Post Top Ad

11:21

'Dziedzictwo Orchana' - miłość, zbrodnia i przeszłość, której nie można zapomnieć.

Napisała , w
Jakie są wasze ulubione sposoby na spędzanie jesiennych wieczorów? Dla mnie jednym z najlepszych są książki. Uwielbiam zakopać się pod kocem z kubkiem dobrej kawy albo gorącej herbaty w jednej ręce i ciekawą, wciągającą książką w drugiej. Oczywiście o ile dzieci pójdą wcześniej spać. Moim ostatnim książkowo - jesiennym odkryciem jest "Dziedzictwo Orchana" autorstwa Aline Ohanesian. 


Orchan jest wnukiem ekscentrycznego Kemala - Turka, który po swojej śmierci pozostawia świetnie prosperujące przedsiębiorstwo produkujące dywany i dziwny testament. Największą część majątku pozostawia wnukowi - wygnanego niegdyś z ojczyzny za rzekomo polityczne zdjęcia, zapewnia też dożywotnie utrzymanie Fatmie - ciotce Orchana (a przynajmniej tak sądzimy na początku powieści). Najbardziej zaskakujące jest jednak dla rodziny to, że niemal zupełnie pomija syna - Mustafę oraz fakt, że domostwo - jak mogło się wydawać rodzinny dom - zapisuje Sedzie Melkonian. Wnuk Kemala postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się, kim jest tajemnicza Seda i co kierowało dziadkiem... Trop prowadzi go do USA i domu opieki Ararat, gdzie spotyka się z ponad 90-letnią już Sedą. To, czego udaje mu się dowiedzieć najpierw szokuje, a potem porusza go do głębi i odmienia życie całej rodziny...

Seda to tak naprawdę Lucine - ormianka, która przed I wojną światową żyła z rodziną w rodzinnym domu Orchana. Z Kemalem połączyło ją niezwykłe, młodzieńcze uczucie. Niestety ona jest Ormianką, a on Turkiem. Nie mają prawa być razem od samego początku - przez odmienność wyznania i statusu społecznego, ale szczególnie dotkliwie przekonują się o tym, kiedy rząd Turcji podejmuje decyzje o eksterminacji Ormian. Po tym, jak państwo przyłącza się w wojnie do Niemiec, Ormianie zostają uznani za niebezpiecznych dla politycznych interesów. Oczywiście ludobójstwo narodu ormiańskiego odbywa się pod płaszczykiem przesiedleń, mówienia o bezpieczeństwie, konieczności.Ormianie przechodzą jednak piekło, które opowiada Orchanowi Seda - Lucine...

W czasie gdy Seda wraz z najbliższymi zostaje wygnana i  próbuje przeżyć wędrówkę po pustyni, głód, pragnienie i bestialstwo ze strony żołnierzy, Kemal zaciąga się do wojska. Życie jest  jednak nieprzewidywalne i ponownie splata ich losy. Tyle, że żadne z nich nie jest już takie samo jak przed wojną... Czy ta miłość ma szansę przetrwać? Jak dalej potoczyły się losy Kemala i Sedy, skoro on na starość znajduje się w jej dawnym domu w Turcji, a ona w domu opieki gdzieś za oceanem? I kim tak naprawdę jest Fatma? Jak wpłynęła na życie przyszłych pokoleń bolesna historia Ormian? Tego już musicie dowiedzieć się sami czytając jeden z największych bestsellerów tego roku!

"Dziedzictwo Orchana" przybliża nam świat zupełnie nieznany - świat Ormian i Turków oraz ich wspólnej historii. Nie sądzę, by wielu z nas wiedziało o tym, że w czasie I wojny światowej na terenie ówczesnego Imperium Osmańskiego władze państwowe dokonały masowego ludobójstwa ludności ormiańskiej, na skutek którego zginęło ok. 1,5 mln ludzi. Ja nie wiedziałam... Tym mocniej poruszyła mnie ta powieść.Wydarzenia historyczne nie są w tej powieści tłem - one odgrywają główną rolę i to przede wszystkim o ludobójstwie, które wciąż za takowe nie jest uznawane chce powiedzieć autorka. Miłość Lucine i Kemala doskonale ukazuje zawiłość losów dwóch narodów żyjących w tym samym miejscu. Boleśnie przekonujemy się, jak wiele podziałów sami między sobą tworzymy albo tworzy je polityka... "Dziedzictwo Orchana" to jednak także wezwanie dla młodych ludzi do tego, by pielęgnować historię i pamiętać o własnej tożsamości.

Polecam bardzo gorąco na jesienne wieczory i nie tylko!

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Kobiecego, a za egzemplarz recenzencki dziękuję Taniej Książce.





18:42

Pierwszy raz w kinie i recenzja bajki "Bociany".

Napisała , w
W sobotę wybraliśmy się całą rodzinką do kina na najnowszą bajkę "Bociany".To była frajda nie tylko dla milusińskich, ale też dla staruszków, którzy - o zgrozo - ostatni raz byli w kinie w czasach licealnych! Chcecie wiedzieć, czy kino dla czterolatka to dobry pomysł i jak oceniamy animację "Bociany"? Już wam wszystko opowiadam!


13:34

Kolorowanki o Harry'm Potterze do pobrania - weekend z Harry'm Potterem.

Napisała , w
Kochani Potteromaniacy trwa magiczny weekend z Harry'm Potterem! O nowościach do kolorowania i zapisywania z serii o młodym czarodzieju pisałam wam przedwczoraj w tekście: Magiczny weekend z Harry'm Potterem i nową kolekcją książek. Dzisiaj mam dla was nie lada gratkę! Kolorowanki do pobrania - zupełnie za darmo! A więc kredki w dłoń i niech się dzieje magia!


Częstujcie się :))).  Niech się dzieje kolorowa magia!











Jak informowałam już na Facebooku, klikając w link: http:http://www.znak.com.pl/wokoldzieci  możecie kupić książki o Harry'm Potterze w niższych cenach!

A na moim facebookowym profilu trwa szybki konkurs, w którym do zdobycia jest jedna kolorowanka z serii: KONKURS

10:43

Jesienny konkurs z Wydawnictwem Epidexis - 'Jak wspierasz dziecko w nauce?'.

Napisała , w
Kochani razem z wydawnictwem Epidexis zapraszam was do udziału w jesiennym konkursie, w którym możecie wygrać wspaniałe nagrody dla swoich pociech!





WYNIKI KONKURSU!

Kochani! Wraz z Wydawnictwem Epidexis dziękujemy wszystkim za udział w konkursie! Wszystkie prace były fantastyczne i wybór laureatów był nie lada wyzwaniem!Niemniej jednak wyboru dokonała Pani Dorota wraz z innymi pracownikami wydawnictwa, a ja ogłaszam wam szczęśliwą trójkę,  zwycięzców (cytuję z wiadomości od Pani Doroty):


"I miejsce - Aneta Marcin Skierkowscy - otrzymują klocki Edu 
II miejsce - Anna Kozakiewicz - otrzymuje grę "Literowe zagadki"
III miejsce - Joanna Wagner - otrzymuje puzzle "Od litery do słowa" 

I - jak to my - nie mogliśmy się oprzeć, żeby nie przyznać wyróżnienia specjalnego :-), które powędruje do Marii Nowackiej, a będzie nim gra "LABIrynt" (żeby uzupełnić komplet z Mistrzem Getriko i Kubikiem widocznymi na nadesłanym zdjęciu). "


Gratuluję serdecznie i czekam na wasze adresy wraz z nr telefonów na maila: wokoldzieciblog@gmail.com do 6.11.2016.

REGULAMIN:

1. Zadanie konkursowe polega na pokazaniu na zdjęciu "Jak zachęcasz swoje dziecko do nauki?"


Podpowiedź: Może przygotowujesz dla dziecka jakieś pomoce naukowe? Może robicie wspólnie doświadczenia? Tworzycie zielniki, albumy, kolekcje? Chodzicie do muzeów, na wystawy albo twoje dziecko należy do kółka zainteresowań? A może towarzyszą wam zabawki Epidexis?


2. Każdy uczestnik może zgłosić tylko 1 zdjęcie lub kolaż poprzez opublikowanie go na Facebooku pod banerem konkursowym.
3. W komentarzu do zdjęcia piszemy imię/imiona i wiek dzieci oraz dodajemy krótki opis zdjęcia.
4. Zgłaszając się do konkursu oświadczasz, że masz prawa autorskie do zdjęcia, zgadzasz się na publikację na Facebooku oraz akceptujesz niniejszy regulamin. Zdjęcie musi być unikalne, czyli nie mogło i nie może brać udziału w żadnym innym konkursie!
5. Organizatorem konkursu jest blog Wokół Dzieci a partnerem i fundatorem nagród Wydawnictwo Epidexis.
6. W konkursie przyznane zostaną 3 nagrody dla 3 osób:
1 miejsce Klocki EDU
2 miejsce gra Literowe Zagadki
3 miejsce Puzzle edukacyjne "Od litery do słowa"
Laureatów wybierze Wydawnictwo Epidexis.
7. Nagród nie można zamienić na ekwiwalent pieniężny.
8. Wysyłką nagród zajmuje się Wydawnictwo Epidexis.
9. Konkurs trwa w dniach 22 - 29.10.2016 do północy.
10. Ogłoszenie wyników nastąpi do 3 listopada  na blogu oraz na Facebooku.
11. Na dane laureatów czekam 3 dni od ogłoszenia wyników pod adresem mailowym wokoldzieciblog@gmail.com
12. Udział w konkursie mogą brać tylko osoby pełnoletnie.
13. Wysyłka nagród wyłącznie na terenie Polski.


CZEKAMY NA WASZE PRACE I ŻYCZYMY MIŁEJ ZABAWY!
16:36

Magiczny weekend z Harrym Potterem i nową kolekcją książek.

Napisała , w
Nie ma chyba nikogo, kto nie słyszałby o nastoletnim czarodzieju i jego przygodach w Gryfindorze. Seria książek J. K. Rowling w mgnieniu oka stała się hitem i podbiła serce młodych czytelników na całym świecie (ich rodziców też). Również filmy nakręcone na ich podstawie odniosły wielki sukces. Już 26 października swoją premierę będzie miała najnowsza kolekcja książek o Harry'm Potterze i jego przyjaciołach, dlatego dziś rozpoczynamy magiczny weekend, podczas którego będę miała dla was wiele magicznych niespodzianek i atrakcji!



Wydawnictwo Otwarte wydało dotychczas wszystkie części przygód słynnego, młodego czarodzieja. To jednak za mało dla prawdziwych Potteromaniaków! Dla prawdziwych fanów - nie tylko Harry'ego ale i kolorowania (a jak wiadomo tylko mugole są na kolorowanie za starzy!) - powstały niesamowite kolorowanki "Książka do kolorowania" i "Magiczne stworzenia do kolorowania". Już 26 października ukaże się kolejna część pt. "Magiczne miejsca i postaci do kolorowania", a także plakaty i pocztówki do kolorowania. Wszystko to w iście potterowskim stylu - magia będzie emanować z każdej strony książek!






Jesteście ciekawi, co znajdziecie w najnowszej kolorowance? Oto kilka słów od wydawcy:

"Trzecia część serii do kolorowania z rysunkami stworzonymi na podstawie filmów o Harrym Potterze.
Ta książka przeniesie Cię z jaskrawego salonu Dursleyów do Wielkiej Sali z zaczarowanym sufitem. Zachwyć się Hogwartem po raz kolejny, przemknij przez szkolne klasy i weź udział w meczu Quidditcha. A potem wymknij się do Hogsmeade albo przypomnij sobie dreszcz emocji, jaki poczułeś, stawiając pierwsze kroki na ulicy Pokątnej. Towarzyszyć Ci będą bliscy, znajomi i wrogowie Harry’ego.

Tylko mugole uważają, że są za starzy na kolorowankę. Otwórz ją, weź kredkę i… niech dzieje się magia!"

Brzmi zachęcająco, prawda :)? To jak  - zamieniamy kredki w magiczne różdżki :)?





Znacie kogoś jeszcze, kto jest Potteromaniakiem? Na pewno ucieszy go potterowska pocztówka z ilustracją z filmu o młodym czarodzieju!
"Specjalna edycja pocztówek do kolorowania z ilustracjami z filmów o Harrym Potterze!
Użyj magicznych barw i zaparz Eliksir Wielosokowy, złap znicz, by przejść do historii Szukających w Quidditchu, dodaj koloru Zgredkowi… Każdą pocztówkę możesz oddzielić od pozostałych, wykorzystać jako zakładkę do książki albo wysłać sową do zaprzyjaźnionego Ślizgona lub zwykłą pocztą do przyjaciela mugola." (notka wydawcy)

Najbardziej zagorzali fani mogą obkleić plakatami z Harrym cały pokój! Oczywiście własnoręcznie pokolorowanymi!

"Obowiązkowy zestaw plakatów każdego fana Harry’ego Pottera!
Uwolnij swoją kreatywność i otwórz drzwi do kolorowego świata kultowej serii, którą pokochały miliony. Czy pamiętasz detale herbów wszystkich domów Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Albo to uczucie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłeś wnętrze sklepu Magiczne Dowcipy Weasleyów? Plakaty z ilustracjami z filmów o Harrym Potterze, które masz przed sobą, to powiększone wzory z książek do kolorowania – idealne do wypełnienia magicznymi kolorami. Każdy plakat możesz odłączyć od całości i powiesić w takim miejscu, aby świat czarodziejów zawsze był w zasięgu Twojego wzroku!" (notka wydawcy)


To jednak nie koniec atrakcji dla Potteromaniaków! Tydzień później ukażą się kolejne perełki, które musi mieć w swojej biblioteczce każdy fan i adept sztuki magicznej: dzienniki Harry'ego Pottera w seriach Gryffindor i Hogwart. Pięknie wydane, w twardej oprawie z gumką i kolorowymi stronami pełnymi magii wewnątrz - mogą stać się pamiętnikiem, notesem do zapisywania cytatów i złotych myśli (a może zaklęć?) czy też wyjątkowo zachęcającym do nauki notatnikiem szkolnym. To ty decydujesz!


Zobaczcie "Dziennik Gryffindor" - premiera 30 listopada:




oraz "Dziennik Hogwart" - premiera 9 listopada:





Jak wam się podobają Potterowe nowości? Mnie - zagorzałej fance młodego czarodzieja - przyznam, baaaaardzo! Dlatego szalenie się cieszę, że mam dla was o wiele więcej! Chcecie pobrać darmowe kolorowanki? Pocztówki i plakaty? Ucieszycie się z rabatu na książki o Harrym? A może macie ochotę zdobyć jedną z kolorowanek?

Odpowiedzieliście TAK na chociaż jedno z pytań? BĄDŹCIE TU JUTRO! Weekend z Harrym Potterem dopiero się zaczął!


14:59

Puzzle edukacyjne 'Od litery do słowa' - zaprzyjaźnij się z literkami już od przedszkola!

Napisała , w
Puzzle edukacyjne "Od litery do słowa" to połączenie tradycyjnych puzzli z nauką literek, sylab i czytania. Są świetnym pomysłem na wczesne zaznajomienie i zaprzyjaźnienie dziecka z literami. Oprócz wartości edukacyjnej spełniają także funkcję typowej układanki, a więc rozwijają zdolności manualne, spostrzegawczość i logiczne myślenie. Szymkowi - małemu fanowi puzzli - przypadły do gustu, a i Julia chętnie je układa utrwalając sobie wiedzę o literkach.


Puzzle edukacyjne "Od litery do słowa" to kolejny nowy produkt w ofercie Wydawnictwa Epidexis. W kartonowym pudełku znajdziemy dwa zestawy puzzli, każdy po 25 elementów oraz tekturową podkładkę pod każdy zestaw - jedną z rysunkami i nazwami różnych przedmiotów, zwierząt i ludzi, natomiast drugą z samymi obrazkami. Puzzle oprócz elementów obrazkowych po jednej stronie, po drugiej mają literki odpowiadające pierwszym literom wyrazów na planszy (w przypadku jednego wyrazu "lwy" jest to ostatnia literka "y") oraz w drugim zestawie słowa będące nazwami wyrazów na planszy z brakującymi literkami. 

Zadaniem dziecka jest ułożenie każdego zestawu puzzli na odpowiedniej planszy na zasadzie dopasowania elementów do obrazków na planszy. Na jednej planszy układamy element układanki zgodnie z pierwszą literką, na jaką zaczyna się dany wyraz, a na drugiej zgodnie ze znaczeniem wyrazów.


Układanka rozwija zdolność rozpoznawania liter, przygotowuje do pisania literek pojedynczo i w wyrazach, pomaga uczyć dzielenia na sylaby, tworzenia prostych, jednosylabowych wyrazów oraz wspomagają naukę czytania metodą globalną. Bawić się puzzlami mogą już kilkulatki w wieku przedszkolnym, ale będzie też doskonałą pomocą dydaktyczną dla uczniów początkowych klas szkoły podstawowej.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby puzzle układać w tradycyjny sposób, bez podkładek. Elementy tworzą kolorowe obrazki  literkami, o których przy okazji układania możemy rozmawiać z najmłodszymi dziećmi. Inną możliwością jest wskazywanie obrazków i nazywanie, przy czym maluch zdobywa wiedzę o otaczającym świecie. 


Podoba mi się wszechstronność puzzli "Od litery do słowa". Sprawia ona, że stają się zabawką, z której owocnie korzystać mogą dzieci w różnym wieku. Układając puzzle dziecko uczy się "przy okazji", a jak wiadomo nauka poprzez zabawę przynosi najlepsze rezultaty!



Puzzle edukacyjne "Od litery do słowa" będą jedną z nagród w konkursie fotograficznym, który organizuję dla was wraz z Wydawnictwem Epidexis! Pozostałe nagrody to (klikajcie w nazwę, by przeczytać recenzję) :

KONKURS STARTUJE JUŻ JUTRO! BĄDŹCIE CZUJNI!

12:49

Jak to [tak naprawdę] jest być słomianą wdową?

Napisała , w
Rzadko wracam pamięcią do tych niemal dwóch lat, kiedy żyliśmy z G. osobno. Najczęściej wtedy, kiedy czymś mnie wkurzy albo za bardzo dopada nas rutyna. Wspomnienia momentalnie wybijają mi głupoty z głowy. Nie śmiałabym wtedy skarżyć się na swój los. Bo przecież to był nasz wybór. Zresztą moim - wiem, że niekoniecznie słusznym - sposobem radzenia sobie z trudnościami jest udawanie, że ich nie ma. Dziś jednak mogę powiedzieć wam prawdę o tym, jak to jest być słomianą wdową...


Przez te prawie dwa lata napisałam kilka tekstów o życiu oddzielnie, o emigracji, o tęsknocie. Większość z nich niosła pozytywne przesłanie. Że można dać radę. Że rodzina na odległość nie jest z góry skazana na porażkę.  Że związek może się dzięki rozłące wzmocnić, a nie rozpaść. I nie wycofuję się z tego. Jak widać do rozwodu nie doszło. Jak widać daliśmy radę. Do pewnego momentu.  Ale dziś, kiedy o tym myślę, czasami nie mam pojęcia, jak wytrzymałam tak długo. I jednocześnie podziwiam wszystkie słomiane wdowy, które żyją tak jeszcze dłużej albo nawet całe życie i mam ochotę im powiedzieć: "A może jednak wcale nie musisz tak żyć?".

Musisz być silna...


Kiedy ON wyjeżdża i zostajesz sama z dziećmi wiesz, że musisz być silna. Silniejsza niż do tej pory. Ja tak czułam i robiłam wszystko, żeby nie pokazać swojej słabości. Co nie znaczy, że jej nie było... Jestem pewna, że każda kobieta w takiej sytuacji je ma. Nawet, kiedy twierdzi, że jest inaczej. Bo ja też odpowiadałam: "Radzę sobie", "Jest ok", "Przyzwyczaiłam się", a nocami ryczałam w poduszkę... Zapewne jeśli ma się taką przyjaciółkę od serca (która dla mnie pozostaje w sferze legend raczej...) albo naprawdę dyspozycyjną rodzinę, która cztery razy w tygodniu przypilnuje dzieci, pogada w środku nocy przez telefon albo pomoże nieść siaty na dużych zakupach, to jest łatwiej. Gorzej jak większość doby spędza się z dziećmi w czterech ścianach i tak naprawdę jedynym urozmaiceniem jest telefon od NIEGO...

Takie są fakty...

Oczywiście fakt, że wszystkie obowiązki domowe spadają na osobę, która zostaje w domu to jedno. Drewna też trzeba narąbać, kibel przepchać i żarówkę w aucie zmienić. To bywa frustrujące. Pamiętam, jak zagotowała mi się woda w centralnym. Z rykiem biegałam i próbowałam opanować sytuację. Oczywiście z telefonem przy uchu. Z czasem przyzwyczaiłam się do nowych obowiązków, ale i tak nie zliczę momentów, kiedy myślałam: "Ach, gdyby on tu był!".
 Kolejna rzecz to opieka nad dziećmi. Z tym też zostajesz sama, a bywa to szczególnie trudne, kiedy masz gorszy dzień, zmorzy cię choróbsko albo chcesz sobie popłakać. Trudno też marzyć o wyjściu w pojedynkę gdziekolwiek. Przynajmniej ja tak miałam.
Samotne wieczory, kiedy dzieci już śpią, a ty siedzisz i masz ochotę gadać do ścian to kolejny fakt. Najgorzej była jesienią i zimą. Czas dłużył się niemiłosiernie. I tak strasznie brakowało tego kogoś do przytulenia...

Nie jest fajnie...


Czasem czytam w internetach, że słomianą wdową fajnie jest być. Bo można to czy tamto. Bo dzień dla urody. Bo książka. A ja się wam przyznam szczerze, że to wszystko mogę robić w obecności mojego mężczyzny i nie potrzebuję do tego rozłąki. Jeśli kiedykolwiek potrzebowałam, to już nie. Takie doświadczenia, jak naprawdę długi czas spędzony osobno, zupełnie zmieniają perspektywę. Gdy jest się w tej rutynie, ileś już tam miesięcy bycia słomianą wdową, najczęściej przestaje się już nad tym rozmyślać. Zapadła jakaś decyzja. Taka jest sytuacja. Może tak być musi. Trzeba sobie radzić. Różnicę czuje się dopiero, kiedy on w końcu wraca. I nareszcie możesz naprawdę oddychać... 


Sytuacje są różne...

Czasami nie ma wyboru. A kiedy indziej tylko się wydaje, że go nie ma. Często czytam, jak piszecie: "Ja sobie nie wyobrażam zostać sama na tak długo", "Nie wytrzymałabym bez męża", "To nie jest życie". I wiecie co? Macie rację! To nie jest życie. To jest ciągłe czekanie. Często dla obu stron. Czeka się na te wizyty - u nas co dwa tygodnie - jak na jakiś cud. Lecisz po niego jak na skrzydłach, a potem mija te 20 - max. 30 wspólnych godzin i wracasz do codzienności jeszcze bardziej doskwierającej niż wcześniej. 
Wiem, że są kobiety, które akceptują tę sytuację w pełni. Mają mężów marynarzy, żołnierzy, biznesmenów albo latami pracujących za granicą. Osobiście znam parę, która żyje tak jakieś 10 lat. I dobrze im z tym. Bo tak jak różne są sytuacje, tak różni są ludzie. Ja po tych 20 miesiącach osobno wiem na 100%, że nie chcę tak żyć! I powiedzieliśmy sobie z Grzegorzem, że zrobimy wszystko, żeby więcej nie musiał wyjeżdżać. A już na pewno nie na tak długo.

Rozłąka może wzmocnić związek

I będę to powtarzać. Naprawdę czasem żeby docenić albo docenić na nowo trzeba poczuć jak to jest bez tej drugiej osoby. Wiem, że nie zawsze tak jest. Są mi znane przypadki, gdy związek na odległość nie przetrwał tej próby. Ale szanse są 50/50. Ja dziś mam w nosie skarpetki rzucone koło pralki, chrapanie i to, że jak się wkręci to może grzebać godzinami przy motorze. Wiem, że ona też inaczej patrzy na moje małe wady i dziwactwa. Kłócimy się. A pewnie! To nie jest tak, że jest tylko różowo! Ale nigdy tak, jak po tej rozłące nie miałam pewności, że jestem we właściwym miejscu i z właściwą osobą. 

A ty masz podobne doświadczenia? Byłaś lub jesteś słomianą wdową? Napisz mi o swoich odczuciach!

17:49

'Literowe zagadki' - edukacyjna gra idealna na jesienne wieczory.

Napisała , w
Planszówki to ponadczasowa i ponadpokoleniowa rozrywka. Chyba właśnie najbardziej kocham je za to, że może w nie grać cała rodzina i wspaniale spędzać przy tym czas. "Literowe zagadki" od Wydawnictwa Epidexis to gra edukacyjna, która spodoba się nie tylko dzieciom, ale może też być okazją do świetnej zabawy dla wszystkich domowników!


Gra "Literowe zagadki" składa się z planszy, 220 kart z literami i pytaniami, 4 pionków, kostki do gry oraz kart do zapisywania punktacji. Wszystko w kartonowym pudełeczku. W grze może brać udział od 2 do 4 graczy. Pomysłodawczynią gry jest Sylwia Gallos.

Gra składa się z dwóch etapów. Pierwszy etap rozgrywki polega na  przesuwaniu pionków po planszy zgodnie z wyrzuconą liczbą oczek i zabierania kart z literkami, na których się stanie, pod warunkiem  udzielenia prawidłowej odpowiedzi na zamieszczone z tyłu karty pytanie. Gracze zbierają literki aż do momentu dojścia do mety. Tam kończy się pierwszy etap gry. Etap drugi polega na jak najszybszym ułożeniu z uzbieranych literek trzech sensownych i poprawnych pod każdym względem wyrazów. Wygrywa ten, kto zrobi to pierwszy.

Zasady gry nie są jednak "sztywne". Możemy je modyfikować w zależności od potrzeb i wieku dzieci. Dla bardziej wytrawnych graczy - czyli starszych dzieci i dorosłych - można wprowadzić punktację. Do jej zapisywania posłużą dołączone do gry kartoniki. 
Z kolei z dziećmi młodszymi można zagrać tylko w pierwszy etap gry. Tak właśnie gramy z 4-letnim Szymonem. Bardzo lubi rzucanie kostką i "wyścigi" na planszy. Zaczyna się też interesować literkami, ale układanie wyrazów to jeszcze dla niego za dużo. Już samo przesuwanie pionka po literkach, nazywanie ich i wymyślanie wyrazów, w których są zawarte pomaga nabywać i utrwalać wiedzę o literkach.
Starsza 8-letnia Julia świetnie sobie już radzi w obydwu etapach. Dzięki temu, że spółgłoski na kartach i na planszy są koloru niebieskiego, a samogłoski czerwonego utrwala sobie także zdobyte we wcześniejszych klasach wiadomości w tym temacie. Odpowiadając na pytania zamieszczone na kartach poszerza słownictwo, ćwiczy umiejętność kojarzenia i logicznego myślenia, a także ćwiczy czytanie i utrwala zasady ortografii. 






"Literowe zagadki" mają w sobie troszkę ze Scrabble - wszak i tu układa się wyrazy, można też wprowadzić punktację, coś z gier typu Quiz - tutaj też są karty z pytaniami i co nieco z popularnej w naszym dzieciństwie zabawy w "Państwa i miasta" - tutaj też szukamy nazw miast, państw, imion, zawodów itd. Ma w sobie także cechy typowych planszówek - rozgrywka rozpoczyna się bowiem na planszy, mamy tu pionki i kostkę zupełnie jak w Chińczyku czy innych grach tego typu.  Okazuje się, że połączenie tego wszystkiego jest nie tylko możliwe, ale i udane! Spełnia doskonale swoją funkcję dydaktyczną i rozrywkowa. Dzięki temu jest świetną grą nie tylko dla dzieci, ale też dla całej rodziny czy grup dzieci np. w szkołach. 

Trudno mówić o wadach tej gry. Jedyne, o czym warto pamiętać to fakt, że potrzeba troszkę czasu, by rozegrać obydwa etapy. Nie jest to gra na chwilę. Jesienne wieczory są idealną okazją do wspólnego rozwiązywania literowych zagadek. 


Więcej na temat gry przeczytacie na stronie Wydawnictwa Epidexis ----> www.pus.pl a dzięki konkursowi, który ruszy już 21 października będziecie mieli szansę wygrać tę grę, klocki EDU, o których pisałam we wpisie "Wesoła nauka literek z klockami EDU" oraz świetne puzzle! Nie przegapcie takiej okazji!
15:29

Atlasy pełne zabawy od Wydawnictwa Wilga.

Napisała , w
Niedawno miałam ogromną przyjemność otrzymać paczkę od Wydawnictwa Wilga. Co w niej znalazłam, pokazywałam na Facebooku, a dzisiaj przyszedł wreszcie czas na pierwszą recenzję na blogu. "Atlas świata" i "Atlas Polski" z naklejkami i plakatami zrobiły u nas furorę! 


"Atlas Polski" i "Atlas świata" od Wydawnictwa Wilga to nie są takie zwyczajne atlasy jakie znamy! Spora dawka wiedzy o naszym pięknym kraju i o świecie przekazana jest w  bardzo przystępny sposób, który zainteresuje nawet kilkuletnie maluchy. Mamy tu zarówno informacje z dotyczące położenia czy powierzchni kraju lub obszaru geograficznego, jak i atrakcje turystyczne, oraz ciekawostki o zwierzętach, roślinach, górach i rzekach. 

Na każdej stronie z mapą jest także zadanie do wykonania - jedne polegają np. na dopisaniu brakujących słów na podstawie informacji zawartych na mapie i w tekście, a inne na przyklejeniu naklejek w miejscach, w których spędza się wakacje. 

Mapy, które znajdziemy w atlasach są barwne i bogate w szczegóły, ale z drugiej strony dopasowane do możliwości poznawczych dzieci i np. znajdziemy na nich duże rysunki zabytków albo regionalnych smakołyków. 

Kolorowe ilustracje, które należy uzupełnić naklejkami to kolejna duża zaleta. Mamy tu za zadanie nie tylko po prostu poprzyklejać brakujące zwierzątka czy zabytki, ale też na przykład przykleić "Tu byłem" w miejscu, które już widzieliśmy czy pinezkę tam, gdzie chcielibyśmy pojechać. Bardzo fajny, angażujący dzieci pomysł!

Kolejną świetną rzeczą są plakaty zamieszczone w środku każdej z książek. Mały "podróżnik" (bo przecież palcem po mapie też można całkiem ekscytująco podróżować!) najpierw musi nakleić brakujące naklejki, a następnie może wyrwać plakat i gotowy powiesić na ścianie. To zarówno ozdoba jak i fajna pomoc naukowa dla tych młodszych szkolniaków!

Na końcu każdej książeczki znajduje się super dyplom - nagroda dla małego podróżnika i odkrywcy, który jest nagrodą za dzielne przemierzanie zakątków Polski jak i całego globu na kartach atlasów!










Szymek wprost oszalał na punkcie atlasów! Sięga po nie sam i uzupełnia naklejkami, pytając przy tym, co dana naklejka przedstawia. Często sam opowiada o tym, co widzi na mapach, a szczególnie podoba mu się fakt, że znajduje na nich miejsca, w których razem byliśmy: Biskupin, Kraków, Tatry. Zabawa z atlasami to także świetna okazja do wspominania rodzinnych wycieczek i planowania kolejnych. Dzieci same wyznaczają nam cele na mapach :). 

Obydwa atlasy nadają się już dla dzieci 4-5 letnich (Szymon ma 4,5 roku), ale będą też doskonałą pomocą naukową dla uczniów początkowych klas szkoły podstawowej. Tak przekazana wiedza z zakresu przyrody, geografii a także historii sama wchodzi do główki a nauka przez zabawę to prawdziwa przyjemność!



Więcej informacji o atlasach znajdziecie na stronie Wydawnictwa Wilga: sklep.gwfoksal.pl

13:13

Wesoła nauka literek z klockami EDU.

Napisała , w
Szymek ma 4 lata. Od niedawna każe sobie czytać wszystko, co wpadnie mu w rękę i prawdziwym zacięciem próbuje pisać literki zobaczone na przykład w rozwiązywanej przeze mnie krzyżówce. Myślę, że to doskonały moment, by ten jego pęd do wiedzy zacząć wspierać. Świetną pomocą w nauce literek i  jednocześnie fajną zabawką dla dzieci są Klocki EDU - nowość w ofercie Wydawnictwa Epidexis. 


Klocki EDU to jedyne takie klocki na rynku! Powiecie: "Przecież klocków z literkami jest mnóstwo!". Otóż te klocki są wyjątkowe! 
Po pierwsze dlatego, że są oparte na polskim alfabecie i zawierają wszystkie głoski w tym dwuznaki (sz, cz, rz) i zmiękczenia (ś, ć, ź). Po drugie dlatego, że na klocuszkach znajdziemy także znaki interpunkcyjne: kropki, wykrzykniki, pytajniki. Po trzecie klocki te wyróżnia od innych rozróżnienie na samogłoski - oznaczone na czerwono i spółgłoski - oznaczone na niebiesko. Po czwarte czcionka, którą zastosowano jest szczególnie przyjazna dla procesu analizy wzrokowej. Ma wielkość i kształt dopasowany do odbioru przez dzieci. Po piąte literki na klockach są umieszczone na jednej linii, dzięki czemu po ułożeniu wyrazu czy zdania, dziecko otrzymuje prawidłowy obraz tekstu. Jak widzicie cech wyróżniających te klocki spośród innych jest wiele!


Na zestaw klocków EDU składają się: 24 drewniane klocki (idealnie gładkie, z zaokrąglonymi rogami - bezpieczne nawet dla małych dzieci!), plansze z cyframi od 1 do 5 oraz z kolorowymi obrazkami mogącymi urozmaicać zabawę, instrukcja zawierająca także przykłady zabaw oraz tekturowe pudełko.

Musze to napisać - te klocki nie tylko mają ogromną wartość edukacyjną, one są także piękne! Drewniane zabawki mają ogromny urok! Te klocki mają wszystkie cechy zabawek drewnianych: są ekologiczne, bezpieczne, ślicznie wyglądają na półce i zdobią swoją prostotą dziecięcy pokój. 


Jak można się bawić klockami EDU? W obszernej instrukcji znajdziemy wiele przykładów zabaw edukacyjnych. Z najmłodszymi dziećmi np. poprzez naśladowanie, czyli układamy prosty wyraz (najlepiej niosący ładunek emocjonalny np. mama) i prosimy dziecko aby pod spodem ułożyło taki sam. Możemy też ułożyć z literek sekwencję i również poprosić dziecko o jej powtórzenie. Nazywamy przy tym literki (pamiętając, że nie mówimy "de" tylko "d", nie "em" tylko "m" itd.). Dobrym pomysłem jest też włączenie do zabawy ruchu ustalamy, że na daną literkę dziecko podskakuje, na inną staje na jednej nodze itd. Pokazujemy poszczególne literki, a dziecko rozpoznaje je i wykonuje ustalone ćwiczenia. W zabawie ze starszymi dziećmi możemy już prosić o samodzielne układanie prostych wyrazów z pamięci, włączać do zabawy znaki interpunkcyjne i wielkie litery tłumacząc zasady ich używania, dzielić wyrazy na sylaby, rymować. Możliwości jest naprawdę wiele!

Klocki jednak mogą służyć nie tylko do nauki literek, ale też jako ... zwyczajne klocki. Są doskonałe do układania wież, budowania prostych konstrukcji, przeliczania, ćwiczenia chwytania dla najmłodszych dzieci. Ich uniwersalność jest ogromną zaletą i sprawia, że tak naprawdę nie ma granicy wieku od której i do której można się nimi bawić!

Więcej o klockach EDU przeczytacie na stronie wydawnictwa: Nowe klocki w asortymencie Epidexis.


Szymon jak już wspomniałam na początku zaczyna interesować się literkami. Na razie nasza zabawa klockami EDU polega przede wszystkim na pokazywaniu i nazywaniu literek. Szymek sam pokazuje literki na klockach i pyta, jak się nazywają. Układam mu także proste wyrazy, odczytuję i nazywam poszczególne literki. Szymek próbuje także sam układać wyrazy i choć na razie nie mają one sensu, poznaje przy tym literki prosząc mnie, bym je odczytywała. Oczywiście bawi się też klockami w tradycyjny sposób, czyli budując wieże i zamki. Ostatnio angażuje do zabawy naszego kota Puszka :).






Dzięki Wydawnictwu Epidexis już wkrótce będziecie mieli szansę zdobyć klocki EDU w naszym wspólnym konkursie! Ruszamy już 21 października! 
Obserwujcie mój profil na facebooku i czekajcie na recenzje dwóch kolejnych nagród konkursowych gry "Literowe zagadki" i puzzli edukacyjnych "Od litery do słowa".

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz