Post Top Ad

Destrukcyjne teksty, które wypowiada [prawie] każdy rodzic.

Umówmy się: doskonałych rodziców nie ma. To tak samo prawdziwe jak fakt, że każdy rodzic jak i każde dziecko są inni. Nie da się jednak zaprzeczyć trzeciej prawdzie - mamy ze sobą wiele wspólnego. Jedną z takich wspólnych rzeczy jest to, co i jak mówimy do naszych dzieci. Niestety często mówimy nie tak i nie to, co powinniśmy...

Sprawdź, czy ty też wypowiadasz te destrukcyjne teksty, które wypowiada większość rodziców!




1. Ja zrobię to lepiej!


Standard, prawda? My, matki, używamy tego tekstu na każdym kroku, a potem narzekamy, że dziecko nie umie po sobie posprzątać, samo się ubrać czy zrobić sobie kanapki. Tymczasem dzieciak uświadamiany od małego, że nie ma co próbować, bo mama i tak wszystko robi najlepiej. A jak już dziecko zrobi coś samo ty i tak po nim poprawiasz...


2. Nie biegnij, bo się przewrócisz!


Często przeginamy z rozkładaniem nad dzieckiem parasola ochronnego. To jest chyba jednak syndrom współczesnych czasów, bo pewnie tak jak ja pamiętasz, jak się chodzilo z grubymi strupami na kolanach... A dziś każde zadrapanie dziecka przyprawia nas, matki, o palpitacje serca! No i nie pozwalamy chodzić po krawężniku, skoczyć z krzesła na podłogę, a co dopiero mówić o wdrapywaniu się na drzewa... Parki, place zabaw i podwórka są pełne matek kwok.Taka prawda.

3. Zjedz wszystko, bo inaczej zabierze cię dziad!

Straszenie - metoda, której z lubością używamy, kiedy zawodzi wszystko inne. Często łaczona z szantażem: zrób to, co mówię, bo inaczej przyjdzie potwór, Baba Jaga, dziad! Najczęściej straszeniem udaje nam się wymusić na dziecku to, czego chcemy, ale przy okazji zasiać w nim bezsensowny lęk i poczucie, że mama/tata chce, by stała mi się krzywda... Znane od wieków i wciąż tak samo powielane i tak samo głupie.

4. Piotruś jest grzeczniejszy od ciebie!

Porównywanie. Kolejny rodzicielski błąd znany chyba wszystkim rodzicom. Kasia lepiej się uczy, Piotruś jest grzeczniejszy, a Marcinek szybciej siada na nocniczek. Ty wszystko robisz później/gorzej od innych. Nieświadomie wzbudzamy w dzieciaku poczucie bycia gorszym, słabszym i niezdrową ambicję dorównywania innym. Często też sami wpędzamy w ten sposób siebie w rodzicielskie kompleksy. Błędne koło. Tekst, który nie przynosi nic dobrego. A jednak go używamy...

5. Kiedy ja byłam w twoim wieku, to  ...

Kolejny rodzicielski standard. Sami słuchaliśmy tego w dzieciństwie, a teraz z lubością obdarzamy tym włąsne pociechy. Próbujemy udowodnić, że mieliśmy gorzej. I co to niby obchodzi nasze dzieci? Liczy się tu i teraz, a tamte czasy nie wrócą. I choć były inne, to wcale nie znaczy, że mieliśmy gorzej. Po prostu inaczej. Życie się zmienia pani Genia :P Zmienia się wychowanie, zawartość półek sklepowych i portfeli, sposób edukacji... I trzeba się z tym liczyć i pogodzić, a nie wpędzać dziecko w nieuzasadnione poczucie winy.

Słowa mają moc. To prawda znana nie od dziś, o której jednak bardzo łatwo zapoimnamy. Mam wrażenie, że nam rodzicom, często cel przesłania sposób, w jaki go osiągamy. Czyli nieważne, że dziecko wystarszę, wpędzę w kompleksy albo poczucie winy, sprawię, że nie będzie mnie lubiło - ważne, że zrobi to, czego chcę. A to tak nie działa. Przynajmniej nie powinno. 

Wychowanie to nie jest dążenie do celu po trupach i niemniej ważne niż to, że osiągamy cel wychowawczy jest to, w jaki sposób. Warto zważać na słowa. Ja obiecuję się pilnować! A ty?


Co jeszcze dopisalibyście do mojej listy destrukcyjnych, rodzicielskich tekstów?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram