Post Top Ad

10:39

"ABC chorób wieku dziecięcego" - zamiast doktorka Google.

Napisała , w
Dzisiaj chciałabym polecić Wam książkę, która już wielokrotnie bardzo mi pomogła. To do niej zaglądam, by upewnić się, czy moje dzieci prawidłowo się rozwijają, jak również wtedy, kiedy niepokoją mnie u nich jakieś objawy. Niejednokrotnie to właśnie z tej książki dowiedziałam się na co zachorowały moje dzieci, a wręcz podpowiedziałam diagnozę lekarzowi, który nie miał pojęcia, co maluchom dolega... Zamiast doktorka Google polecam Wam "ABC chorób wieku dziecięcego" - książkę napisaną przez specjalistów z różnych dziedzin medycyny i moim zdaniem niezbędną w każdym domu, w którym są dzieci!

12:27

Co dla matki oznacza cisza?

Napisała , w
Cisza. Jakże piękny to stan dla matczynych uszu i umysłu! Cisza.Towar deficytowy, kiedy w domu ma się istotę potrafiącą przewyższyć natężeniem hałasu 100 decybeli. A kiedy ma się dwie takie istoty to cisza staje się podobna do Atlantydy - nie wiadomo, czy tak naprawdę kiedyś istniała, czy to tylko legenda...  Cisza. Zdarza się, że nastąpi cud i ona zapadnie... Dzwoni wtedy w uszach tak przyjemnie! Dziecko ogląda bajkę albo książeczkę, grzecznie zajada kanapki albo bawi się klockami. Wychodzisz na chwilę do drugiego pokoju. Siadasz i napawasz się chwilą. Czasem pokusisz się o poczytanie książki albo ukradniesz chwilę, by w spokoju przejrzeć aktualności na fejsie. Mijają minuty. Po jakichś pięciu zamiast błogiej ulgi pojawia się niepokój. Zapala się czerwona lampka. Przecież to niemożliwe, by tak długo było cicho. Coś jest nie halo. Boisz się, ale robisz to. Wchodzisz do drugiego pokoju. I dowiadujesz się, co dla matki oznacza cisza...

13:19

Gotowi do szkoły?

Napisała , w
Sześciolatki pójdą do szkoły. Ta wiadomość zmroziła i nadal mrozi krew w żyłach wielu rodzicom. Jako mama dziecka z rocznika 2008 też bacznie śledzę losy tej reformy w naszej, polskiej edukacji i wraz z każdym dniem mojej córki w przedszkolu zmieniam o niej zdanie...

Julka nie chodziła do przedszkola. Najbliższe mamy 6 km od domu, a w dodatku jednym z priorytetów przy przyjmowaniu do niego dzieci jest dwójka pracujących rodziców. Zresztą dowożenie jej bez prawa jazdy też byłoby raczej trudne... Efekt był taki, że Julia była bardzo przywiązana do mnie i do domu, a i ja sama to podsycałam budując w sobie przekonanie, że Julia wciąż jest malutka i nie da sobie beze mnie rady. Przyklaskiwałam walce o wycofanie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Ze strachu, który sama w sobie hodowałam...

23:18

Sześć lat temu...

Napisała , w

O 7:30 budzą mnie bóle. Już myślałam, że przeszły, ale po kilku godzinach przerwy, jednak wróciły... Dzień wcześniej byłam na wizycie u położnej i całe szczęście, bo w przeciwnym razie nawet bym się nie domyśliła, że ten twardniejący regularnie brzuch  i lekkie kłucie to już początki akcji porodowej... Przecież termin miałam dopiero na 10 marca... Tymczasem ku mojemu i męża ogromnemu zaskoczeniu położna oznajmia, że lada moment będę rodzić i że dobrze by było, gdyby Kruszynka wytrzymała jeszcze jeden dzień, aby stuknął nam ten 38. tydzień... O 7:30 20.02. mamy więc ten upragniony 38 tydzień i skurcze wracają jak bumerang...

Jestem sama w mieszkaniu. Grzegorz w pracy. Do rodziny daleko. To moja pierwsza ciąża i pierwszy poród. Jestem kompletnie zielona, ale ... w ogóle się nie denerwuję! Może właśnie dlatego, że nie jestem w ogóle świadoma, co się tak naprawdę dzieje?... Wstaję. ubieram się i chodzę sobie po pokoju. Co skurcz, to przysiad. Intuicyjnie. Nie byłam w żadnej szkole rodzenia, a nieświadomie pomagam sobie przyspieszyć akcję porodową. Tak naprawdę wciąż do mnie nie dociera CO się dzieje, że to się dzieje JUŻ i NAPRAWDĘ! Dopiero, kiedy pojawia się krew, przychodzi mi do głowy, że może trzeba zadzwonić po Grzegorza??? Ale najpierw dzwonię do ... mamy.

12:01

KONKURS z okazji 6. urodzin Julki!

Napisała , w
Kochani 
w związku z tym, że dzisiaj świętujemy 6. urodzinki Julki, mam przyjemność zaprosić Was do udziału w konkursie!

Wraz ze wspaniałymi Sponsorami mamy dla Was świetne nagrody:


Oto warunki udziału w konkursie:
22:15

Najbardziej idiotyczne powody kłótni małżeńskich. TOP 10.

Napisała , w
Podobno są takie małżeństwa, które się nie kłócą wcale albo prawie wcale. Pewnie partnerzy są spod tego samego znaku zodiaku i dlatego we wszystkim się zgadzają! Lukier wylewa się przez okna ich mieszkania, twarze bolą od ciągłych uśmiechów, a słowa typu "Kochanie, Żabko, Misiaczku" słyszane są u nich pięć tysięcy razy dziennie. Są wzorem, małżeńskim ideałem, oazą spokoju i zgody. 

Wielu im zazdrości, bo sami jakoś tak nie potrafią. Czasem ją wkurzą jego skarpetki pod łóżkiem, a jego enta powtórka jej ulubionego serialu . Czasem poprztykają się o to, kto winien, że znowu przed końcem miesiąc a przewiew w portfelu, a bywa, że i jedno obrazi się na drugie, bo zamiast małżeńskiego seksu kolejnego wieczoru było chrapanie. Powody kłótni małżeńskich mogą być różne, a ja znam ich mnóstwo...  Dziś TOP 10 tych najbardziej idiotycznych!

1. Korek od zlewu. Ha! Teraz Was zaskoczyłam! Już wyjaśniam: po pierwsze Ślubny zmywa gary i to całkiem często ("Takiego ma męża, a tu o kłótniach pisze!" - wiem, co myślicie...) , a po drugie nienawidzi mojego zwyczaju upychania garów w zlewie, na którego dnie spoczywa nieszczęsny korek... Zamiennie z korkiem pod garmai spoczywa gąbka do zmywania i też mam o to do słuchania... ;)

13:12

Wyniki konkursu walentynkowego!

Napisała , w
*****WYNIKI KONKURSU WALENTYNKOWEGO!*****

Kochani przede wszystkim dziękujemy Wam za wspólną zabawę i za wszystkie odpowiedzi!

Każda z nich zasługuje na nagrodę, ale niestety możemy rozdać tylko tyle nagród, ile mamy!

Oto zwycięzcy:

12:26

Uczymy się zawiązywać buciki!

Napisała , w
Zawiązywanie bucików to bardzo ważna umiejętność. Zresztą umiejętność wiązania w ogóle przydaje się w życiu często. Mam wrażenie, że trochę o tym zapominamy kupując dzieciom buty na rzepy albo wciągane, a to, co już koniecznie trzeba wiążąc za nie, bo tak jest szybciej i wygodniej. Sama jakoś niepomyślałam, że już czas zaznajomić Julię z tą umiejętnością. Uświadomił mnie dopiero mój tata, który ze zdziwieniem odkrył, że Julka nie ma pojęcia o wiązaniu bucików i postanowił ją tego nauczyć.

Tak więc pierwsze nauki wiązania Julka pobierała od dziadka kilka miesięcy temu. Zaskakująco szybko nauczyła się jednego, prostego wiązania. Jednak zima przyniosła buty na rzepy i rozleniwienie w kwestii dalszej nauki.

Odkryłam jakiś czas temu prostą, ale naprawdę świetną zabawkę, która służy właśnie do nauki wiązania bucików. Dzięki uprzejmości sklepu ALUTEK mamy przyjemność ją posiadać i testować. 


14:31

Poznajemy Europę z pingwinem Popo.

Napisała , w
Julka ma prawie 6 lat i wciąż trudno jej zrozumieć o co chodzi z tymi miastami, krajami i kontynentami. Często bierzymy mapę i opowiadam jej, jak skonstruowany jest ten nasz świat. Poznanie świata, w którym żyjemy to najważniejsze zadanie, jakie ma przed sobą każdy z nas, a zaczynamy tę piękną podróż w dzieciństwie... Zadaniem rodzica jest zatem prowadzić dziecko przez tę wędrówkę... 

Jeśli tuważacie tak samo jak ja, koniecznie sięgnijcie z dziećmi po książkę "Europa pingwnina Popo" Wydawnictwa Dookoła Świata


Ta książka z tekstem i ilustracjami Jana Bajtlika to obrazkowy leksykon, który wprowadza dzieci w genealogię Europy. Znajdziemy tu takie hasła jak esepranto, corrida, metro, jarmarki, opera a nawet The Beatles.

14:04

Zły pan.

Napisała , w
Dzieci są ufne. Bardzo ufne. Wierzą, że wszyscy, którzy stają na ich drodze mają dobre zamiary. Nie spodziewają się, że może stać im się krzywda. Nie odczuwają podświadomego strachu przed ludźmi, tylko podchodzą do nich z otwartym sercem. Nie oglądają wiadomości...

Za to ja oglądam. Czytam też gazety i książki napisane na faktach. Słucham historii mrożących krew w żyłach. Niektóre wydarzyły się niedaleko, co może nie powinno czynić ich jeszcze straszniejszymi, ale czyni... Mam gęsią skórkę na widok TYCH twarzy na ekranie telewizora, a wyobraźnia działa ze zdwojoną mocą... 


Jakiś czas temu podczas spaceru po lesie w przedszkolu Julka odłączyła się od grupy. Dzieci bawiły się w chowanego, w berka, był ogólny rwetes. Niepostrzeżenie oddaliła się podążając za kotkiem... To było tylko 5 minut, bo pani już zaraz ją znalazła, ale...  gdyby te 5 minut wystarczyło, gdyby za drzewem KTOŚ był, gdyby już było za późno?...

18:51

Angielski to ważna sprawa i ... wspaniała zabawa!

Napisała , w
Moja przygoda z językiem angielskim rozpoczęła się właściwie dopiero w gimnazjum. Późno. Nawet bardzo późno. Dziś przecież języków obcych uczą się już kilkulatki! I ja uważam, że to bardzo dobrze o ile ta nauka jest im "serwowana" w odpowiedni do wieku sposób.

Kreskówki z elementami angielskiego, książeczki, płyty z wierszykami czy piosenkami w języku angielskim, planszówki - to wszystko świetnie się sprawdza podczas wprowadzania dziecka w świat języka obcego. Julia ma 6 lat, a angielskie słówka wymawia już od około czwartego roku życia właśnie dzięki takiej nauce poprzez zabawę. Od września uczy się angielskiego w przedszkolu i z radością spostrzegam, że jej zamiłowanie do języka rośnie!

Staram się rozwijać w niej pasję do języka angielskiego i również w domu bawimy się na różne sposoby przyswajając przy tym angielskie słówka i zwroty. Jakiś czas temu dostałyśmy od wydawnictwa DREAM TEAM zestaw do nauki angielskiego dla dzieci od 3 do 6 lat.




Zestaw składa się z: 108 kart obrazkowych oraz karty Zgaduli, płyty CD zawierającej 11 piosenek, rymowanki oraz słowniczek a także poradnika dla rodziców w postaci niewielkiej ksiażeczki.

15:56

Wreszcie coś o seksie!

Napisała , w
Wiem, że czekacie aż poruszę ten temat! No przyznajcie się! ... ;) Sama pędzę na blogi Koleżanek, jak tylko słówko seks pojawi się w notce!

Niech więc Wam będzie! Musicie wiedzieć, że nie tylko dziećmi Mamuśka żyje! Nic co ludzkie nie jest mi obce! Wszak GPS-a  już prawie 8 lat noszę, a przed erą GPS też parę latek zlecieć zdążyło...

Jak się okazało po przeczytaniu książki "Mężczyźni, miłość i seks" o facetach i ich spojrzeniu na seks wiem tyle, co kot napłakał!


"Mężczyźni, miłość i seks" z jakże pełnym polotu podtytułem: "Instrukcja obsługi faceta" to psychika faceta okiem ... facetów. Autorami tego poradnika dla kobiet są David Zinczenko - redaktor naczelny amerykańskiej edycji "Men's Health" i dziennikarz Ted Spiker. A w sumie nie tylko oni, ponieważ znajdziecie tu najskrytsze myśli i wyznania dziesiątek mężczyzn, z którymi obaj rozmawiali! Mówię Wam, Dziewczyny, zaskoczenie murowane! A oprócz zaskoczenia ...  łzy ze śmiechu! :)
18:57

Czego Starszak może nauczyć Młodszego? TOP 10!

Napisała , w
Oczywista sprawa, że starsze rodzeństwo jest dla młodszego przykładem. Zdecydowanie bardziej godnym naśladowania aniżeli mama czy tata.
Jeżeli myślicie, że starszy brat albo siostra nauczą młodsze wcześniej mówić albo, że za przykładem starszego młodsze zacznie wcześniej samo jeść czy się ubierać to ... macie rację! Jednak to tylko kropla w morzu pośród tego, czego jeszcze nauczy Malucha jego starsza siostra lub brat!

Poznajcie moje TOP 10 po niemal dwuletnich obserwacjach:

1.Wspinanie się na wyżyny... typu oparcie od kanapy, stół, kaloryfer, a po pewnym czasie ćwiczeń nawet parapet!

2. Wydawanie odgłosów... rodem z dżungli! Szymon z cichego, kwilącego niemowlaka niepostrzeżenie przemienił się w ryczącego lwa, rozwścieczoną małpkę a czasem w skrzeczącą papugę ( w zależności od nastroju).

3. Otwieranie sezamu bez zaklęcia... czyli włamywanie się do: lodówki, barku, szafek wszelakich! Nawet na zabezpieczenia, gumki do włosów i inne rodzicielskie kombinacje mają oboje sposoby! Tak więc mąko, makaronie, landrynki, talerze, Mamuśko - miejscie się na baczności!

13:37

Ja wcale nie chcę do miasta!

Napisała , w
Pomarudziłam ostatnio trochę na wieś. Przyznaję się bez bicia. Efekt był taki, że wiele osób pomyślało, iż chciałabym przeprowadzić się do miasta! Nie byłabym sobą, gdybym pozostała głucha na tak błędne wnioski, dlatego czym prędzej śpieszę do Was z odpowiedzią: ja wcale nie chcę do miasta!

Poprzednim tekstem O wiejskich matkach chciałam przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że mamy ze wsi, takie jak ja i wiele mi podobnych, nie są ani lepsze ani gorsze od mam z miast i miasteczek. Mają po prostu inne problemy. Niestety - bądźmy szczerzy - błotniste wiejskie drogi, brak przedszkoli i żłobków, jeden lekarz w gminnej przychodni, do którego trzeba stać w kolejce z małym dzieckiem cztery godziny nie są to fakty tak głośno komentowane jak dziurawe chodniki, brak podjazdów dla wózków czy miejsc do karmienia w galeriach handlowych. Tymczasem dla nas, mam z małych wsi, te problemy są tak samo ważne jak problemy miastowych mamuś dla nich. To przecież takie naturalne, prawda?... A mimo to wzbudza spore zdziwienie... Przeraża mnie przekonanie, że życie na wsi to tylko ćwierkające nad głową ptaszki, miękka trawa pod stopami i świeże jajka... 

No ale chcecie wiejskiej sielanki, to Wam ją przedstawię, bo pośród tych małych i całkiem poważnych problemów jest milion rzeczy, za które można naprawdę kochać życie na wsi (i dla mnie wcale nie są to jaja prosto z kurnika ani ciepłe mleczko prosto z krowich wymion! ). Oto dlaczego wcale nie chcę do miasta!

09:08

Konkurs Walentynkowy!

Napisała , w
Kochani! 

Mam ogromną przyjemność zaprosić Was do udziału w  pierwszym konkursie na moim blogu! 

Organizuję go wspólnie z przesympatyczną Olą z bloga Panienka Anna
oraz przy współpracy ze wspaniałymi Sponsorami.

Zasady konkursu są następujące:


2. Polubić na Fb Panienka Anna.

3. Dodać do obserwowanych Świat się kręci wokół dzieci oraz Panienka Anna.

4. Polubić naszych fantastycznych sponsorów.

5. Polubić i udostępnić plakat konkursowy TUTAJ.



Post Top Ad

INSTAGRAM @ola_greszcz