Post Top Ad

Nie chcę, żeby moje dzieci były dla wszystkich miłe!

- Oj, jaki miły i grzeczny chłopczyk! - mówią starsze panie na widok cichutko siedzącego na kolanach u mamusi pięciolatka. Kiedy na każde pytanie grzecznie odpowiada i to tak, jak tego oczekuje pytajacy to już w ogóle jest cacy! Może ewentualnie spuścić wzrok i wbić go w podłogę.
Od dziecka oczekuje się, że będzie grzeczne, a grzeczne to znaczy posłuszne, miłe i życzliwe. Dla rodziny, ale i dla nieznajomych, którzy zagadują do niego w autobusie czy w sklepie. Dziecko jak jest dla wszystkich miłe, to jest fajne, a jak już ma swoje zdanie, którego nie omieszkuje wyrażać, to fajne nie jest...


A ja nie chcę, żeby moje dzieci były dla wszystkich miłe! Nawet bardzo nie chcę!


Moje dzieci to nie Nutella - nie wszyscy muszą je lubić

Generalnie nie musisz lubić moich dzieci. Szczególnie jeśli jesteś obcą osobą, która - nie wiedzieć dlaczego - oczekuje od wszystkich napotkanych dzieci potulności, nieśmiałego uśmiechu i odpowiadania na każde twoje pytanie. 

Moje dzieci nie są do lubienia. Mają prawo mieć gorszy dzień i własne zdanie. Mogą nie chcieć rozmawiać z obcymi a nawet uważam, że powinny - na pewno wtedy, kiedy nie ma mnie z nimi. Wtedy chciałabym, żeby absolutnie nie były miłe dla obcych, napotkanych na swojej drodze osób!

Mogą być nawet wtedy niegrzeczne! Pozwalam!

Wpajanie dzieciom, że powinny być miłe i grzeczne dla wszystkich może mieć niestety naprawdę zgubne skutki... Nigdy nie wiesz, kogo twoja pociecha spotka w drodze ze szkoły, na wycieczce, w parku czy w galerii...


Lepiej być asertywnym zamiast miłym

Asertywność to modne słowo. Szkoda tylko, że nie w stosunku do dzieci. W stosunku do nich nadal panuje średniowieczne przekonanie, że najlepiej, jeśli będą posłuszne i miłe. Wiem, że nie wszyscy tak myślą, ale ja znam takich bardzo wielu... 

A prawda jest taka, że lepiej być asertywnym niż miłym!
Znać swoją wartość.
Mieć własne zdanie i umieć je wyrażać. 
Nie zgadzać się na wszystko. 
Nie spuszczać potulnie głowy, kiedy ktoś po nas jeździ. 
Nie dawać się gnoić. 
Nie milczeć, kiedy trzeba mówić!

Chcę, by właśnie takie był moje dzieci. Już od teraz i przez całe życie!


Ja mam z tym problem. Nie chcę, by miały go moje dzieci!

Mam problem z asertywnością odkąd pamiętam. Nawet zanim poznałam znaczenie tego słowa, to go miałam :P.

Pamiętam, że jako dziecko bardzo chciałam dogodzić wszystkim. Byłam taką dyplomatką, która zażegnywała konflikty i tłumaczyła się każdemu z osobna i wszystkim razem. Nie cierpiałam kłótni, sytuacji, w których trzeba było bronić swojego zdania i miałam ogromny problem z odmawianiem choćby ściągania na sprawdzianie czy rozwiązywania za kogoś zadań. Przypłacałam wiele takich sytuacji bólem brzucha i łzami. 

Walczę z tym do dziś. 

Nawet w dorosłym życiu miałam taki etap, że pozwalałam się gnoić i jeździć po sobie do oporu.  Dużo mnie kosztowało wyjście z tego stanu. A ludzi budujących swoją wartość kosztem innych, lubujących się w szmaceniu kogoś, zazdrosnych, zawistnych, po prostu wrednych niestety nie brakuje!

Niedawno znowu mi się to zdarzyło. Wkurw wewnętrzny na maksa, bo zostałam bezpodstawnie o coś oskarżona [ciul, że sprawa dla mnie z gatunku gówniarskich, ale dla tej drugiej osoby z cyklu życie albo śmierć] a na zewnątrz nie mogło nic wyjść. Miałam ochotę wybuchnąć a nie umiałam. Nie, nie żeby ubliżyć, wydrzeć mordę, być niekulturalną, ale żeby się obronić - kulturalnie acz stanowczo! I ta sytuacja mnie zainspirowała do napisania niniejszego tekstu.

Przyznaję się wam do tego po to, żeby podkreślić, że w życiu, kuźwa, nie chodzi o to, żeby być dla wszystkich miłym!

Nie idźcie tą drogą - jak powiedziałby pewien polityk. I nie każcie nią iść swoim dzieciom. Bo nic dobrego z tego nie wyniknie!

Dobrze być miłym i życzliwym, ale bez przesady...

Nie chodzi mi o to, żeby robić z dzieci małych królewiczów i królewny, co to ustawiają wszystkich pod swoje dyktando! Nie, nie i jeszcze raz nie! Despotyzm to nie to samo co asertywnosć!

Wiem, że są sytuacje, do których dostosować się trzeba, jak choćby lekcje w szkole. I tak też być powinno. Równowaga w życiu musi być. Żyć w społeczeństwie, współżyć z innymi też trzeba się nauczyć! Elementem tego życia - na początku choćby w grupie rówieśniczej - jest tak samo umiejętność przystosowania się jak i asertywność właśnie.

Chcę, żeby moje pociechy były miłe, życzliwe, uczynne, ale, kurcze, nie dla wszystkich i nie zawsze! Są sytuacje, w których nie powinny, są takie, w których nie muszą i mają do tego prawo. identycznie jak dorośli. Nas też nikt nie zmusza do dzielenia się swoimi rzeczami, nikt się nie dziwi, kiedy nie mamy ochoty na drinka,a małżeństwo bez szczerych rozmów o uczuciach - to też jest asertywność - niestety ma duży problem. I o to w tej całej asertywności chodzi.

O zachowanie własnej tożsamości mając na uwadze także emocje innych ludzi i sytuację, w jakiej się znajdujemy. 

Uczmy dzieci asertywności!

W stosunku do obcych, którzy mogą im zagrażać to jedno, ale asertywni powinniśy być w stosunku do wszystkich!

I w stosunku do kolegi, który namawia na papierosa i do tego, co chcę łopatkę, choć sam ma swoją tylko, że nie w tym kolorze, co mu się zamarzyła.
I w stosunku do pana, co próbuje wciągnąć do auta metoda na cukierka, i do nauczycielki, która uparcie twierdzi, że Jasiek nie zrobił zadania sam, bo on ma na to za słabe oceny [znam takie przypadki].
I nawet na lekcji WOS-u - żeby umieć wyrazić swoje pierwsze polityczne poglądy, a później robić to na wyborach.
I kurde żeby nie przepraszać koleżanki za każdym razem, chociaż nie raz wina leży przecież po obu stronach albo nawet po jej. Nie przepraszać ze strachu przed odrzuceniem, tylko nauczyć się mówić o swoich uczuciach tak, żeby się dogadać.

I pozwalajmy na nią! 

Niech dzieciak wybierze kolor bluzki albo czy zje kanapkę z pomidorem czy z ogórkiem. 
Niech zdecyduje, czy iść na kółko plastyczne czy teatralne.
Niech ma prawo odmówić odwiedzin u nielubianego kuzyna.
Niech nie ustępuje młodszemu rodzeństwu we wszystkim.
Niech może otwarcie mówić o swoich uczuciach.
Niech się tego nie boi.
Nasza, rodziców, w tym głowa!


I jeszcze na koniec za asertywnosc.net - podkreślam - zawsze

Asertywność – w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych.


Asertwnym jest łatwiej i lepiej w życiu. A przecież wszyscy chcemy, żeby nasze dzieci były szczęśliwe, a nie uległe i posłuszne jak owieczki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram