Post Top Ad

Kredyt hipoteczny, wynajem czy mieszkanie z rodzicami? Co wybrać, żeby nie żałować?

Nowe, piękne domy rosną jak grzyby po deszczu. Miejsca, które jeszcze kilka lat temu były szczerymi polami teraz są nowymi dzielnicami miast. Mnie też się marzył mały, biały domek z ogródkiem. Jednak stało się inaczej... 


Pomimo, że poczyniliśmy już kroki ku budowie domu, kilka tygodni temu postanowiliśmy jednak, że zaadaptujemy poddasze u moich rodziców na mieszkanie. Dlaczego nie wzięliśmy kredytu pod hipotekę? Dlaczego nie zdecydowaliśmy się na wynajem, który też braliśmy pod uwagę? Co wybrać, żeby nie żałować, kiedy szuka się swojego kąta? O tym będzie ten post...



W poszukiwaniu własnego kąta...



Jeśli mnie czytasz od jakiegoś czasu to wiesz, że marzyła mi się budowa własnego domku. Zresztą -kto by nie chciał. Żyjemy w czasach, w których co druga rodzina ma kredyt hipoteczny i własny dom. Z kolei ta, która nie ma, zwykle mieszka z rodzicami lub wynajmuje... Każda opcja ma swoje plusy i minusy.

Nasza sytuacja mieszkaniowa jest dosyć skomplikowana .... Mieszkamy, powiedzmy, kątem u rodziny i jasne było, że tutaj zostać nie możemy. Pomysłów mieliśmy mnóstwo, jednak zawsze było jakieś "ale"...

Kredyt hipoteczny na budowę lub kupno domu


U nas było tak:

Byliśmy już blisko... Mamy działkę. Zaczęliśmy ją przekształcać na budowlaną. Byliśmy psychicznie gotowi na 30 lat spłacania kredytu... Niestety: zdolności kredytowej brak.

Jedna pensja daleka od kosmicznej średniej krajowej to za mało, by wziąć kredyt. Musiałabym pójść do pracy i mieć dobrą umowę oraz dobre zarobki Wszystko fajnie, bo do pracy iść chcę bardzo (od kilku lat, ale to jest temat na osobny post pt."Dlaczego wiejskim matkom tak trudno pójść do pracy?", ewentualnie "Czy wiejskie matki nie pracują z lenistwa?"), ale zanim dostałabym tę "dobrą umowę" i "dobre zarobki" minęłoby z pewnością kolejnych kilkanaście miesięcy. O ile w ogóle by się to udało...

Zalety tej opcji [jeżeli dochodzi do skutku]: zupełnie oddzielny dom i posesja; swoje podwórko, na którym robisz, co chcesz; dopasowanie wnętra do rzeczywistych potrzeb rodziny od podstaw; pozostawienie potem domu dzieciakom w spadku...
Wady tej opcji: kredyt praktycznie do końca życia, z wysoką ratą i wynikające z niego zobowiązania; odpowiedzialność i stres z tym związane; "zamknięcie" drzwi do innych inwestycji na kredyt.

Wynajem mieszkania


U nas było tak: 

To niby też jest opcja. Niby wiele rodzin wynajmuje do końca życia i czują się z tym dobrze. Niby lepsze to niż mieszkanie z rodzicami... Ale my już to przerabialiśmy. Niepewny chleb. Przynajmniej jeśli chodzi o wynajem za ścianą u właścicieli, co w naszej okolicy jest najczęstszą opcją. Bloki i wspólnoty mieszkaniowe najbliżej 25 km stąd, a to wiązałoby się ze zmianą szkoły, pracy i w ogóle zupełną dezorganizacją życia. No i czynsz... Nic mniejszy od raty kredytu hipotecznego... 

Plusy tej opcji: brak zobowiązania w postaci kredytu; mieszkanie oddzielnie.
Minusy tej opcji: nabijasz komuś kabzę i to nie małymi pieniędzmi; nie jesteś u siebie - właściciel decyduje o losach mieszkania.

Mieszkanie z rodzicami


Tak było u nas:

No cóż, jest to dosyć powszechne rozwiązanie wśród pokolenia 20-30 latków. Rozmawiałyśmy o tym z czytelniczkami jakiś czas temu na moim fanpage'u na Facebooku. Z czego wynika fakt, że tak wielu z nas z własnymi rodzinami zostaje w rodzinnych domach? To temat na osobny wpis...
My wróciliśmy na "stare śmieci", czyli do rodziny Grzegorza po tym, jak wypowiedziano nam mieszkanie. Julka miała wtedy 5 miesięcy. Nie mogliśmy znaleźć niczego na szybko... Jedyną [tak nam się wtedy wydawało] opcją było zamieszkanie u mamy męża. Prawie 3 lata mieszkaliśmy na jednym pokoju, a potem przeprowadziliśmy się tuż obok - szwagier pozwolił nam mieszkać w budynku gospodarczym przerobionym na mieszkanie... I tak mieszkamy tu do dziś... 

Plusy tej opcji: oszczędność pieniędzy - nie płacisz czynszu [raczej :P]; pomoc w opiece nad dziećmi [zwykle, choć to nie reguła]
Minusy tej opcji: trzeba umieć iść na kompromis, bo każdy chce żyć po swojemu...

A może zupełnie inne rozwiązanie?

Czyli aranżacja poddasza na mieszkanie :)


Czasami bywa tak, że najprostsze rozwiązania przychodzą nam do głowy najpóźniej, a te najlepsze wydają się być zbyt oczywiste. 

Czasami trzeba  zweryfikować swoje marzenia i plany i zastanowić się, czy warto porywać się z motyką na słońce.

Czasami trzeba otworzyć szerzej oczy i dostrzec, że tak naprawdę to, co najważniejsze ma się na wyciągnięcie ręki...

Czasami bardzo trudno jest podjąć decyzję. Wszak decyzja o miejscu zamieszkania to decyzja z gatunku życiowych. A mało kto ma łatwość podejmowania takich. Szczególnie, że perspektywa mocno się zmienia, kiedy pojawiają się dzieci...

Nasza decyzja zapadła właściwie z dnia na dzień. I wszędzie zdziwione miny: "Nie budujecie się jednak?".  Ano nie będziemy czekać na zdolność kredytową, która może nie nadejdzie nigdy i tkwić w martwym punkcie, bo życie ucieka, a własnego kąta jak nie było tak nie ma... No teraz właściwie już jest :).

Nie osobno, bo w domu moich rodziców, ale całe poddasze tylko dla nas, zrobione od podstaw własnymi rękami i urządzane tak, jak nam się wymarzyło. Osobne pokoiki dla dzieci, pokój  z widokiem na las dla nas, łazienka i kuchnia z oknem dachowym. Niecałe 60 merów.

I nie będę już prosić złotej rybki o pałac. To nam wystarczy. 






Co wybrać, żeby nie żałować?


Kredyty hipoteczne to jest teraz właściwie norma. Naszym rodzicom pewnie się nawet o nich nie śniło, więc też nie mieli takiego parcia na własne M jakie ma nasze pokolenie... Dzisiaj trzydziestolatek bez własnego domu czy mieszkania może czuć się przegrany, ale czy powinien?...

Nie ma idealnego rozwiązania. Każde ma swoje wady i zalety, a w dodatku są one inne w zależności od sytuacji życiowej i finansowej każdego z nas.Nam nikt nie powiedział, jaką decyzję podjąć, więc i ja ci nie powiem... Jeśli się wahasz, zastanawiasz, rozważasz za i przeciw, być może ten tekst ci trochę pomoże, ale i tak ostateczna decyzja należy do ciebie.


Jedno jest pewne: dom to nie tylko cztery ściany, to przede wszystkim ludzie... I to nie jest frazes! Ludzie tworzą atmosferę, a ona jest ważniejsza niż fakt, czy płacisz kredyt, czynsz czy mieszkasz u rodziców. Jeśli otaczają cię dobrzy ludzie i twoja rodzina czuje się w tym miejscu szczęśliwa, to była dobra decyzja! I dlatego też ta, którą my podjęliśmy jest dobra. Amen.






Grafika:Designed by Freepik

1 komentarz:

  1. Aneta Skierkowska5 lipca 2017 09:34

    Moja siostra i przyszły szwagier także postanowili zaaranżować poddasze na mieszkanie dla siebie u rodziców szwagra. Podobnie jak u Was. Dziś bez kredytu własnego domu nie postawisz, a i nie każdego stać na ten kredyt. My mieszkamy razem z moimi rodzicami, zbytnio nie mamy powodów, aby narzekać. Mój M. mówi, że ma dobrych teściów, że się nie wtrącają. No to chyba nie jest tak źle. ;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram