Post Top Ad

Adaptacja poddasza na mieszkanie - 5 obowiązkowych punktów na początek.


Miał być dom - będzie mieszkanie. Zdecydowaliśmy się zaadaptować poddasze w domu moich rodziców na mieszkanie. Praca wre, a dumą napawa nas fakt, że praktycznie wszystko robimy sami. No dobra - sam mój mąż - ja tu tylko sprzątam ;).
W każdym razie upragniony cel coraz bliżej, a ja sobie nie bez pewnej nieśmiałości myślę, że może ktoś bardziej na początku swojej mieszkaniowej drogi, skorzysta z moich rad. Oto 5 obowiązkowych punktów na początek przygody z adaptacją poddasza na mieszkanie!





1. Rekonesans stanu obecnego, czyli sprawdzenie, co mamy przed rozpoczęciem robót, a co będziemy musieli zrobić sami. 

W naszym przypadku z głowy jest dach - mamy dobrą, niecieknącą dachówkę i posadzka - z wyjątkiem potrzeby wyrównania w niektórych miejscach. Przyznać trzeba, że to już całkiem dużo!
W skład naszej pracy natomiast musiały wejść takie rzeczy jak: ofoliowanie, ostelażowanie, zrobienie ścian, wstawienie okien i drzwi, renowacja schodów, pociągnięcie prądu, wody i kanalizy, a dodatkowo zrobienie centralnego ogrzewania. W dalszej kolejności oczywiście sprawy wykończeniowe, czyli panele, płytki i malowanie.


2. Rozplanowanie powierzchni, czyli co, gdzie i jak? 

Najlepiej rozrysować sobie cały strych na kartce i podzielić na pomieszczenia, a potem zaznaczyć ich zarysy kredą na posadzce. U nas plan mieszkania zmieniał się kilka razy "w praniu". Początkowa lokalizacja łazienki okazała się totalnie nierealna, więc "zabraliśmy" kawałek naszego pokoju, by miejsce domowego SPA było naprawdę fajne :). Do dyspozycji mamy około 60 metrów, ale udało nam się wydzielić 3 pokoje, łazienkę i malutką kuchnię. Wszystko oczywiście ze skosami i belkami.


3. Pomiary, obliczenia, spis i zakup materiałów.

Kartka, długopis, miara, kalkulator i kreda - to zestaw obowiązkowy! Kreda służyła nam do wyznaczania zarysów pomieszczeń bezpośrednio na poddaszu, a reszta wiadomo - do mierzenia, zapisywania i obliczania. Trzeba wyliczyć metraże niezbędne do oszacowania potrzebnej ilości materiału np. wełny do ocieplenia, folii paroprzepuszczalnej, regipsów, a w dalszej kolejności paneli, płytek i farb. My założyliśmy specjalny zeszyt, w którym notowaliśmy sobie wszystko, a potem wklejaliśmy wszystkie faktury i rachunki, co pozwoliło nam kontrolować wydatki i stan konta.
Warto zrobić rozeznanie w cenach w różnych sklepach - stacjonarnych i internetowych - by zaoszczędzić, na czym z pewnością każdemu zależy. No i oczywiście obliczenie kosztów i porównanie ich z dostępnymi środkami [najbardziej stresujący i pełen pułapek moment hihi ;)]

4. Rozplanowanie robót. 

Wiadomo, że nie zaczniemy od paneli czy płytek ;). Dobrze wziąć planner czy zwykły notes i po kolei rozpisać sobie kolejność prac. My zaczęliśmy od folii, potem kolejno okna, stelaże, a teraz przyszedł czas na elektrykę i ściany. W międzyczasie działaliśmy z drobniejszymi rzeczami typu szlifowanie i malowanie belek, które będą widoczne. 


5. Czas, start! Od czego zacząć?

Kwestia zasadnicza, to odpowiedzieć sobie a pytanie: co jesteśmy w stanie zrobić sami a do czego potrzebujemy firmy? U nas na szczęście firmy nie są potrzebne, a jedynie pomoc rodziny. Większość jesteśmy w stanie zrobić sami. A tego, czego nie umiemy, uczy nas YouTube ;).
W przypadku zatrudniania firm dodatkowym utrudnieniem jest zaklepanie terminów. Warto pamiętać o tym. Nie wspomnę już o kwestiach finansowych, aczkolwiek jeśli kogoś stać, to zdecydowanie szybciej i bez większych wpadek powinna zadziałać firma, także na pewno trzeba rozważyć swoje możliwości.



O tym, dlaczego nie zdecydowaliśmy się na wysoki kredyt hipoteczny i jak do tego wszystkiego doszło możecie poczytać we wpisie:

Na koniec , żeby nie być gołosłowną, kilka migawek z naszej budowy:













Jesteś na tym samym etapie co my, a może adaptację poddasza masz już sobą? Podziel się swoimi doświadczeniami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram