi.

Doskonale sprawdzą się typowe czapeczki z daszkiem lub dla młodszych dzieci kapelusiki bawełniane czy lniane. 

DOBRA RADA:

Trzeba pamiętać, że to główka jest najbardziej narażona na szkodliwe działanie promieni słonecznych, a o oparzenia czy udar słoneczny niestety nietrudno! W duże upały nie wychodź zatem z dzieckiem na dwór pomiędzy 10 a 15 i zawsze pamiętaj o nakryciu głowy i kremie z filtrem!



2. Bawełna i przewiewne fasony


Ciało podczas upałów potrzebuje ochrony przed słońcem, ale musi również „oddychać”, dlatego letnie ciuszki powinny być wykonane ze 100% bawełny, która to umożliwia. Mówimy nie syntetykom! Niemniej ważny jest fason: najlepiej luźny, niekrępujący ruchów, nieobciskający ciała.

Idealne będą spodnie typu aladynki, luźne szorty i różnego rodzaju T-shirty a dla dziewczynek również sukienki.

DOBRA RADA:

Każda mama chce, by jej córeczka wyglądała uroczo, a nie ma nic bardziej uroczego niż falbanki, koronki i kołnierzyki.... Jednak podczas wakacyjnych wojaży zrezygnuj z tego typu ciuszków. Postaw na swobodę i wygodę, która też może być bardzo dziewczęca!






3. Lekkie obuwie



Podczas letnich wojaży często przemierzamy na nogach wiele kilometrów. Wygoda to podstawa! Najlepiej sprawdzą się przewiewne sandałki zapinane na rzepy lub klamerki [link], leciutkie klapki [link] albo materiałowe tenisówki [link]. Do wakacyjnej walizki zapakuj kilka par bucików, bo inne będą odpowiednie na plażę, a inne do lasu czy na wieś.\

DOBRA RADA:

Koniecznie zwróć uwagę na wybór odpowiedniego rozmiaru, wyprofilowaną wkładkę i tworzywo, z którego wykonane za buty! Płaskostopie niestety jest bardzo często występującą wadą, której można uniknąć właśnie poprzez dobór odpowiedniego obuwia!





4. Stroje kąpielowe


Podstawa letniej garderoby dużego i małego! Jest teraz tak duży wybór kostiumów i dla dziewczynek i dla chłopców, że naprawdę można cudownie wystroić każde dziecko nad wodę! Do wyboru są stroje jedno i dwuczęściowe, kombinezony do pływania, koszulki i kąpielówki.

DOBRA RADA:

Moje dzieci nigdy nie kąpały się w jeziorze czy morzu na golasa! W przydomowym basenie, gdzie nikt nie widzi – proszę bardzo, ale jestem na nie, jeśli chodzi o nagość dzieci w miejscach publicznych, jakimi są kąpieliska i plaże! Niestety niebezpieczeństwo może czaić się właśnie w takich miejscach pełnych obcych ludzi, dlatego po 1: ostrożność, a po 2: szacunek dla prywatności dziecka.



5. W razie deszczu i wiatru – kalosze, lekkie kurtki, bawełniane czapki


Pogoda latem bywa kapryśna. Wystarczy dziś wyjrzeć u mnie za okno – wczoraj upał, a dziś wichura i deszcz. Dzieciom jednak żadna pogoda nie straszna – o ile są odpowiednio ubrane!

Trzeba zatem pamiętać, by do wakacyjnej walizki spakować kolorowe kalosze, które pozwolą skakać beztrosko po kałużach, lekkie kurteczki, które ochronią przed wiatrem i cieniutkie, bawełniane czapeczki na niepogodę. Przyda się też dziecięca parasolka, która z pewnością – jak znam moje dzieci – stanie się powodem do dumy :).

DOBRA RADA:

Nie zabraniaj dziecku wychodzić na dwór, kiedy pada czy wieje! To podstawa hartowania, które potem zaowocuje odpornością na zarazki i choróbska! Zabawa podczas niepogody może być równie udana co w słoneczny, ciepły dzień.

Poza tym pamiętaj: przegrzanie dziecka jest znacznie gorsze niż to, gdy troszkę zmarznie!






Stylizacja Julii - w całości z 51015

T-shirt / Szorty Klapki

Stylizacja Szymona:

T-shirt  i Szorty  51015

sandały - sklep lokalny 


Szeroki wybór letnich ubranek w atrakcyjnych cenach znajdziesz w sklepie 51015. Jeżeli nie chcesz przegapić super promocji, zaglądaj często na mojego bloga – po prawej stronie zawsze czeka na ciebie banerek z aktualną promocją! Wystarczy kliknąć i skorzystać z okazji!

16:01

Pomysły na wnętrze z charakterem - spersonalizowane dodatki od My Gift DNA.

Napisała , w

Urządzanie mieszkania to moment, na który z utęsknieniem czeka każdy, kto buduje albo kupuje swój własny kąt. Każdy z nas ma swoją wizję tego, jak te wymarzone, wyczekane wnętrza powinny wyglądać, by były najpiękniejsze - nasze! Rzadko jednak do dyspozycji mamy nieograniczony budżet i możemy wymienić od A do Zet wszystkie meble i sprzęty. Wtedy warto postawić na spersonalizowane dodatki, które dodadzą charakteru wnętrzom i uczynią je jedynymi w swoim rodzaju! Naszemu nowemu mieszkaniu styl nadadzą dodatki od My Gift DNA!


NASZ NOWY DOM

O własnym kącie marzyliśmy od zawsze, ale każdy nasz pomysł miał jakieś "ale". Poczucie bezsilności połączone z brakiem stabilizacji było coraz bardziej frustrujące.... Czasami jednak najciemniej jest pod latarnią i najprostsze rozwiązania przychodzą do głowy najpóźniej albo wydają się nierealne, tymczasem okazują IDEALNE. Tak też się stało w naszym przypadku: zweryfikowaliśmy swoje oczekiwania i marzenia, przewartościowaliśmy wiele spraw, zrozumieliśmy, co jest tak naprawdę ważne... I tak oto jakieś dwa miesiące temu zaczęliśmy naszą przygodę i przedsięwzięcie życia: adaptację poddasza w domu moich rodziców na mieszkanie, NASZE MIESZKANIE.

Już wiem, że nie uda nam się kupić od razu wszystkich nowych mebli i sprzętów. Wnętrza nie będą jak z żurnala. Część mebli wstawimy tych, które mamy od 11 lat, a panele i płytki też nie będą z najwyższej półki. Jednak w naszym mieszkaniu będzie to, co najważniejsze - serce, które wkładamy w zbudowanie i urządzenie go. Stylu i charakteru dodadzą mu natomiast spersonalizowane dodatki ze sklepu https://mygiftdna.pl/ 

DO POKOJU DZIENNEGO: PODUSZKA Z PRZESŁANIEM

Mam słabość do poduszek! Zdobią i dodają wnętrzom przytulności, a jeśli jeszcze niosą ze sobą fajne przesłanie, to już w ogóle jest fantastycznie! 

W naszym pokoju dziennym zagości piękna poducha z wybranym przeze mnie tekstem: "Dom jest tam, gdzie jesteśmy razem" i naszymi imionami. Spośród wielu nadruków wybrałam właśnie taki, który oddaje moje przekonania i stanowić będzie piękne uwieńczenie naszej wspólnej pracy przy tworzeniu naszego mieszkanka! 

Poduszka jest sporych rozmiarów, bo 50 x 50 cm i ma grubość 13/15 cm. Jest uszyta z grubej bawełny, która nie blaknie i nie przeciera się i ma silikonowe, antyalergiczne wypełnienie. Haft wykonany jest za pomocą hafciarki komputerowej. Beżowy kolor i napis w stonowanych kolorach sprawia, że poduszka będzie pasować do każdego stylu i koloru, jaki sobie wymyślimy w pokoju!


Więcej poduszek w sklepie My Git DNA pod linkiem: poduszki ozdobne


DO KUCHNI: DESKA A'LA DRZEWO GENEALOGICZNE

Nasze mieszkanie na poddaszu zyska wyjątkowy klimat dzięki widocznym, drewnianym belkom w każdym pomieszczeniu. Uwielbiam klimat, jaki daje w domu drewno - zapach, bijące od niego ciepło, więc uszczęśliwiają mnie szalenie te belki! Tym bardziej pasować będą do wnętrz drewniane dodatki...

...  takie jak ta wyjątkowa deska do krojenia  z grawerem przedstawiającym drzewo rodzinne. Fakt, że deska przeznaczona jest do krojenia, ale moja zawiśnie w kuchni na widocznym miejscu i będzie stanowić piękną ozdobę.

Deska jest bambusowa, a na niej naniesiony laserowy grawer. Rozmiar deski to 25 x 32,5 cm. Jest naprawdę solidna, gruba i dosyć ciężka. Bambus daje desce wyjątkowe właściwości: jest szybkoschnąca, bardzo wytrzymała i posiada właściwości antybakteryjne. Można kroić po o bu stronach deski, ale producent zaleca jednak krojeie po stronie gładkiej, by nie naruszyć grawera.

Więcej drewnianych desek z grawerem znajdziecie tutaj: deski drewniane z grawerem


DO ŁAZIENKI: RĘCZNIK IDEALNY DLA KAŻDEJ KOBIETY

Łazienka to azyl każdej mamy. Zgadzacie się ze mną ;) ? Można się w niej czasami ukryć przed dziećmi a nawet poczuć jak w SPA! Nasza nowa łazienka będzie urządzona w ciepłych beżach i brązach. Skos, pod którym stanie wanna i belki dodadzą charakteru pełnego ciepła i romantyzmu.

Ręcznik - rzecz praktyczna, ale okazuje się, że może być to stylowy gadżet albo nietuzinkowy prezent. Wszystko dzięki personalizacji!

W mojej nowej łazience zagości ręcznik z w 100% naturalnej bawełny o wymiarach 70 x 140 cm. Jest niezwykle miękki i delikatny w dotyku. Wybrałam sobie hasło: DOMOWE SPA OLI GRESZCZESZYN. Ot, coś z myślą tylko o sobie!

Inne ręczniki haftowane znajdziecie tutaj:ręczniki haftowane


DO PICIA WSPÓLNEJ KAWY: KUBKI DLA PARY

Dom to nie tylko cztery ściany. To przede wszystkim ludzie i wspólne chwile! Naszym rytuałem jest wspólna  popołudniowa kawa. Oboje z Grześkiem jesteśmy kawoszami! Taka kawka to też czas na spokojną rozmowę o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia, o dzieciach, o naszych planach ...

Coś wam zdradzę: nie cierpię kawy w szklance! Moja szafka pełna jest różnych kubków i kubeczków. Pierwszą kawkę w nowym domku wypijemy wyjątkowych kubeczkach dla pary. Hasła tak mnie urzekły, ze musiałam je mieć! Zdradzę wam mój drugi sekret: straszny ze mnie śpioch i często mąż mówi do mnie właśnie Śpiąca Królewno :)

Kubki dla par w My Gift DNA wykonane są z porcelany, a nadruk jest dwustronny. Pojemność moich kubeczków to 330 ml.  Mają charakterystyczne uszka w kształcie serduszek. 



BONUS: Fotki wprost z "nowego mieszkania". Już nie mogę się doczekać, aż te cudowne dodatki zagoszczą w wykończonych wnętrzach naszego poddasza


W takich okolicznościach kawa smakuje naprawdę wyjątkowo, a hasło na kubku Grześka jest wyjątkowo blisko prawdy :).


Ręcznik na swoim właściwym miejscu - w przyszłej łazience :)



Ostatnie zdjęcie: level hard! Wiem! Jednak ja w tym wnętrzu z gołymi pustakami i wełną już czuję się jak w domu, bo ... DOM JEST TAM, GDZIE JESTEŚMY RAZEM!

P.S. Obecny stan już mocno do przodu: wszystkie ściany gotowe, jest elektryka i całe ocieplenie!



Jeśli jesteście właśnie na etapie urządzania mieszkania i szukacie wyjątkowych dodatków albo chcecie zrobić komuś bliskiemu niepowtarzalny prezent zaglądajcie na My Git DNA! Jestem przekonana, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie!

Interesują Cię wpisy o budowie i remoncie? Koniecznie przeczytaj: Adaptacja poddasza na mieszkanie - 5 obowiązkowych punktów na początek.

Wpis powstał  oczywiście we [bardzo sympatycznej] współpracy z My Git DNA.


P.S. Za użyczenie miejsca do zdjęć dziękuję mojej siostrze Sylwii. Już nie mogę się doczekać, aż pokażę wam te piękne przedmioty w naszym skończonym, nowym mieszkanku na poddaszu!
11:09

Adaptacja poddasza na mieszkanie - 5 obowiązkowych punktów na początek.

Napisała , w


Miał być dom - będzie mieszkanie. Zdecydowaliśmy się zaadaptować poddasze w domu moich rodziców na mieszkanie. Praca wre, a dumą napawa nas fakt, że praktycznie wszystko robimy sami. No dobra - sam mój mąż - ja tu tylko sprzątam ;).
W każdym razie upragniony cel coraz bliżej, a ja sobie nie bez pewnej nieśmiałości myślę, że może ktoś bardziej na początku swojej mieszkaniowej drogi, skorzysta z moich rad. Oto 5 obowiązkowych punktów na początek przygody z adaptacją poddasza na mieszkanie!





1. Rekonesans stanu obecnego, czyli sprawdzenie, co mamy przed rozpoczęciem robót, a co będziemy musieli zrobić sami. 

W naszym przypadku z głowy jest dach - mamy dobrą, niecieknącą dachówkę i posadzka - z wyjątkiem potrzeby wyrównania w niektórych miejscach. Przyznać trzeba, że to już całkiem dużo!
W skład naszej pracy natomiast musiały wejść takie rzeczy jak: ofoliowanie, ostelażowanie, zrobienie ścian, wstawienie okien i drzwi, renowacja schodów, pociągnięcie prądu, wody i kanalizy, a dodatkowo zrobienie centralnego ogrzewania. W dalszej kolejności oczywiście sprawy wykończeniowe, czyli panele, płytki i malowanie.


2. Rozplanowanie powierzchni, czyli co, gdzie i jak? 

Najlepiej rozrysować sobie cały strych na kartce i podzielić na pomieszczenia, a potem zaznaczyć ich zarysy kredą na posadzce. U nas plan mieszkania zmieniał się kilka razy "w praniu". Początkowa lokalizacja łazienki okazała się totalnie nierealna, więc "zabraliśmy" kawałek naszego pokoju, by miejsce domowego SPA było naprawdę fajne :). Do dyspozycji mamy około 60 metrów, ale udało nam się wydzielić 3 pokoje, łazienkę i malutką kuchnię. Wszystko oczywiście ze skosami i belkami.


3. Pomiary, obliczenia, spis i zakup materiałów.

Kartka, długopis, miara, kalkulator i kreda - to zestaw obowiązkowy! Kreda służyła nam do wyznaczania zarysów pomieszczeń bezpośrednio na poddaszu, a reszta wiadomo - do mierzenia, zapisywania i obliczania. Trzeba wyliczyć metraże niezbędne do oszacowania potrzebnej ilości materiału np. wełny do ocieplenia, folii paroprzepuszczalnej, regipsów, a w dalszej kolejności paneli, płytek i farb. My założyliśmy specjalny zeszyt, w którym notowaliśmy sobie wszystko, a potem wklejaliśmy wszystkie faktury i rachunki, co pozwoliło nam kontrolować wydatki i stan konta.
Warto zrobić rozeznanie w cenach w różnych sklepach - stacjonarnych i internetowych - by zaoszczędzić, na czym z pewnością każdemu zależy. No i oczywiście obliczenie kosztów i porównanie ich z dostępnymi środkami [najbardziej stresujący i pełen pułapek moment hihi ;)]

4. Rozplanowanie robót. 

Wiadomo, że nie zaczniemy od paneli czy płytek ;). Dobrze wziąć planner czy zwykły notes i po kolei rozpisać sobie kolejność prac. My zaczęliśmy od folii, potem kolejno okna, stelaże, a teraz przyszedł czas na elektrykę i ściany. W międzyczasie działaliśmy z drobniejszymi rzeczami typu szlifowanie i malowanie belek, które będą widoczne. 


5. Czas, start! Od czego zacząć?

Kwestia zasadnicza, to odpowiedzieć sobie a pytanie: co jesteśmy w stanie zrobić sami a do czego potrzebujemy firmy? U nas na szczęście firmy nie są potrzebne, a jedynie pomoc rodziny. Większość jesteśmy w stanie zrobić sami. A tego, czego nie umiemy, uczy nas YouTube ;).
W przypadku zatrudniania firm dodatkowym utrudnieniem jest zaklepanie terminów. Warto pamiętać o tym. Nie wspomnę już o kwestiach finansowych, aczkolwiek jeśli kogoś stać, to zdecydowanie szybciej i bez większych wpadek powinna zadziałać firma, także na pewno trzeba rozważyć swoje możliwości.



O tym, dlaczego nie zdecydowaliśmy się na wysoki kredyt hipoteczny i jak do tego wszystkiego doszło możecie poczytać we wpisie:

Na koniec , żeby nie być gołosłowną, kilka migawek z naszej budowy:













Jesteś na tym samym etapie co my, a może adaptację poddasza masz już sobą? Podziel się swoimi doświadczeniami!

16:31

Zmiana szkoły - jak pomóc dziecku przejść ją bezboleśnie?

Napisała , w

Kilkanaście nieprzespanych nocy, wielogodzinne dyskusje i rozważanie wszelkich za i przeciw, mnóstwo wątpliwości, szczególnie na widok łez Julii... W końcu jednak klamka zapadła i jedna z trudniejszych decyzji dotyczących moich dzieci została podjęta: po czterech latach zmieniamy szkołę Julce, a Szymona zapisujemy do innej niż początkowo zakładaliśmy.

Przed nami nowy rok szkolny w zupełnie nowym środowisku. To czas wielu lęków i trudności, ale też nadziei na nowe możliwości i na lepsze dla dzieciaków i dla nas. Stoisz przed podobną decyzją? Może nasza historia ci pomoże!



Najtrudniejsze decyzje to te dotyczące dzieci 



Decyzje dotyczące dzieci są chyba najtrudniejszymi w życiu. Odpowiedzialność za tego małego człowieka często jest źródłem mnóstwa wątpliwości i nieprzespanych nocy. Ja tak mam i nie sądzę, bym była wyjątkiem w gronie rodziców. O ile większość znaczących decyzji nie przychodzi mi łatwo, o tyle te dotyczące dzieci spędzają mi sen z powiek. Bo chcę mieć pewność, że podjęta decyzja rzeczywiście i długofalowo okaże się tą właściwą, która przyniesie mojemu dziecku wszystko, co najlepsze! A pewność, to często trudno osiągalny luksus...

Szczerze mówiąc we wszystkich naszych planach mieszkaniowych, które były różne [o ostatecznej decyzji możesz przeczytać we wpisie:Kredyt hipoteczny, wynajem czy mieszkanie z rodzicami? Co wybrać, żeby nie żałować? ] sytuacja szkolna dzieci zawsze miała niemal kluczowe znaczenie. Julia ma już 9 lat i jest świadomą wielu spraw dziewczynką. Od "zerówki" chodziła do tej samej szkoły i jak to dziecko, była przywiązana do koleżanek, kolegów, nauczycieli i otoczenia. Dlatego wszelkie rozmowy o wyprowadzce do miasta czy gdziekolwiek, gdzie wymagałoby to zmiany szkoły, kończyły się płaczem... A my, to znaczy rodzice, mówiliśmy sobie, że nie możemy tego zrobić Julce...

Zmiany są trudne, ale potrzebne - w życiu dzieci też



Jednak życie nie jest biało - czarne. Ludzie migrują. Rodziny się przeprowadzają. Dzieci zmieniają szkoły. Jak mówił starożytny: wszystko płynie. A ten strach przed zmianami często jest zupełnie niepotrzebny i bez sensu. Mało tego - my przerzucamy swoje lęki na dzieci, które w gruncie rzeczy świetnie przystosowują się do większości zmian. Niestety czując i widząc nasze - rodziców - uprzedzenia i lęki, zaczynają odczuwać to samo...

Często potem mówimy: "Jaka ja byłam głupia, że się bałam!" albo "Strach miał wielkie oczy!", bo zmiany okazują się mieć pozytywne skutki i żyje nam się lepiej. Zmiany są trudne i dla dorosłych i dla dzieci, ale potrzebne, a często i nieuniknione. Dlatego warto uczyć dzieci pozytywnego nastawienia i radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami i zmianami!


Zmieniamy szkołę - motywy i przygotowania

Lada moment czeka nas przeprowadzka i choć jest ona praktycznie 10 domów dalej, to warunki znacznie nam się zmienią. Tuż obok nowego domu jest przystanek, na który podjeżdża busik wożący dzieci do szkoły z naszego właściwego obwodu. W domu zamieszkamy z dziadkami i wujkiem, którzy w razie potrzeby będą mieli możliwość podprowadzić na niego dzieci czy też je odebrać. Logistyka o wiele prostsza niż zawożenie dzieci codziennie o 7 na przystanek oddalony o 2 km do szkoły, gdzie świetlica jest tylko do 14 i uzależnienie od samochodu, bo te 2 km nikt po nie pieszo nie pójdzie...  Myśleliśmy, głowiliśmy się, zastanawialiśmy, co zrobić? Wreszcie plusy przeważyły nad minusami.

Zmiana szkoły to: znacznie ułatwiona organizacja, możliwość mojego pójścia do pracy, późniejsze pobudki dzieci i  łatwiejsze dotarcie do placówki szczególnie zimą. Dla Julki większa szkoła - bo do takiej pójdzie - w większej miejscowości to też inne możliwości: zajęcia dodatkowe, lepsze wyposażenie, lepsze możliwości rozwoju. Dłuższa świetlica i bus pod domem to ogromne ułatwienie, jeśli chodzi o moje pójście do pracy i nową organizację życia. 

Minusem właściwie jest tylko rozstanie z koleżankami i kolegami ze starej szkoły, ale żyjemy przecież w takich czasach, w których możliwości kontaktu są dziesiątki! Telefony, Internet, samochody, którymi zawsze można pojechać w odwiedziny. To, że nie będą razem w szkole, nie znaczy, że nie mogą dalej mieć ze sobą kontaktu. A nowa szkoła, to też inne dzieci, z którymi można się zaprzyjaźnić!

Szymek z kolei idąc do zerówki w swoim obwodzie będzie bliżej domu, a dojeżdżać będzie tym samym busem, co Julka. Wadą są tu łączone klasy 0- 1, ale fakty są takie, że w alternatywnej szkole też by go to czekało - jeśli nie w tym roku, to w następnym, bo dzieci jest coraz mniej...


Nowy rok w nowej szkole -  obawy i nadzieje

Klamka zapadła - zmieniamy szkołę i do IV klasy Julka pójdzie już do Jeżewa. Pierwsza reakcja Julki to był oczywiście płacz i bunt. Jest małym wrażliwcem, który ma swoje zdanie, więc nie spodziewałam się niczego innego. Jednak wystarczyło troszkę czasu, mnóstwo cierpliwości, szczerych rozmów i zachęty do nowej szkoły żeby nastawienie Julii się zmieniło!

Jak pomagamy Julce przejść zmianę szkoły w miarę bezboleśnie?

Przede wszystkim szczerze porozmawialiśmy o naszych motywach. Wyjaśniliśmy Julce naszą sytuację, kwestię dowozów, pracy i tego, że zmiana szkoły ułatwi życie zarówno jej jak i nam. 9-latka to duża dziewczynka, która naprawdę potrafi zrozumieć takie sprawy! Do tych rozmów włącza się też reszta rodziny: babcia, która jest dla Julki dużym autorytetem i prawdziwą dyplomatką, ciocia, który swoi wyluzowanym podejściem potrafi człowieka zdystansować, kuzynka, która czeka na Julkę w nowej szkole.

Poza tym dużo rozmawiamy o samej szkole. Znam i budynek i ludzi bardzo dobrze, bo spędziłam tam trzy lata gimnazjum, więc mogę Julii wiele opowiadać! Wspominam swoje szkolne przygody, pokazuję zdjęcia, przedstawiam ludzi związanych ze szkołą. A sama pojechałam porozmawiać z panią dyrektor, aby rozwiać własne obawy i móc rozwiać obawy Julii. Rozmowa była bardzo pozytywna, szczególnie, że pai dyrektor pamiętała mnie z moich gimnazjalnych lat.

Wizyta w szkole to również element nieodzowny! Wybrałyśmy się tam z Julką tydzień temu. Spokojnie obeszłyśmy sobie cały budynek i boisko. Nie obyło się bez anegdotek z moich szkolnych lat, a nawet znalazłyśmy moją podobiznę na tablicy wśród absolwentów. Szkoła bardzo się Julce spodobała i przestała być taka straszna!

Nowy rok szkolny...

nadejdzie raz dwa i na pewno na początku nie obędzie się bez stresu, ale utwierdzam się w przekonaniu, że podjęliśmy słuszną decyzję, a nasza córka to bardzo kontaktowa i mądra dziewczynka, która szybko odnajdzie się w nowym środowisku. Trzymajcie kciuki!







Do nowej szkoły Julia zabierze tornister i piórnik z najnowszej kolekcji St. Majewski - ST.RIGHT. 

ST.RIGHT to marka dla starszych uczniów - nastolatków i takich, dla których nadszedł czas pożegnania z motywami z popularnych bajek. W linii znajduje się aż 29 kolekcji w różnych wzorach i kolorach, a do wyboru są: plecaki, plecaki na kółkach, shopperki, plecaki na sznurkach, piórniki typu tuba i saszetka, nerki, torby na ramię.

"Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom nastoletnich odbiorców, prezentujemy najnowszą linię artykułów tekstylnych brandowanych logo ST.RIGHT. Produkty tej marki to kontynuacja modnego wzornictwa, ergonomii i funkcjonalności marki ST.REET. Wszystkie modele inspirowane są najnowszymi trendami modowymi, przy zachowaniu wysokiej jakości wykonania, dzięki czemu zaspokajają potrzeby nawet najbardziej wymagających konsumentów." [st-majewski.pl]

Julka do IV klasy pójdzie z plecakiem na kółkach i piórnikiem - saszetką z kolekcji FLOWERS NAVY BLUE. Ten wzór od razu wzbudził jej zachwyt, a i mnie urzekło połączenie ślicznego, niebieskiego koloru z różowymi kwiatkami. Szalenie dziewczęca kolekcja!

Plecak na kółkach jest bardzo funkcjonalny i komfortowy w użytkowaniu. Ma aż 4 pojemne kieszenie ze specjalnymi miejscami na laptop, tablet, klucze i przybory do pisania. Do tego 2 kieszenie zewnętrzne i jeszcze 1 dodatkowa komora wewnątrz. Od IV klasy zaczynają się "prawdziwe" przedmioty i książek oraz zeszytów znacząco przybędzie, więc miejsca potrzeba sporo!

Posiada szelki, które można ukryć w komorze plecaka oraz  kółka i wygodną, ergonomiczną rączkę. Jest wodoodporny. Julka wypróbowała go podczas wizyty w nowej szkole i jak widać sprawdził się doskonale! Lekko się prowadzi, a i na plecach jest wygodny.

Usztywniony piórnik - saszetka to bardzo wygodne rozwiązanie! Oprócz pojemnej komory posiada dodatkową klapkę z przegródkami na przybory oraz zapinaną na suwak siateczkową kieszonką.Z powodzeniem pomieści wszystko, co potrzebne starszemu uczniowi.



Więcej o marce ST.RIGHT przeczytasz tutaj: 

-----> ST.RIGHT














Wpis zawiera lokowanie produktów i powstał we współpracy z marką St. Majewski.

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz