Post Top Ad

17:47

Przyjemne z pożytecznym, czyli iFiszki Kids na smartfony.

Napisała , w
Dziecko plus smartfon? Przeciwników jest wielu, a moim zdaniem i tak nie unikniemy zapoznania dziecka z technologią i nasza w tym głowa, żeby ta relacja była mądra i przynosiła korzyści, a nie w tym, by dziecko przed zdobyczami technologii chronić. 
Wydawnictwo EDGARD przygotowało aplikację mobilną iFiszki Kids, która łączy przyjemne z pożytecznym - poprzez pięć prostych, kolorowych gier dziecko korzystając ze smartfona uczy się angielskiego.


iFiszki Kids Angielski to aplikacja mobilna, którą poprzez AppStore lub Google Play możecie pobrać na swoje smartfony. Pakiet startowy jest darmowy, natomiast później można dokupić dodatkowe pakiety tematyczne.

Na aplikacje składają się dwa główne elementy: NAUKA oraz GRY.

Dziecko najpierw korzysta z opcji NAUKA, gdzie poznaje słówka z różnych grup tematycznych: widzi obrazek, podpis oraz słyszy słówko wymawiane przez lektora. 
Słówka pogrupowane są w następujące grupy tematyczne:
Ciało - Zabawki - Liczby - Cechy - Rodzina - Dom - Owoce - Warzywa - Kolory - Zwierzęta - Pogoda - Jedzenie - Mój dzień - Co robię? (czasowniki) - Ubrania - Szkoła - Pokój - Zawody - Sport - Nastrój - Wakacje - Miasto - Czas - Liczby II - Gdzie to jest? (przyimki) - Narodowości - Wygląd - Hobby - Instrumenty - Święta.

Na dalszym etapie dziecko korzysta z opcji GRY, które mają za zadanie utrwalić poznane słownictwo. Znajdziemy tu  następujące gry:
- Dopasuj słówko
- Dopasuj obrazek
- Co słyszysz?
- Słuchaj i szukaj
- Połącz pary

Kolorowe obrazki, bardzo prosta nawigacja i motywujący system punktowy sprawiają, że iFiszki Kids podobają się maluchom będąc doskonałym przykładem nauki przez zabawę!
U nas świetnie się sprawdza! Julka chętnie gra w gry szlifujące angielski, a ja mam świadomość, że pozwalając jej korzystać ze smartfona, dzięki iFiszkom Kids daję jej przyjemne z pożytecznym.



Więcej o aplikacji dowiecie się na stronie Wydawnictwa EDGARD: http://www.jezykiobce.pl/ifiszki-kids-angielski-aplikacja-mobilna,1241.html

[Grafiki pochodzą ze strony Wydawnictwa EDGARD]

19:39

Jesteś mamą? Niech to będzie także twoje postanowienie noworoczne!

Napisała , w
Podobno robienie postanowień noworocznych to głupota. W 90% ich nie dotrzymujemy. Dlaczego? Głównie dlatego, że noworoczne postanowienia traktujemy jako marzenia, a nie plany i po prostu niewiele robimy, żeby wprowadzić je w życie. Postanawiamy sobie coś pod wpływem chwili, a potem szybko na to machamy ręką: schudnę ( w moim przypadku przytyję), przeczytam jedną książkę w miesiącu, będę biegać, nauczę się nowego języka albo zacznę nosić sukienki. Ja też od dawna nie widziałam sensu w robieniu sławnych, noworocznych postanowień. Właśnie chciałam wam napisać, że to głupie. Ale zmieniłam zdanie...


Ostatnie dwa miesiące roku dały mi niezły wycisk. Fizyczny i psychiczny. Strata ciąży i szpital to był dopiero początek. Czułam się źle. Czułam się coraz gorzej pod każdym niemal względem. Początkowo bagatelizowałam swoje dolegliwości i złe samopoczucie. Z przyzwyczajenia. Ale w skrytości ducha dołowałam się coraz bardziej. 

Przyzwyczajenie. Brak czasu. Ignorowanie siebie. Mama często ma ważniejsze sprawy, niż dbanie o siebie. I nie chodzi mi tu nawet o pociągnięcie ust szminką czy wizytę u fryzjera. Chociaż to też nie jest bez znaczenia, to jednak nie ma nic ważniejszego niż zdrowie: i fizyczne i emocjonalne. I to niby takie oczywiste, a tak łatwo o tym zapominamy w stosunku do siebie samych... Bo dzieci są ważniejsze. Bo szkoła, dom i praca. Bo obowiązki, zmęczenie i rutyna. Bo przecież nic mi nie jest,  jeśli jednak jest, to wolę nie wiedzieć. Bo mamy tysiące wymówek, żeby nie chodzić do lekarzy, nie robić badań i olewać to, że coś nas boli. Piszę o sobie, ale nie jestem odosobnionym przypadkiem. Wokół mam na pęczki takich mam, a i podczas rozmowy na fanpage'u na Facebooku wiele z was właśnie tak pisało... Przeraziło mnie to, że tak wiele z nas - ze mną na czele - nie dba o siebie. Z dnia na dzień wszystkie doświadczenia ostatnich tygodni w połączeniu z rozmowami z ludźmi, którzy otworzyli mi oczy sprawiły, że powiedziałam sobie: DOŚĆ! TAK DŁUŻEJ BYĆ NIE MOŻE!

Zaczęłam od zrobienia kilku podstawowych badań (ostatnie badania krwi miałam w ciąży, w szpitalu w październiku jakaś podstawowa morfologia) i wizyty u gina, którą odkładałam od jakiegoś czasu. I wiecie co? Poczułam się po tych dwóch krokach cholernie dobrze! Z jednej strony wmawiałam sobie, że mi to niepotrzebne, a w głębi duszy cholernie się bałam, a mimo to zrobienie tego przyniosło mi ulgę i jakąś dziwną radość. Radość ze zrobienia czegoś dla siebie, z zainteresowania się sobą, z wsłuchania się w siebie... A z drugiej strony przecież nie tylko dla siebie to robię! Ja - mama, która przez długi czas twierdziła, że nie dba o swoje zdrowie, bo to dzieci są najważniejsze - muszę być zdrowa, żeby móc o nie należycie dbać, żeby móc się nimi cieszyć, być z nimi. Poza tym bez przerwy trąbi się o tym, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci, więc jak to się ma do kompletnego ignorowania przez was, przez nas Drogie Mamy, naszego zdrowia? 
Przecież to takie oczywiste, a tak wiele innych mam nadal ma klapki na oczach i tego nie dostrzega... Ja "nagle" znalazłam i czas, i możliwość, i energię, i konsekwencję... I wszystkie moje wymówki przestały mieć sens.

W styczniu kolejny krok: dentysta. Pewnie, że się boję. Czasem żartuję, że wolałabym kolejny raz urodzić bez znieczulenia niż usiąść na fotelu dentystycznym, ale dam radę! Następnie wizyta u ogólnego po skierowanie na kolejne badania albo do endokrynologa. Jeśli nic nie wyjdzie to bosko, ale chcę to sprawdzić. Powinnam to sprawdzić. I wy też powinnyście - Drogie Mamy! Coś was boli? A może wcale nie, ale ostatnią morfologię robiłyście 10 lat temu? "Wmawiacie" sobie chorobę, kiedy tylko strzyknie was w kręgosłupie, ale nie robicie nic, żeby to sprawdzić? A może zaniechałyście kontrolowania waszych tarczyc, oczu, poziomu cukru i cholesterolu, piersi, robienia cytologii? Zróbcie to w Nowym Roku tak jak ja!

Ta dbałość o zdrowie ma jeszcze jedno oblicze: zadbanie o swój komfort psychiczny i emocjonalny. Człowiek, którego coś boli i który martwi się o swoje zdrowie, nie może czuć się do końca zadowolony z życia. Odkrył to już Maslow w swojej piramidzie potrzeb. I wierzcie mi, że w momencie, gdy zrobicie coś dla swojego zdrowia, poczujecie się lepiej. A następne kroki to ćwiczenie pozytywnego myślenia i otaczanie się pozytywnymi ludźmi, a nie emocjonalnymi wampirami. I ja je dorzucam do swojego postanowienia zadbania o swoje zdrowie! Kto wie, może nawet będę notować w kalendarzu z imienia i nazwiska hihi ;).

Może i postanowienia noworoczne nie mają większego sensu, ale zadbać o swoje zdrowie można w każdym momencie. Mnie akurat olśniło pod koniec grudnia, więc mam zamiar kontynuować to i w 2016. Podobno warunkiem zrealizowania postanowień - nieważne, czy podejmujemy je w związku z Nowym Rokiem czy z czymkolwiek innym - jest przede wszystkim stworzenie strategii działania plus znalezienie wsparcia, a jeszcze lepiej towarzystwa w swoich postanowieniach. Ja już wzięłam kalendarz w dłoń i zanotowałam kilka moich następnych kroków a do tego napisałam ten post, żeby to wsparcie a może i towarzystwo znaleźć... Co wy na to...? Przyłączycie się do mnie? 

Dbajmy o dzieci, ale nie zapominajmy o sobie! Niech zdrowie będzie pierwszym elementem, a kto wie, może niedługo napiszę też o zrzucaniu rozciągniętego dresu na rzecz sukienek i o namawianiu do tego samego - do zadbania o zdrowie rzecz jasna, a nie do wbijania się w sukienki - naszych mężczyzn...

17:48

Moja lista świątecznych przebojów, czyli bożonarodzeniowe chwile, których nigdy nie zapomnę!

Napisała , w
Boże Narodzenie samo w sobie jest czasem wyjątkowym, ale są momenty, które stają się szczególnie niezapomniane! Bombka na czole, choinka na łóżku i pierścionek na palcu - poznajcie moją listę świątecznych przebojów! A wy macie swoją?



Choinka na łóżku i na rowerze.
Przede wszystkim zawsze była żywa i tak jest również w moim domu. Uwielbiałam zarówno wyprawy po nią do lasu (jedną pamiętam szczególnie, ale lepiej o niej nie napiszę :D) jak i jej ubieranie. Nie było wtedy jeszcze choinkowej "mody" na minimalistyczną biel i srebro i nasza choinka zawsze była bajecznie kolorowa. Najpiękniejszą bombką, którą każdy chciał powiesić była buźka śnieżynki - oczywiście szklana. Pewnego razu razem z moim kochanym rodzeństwem tak szaleliśmy, że przewróciliśmy ubraną już choinkę na łóżko... Na szczęście rodziców wtedy nie było i szybciutko ją podnieśliśmy, a efekty udało nam się skrzętnie ukryć. A jako młoda żona, wiozłam choinkę 12 km od mojej mamy na naszą stancję na rowerze... :).  Taka "cudownie kiczowata", żywa choinka jest w moim domu do dziś i nie wyobrażam sobie innej!

Mikołaj z bombką na czole.
 Wiedziałam, że to był dziadek. Nie pamiętam od kiedy, ale bardzo wcześnie. A mimo to czułam się, jakby przychodził do nas prawdziwy Mikołaj, a raczej Gwiazdor, bo tak się u nas na Pomorzu mówi. Miał futrzaną czapę zamiast czerwonej, koszulę w kratę i kożuch, filcowe buty, maskę zrobioną z papieru i drewnianą laskę. Jednego roku z przypływie inwencji dziadek - Gwiazdor przyczepił sobie do czapki kolorową bombkę tak, że zwisała tuż nad czołem. Wspominamy to do dziś! 
Pamiętam to oczekiwanie na dzwoneczek za oknem (bo nasz dziadek - Gwiazdor dzwonił prawdziwym, metalowym dzwoneczkiem). Czasami chowaliśmy się na ten dźwięk pod stołem, a jednego razu aż spadłam z krzesła z emocji! A jak już wszedł stawaliśmy przed nim z wypiekami na twarzach czekając, co wyjmie z wielkiego worka...

Niezapomniane prezenty.
Oj, było ich wiele! Moi rodzice zawsze starali się zrobić całej naszej trójce takie niespodzianki, które będą spełnieniem naszych małych marzeń. Czasy były ciężkie, a mimo to po choinką nigdy nie było pusto! Najczęściej wspominam trzy lale - bobasy, które dostałam (takie w zestawie, w wełnianych ubrankach), a to nie tylko dlatego, że byłam nimi zachwycona, ale też dlatego, że moja młodsza o pięć lat siostra, dostała wtedy dwa pluszowe misie i w akcie protestu zerwała z włosów gumki i taka rozczochrana z naburmuszoną miną siedziała pod choinką. Miała wtedy 3 latka :))). Kolejny niezapomniany prezent to kurtka - dostałam ją wtedy, kiedy o nowe, ładne rzeczy naprawdę nie było łatwo, nosiło się jedno po drugim - a moi kochani rodzice znaleźli sposób, żebym pod choinką miała cieplutką, piękną, nowiutką, zimową kurtkę. Płakałam z radości :). Była też piżama: niebiesko biała z froty, z przodu miała drobny rzucik w kolorowe zabawki. W tamte Święta zaraz po kolacji byłam straaaasznie śpiąca ;). Z wielką ekscytacją czekaliśmy też na paczki od taty z pracy - a były niemałe, bo każde z nas dostawało wtedy całą reklamówkę słodkości! Robiliśmy zawody - kto dłużej wytrzyma ich nie jeść... Najdłużej wytrwałam do Nowego Roku... ;).

Niezapomniane potrawy.
W tym roku powiedziałam mamie, że jak nie będzie miała ryby w galarecie, to ja nie przyjeżdżam :). I zrobi - specjalnie dla mnie :). Jako dziecko uwielbiałam szczególnie pierogi z kapustą i z grzybami i wszystko, co śledziowe. No i wylizywanie miski po robieniu ciasta (nikt się nie martwił, że przecież były tam surowe jajka :P). I jeszcze robienie pierników, które zwykle robiło się przynajmniej dwa razy, gdyż pierwsza partia była pochłaniana w kilka dni... U siebie powtarzam potrawy z dzieciństwa, choć wciąż nie dorównują smakiem tym robionym przez mamę - jak to dobrze, że nadal pozwala mi "się obżerać" :).


Pierścionek zaręczynowy pod choinkę.
Taki prezent dostałam w drugi dzień Świąt - 10 lat temu. Skromny pierścionek z cyrkoniami i ON przede mną na kolanach. Rodziców też spytał :). Były kwiaty dla mam i wino dla taty.  Takie tradycyjne zaręczyny. Miałam 18 lat. Byłam młoda i zapewne głupia. I nie żałowałam ani przez minutę. Siedem miesięcy później byliśmy już po  ślubie. A potem to już było tak, jak na zdjęciach -

TAKIEJ ŚWIĄTECZNEJ SESJI NIE ZROBI WAM ŻADEN FOTOGRAF - ZROBI JĄ TYLKO SAMO ŻYCIE :).













WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANI!
22:53

Tradycje świąteczne po naszemu - Dziecko na warsztat 3.

Napisała , w
W grudniu tematem w projekcie DZIECKO NA WARSZTAT 3 są TRADYCJE. Co prawda przedświąteczna gorączka nie pozwoliła nam na bardzo efektowny warsztat, ale tak naprawdę świateczne tradycje omawia się i przeżywa przed Świętami jako coś zupełnie naturalnego, a  znaleźliśmy też parę chwil, by troszkę więcej o nich pomówić... Zobaczcie sami...
Boże Narodzenie to bez wątpienia najbardziej bogate pod względem tradycji i zwyczajów Święta! Na kilka dni, a czasem i tygodni przed Wigilią rozpoczyna się niemalże zbiorowe pieczenie pierników, robienie kartek i ozdób świątecznych, potem strojenie choinek i przygotowywanie stroików... W tym roku razem z Julką i Szymkiem udało nam się "dotknąć", "posmakować" i "przybliżyć sobie" każdą z tych tradycji...

ROBIMY KARTKI ŚWIĄTECZNE

Tradycja wysyłania świątecznych kartek sięga roku 1841, a pierwszą kartkę wysłano najprawdopodobniej w Anglii. Wtedy też wyszedł ich pierwszy nakład - 1000 sztuk. Z czasem stały się one coraz bardziej popularne i tworzono coraz piękniejsze...  Niestety telefony i Internet mocno zepchnęły tę piękna tradycję na margines, a szkoda! Nasza w tym głowa, by nie zniknęła całkowicie! A najpiękniejsze kartki to te, wykonane własnoręcznie...


ŚWIĄTECZNE OZDOBY


W Polsce choinki zaczęto ubierać dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku, a zwyczaj ten przywędrował do nas z Niemiec. Początkowo gałązki wieszano pod sufitem, a dopiero później zaczęto stawiać drzewka tak, jak robi się to dzisiaj. Nie jest to zwyczaj katolicki, bo istniał już u pogan - miał przynosić bezpieczeństwo, spokój i dostatek - a ozdoby były niczym magiczne talizmany. 
"Jabłka: mają zapewnić zdrowie i urodę, według wierzeń kościelnych symbolizują rajską jabłoń.
Orzechy: zawijane w sreberka przynoszą dobrobyt i siłę.
Łańcuchy: wzmacniają rodzinne więzi.
Światełka: to światło broniące przed ciemnościami i złem.
Gwiazda betlejemska: ma pomagać w powrotach do domu.
Dzwoneczki: oznaczają dobrą nowinę i radość." (źródło)

My przygotowaliśmy ozdoby choinkowe z rolek po papierze (ach, te rolki - można z nich wyczarować niemal wszystko :)), krepiny i różnych błyskotek, łańcuchy również z krepiny (takie jak w czasach szkolnych!) i przygotowaliśmy stroik ze świerkowych gałązek.

Julka zrobiła też świąteczny obrazek choinki malowanej paluszkami. To świetna zabawa nawet dla maluszków!







PIERNIKI ŚWIĄTECZNE

Piernik to jedno z najstarszych ciast znanych w tradycji polskiej. Te ciasteczka wywodzą się z ciasta nazywanego Miodownikiem. Pierwszy na nie zachowany przepis pochodzi z II połowy XVIII wieku i znajdował się w książce na temat chorób i lekarstw, a więc pierniki miały walory lecznicze m.in. związane z poprawą trawienia. Pierniczki w formie ciasteczek wypiekano na różne okazje a początkowo uznawane były za dobro luksusowe. Dziś można je upiec samemu i nie tylko cieszyć się ich wyjątkowym smakiem, ale i świetnie bawić przy dekorowaniu - tak jak my :).

Te piernikowe ufoludy i inne dziwadła to nasz pierwszy raz - nie są idealne, ale są nasze :).

Przepis mamy dzięki Ani z Mama Tata Ono, a Ania dzięki portalowi Mamo Pracuj!

Polecam: PRZEPIS


Udało nam się nawet pobawić w przyporządkowywanie zwyczajów do świąt - niby nic nadzwyczajnego, ale Julce się podobało, a o to przecież chodzi :).



Odwiedźcie inne blogi biorące udział w projekcie - tam znajdziecie o wiele więcej! A kolejny warsztat w temacie: GEOGRAFIA.









18:11

Pomysły na prezenty świąteczne - cz. 5 WADER: ZESTAW MAŁY MECHANIK.

Napisała , w
Macie w domu małego wielbiciela młotków, śrubokrętów i kluczy? Sprawcie mu jego własny ZESTAW MAŁEGO MECHANIKA, dzięki któremu będzie mógł poczuć się jak prawdziwa złota rączka! Ten bardzo funkcjonalny zestaw to trzecia już propozycja idealna pod choinkę od WADERA.


ZESTAW MAŁY MECHANIK to czworokątne wiaderko umieszczone na dwukołowym wózeczku do ciągnięcia oraz narzędzia takie jak: młotek, śrubokręt, kombinerki, różnego rodzaju klucze plus śrubki do kompletu. Na wózeczku zamontowana jest "półeczka"  z otworami, w których można umieścić narzędzia. 

Zabawka wykonana jest z mocnego plastiku i ma bardzo ładne, żywe kolory. Wózeczek idealnie pasuje do wzrostu trzylatka (zabawka przeznaczona jest dla dzieci powyżej 3 lat, a mój Szymek ma 3 i pół roczku oraz ok. 102 cm wzrostu) i bez problemu daje się prowadzić przez "małego mechanika". 



Szymek często podkradał tacie śrubokręty i młotki z szuflady, a jak wiadomo nie jest to bezpieczne, więc kończyło się płaczem. Wreszcie narzędzia trzeba było przełożyć w inne miejsce. Odkąd w jego rączki trafił zestaw dla małego mechanika od WADERA, wreszcie pragnienie majsterkowania tak jak tata zostało zaspokojone w sposób bezpieczny :). 
Najfajniejszą zabawą jest reperowanie pojazdów - tak się składa, że większość z nich też jest marki WADER :) - na przykład  LORA TRANSPORTOWA (>>> zobacz tutaj<<<).


Zabawka równie dobrze nadaje się do zabawy w domu, jak i na świeżym powietrzu. Wiosną na pewno zabierzemy wózek na podwórko, a latem na plażę. Wiaderko świetnie nadaje się do piasku i wody, a na wózeczku można wozić nie tylko narzędzia, ale i różne inne rzeczy. Ja bardzo cenie taką funkcjonalność w zabawkach, a WADER dba o nią właściwie we wszystkich swoich produktach!


W promocji zimowej ZESTAW MAŁY MECHANIK możecie kupić za jedyne.... :) sami zobaczcie >>>TUTAJ <<<  Jeszcze zdążycie przed pierwszą gwiazdką :).

20:56

'Wielcy i sławni' - nowa seria książek dla ciekawskich dzieci. [+ KONKURS!]

Napisała , w
"Wielcy i sławni" to nowa seria popularnonaukowa dla dzieci, dzięki której mogą one poznać historię życia wybitnych naukowców, wynalazców i odkrywców. Ciekawie napisane biografie wciągają niczym powieść, a osiągnięcia sławnych postaci są opisane w sposób jasny i zrozumiały dla każdego. Albert Einstein czy Maria Curie - Skłodowska stają się dzięki tej lekturze jakby ... bliżsi. Być może nawet staną się dla małego czytelnika inspiracją i autorytetem?


Seria "Wielcy i sławni" wydana nakładem Prószyński i S-ka to sylwetki najbardziej znanych i zasłużonych naukowców, wynalazców i odkrywców przedstawione w taki sposób, aby z zainteresowaniem i przyjemnością poznały je dzieci. Jak dotąd w serii ukazały się książeczki o Albercie Einsteinie, Marii Curie - Skłodowskiej oraz Thomasie Alva Edisonie. 
Każda to nieco ponad 100 stron, w których zawarta jest historia życia i osiągnięć każdej ze sław świata nauki okraszone czarno - białymi ilustracjami. 

Na końcu każdej książeczki znajdziemy kalendarium najważniejszych wydarzeń historycznych z okresu życia każdego z (prawdziwych) bohaterów oraz najistotniejsze jego osiągnięcia.

W pierwszej książeczce z serii - tej opisującej życie Marii Curie - Skłodowskiej - znajduje się dodatkowa niespodzianka: świetna miarka wzrostu, na którą należy przykleić brakujące elementy każdej z postaci, "ukryte" we wszystkich częściach kolekcji.

Książeczki zainteresują dzieci w wieku od 7 lat wzwyż . Julkę zaciekawił szczególnie Einstein i to już od pierwszych linijek historii, które brzmią: "Czy wiecie, że Albert Einstein był bardzo złym uczniem, którego wyrzucono ze szkoły? No cóż, to prawda. A mimo to należał do najinteligentniejszych ludzi, jacy chodzili po tym świecie". Przyznacie sami, że taki wstęp musi zaintrygować każdego kilkulatka! 

Autorzy ukazują "Wielkich i sławnych" jako zwyczajnych ludzi, którzy jednak dzięki marzeniom, ciężkiej pracy, umiejętności podjęcia ryzyka stali się najwybitniejszymi postaciami wszech czasów. Poznając historie życia Einsteina, Edisona czy Skłodowskiej, historie, które nie były usłane różami, a raczej pełne były przeszkód, mali ciekawscy zyskują poczucie, że tak naprawdę każdy zwyczajny człowiek, może dzięki swoim czynom stać się kimś wybitnym! 





CHCECIE ZDOBYĆ 3 KSIĄŻECZKI Z SERII "WIELCY I SŁAWNI" OD PRÓSZYŃSKI I S-KA?
WEŹCIE UDZIAŁ W KONKURSIE!

WYNIKI KONKURSU:

Po długich naradach wewnętrznych jednoosobowego Jury w składzie: ja, laureatką konkursu zostaje....

Sylwia Pawłowka Bardzo chętnie zaprosilibyśmy na kawę Pana Edisona... I.każdy z nas miałby do niego 100 pytań..- mama (kochająca muzykę) z chęcią poznałaby tajniki zwiazane z płytą gramofonową, Synek z chęcią zobaczyłby jak zbudowana jest i jak fajnie kręci się betoniarką a tatuś z pewnością z ciekawością zgłębiłby temat pióra do tatuażu...tak więc Pan Edison miałby baaaardzo wyczerpujacą pogawędkę;-) Ale skoro poradził sobie z tak zróżnicowanymi wynalazkami to i z nami sobie jakoś poradzi Emotikon wink

GRATULUJĘ SERDECZNIE I CZEKAM NA ADRES DO KOŃCA GRUDNIA: wokoldzieciblog@gmail.com

WSZYSTKIM PIĘKNIE DZIĘKUJEMY WRAZ ZE SPONSOREM WYDAWNICTWEM PRÓSZYŃSKI I S-KA ZA WSPÓLNĄ ZABAWĘ!

ZASADY:

1. Polub i udostępnij plakat konkursowy na facebooku.
2. Jeśli możesz polub profile organizatorów: WOKÓŁ DZIECI oraz PRÓSZYŚNKI I S-KA.
3. Odpowiedz na pytanie konkursowe:
"EINSTEIN, EDISON CZY SKŁODOWSKA - Z KTÓRĄ Z TYCH POSTACI CHCIAŁBYŚ / CHCIAŁABYŚ SIĘ SPOTKAĆ I DLACZEGO?".
4. Nagrodą jest zestaw 3 książek z serii "Wielcy i sławni".
5. Wygrywa jedna osoba, której odpowiedź będzie najciekawsza.
6. Konkurs trwa w dniach 14 - 21.2015.
7. Wyniki ukażą się 22.12.2015 roku w tym wpisie oraz na Facebooku,
8. Na kontakt od laureata czekamy do końca grudnia (ze względu na okres świąteczny).
9. Facebook nie jest w żaden sposób związany z organizacją tego konkursu.
10. Udział w konkursie można wziąć tylko raz, a uczestnik musi być osobą pełnoletnią.
11. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski na koszt sponsora - Prószyński i S-ka.
12. Udział w konkursie i spełnienie jego warunków jest dobrowolne.

MIŁEJ ZABAWY!


18:19

Pomysły na prezenty świąteczne cz. 4 - WADER: GARAŻ Z DROGĄ.

Napisała , w
Trzypoziomowy garaż, myjnia, serwis naprawczy, stacja benzynowa i ulica w jednej zabawce? Tak! Garaż z drogą marki WADER daje tyle zabawy na raz! Jeśli nie macie jeszcze prezentu gwiazdkowego dla synka, siostrzeńca czy innego małego chłopczyka, to propozycja dla was!



Garaż z serii KID CARS marki WADER to bajecznie kolorowa zabawka, która spodoba się każdemu małemu fanowi motoryzacji! Kolejny raz WADER nie zawodzi jakością wykonania, pomysłowością i znajomością oczekiwań maluchów!



Trzy poziomy garażu połączone są podjazdami, ale można też przemieszczać autka za pomocą windy. Na poziomie pierwszym znajduje się stacja benzynowa, serwis naprawczy z podnośnikiem i myjnia samochodowa. Do garażu dołączona jest składana, plastikowa droga licząca aż 3 metry! W zestawie znajdują się dwa autka, znaki drogowe i naklejki, które urozmaicą zabawę i ozdobią plastikowe elementy. Krótko mówiąc - w jednej zabawce chłopiec znajdzie wszystko, co potrzebne do świetnej zabawy autkami!





Zestaw zapakowany jest w duży karton, do którego dołączona jest instrukcja. Garaż trzeba złożyć samodzielnie, co dla kogoś, kto ma o tym odrobinę pojęcia, nie powinno być problemem. Ze mnie konstruktor marny, ale jako że taty akurat nie było z nami w domku, musiałam podjąć się tego zadania i choć nie zrobiłam tego w 15 minut, to dałam radę :). ( A jaka byłam z siebie dumna ;) )

Dużą zaletą zabawki jest fakt, że równie dobrze można się nią bawić z dołączoną drogą, jak i bez niej. Odłączając elementy składające się na drogę, można łatwo przenosić łapiąc za przymocowaną na samej górze rączkę. Po odczepieniu drogi, garaż nie zajmuje też wiele miejsca. (Po rozłożeniu garaż ma wymiary 90 cm x 80 cm.)


Szymek znalazł GARAŻ Z DROGĄ w bucie 6 grudnia. Jego reakcja mówiła wszystko - najpierw , co minutę pytał, czy już go złożyłam i dzielnie mi asystował podczas składania zabawki, a potem przez calutki dzień bawił się na całego (na dowód zdjęcie poniżej)!. 
Nawet jadąc w gości do babci i dziadka, musiałam zapakować garaż do bagażnika, żeby mógł go zabrać ze sobą. 
Co więcej - tak naprawdę  garaż nie jest przeznaczony wyłącznie dla chłopców! Julka też nie mogła się od niego oderwać razem ze swoimi zwierzątkami Littlest Pet Shop :). Fantastycznie bawili się też razem budując waderowo - paetschopowe miasteczko :). 
Jako mama dwójki dzieci właśnie takie zabawki cenię najbardziej!




Po więcej informacji i zabawce idźcie na stronę sklepu WADERA  >>> KLIK<<<

Widzieliście recenzję kolorowego serwisu z tacą? 
Jeśli nie klikajcie TUTAJ. 
A jutro trzecia propozycja na gwiazdkę od WADERA!
Mam nadzieję, że zainspiruję niezdecydowanych Mikołajów :).

20:59

Pleć warkocze - to urocze! 'Warkocze. Przewodnik krok po kroku' - Laura i Marie.

Napisała , w
Umiecie zapleść kłosa? A francuza? Albo holendra? To wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne, a jak już nauczycie się pleść podstawowe sploty, możecie wyczarować na głowie prawdziwe cuda! Dwie nastolatki - Laura i Marie - prowadzą swój kanał na Youtube, gdzie zdradzają tajniki zaplatania, a niedawno ukazała się także ich książka - "Warkocze. Przewodnik krok po kroku". Pozycja obowiązkowa w biblioteczce każdej mamy mającej córkę i każdej nastolatki!


Laura i Marie to dwie nastolatki, które z miłości do zaplatania założyły własny kanał na YouTube, który śledzi już ponad 130 000 osób. Niedawno wydały też książkę: która w polskim przekładzie ukazała się nakładem wydawnictwa Między Słowami. W książce znajdują się instrukcje, jak krok po kroku pleść różne rodzaje warkoczy i jak tworzyć z nich nietuzinkowe, śliczne fryzury na różne okazje! Jako mama dziewczynki wiedziałam, że muszę ją mieć! 




Nastoletnie autorki tego poradnika w bardzo prosty sposób wyjaśniają i pokazują na zdjęciach, w jaki sposób zaplatać rozmaite rodzaje warkoczy i tworzyć z nich wianki, koki, upięcia i przeróżne inne fryzurki. Mimo że moje zdolności manualne nie są szczególnie duże, udało mi się dzięki ich instrukcjom nauczyć się już kilku nowych splotów. Julka i jej włosy cierpliwie znosiły moją "edukację" :) Do perfekcji jeszcze dużo mi brakuje, ale przyznam, że przyjemnie obserwować swoje postępy i kombinować z fryzurkami małej księżniczki :).
Zresztą z zaplatania właściwie nigdy się nie wyrasta - moda na warkocze panuje też wśród dorosłych kobiet, co mi się bardzo podoba! Warkocze dodają dziewczęcości i potrafią być bardzo stylowe! Z poradnikiem Marie i Laury każdy ma szansę nauczyć się pleść ... niekoniecznie trzy po trzy ;).





20:43

Wyjątkowy prezent dla babci - album 'Opowiedz mi, Babciu'.

Napisała , w
 Czas upływa nieubłaganie, a wspomnienia są najcenniejszą rzeczą, jaka po nim zostaje. Wirtualny świat dał nowe możliwości ich spisywania i zachowywania, ale jednak nic nie zastąpi wspomnień, które można "wziąć do ręki" i wracać do nich, kiedy tylko ma się ochotę - podczas długich wieczorów czy rodzinnych spotkań. Album "Opowiedz mi, Babciu" to właśnie sposób na przechowywanie wspomnień -  a któż ma ich więcej niż kochana babcia? Dla niej będzie to wspaniały sposób na przypomnienie sobie wzruszających, zabawnych i pięknych chwil, a dla wnuków skarbnica wiedzy o rodzinnych dziejach.


Album zachwyca pięknym wydaniem: twarda oprawa z piękną grafiką, a wewnątrz  karty z miejscem na zapiski babci, klimatyczne ilustracje w postaci zdjęć z minionego wieku, obok których babcia może wkleić także swoje ulubione fotografie  a także rysunek drzewa genealogicznego. Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy dotyczy innej sfery życia: wczesne dzieciństwo, dziadkowie, rodzice, szkoła, przyjaźnie, miłości... W każdym takim rozdziale znajdują się pytania, które pomogą babci uporządkować swoje wspomnienia.

Obdarowana tym wyjątkowym prezentem babcia może spisywać swoje przeżycia sama, kiedy tylko będzie miała czas i ochotę, ale może też robić to wraz z wnuczkami od razu opowiadając im przy tym historię swojego życia... To wspaniały sposób nie tylko na zachowanie wspomnień, ale też na zacieśnianie rodzinnych więzi i pielęgnowanie tradycji.






Jestem  bardzo sentymentalną osobą. Do dzisiaj przechowuję stare pamiętniki z nastoletnich lat, kolekcjonuję zdjęcia i przeróżne pamiątki. Historia mojej rodziny jest dla mnie szalenie ważna i chcę poznać ją jak najlepiej. Mam to po mamie :). I to właśnie ona opisze w tym pamiętniku swoją historię!

Album Julka i Szymek podarowali babci na Mikołajki. Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że ten prezent wzbudził zachwyt! "Coś pięknego!" - powiedziała wzruszona babcia moich pociech, a moja mama i ... od razu zaczęło się wspominanie! Ależ było przy tym śmiechu, ale i powagi, i wzruszeń nie zabrakło... Wieczorem SMS: "Już wypełniam karty albumu! Dziękuję za cudowny prezent!". I to się nazywa radość z obdarowania kogoś, kogo się kocha!


Więcej o albumie "Opowiedz mi, Babciu" jak również o wersji dla dziadka "Opowiedz mi, Dziadku" przeczytacie na stronie: moidziadkowie.pl. 
Prawda, że to wspaniały pomysł na prezent dla bliskich?

Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz