Post Top Ad

Byłam pewna, że moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje...

Patrzyłam na twoje dziecko i myślałam sobie: "Boże, jaki ten dzieciak okropny! Moje na pewno taki nie będzie!". Patrzyłam z niesmakiem, jak twoje dziecko publicznie dłubie w nosie i jak rzuca się na podłogę w sklepie, a ty z zażenowaniem rozglądasz się dookoła i próbujesz uspokoić małego terrorystę. Trochę ci współczułam, ale głównie uważałam, że sam jesteś sobie winien. To ty wychowałeś taką małą paskudę! Moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje!




Pamiętam to bardzo dokładnie!

Moje myśli na widok naburmuszonych, tupiących nogami, wrzeszczących dzieciaków i ich rodziców. Czy to w sklepie, czy w urzędzie czy w gościach u rodziny. "Totalna rodzicielska porażka. Niewychowane potworki. Istny koszmar". Tak sobie właśnie myślałam. Nie docierało do mnie, jak można wychować tak okropne dziecko? Jak samemu można być tak nieudolnym rodzicem? Jak można nie reagować na tarzanie się po podłodze w sklepie albo wyrywać się i uciekać na chodniku? Masakra!

Irytowały mnie nawet niemowlęta. Oczywiście tylko te, które nic innego nie robiły, tylko płakały.  "Niegrzeczne", "manipulujące" noszącymi je całymi dniami rodzicami. Tak, tak - wtedy wierzyłam, że niemowlęta potrafią manipulować! Na te "grzeczne", łypiące uroczo oczkami z wózeczków i uśmiechające się do każdego, patrzyłam z wielkim rozczuleniem! Wyobrażałam sobie, rzecz jasna, że moje dzieci będą właśnie takie!  Moje dzieci będą GRZECZNE! 

Pamiętam doskonale z jaką łatwością przychodziło mi ocenianie rodziców.  Wyliczałam w myślach błędy, jakie popełnili i jakie na pewno zaowocowały wybuchem złości ich kilkulatka albo potrzebą ciągłego bujania niemowlaka. Ej, no trzeba przewidywać skutki swojego postępowania! Dali się dzieciakowi owinąć wokół palca! Takie myśli przebiegały przez moją głowę, a zaraz potem snułam wizję tego, jak idealne będą moje pociechy. Bo ja je przecież idealnie wychowam! 


Aż przyszedł dzień, w którym sama zostałam mamą...

i spadły mi klapki z oczu!

Julka była cudownie spokojnym niemowlakiem. Nic tylko jadła i spała. Za to, jak tylko zaczęła chodzić nadrobiła to po stokroć! W rodzinie od razu zyskała miano małego tornada. Była wszędzie, a jak tylko zaczęła mówić, to też w każdej rozmowie dorosłych! To samo w szkole. Przez pierwszy rok co najmniej raz w tygodniu zostawałam na rozmowę z wychowawczynią. Bo przekrzykuje, bo się wyrywa, bo uwielbia być pierwsza. Teraz Julia ma już 9 lat i wiele wcześniejszych problemów zatarło się w mojej pamięci. Minęły. Wiem jednak, że będą się zdarzać inne!

Szymon już jako niemowlę, wymagał więcej uwagi. Miał kolki i ciężko przechodził ząbkowanie. Nosiliśmy go więcej niż Julkę. "Zmanipulował was!" - słyszałam od starszych cioć albo znajomych bez dzieci [no właśnie...] i myślałam wściekła na samą siebie: "Skąd ja znam taki sposób myślenia... Fuck!". Teraz jako pięciolatek jeszcze wyraźniej pokazuje swój temperament. Ileż to razy narobił mi siary wybuchem złości między ludźmi - nie zliczę! Uparty jak mały osiołek. Indywidualista w każdym calu. Uwielbia być w centrum uwagi. Mamy za sobą etap bicia rówieśników i podnoszenia ręki na rodziców. Teraz wiele problemów z zachowaniem Szymka już minęło, ale przychodzą kolejne trudności... I to normalne!

Zawsze, kiedy zdarzały się [i zdarzają] takie trudne rzeczy: złość, płaczliwość, agresja, wymuszanie etc.etc. przyglądam się swojemu postępowaniu jako mamy. Myślę, co powinnam zmienić. Dyskutuję z tatą Grześkiem. Często okazuje się, że wystarczy zmienić kilka rzeczy w naszym postępowaniu i dzieci zaczynają zachowywać się inaczej. Każdy rodzic ma prawo do błędów!


Kocham moje dzieci ponad wszystko! Są kochane, uczuciowe, pełne radości, mądre i urocze! Naprawdę! Zdarza się jednak też, że zachowują się OKROPNIE!

Nie ma co ukrywać, że wiele NIEFAJNYCH zachowań moich dzieci jest efektem moich błędów wychowawczych. Kiedyś już pisałam, że nikt nie rodzi się rodzicem i na tych właśnie swoich błędach się uczymy...  Te wszystkie OKROPNE zachowania dzieci są w wielu przypadkach normalne. Tylko łatwo je demonizować patrząc na nie z boku. Częściowo to kwestie wieku, częściowo temperamentu, a częściowo też wychowania... Zrozumiałam to jednak dopiero wtedy, kiedy sama zostałam mamą...


Dziś cię przepraszam: rodzicu, o którym tak źle myślałam wiele lat temu! Byłam pewna, że moje dziecko nie będzie tak okropne jak twoje, tymczasem moje myślenie było totalnie błędne! Nie ma okropnych dzieci, a niewielu jest też okropnych rodziców. Są tylko problemy,które trzeba rozwiązywać. Są gorsze dni, do których każdy ma prawo. Są błędy, które trzeba czasem popełnić, żeby zrozumieć, jakie postępowanie jest najlepsze!

Ktoś mądry - zapewne tak samo jak ja - już po fakcie zostania rodzicem, powiedział:

Wychowanie dziecka jest dziecinnie proste .... dopóki się go nie ma!

[dodałabym: jak się swoje wychowało wiele, wiele lat temu ...]

I niech to będzie najlepszą puentą niniejszego wpisu!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram