Post Top Ad

Czy można mieszkać na strychu u rodziców i być szczęśliwą?

"Jak wam się mieszka?" to jest zdecydowanie najczęściej przeze nie słyszane pytanie w ciągu ostatnich tygodni. To zupełnie zrozumiałe po przeprowadzce. Mam jednak niekiedy wrażenie, że za tym pytaniem kryje się dużo więcej i powinno brzmieć: "Czy można mieszkać na strychu u rodziców i być szczęśliwą?". No właśnie - można? Można!



Mam na imię Ola. Mam 30 lat i mieszkam z rodzicami. Co prawda w oddzielnym mieszkaniu zrobionym na poddaszu, ale jednak w domu rodziców. W dodatku z wyboru. W dodatku na kredyt. W dodatku jestem blogerką i nie mam stałego łącza internetowego. Ani białych mebli. Ani w ogóle nowych mebli, tylko stare - jedenastoletnie. A część rzeczy mam w kartonach. Czy w takiej sytuacji mam prawo na zasadnicze ostatnio pytanie: "Jak wam się mieszka na nowym?", odpowiedzieć: "Zajebiście!"?...

Nie bez powodu to brzmi tak jak brzmi. Mam nieodparte wrażenie, że niektórzy ludzie oczekująodpowiedzi w stylu: "Wiesz, kiepsko tak z rodzicami, ale za 5 lat wezmę następny kredyt, tym razem 300 tysięcy i jednak postawimy ten dom. Bo trzeba mieszkać osobno, żeby było dobrze!". A jeśli już nawet na to nie chcę narzekać, to chociaż pousprawieldiwiać się i poużalać by wypadało, że nie mam wszystkiego na cycuś glancuś, jak z żurnala albo z Instagrama chociaż. Bo tak jednak dziwnie jakoś, że na pytanie: "Jak wam się mieszka na nowym?", odpowiadam zwyczajnie: "Fajnie" albo "Super". Tak niewiarygodnie to brzmi biorąc pod uwagę fakt, że to TYLKO mieszkanie na poddaszu u rodziców!


A mnie naprawdę FAJNIE się mieszka! I to niewielkie mieszkanie na strychu u rodziców NAPRAWDĘ jest moim spełnieniem marzeń! I NIE ŻAŁUJĘ, że nie udało nam się wybudować domu! I wcale nie jestem taka pewna, że byłoby mi lepiej zupełnie osobno!


Pozwolę sobie rozwinąć to słyszane ostatnio nieustannie pytanie i - mam nadzieję - zaspokoić ciekawość zarówno życzliwych ludków, których mam wokól siebie wielu (powiem wam, że taka sobie przeprowadzka może dość dużo ujawnic w tym temacie ;)) jak i tych zwyczajnie ciekawskich :). 

Czy mieszkanie z  rodzicami /  teściami może być znośne? Albo nawet fajne?

TAK. Wszystko zależy od ludzi i ich charakterów.

Czy mieszkanie na strychu, z krzywiznami i starymi meblami może być znośne? Albo nawet fajne?

TAK. Na szczęście uwielbiam antyki i styl vintage, a krzywo to też prosto, tylko trochę inaczej 😁 A tak serio meble sobie kiedyś kupię, a dziś ważniejszesą dla mnie inne rzeczy. I to co najważniejsze osiagnęłam dzięki temu mieszkanku. Nie muszę sie bać, że dach zawali mi się na głowę a na ścianie za chwilę wylezą czarne plamy grzyba. Poza tym co więcej potrzeba do szczęścia 4 ludzi niż 60 metrów? Kto by to, kuźwa, sprzątał ;)?

Czy trzeba mieszkać oddzielnie - czyli z dala od rodziców i teściów -  żeby być szczęśliwym?

NIE. Można mieszkać razem i być nieszczęśliwym, a nawet samotnym, a można też odnaleźć radość w bliskości najbliższych. U mnie właśnie w tej kolejności. I teraz jest dobrze. Kiedyś, owszem, marzyłam o tym, żeby wyprowadzić się na koniec świata, ale mi przeszło i doszłam do wniosku, że jednak jestem zwierzątkiem stadnym. Lepiej mi, kiedy rano nie piję kawy do lustra a z mamą i lepiej, kiedy mogę pogadać o tym, że była wypłata i nie ma wypłaty albo że dziecko ze mną nie rozmawia, bo mu nie kupiłam zabawki w PEPCO z kimś życzliwym bardziej niż cztery ściany. Serio.

Czy trzeba wybudować dom, żeby czuć się spełnionym i zapewnić szczęście rodzinie?

NIE. Ilu ludzi tyle marzeń. A czasem wielkie marzenia trzeba zweryfikować względem rzeczywistości. Ja podziwiam ludzi, którzy naprawdę wytrwale dążą do celu, ale jestem zdania, że nic za wszelką cenę... I czasami naprawdę lepiej wyciągnąć rękę po coś, co ma sie na jej wyciągnięcie, niż rzucać się z motyką na słońce. Wystarczy mi mały kredyt na 5 lat aniżeli duży na 30... Zresztą innego dać nie chcieli ;).

Czy to juz ostatnia przeprowadzka?

Myślę, że TAK :)

Czy wreszcie pokażę więcej zdjęć naszych nowych czterech kątów ;) ?

TAK, TAK,  TAK! Tylko muszę znaleźć ten moment w ciągu dnia, kiedy zabawki nie fruwają po pokojach, na moim biurku nie ma rozpierduchy związanej z produkcją świątecznych kartek, a naczynia przestaną zalegać na mikroskopijnym fragmencie blatu, który posiadamy. Dobrze by było, gdyby jeszcze pojawiły się firanki w oknach, listwy przypodłogowe i ta stara ława ustąpiła miejsca nowocześniejszej... A to może niestety potrwać... 

No chyba, że chcecie foty bez względu na fakt, że daleko im będzie do tych z Czterech Kątów a nawet Instagrama znanych estetów ;) ?

Dajcie znać :).

Podsumowując moje pełne humoru rozważania: każdy ma prawo być szczśliwy na swoich własnych warunkach. Dla jednego szczęściem będzie wyłącznie mieszkanie w nowowybudowanym domu, na działce oddalonej co najmniej kilometr od rodziny i nie ma w tym nic złego, a dla innego załatanie dachu i zrobienie łazienki (patrz program "Nasz nowy dom").  Dla mnie to mieszkanie na strychu u rodziców. Serio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram