Post Top Ad

Ja też jestem tu nowa! Czyli debiut dziecka [i matki] w przedszkolu.

Stało się. Poslałam mojego pięciolatka do przedszkola. Dziś jego czwarty dzień. Myślałam, że będę siedziała w domu cała happy i napawała się rozkosznie piszczącą w uszach ciszą, a tymczasem czuję się jak fakir - krzeslo kłuje mnie w tyłek i najchętniej siedziałabym cały czas pod salą zamiast tutaj...  Mam ochotę zawołać: "Halo! Ja też jestem tu nowa, nie tylko moje dziecko!".



Debiut w przedszkolu to dla dziecka zawsze stres. Są maluchy, które reagują płaczem [albo nawet rykiem :P], są ciche jak truśki i strachliwe, a są i takie, które stres odreagowują dokazywaniem i nie słuchają pani. Znam wszystkie przykłady. Moje dziecko należy do tych ostatnich... I czasem wolałąbym, żeby popłakało albo siedziało w kącie... 

Ale każde dziecko jest inne i tak jak ono debiutuje w nowej sytuacji, tak debiutuje jego mama.


Każda z nas zna swoje dziecko i jego reakcje. Wiemy, czy mamy w domu nieśmiałka, czy żywe srebro. Dostrzegamy z czym ma problem. Domyślamy się, czego możemy się po nim spodziewać w nowej sytuacji... 

Przygotowujemy do nowej sytuacji, jaką jest przedszkole dziecko i próbujemy przygotować siebie, ale nie da się uniknąć zaskoczeń, problemów i stresu. No nie da!


Możemy tylko domyślać się, przygotowywać, próbować...



... bo dziecko to nie robot, którego możemy zaprogramować jak nam się podoba: nie płacz, słuchaj obcej pani, zgódź się ze wszystkimi dziećmi, które widzisz pierwszy raz w życiu, siedź w ławce, nie biegaj po korytarzu... Nie przewidzimy też, jak będzie się zachowywało pierwszy raz zostawione bez mamy i taty , jak się zachowa, kiedy Franek nie będzie chciał się z nim bawić a Zosia zabierze lalkę...

Szymon to żywioł. Tak samo jak siostra. [Mama zresztą też :P] Wszędzie go pełno. W rodzinie ma przezwisko Usain Bolt ... bo jest w jendym biegu! Uparty indywidualista, który najlepiej bawi się w swoim własnym towarzystwie. Wiem, że nie jest mu łatwo odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ale mam też nadzieję, że suma sumarum przedszkole da mu dużo dobrego i przede wszystkim pomoże nauczyć się żyć w grupie.


Dzieci potrzebują czasu - matki też...

On debiutuje w przedszkolu, a ja w roli mamy przedszkolaka. To nic, że przechodziłam to już cztery lata temu z Julią - Szymek jest od niej inny, jego debiut jest inny i ja też inaczej to przeżywam...

Przedszkole często potwierdza to, jaki charakter [albo charakterek :P] mają nasze pociechy, a czasami odkrywa zupelnie nieznaną nam wcześniej stronę naszych dzieci, ale też doskonale obnaża błędy wychowawcze i pokazuje, nad czym musimy pracować - dzieci i my, rodzice.

Nie jest łatwo "nagle" przestawić się z roli mamy malucha[którym zwykle dziecko jest, dopóki "siedzi" w domu], na rolę mamy przedszkolaka czy ucznia...  Nie zmienia się wtedy tylko godzina porannego wstawania, ale przede wszystkim musi się zmienić sposób podejścia do dziecka..

...dajmy go sobie zamiast oceniania...


Janek to beksa, Małgosia coś taka zahukana, a Pawełek łobuz. Po pierwszym dniu w przedszkolu już słyszy się takie określenia. Przykre. Mówi się, zeby poznać drugiego człowieka, trzeba z nim beczkę soli zjeść, a dziecko ocenia się po paru chwilach... Podobnie jego rodziców. Bo źle wychowali. Bo rozpieścili. Bo dali zły przykład. Bo za dużo albo za mało pozwalali.Bo popełnili błędy. Pewnie tak. Ale który rodzic ich nie popełnia? Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem...

Zamiast oceniania, dajmy więc sobie i naszym dzieciom czas: na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu, przyzywyczajenie do nowej sytuacji i zasad, na naprawienie błędów...  Bo pierwszy raz w przedszkolu wszyscy jesteśmy debiutantami - i dzieci, i rodzice.


Napisz koniecznie, jak ty radzisz sobie ze stresem  w nowej sytuacji, jaką jest przedszkole? Jakie problemy musicie rozwiązać? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram