Post Top Ad

Zmiana szkoły - jak pomóc dziecku przejść ją bezboleśnie?

Kilkanaście nieprzespanych nocy, wielogodzinne dyskusje i rozważanie wszelkich za i przeciw, mnóstwo wątpliwości, szczególnie na widok łez Julii... W końcu jednak klamka zapadła i jedna z trudniejszych decyzji dotyczących moich dzieci została podjęta: po czterech latach zmieniamy szkołę Julce, a Szymona zapisujemy do innej niż początkowo zakładaliśmy.

Przed nami nowy rok szkolny w zupełnie nowym środowisku. To czas wielu lęków i trudności, ale też nadziei na nowe możliwości i na lepsze dla dzieciaków i dla nas. Stoisz przed podobną decyzją? Może nasza historia ci pomoże!



Najtrudniejsze decyzje to te dotyczące dzieci 



Decyzje dotyczące dzieci są chyba najtrudniejszymi w życiu. Odpowiedzialność za tego małego człowieka często jest źródłem mnóstwa wątpliwości i nieprzespanych nocy. Ja tak mam i nie sądzę, bym była wyjątkiem w gronie rodziców. O ile większość znaczących decyzji nie przychodzi mi łatwo, o tyle te dotyczące dzieci spędzają mi sen z powiek. Bo chcę mieć pewność, że podjęta decyzja rzeczywiście i długofalowo okaże się tą właściwą, która przyniesie mojemu dziecku wszystko, co najlepsze! A pewność, to często trudno osiągalny luksus...

Szczerze mówiąc we wszystkich naszych planach mieszkaniowych, które były różne [o ostatecznej decyzji możesz przeczytać we wpisie:Kredyt hipoteczny, wynajem czy mieszkanie z rodzicami? Co wybrać, żeby nie żałować? ] sytuacja szkolna dzieci zawsze miała niemal kluczowe znaczenie. Julia ma już 9 lat i jest świadomą wielu spraw dziewczynką. Od "zerówki" chodziła do tej samej szkoły i jak to dziecko, była przywiązana do koleżanek, kolegów, nauczycieli i otoczenia. Dlatego wszelkie rozmowy o wyprowadzce do miasta czy gdziekolwiek, gdzie wymagałoby to zmiany szkoły, kończyły się płaczem... A my, to znaczy rodzice, mówiliśmy sobie, że nie możemy tego zrobić Julce...

Zmiany są trudne, ale potrzebne - w życiu dzieci też



Jednak życie nie jest biało - czarne. Ludzie migrują. Rodziny się przeprowadzają. Dzieci zmieniają szkoły. Jak mówił starożytny: wszystko płynie. A ten strach przed zmianami często jest zupełnie niepotrzebny i bez sensu. Mało tego - my przerzucamy swoje lęki na dzieci, które w gruncie rzeczy świetnie przystosowują się do większości zmian. Niestety czując i widząc nasze - rodziców - uprzedzenia i lęki, zaczynają odczuwać to samo...

Często potem mówimy: "Jaka ja byłam głupia, że się bałam!" albo "Strach miał wielkie oczy!", bo zmiany okazują się mieć pozytywne skutki i żyje nam się lepiej. Zmiany są trudne i dla dorosłych i dla dzieci, ale potrzebne, a często i nieuniknione. Dlatego warto uczyć dzieci pozytywnego nastawienia i radzenia sobie z życiowymi wyzwaniami i zmianami!


Zmieniamy szkołę - motywy i przygotowania

Lada moment czeka nas przeprowadzka i choć jest ona praktycznie 10 domów dalej, to warunki znacznie nam się zmienią. Tuż obok nowego domu jest przystanek, na który podjeżdża busik wożący dzieci do szkoły z naszego właściwego obwodu. W domu zamieszkamy z dziadkami i wujkiem, którzy w razie potrzeby będą mieli możliwość podprowadzić na niego dzieci czy też je odebrać. Logistyka o wiele prostsza niż zawożenie dzieci codziennie o 7 na przystanek oddalony o 2 km do szkoły, gdzie świetlica jest tylko do 14 i uzależnienie od samochodu, bo te 2 km nikt po nie pieszo nie pójdzie...  Myśleliśmy, głowiliśmy się, zastanawialiśmy, co zrobić? Wreszcie plusy przeważyły nad minusami.

Zmiana szkoły to: znacznie ułatwiona organizacja, możliwość mojego pójścia do pracy, późniejsze pobudki dzieci i  łatwiejsze dotarcie do placówki szczególnie zimą. Dla Julki większa szkoła - bo do takiej pójdzie - w większej miejscowości to też inne możliwości: zajęcia dodatkowe, lepsze wyposażenie, lepsze możliwości rozwoju. Dłuższa świetlica i bus pod domem to ogromne ułatwienie, jeśli chodzi o moje pójście do pracy i nową organizację życia. 

Minusem właściwie jest tylko rozstanie z koleżankami i kolegami ze starej szkoły, ale żyjemy przecież w takich czasach, w których możliwości kontaktu są dziesiątki! Telefony, Internet, samochody, którymi zawsze można pojechać w odwiedziny. To, że nie będą razem w szkole, nie znaczy, że nie mogą dalej mieć ze sobą kontaktu. A nowa szkoła, to też inne dzieci, z którymi można się zaprzyjaźnić!

Szymek z kolei idąc do zerówki w swoim obwodzie będzie bliżej domu, a dojeżdżać będzie tym samym busem, co Julka. Wadą są tu łączone klasy 0- 1, ale fakty są takie, że w alternatywnej szkole też by go to czekało - jeśli nie w tym roku, to w następnym, bo dzieci jest coraz mniej...


Nowy rok w nowej szkole -  obawy i nadzieje

Klamka zapadła - zmieniamy szkołę i do IV klasy Julka pójdzie już do Jeżewa. Pierwsza reakcja Julki to był oczywiście płacz i bunt. Jest małym wrażliwcem, który ma swoje zdanie, więc nie spodziewałam się niczego innego. Jednak wystarczyło troszkę czasu, mnóstwo cierpliwości, szczerych rozmów i zachęty do nowej szkoły żeby nastawienie Julii się zmieniło!

Jak pomagamy Julce przejść zmianę szkoły w miarę bezboleśnie?

Przede wszystkim szczerze porozmawialiśmy o naszych motywach. Wyjaśniliśmy Julce naszą sytuację, kwestię dowozów, pracy i tego, że zmiana szkoły ułatwi życie zarówno jej jak i nam. 9-latka to duża dziewczynka, która naprawdę potrafi zrozumieć takie sprawy! Do tych rozmów włącza się też reszta rodziny: babcia, która jest dla Julki dużym autorytetem i prawdziwą dyplomatką, ciocia, który swoi wyluzowanym podejściem potrafi człowieka zdystansować, kuzynka, która czeka na Julkę w nowej szkole.

Poza tym dużo rozmawiamy o samej szkole. Znam i budynek i ludzi bardzo dobrze, bo spędziłam tam trzy lata gimnazjum, więc mogę Julii wiele opowiadać! Wspominam swoje szkolne przygody, pokazuję zdjęcia, przedstawiam ludzi związanych ze szkołą. A sama pojechałam porozmawiać z panią dyrektor, aby rozwiać własne obawy i móc rozwiać obawy Julii. Rozmowa była bardzo pozytywna, szczególnie, że pai dyrektor pamiętała mnie z moich gimnazjalnych lat.

Wizyta w szkole to również element nieodzowny! Wybrałyśmy się tam z Julką tydzień temu. Spokojnie obeszłyśmy sobie cały budynek i boisko. Nie obyło się bez anegdotek z moich szkolnych lat, a nawet znalazłyśmy moją podobiznę na tablicy wśród absolwentów. Szkoła bardzo się Julce spodobała i przestała być taka straszna!

Nowy rok szkolny...

nadejdzie raz dwa i na pewno na początku nie obędzie się bez stresu, ale utwierdzam się w przekonaniu, że podjęliśmy słuszną decyzję, a nasza córka to bardzo kontaktowa i mądra dziewczynka, która szybko odnajdzie się w nowym środowisku. Trzymajcie kciuki!







Do nowej szkoły Julia zabierze tornister i piórnik z najnowszej kolekcji St. Majewski - ST.RIGHT. 

ST.RIGHT to marka dla starszych uczniów - nastolatków i takich, dla których nadszedł czas pożegnania z motywami z popularnych bajek. W linii znajduje się aż 29 kolekcji w różnych wzorach i kolorach, a do wyboru są: plecaki, plecaki na kółkach, shopperki, plecaki na sznurkach, piórniki typu tuba i saszetka, nerki, torby na ramię.

"Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom nastoletnich odbiorców, prezentujemy najnowszą linię artykułów tekstylnych brandowanych logo ST.RIGHT. Produkty tej marki to kontynuacja modnego wzornictwa, ergonomii i funkcjonalności marki ST.REET. Wszystkie modele inspirowane są najnowszymi trendami modowymi, przy zachowaniu wysokiej jakości wykonania, dzięki czemu zaspokajają potrzeby nawet najbardziej wymagających konsumentów." [st-majewski.pl]

Julka do IV klasy pójdzie z plecakiem na kółkach i piórnikiem - saszetką z kolekcji FLOWERS NAVY BLUE. Ten wzór od razu wzbudził jej zachwyt, a i mnie urzekło połączenie ślicznego, niebieskiego koloru z różowymi kwiatkami. Szalenie dziewczęca kolekcja!

Plecak na kółkach jest bardzo funkcjonalny i komfortowy w użytkowaniu. Ma aż 4 pojemne kieszenie ze specjalnymi miejscami na laptop, tablet, klucze i przybory do pisania. Do tego 2 kieszenie zewnętrzne i jeszcze 1 dodatkowa komora wewnątrz. Od IV klasy zaczynają się "prawdziwe" przedmioty i książek oraz zeszytów znacząco przybędzie, więc miejsca potrzeba sporo!

Posiada szelki, które można ukryć w komorze plecaka oraz  kółka i wygodną, ergonomiczną rączkę. Jest wodoodporny. Julka wypróbowała go podczas wizyty w nowej szkole i jak widać sprawdził się doskonale! Lekko się prowadzi, a i na plecach jest wygodny.

Usztywniony piórnik - saszetka to bardzo wygodne rozwiązanie! Oprócz pojemnej komory posiada dodatkową klapkę z przegródkami na przybory oraz zapinaną na suwak siateczkową kieszonką.Z powodzeniem pomieści wszystko, co potrzebne starszemu uczniowi.



Więcej o marce ST.RIGHT przeczytasz tutaj: 

-----> ST.RIGHT














Wpis zawiera lokowanie produktów i powstał we współpracy z marką St. Majewski.

7 komentarzy:

  1. Też zmieniamyszkołę synkowi. Pójdzie do1 klasy. Trochesie bojebo synek długo sie klimatyzuje. Jest skryty. Ale damy radę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze! Dzieci przyzwyczajają się szybciej niż myślimy!

    OdpowiedzUsuń
  3. To powodzenia dla Julii w nowej szkole.

    OdpowiedzUsuń
  4. naszebabelkowo.blogspot.com6 sierpnia 2017 06:15

    Mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli stanąć przed takim wybiorę. Pamiętam z dzieciństwa, że dla mnie nawet zmiana klasy była negatywnym doświadczeniem i wiązała się z ogromnym stresem - ale też każde dziecko jest inne i inaczej reaguje. Powodzenia w nowej szkole :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmiana szkoly, to music ogromny dla Was stres. Trzymamza Was kciuki! :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki na pewno wszystko będzie dobrze. Wiem coś o tym bo sama kiedyś zmieniałam szkołę i wiem jakie może być to trudne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmiana szkoły, miejsca zamieszkania to bardzo trudne dla Dzieci. Trzymam kciuki za Was <3

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram