Post Top Ad

Nie chcę za parę lat kojarzyć się tylko z odkurzaczem albo komórką. A ty?

Mówi się, że najlepszymi sędziami nas, matek, są nasze własne dzieci. I ja się z tym w pełni zgadzam. To one nas ocenią za kilka lat, a ich wspomnienia z nami związane będą prawdziwym wyznacznikiem naszego macierzyństwa. Nieważne, co mówi teściowa, koleżanka czy sąsiadka. Tak naprawdę liczą się wyłącznie uczucia dzieci. Z czym będzie kojarzyć cię twoje dziecko, gdy już dorośnie? Pytasz siebie czasem, mamo?...




Nie chcę, by moje dzieci tak mnie pamiętały...


Nie chcę za kilka - kilkanaście lat kojarzyć się moim dzieciom wyłącznie ze ścierą i odkurzaczem. Wolę mieć okruszki na dywanie i patrzeć, jak dzieciaki świetnie się bawią robiąc piknik na podłodze niż zapierdzielać za nimi krok w krok i sprzątać. A znam matki, dla których sprzątanie jest wręcz sensem istnienia. Przykre to.

Nie chcę, żeby pamiętały mnie głównie z tego, że bez przerwy siedziałam z nosem w laptopie albo w komórce. Przed zdobyczami technologii się nie uchronisz, ale cholernie łatwo się w nich zatracić. Uświadomiła mi to niedawno moja mama, dlatego zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę na to, jak dużo czasu spędzam w internecie.

Nie chcę, by wspominały mamę, której nic się w życiu nie chciało. Przerażeniem napawają mnie pełne permanentnego zmęczenia życiem teksty mam, które  nie mają czasu przez cały dzień wypić ciepłej kawy  i to jest ich życiowym problemem, a słowo "hobby" kojarzy się z luksusem albo fanaberią.  I tak naprawdę to, że bloguję i scrapuję robię też dla moich dzieci. Mam nadzieję, że im też się w życiu będzie "chciało więcej".

Nie chcę też, by moje dzieci najczęściej wspominały moją nieobecność. W pogoni za karierą czy pieniędzmi.

Nie chcę, by najbardziej pamiętały moje nieustannie: "NIE!" i latanie za nimi z mokrymi chusteczkami, żeby tylko rączki i buźka nie były brudne. Nie chcę być matką ograniczeń i zakazów.

Nie chcę kojarzyć im się z krzykiem, naburmuszoną miną, złością, frustracją ani - co najgorsze - z przemocą. A wciąż jest tak wiele matek, dla których bicie jest najlepszą metodą wychowawczą... Nie chciałabym być takim wspomnieniem.


 A ty?... Jak chcesz być widziana przez swoje dzieci?

Chcę za kilka - kilkanaście lat kojarzyć się moim dzieciom z ...


bezpieczeństwem, ciepłem, uśmiechem, czułością

ze wspólną zabawą, ale też z dawaniem wolności

z pozwalaniem na brudzenie się i robienie artystycznego bałaganu w zabawie

z tym, że warto w życiu mieć pasję

z pracowitością, ale i umiejętnością odpoczywania

z własnym zdaniem

z bajkami na dobranoc i przytulańcami wieczornymi

z umiejętnością mówienia "kocham"

z domem zadbanym, ale nie takim, co pełni rolę muzeum

ze spacerami i miłością do świata

z poczuciem akceptacji i nauką tolerancji

z poczuciem humoru

z dobrym jedzeniem, ale też wypadami na pizzę :)

z rozmowami o wszystkim i o niczym

z byciem blisko a nie tylko obok...

To, co naprawdę ważne to odczucia naszych dzieci...


Presja na bycie idealną matką jest ogromna. Już kilkakrotnie poruszałam ten temat na blogu a ostatnio we wpisie "Żeby tylko nikt się nie dowiedział, jak naprawdę wychowuję swoje dziecko...", który pobił rekord popularności wśród wszystkich postów na blogu. Seriale, blogi, czasopisma dla mam, a do tego kryjące się ze swoimi problemami i niedoskonałościami inne mamy sprawiają, że każdy najmniejszy błąd i słabość spędzają nam sen z powiek. Współczesność stawia matkom wysokie wymagania, a i  my same często nie potrafimy się do nich zdystansować. Efekt? Jednym z wielu jest bycie nie taką matką, jaką chciałyby naprawdę mieć dzieci, ale taką, jaką chce widzieć otoczenie... Błąd. Duży błąd.

Dom musi lśnić czystością, obiad codziennie być z trzech dań, zabawki dizajnerskie tudzież edukacyjne, pokój dziecięcy jak z żurnala, wyniki dzieci w szkole najlepsze, a szczytem ideału jest łączenie tego wszystkiego z pracą zawodową. Cudów jednak nie ma. Coś kosztem czegoś. Niestety kosztem tego, że zamiast szczęśliwej matki [tak, twoje szczęście też jest ważne!] dzieci mają matkę - zombie, matkę - cyborga, matkę - udawaczkę, która nie ma odwagi okazać słabości i tak naprawdę zabija w sobie instynkt, który podpowiada najlepiej, jak być dobrą mamą. A dzieci to czują...

Jestem świadoma tego, że nie wszystkie błędy, jakie popełniamy jako matki są wynikiem tego dążenia do perfekcji. Niestety bicia, agresji nie tłumaczy nic, a są mamy, które do macierzyństwa zwyczajnie nie dorosły albo mają wypaczone spojrzenie na dobro swoich dzieci. Znasz je na pewno nie tylko z telewizji...

Jedynym i drugim, i trzecim i czwartym [bo każda z nas jest inna] - wszystkim nam, matkom - potrzebna jest taka chwila, w której zatrzymamy się w codziennej gonitwie i spytamy same siebie: JAK ZAPAMIĘTA MNIE MOJE DZIECKO? CO PRZYJDZIE MU NA MYŚL, KIEDY ZA KILKANAŚCIE LAT BĘDZIE MYŚLEĆ O MAMIE? 

Odpowiedź na te pytania otworzy ci oczy na to, jaką mamą powinnaś być dla swoich dzieci - taką, jak sugeruje społeczeństwo, media, teściowa czy taką, jakiej naprawdę potrzebują twoje dzieci? Ja wybieram tę drugą opcję.

17 komentarzy:

  1. Agata Wierzgacz20 lipca 2017 12:10

    Świetny wpis , ja też nie chcę i muszę coś zmienić w swoim życiu 👍

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważny i dający do myślenia tekst!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie interesuje mnie co myśli otoczenie o tym jaką jestem matką. Ważne jest to co powie o mnie córka za kilka, czy kilkanaście lat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Święte słowa! Ja ze swojego dzieciństwa najbardziej pamięta czas spędzony z tatą. Nasze jednodniowe wycieczki, wyjścia do kina itp. Czasem śmieję się, że moja mama pracowała na śmieciówce, bo chyba nigdy nie miała urlopu, choć ona twierdzi, że miała i spędzała ze mną tyle samo czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehhhh to nieustanne "NIE". Miałyśmy z Alą taki czas że ciągle byłam na nie, aż moja córka wypaliła "Mamo ty tylko nie, nie i ciągle nie". Wtedy uświadomiłam sobie, jak postrzega mnie dziecko moje. To był punkt zwrotny w naszych relacjach i mojej postawie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Asia Bednarek21 lipca 2017 13:24

    Bardzo dobre przemyślenia. Chyba wyłączę telefon na weekend... Hania Zawisza

    OdpowiedzUsuń
  7. Aneta Skierkowska21 lipca 2017 15:07

    Twój post zachęca do refleksji, naprawdę. Masz 100 - procentową rację.

    OdpowiedzUsuń
  8. Joanna Kołpak22 lipca 2017 17:18

    Nie oceniam postępowania innych mam.To jest głębszy i bardziej skomplikowany temat. Powielamy błędy naszych rodziców, a najbardziej to widać jak już pojawią się w naszym życiu dzieci. Dobrze jeśli mamy tego świadomość i chcemy nad tym pracować, ale niestety zachowań, które były wobec nas powielane przez dziesiątki lat nie zniwelujemy w miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem za dużo i za łatwo tłumaczymy własnym dzieciństwem. Wiem co masz na myśli i czuje to u siebie również ale znam matki, które nie były bite w dziecinstwie a same stosują te metodę wychowawcza. Jesteśmy doroslymi i myślącymi istotami a nie robotami zaprogramowanymi na jeden schemat myślenia. Ja staram sie nie oceniać ale niektóre zachowania powinno sie krutykowac i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiola Skawinska23 lipca 2017 07:03

    Świetny wpis, każdy rodzic powinien go przeczytsc

    OdpowiedzUsuń
  11. Aleksandra Nobody23 lipca 2017 13:50

    Zgadzam się w 100%. Tylko pamiętajmy, że wspomnienia naszych mam z lat dzieciństwa ewoluują razem z nami. Mając 13-15 lat całkowicie inaczej patrzyłam na mamę z moich młodszych lat. Teraz będąc dorosłą kobietą dostrzegam jej nowe zalety, ale również wady i porównuję je do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  12. nie jestem jeszcze mamą, ale... chciałabym, żeby dzieci kojarzyły mnie z tym, o czym sama napisałaś. nie będę mamą z odkurzaczem i ścierą :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasami takie "rozliczenie" własnej matki przypada na późniejsza lata niż 10 czy 15. W moim przypadku było to 21 lat. I to chyba jedna z najważniejszych lekcji dotycząca bycia mamą - świadomość, jaką mamą chcę być i jaką być nie chcę. Polecam zastanowić się własnie nad własnym dzieciństwem/dorastaniem - można sporo wniosków wyciągnąć i wykorzystać je we własnym macierzyństwie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dokładnie tak, często o tym myślę, staram się stawiać na wspólną zabawę niż na posprzątana kuchnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Aktywna obecność jest najlepsza. Ważny tekst!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram