Post Top Ad

5 rzeczy, których nigdy nie będę żałować moim dzieciom.

Umówmy się, że każdy rodzic chce dać swoim dzieciom wszystko, co najlepsze. Często jednak wychowanie polega też na tym, by nie dawać za wiele, a wręcz pewnych rzeczy dziecku "żałować". Albo inaczej - nie dawać w takim znaczeniu tego słowa, jak sie przyjęło powszechnie rozumieć. I tak na przykład "żałować" dzieciom można, a nawet trzeba czasu spędzonego przed ekranem TV i na graniu w gry komputerowe, słodyczy i gazowanych napoi, przesadnej ilości zabawek albo darcia na nie gęby. I ja staram się to robić. Są jednak takie rzeczy, których żałować moim pociechom nie będę nigdy, czasem nawet na przekór całemu światu!





1. Bieganie po dworze

Nieograniczona właściwie swoboda w kontakcie z przyrodą i świeżym powietrzem to jest zdecydowanie największa zaleta mieszkania i wychowywania dzieci na wsi! Moje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa wiążą się z lataniem po lesie, polach i dziadkowej stodole i chcę, by moje dzieci też takie wspomnienia miały!

Julia i Szymon uwielbiają zabawę na dworzu, a odkąd się przeprowadziliśmy zmienili "architekturę" podwórka babci i dziadka ;). Oprócz kolorowych zabawek, pojawiają się też "domki" pod wiatami na drewno, budowle z patyków, a na kałużach łódeczki z kory. Do lasu mamy trzy kroki, więc spacery są niemal codziennością, a dzięki temu moje dzieci to małe piechury i nie jest dla nich problemem przejście kilku, czy nawet kilkunastu kilometrów.

Nie zważam na pogodę. Kwestią jest tylko odpowiednio dziecko ubrać, a nie trzymać w domu z powodu śniegu, wiatru czy nawet deszczu. Oczywiście najlepiej buszuje się po podwórku wiosną i latem, ale każda pora jest na to dobra! Dlatego na pytanie: "Mama, moge iść na dwór?" albo "Idziemy na spacer?"  - zawsze odpowiadam TAK!



2. Farby, kredki i papier

Mam to szczęście, że moje dzieci uwielbiają rysować, malować, ciąć, wyklejać i w ogóle wszystko, co można nazwać pracami plastycznymi. U obojga dostrzegam też [i nie tylko ja, bo matki jak wiaodmo bywają nieobiektywne] uzdolnienia w tym kierunku. Papieru do rysowania idzie u nas niemal tyle samo, co toaletowego 😀 a przybory plastyczne to jedna z najczęściej wybieranych przez moje dzieci rzeczy w sklepie. Jako, że sama zajmuję sie scrapbookingiem [można podglądać moje prace tutaj:KartOlki  i tutaj: KartOlka - blog] a jako dziecko identyczne wydatki sprawiałam moim rodzicom, w pełni rozumiem moje pociechy!

Poza tym nikomu chyba nie trzeba mówić, jak wszechstronnie rozwijajace są dla dzieci zajęcia plastyczne i manualne. Rysujemy więc w domu i na dworze, a nawet w podróży i na spacerze. Bloki, zeszyty i wszelkie papiery w domu są zawsze a ja wyskrobię ostatnie groszaki, żeby je dzieciakom zapewnić! Serducho rośnie na widok ich pięknych rysunków i wtedy, kiedy oznajmiają: "Mamo, jak dorosnę, będę scraperką jak ty!" [Julia] albo "Jak będę duży, będę tworzył komiksy!' [Szymon].









3.Książki


Kolejna miłość, którą bardzo chciałam zarazić moje dzieci i to mi się udało! Sama czytam odkąd skonczyłam 4 lata i choć moje dzieci tak wcześnie nie czytały, to uwielbiają książki i mamy ich w domu mnóstwo, a wciąż przybywają nowe! I będą przybywać, bo mało, że uwielbiają je dzieciaki, to ja nie mniej kocham literaturę dziecięcą! Może trochę spełniam swoje marzenia z dzieciństwa, bo jak teraz oglądam i poznaję te wszystkie cudowne, barwne, różnorodne książki dla dzieci, to czuję taką frajdę jakbym miała z powrotem sześć lat :).

Czytamy przed snem, oglądamy obrazki, sami wymyślamy historie, dzieciaki przeglądają książki sami i razem, zabieramy je na dwór i na wyjazdy. Świetnie jest, jak się widzi, że są takie, które dosłownie kradną ich serca, jak np. "Mapy" i "Pod ziemią. Pod wodą" Mizielińskich, wszystkie książki Here Tulleta czy ostatnio "Przejścia nie ma" Wydawnictwa Dwie Siostry. Te książki są praktycznie w ciagłej eksploatacji bawią i uczą moje pociechy bardzo wiele!

Nasze recenzje książek znajdziecie tutaj: POLECAMY KSIĄŻKI



4. Kontakt ze zwierzakami z naturą w ogóle


Kolejna wspaniała cecha mieszkania na wsi: zwierzęta wszelkiej maści są pod ręką, a las trzy kroki od domu. Nic nie zastąpi frajdy obserwowania budzących się do życia mrówek, przychodzących zimą pod dom saren czy chodzącego po łące boćka. Pamiętam, jak jednym z moich ulubionych zajęć w dzieciństwie było wyszukiwanie różnych niesotykanych robali i śledzenie, co robią. Niedawno Szymek poprosił o lupę i teraz razem z Julką też obserwują małe żyjątka. U nas nie ma czegoś takiego, jak strach przed dżdżownicą, pająkiem czy nawet myszą. Dzieciaki sa przyzwyczajone do tego, że zwierzątka żyją obok nas a obcowanie z nimi uwrażliwia je i wbogaca! 

Nie bronię dotykać robali, nie krzyczę, że są "bleeee", nie bronię tulić kotów i psów, uczę, jak niezwykły jest ten świat tuż pod naszymi stopami i obok nas i ze trzeba go szanować! 



5. Uwaga i czas

Nie napiszę miłości, bo to jest oczywiste, jednak prawda jest taka, że z okazywaniem tej miłości bywa różnie. Żyjemy w biegu, często oboje rodzice pracują i albo nieświadomie albo po prostu nie ze swojej winy poświęcamy dzieciom za mało uwagi i czasu. Ja jestem z dziećmi w domu odkąd się urodziły i choć często miałam tego "siedzenia w domu" powyżej uszu, to wiem, że dzięki temu mogłam poświęcić moim pociechom tyle czasu i uwagi, ile nie mogłabym poświęcić, gdybym od razu poszła do pracy.  Z drugiej strony nie tak ważna jest ilość, jak jakość i wierzę, że nawet pracując i będąc bardzo zajętą mamą, można znaleźć czas dla dziecka i spędzić go wartościowo! Oczywiście nie mówimy tu o popadaniu w skrajności i siedzeniu przy dziecku 24 h/dobę, ale o mądrym poświęcaniu uwagi wtedy, kiedy dzieci tego po prostu potrzebują.

I choć często się wkurzam, że dopiero co usiadłam z kawą a Szymek znowu woła: "Mama, patrz!" albo akurat wlazłam do łóżka, a Julia krzyczy: "Mama, dasz mi jeszcze buziaka na dobranoc?", to idę, patrzę i całuję, bo wiem, że one tego potrzebują i że to najważniejsze, co mogę im dać! Nieważne czy wtedy, kiedy są niemowlętami i chcą by je nosić, czy mają kilka czy kilkanaście lat! I mam gdzieś to, że ktoś tam twierdzi, że roczniak wymusza przytulanie [!] albo że dziesięciolatka już nie potrzebuje maminej uwagi! 



A ty czego nie żałujesz swoim pociechom? Podziel się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w komentarzu! A jeśli zgadzasz się z moim artykułem, udostępnij go na Facebooku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram