Post Top Ad

Żeby tylko nikt się nie dowiedział, jak naprawdę wychowuję swoje dziecko...

Czytam sobie Internety i uśmiecham się sama do siebie. Teraz już tak, choć jeszcze niedawno co chwila ściskało mnie w żołądku i często po takiej internetowej lekturze miałam cały dzień z głowy. Taką koszmarną matką się wydawałam samej sobie na tle tych wszystkich doskonałych, święcie oburzonych i przekonujących innych o swojej doskonałości. Serio? Wszystkie jesteście takie idealne?! Ja wiem, że po prostu doskonale się maskujecie...





Łatwo się zdołować czytając te wszystkie dyskusje forumowo - fejsbukowe, te teksty na blogach rodem z występu psychologa w "Pytaniu na śniadanie", te wszystkie "nigdy", "zawsze" i "na pewno". W prawdziwym życiu nie jest wcale lepiej. Jak spotykasz znajome mamy w parku, to masz wrażenie, że tylko ty i twoje dziecko jesteście jacyś nie teges. Bo twój trzyletni Maciuś jeszcze nie czyta i nie układa puzzli z tysiąca elementów, a tamte trzylatki tak. W pewnym momencie czujesz, jakbyś to ty była najgorszą matką świata... Ja znam ten ból.

Zaczyna się już w ciąży. Wszystkie odżywiają się książkowo, książkowo tyją i w tym samym momencie czują kopniaki. Ciążę uwielbiają. Ewentualnie wspólnie użalają się nad tymi samymi rzeczami.

Potem jest tylko gorzej.

Wszystkie mamy noszą w chustach, wychowują według zasad RB i karmią piersią do dwóch lat a potem to tylko BLW. A ty się zastanawiasz czy kupić słoiczek z królikiem czy z kurczakiem. A ten skrót to ci się kojarzy z instytucją ubezpieczeniową.

Wszystkie bawią się z dziećmi i to kreatywnie, a ty oglądasz Z jak złość w czasie, gdy twoje dziecię leży na kocu podgryzając od czasu do czasu twój telefon. Wyrodna matko!

Czytasz, słuchasz i płaczesz myśląc jaka to jesteś do dupy jako matka. 

A one wszystkie takie zajebiste!

"Karmienie piersią to najpiękniejsze zjawisko jakiego doświadczyłam!" 

A ty wyłaś z bólu za każdym razem jak przystawiałaś dziecko do piersi i dałaś za wygraną po miesiącu.

"Moje dziecko pije tylko wodę a zamiast lizaka dostaje marchewkę"

A twoje marchwią pluje na kilometr.

"Sześciolatek i komputer? Nigdy w życiu! Mój to tylko książki by czytał!"

A twój ma książki w głębokim poważaniu. Woli Transformersy i umie włączyć YouTube.

"Zajmować dziecko tabletem? Never! Ja to cały dzień mam energię i kreatywne pomysły na zabawę z nim! "

A ty nie się boisz, że oparzysz dzieciaka, jak ci wisi u nogi, kiedy odlewasz kartofle. I dajesz czasem ten tablet.

"Nigdy nie unoszę głosu na moje dziecko. Jacusiowi wystarczy, że pogrożę paluszkiem".

A ty sobie już prawie zwichnęłaś ten paluch od ciągłego grożenia, a mały się tylko śmieje.

"Moja Zosia to cały dzień czyściutka jak dama chodzi. Mamusi niunia!"

A twoja Magdusia białe rajstopki podrze już w progu przed wyjściem, a po zabawie na podwórku wygląda jak po zapasach w błocie.


Czytam, czytam i czasem nawet dyskutuję o tym z moją mamą. A ona zawsze wtedy mówi: 

"Na cholerę ci te Internety? Kiedyś każda matka wychowywała dziecko tak, jak uważała za słuszne, a teraz tylko się nakręcacie i dołujecie nawzajem. Bo wszystkie chcecie być takie nieskazitelne." 

Dokładnie. Idealne jak Grażynka z "Klanu" albo Asia z "M jak miłość". Uśmiech, spokój, czasu i chęci do wszystkiego na pęczki i żadnych, kuźwa, fałszywych ruchów!

Weź zdejmij maskę Matko Internetowa, Forumowa i Fejsbukowa i ty też Matko Z Placu Zabaw i dawno nie widziana koleżanko, co niedawno urodziła! 

Pogadajmy jak normalne matki, jak ludzie. Przestań się bać, że ktoś się dowie, jak naprawdę wychowujesz swoje dziecko!

Chcesz?  Ja się pierwsza przyznam, że moje dziecko wie, jak się włącza YouTube i pogrywa sobie w Mario Bros, że wie, jak smakuje lizak i nie cierpi wody, że wysyłam moje dzieci na podwórko, żeby bawiły się same, a ja w tym czasie piszę ten tekst na blogu. Taka jestem.

Mam prawo do zmęczenia i czasu dla siebie. Nie jestem robotem, służącą ani psychologiem. Sama go czasem potrzebuję.

Kocham moje dzieci ponad wszystko i staram się wychowywać je tak, by były szczęśliwe - teraz i w przyszłości. Nie trzymam ich w złotej klatce, gdzie chcę je uchronić przed technologią, co to ją pewnie szatan wymyślił, przed Spinnerami, Hello Kitty, cukrem, mlekiem modyfikowanym i samodzielnością.

Możesz przestać mnie lubić i udawać dalej. Ale ja ci już nie wierzę, tak jak kiedyś ci wierzyłam. Wiem, że gdy wyłączysz komputer [przy którym nota bene siedzisz, zamiast uczyć dwulatka czytać] to twoja maska spada. Jak wrócisz z placu zabaw, z imprezy rodzinnej, z wywiadówki. Obserwuję to na co dzień.

A ja tak nie chcę. Nie potrzebuję masek. I już się wyleczyłam z ciągłego porównywania się do ciebie. Jestem mamą - jestem sobą. Popełniam błędy, ale nikt nie rodzi się matką i macierzyństwo polega na ciągłym uczeniu się. Nie wstydzę się tego. Bo to jest właśnie prawdziwe życie. Nie to z monitora laptopa, ekranu telewizora czy krótkiej rozmowy na poczekalni u lekarza.

Jeśli i ty jesteś tak nieidealna jak ja to wiedz, że nie jesteś sama. Wszystkie takie jesteśmy, tylko nie każda ma odwagę się do tego przyznać...

42 komentarze:

  1. Oj ja już nieraz u siebie pisałam jaka że mnie zła matka ale miałam wtedy Już przedszkolaka. Rok temu zaczęło się od początku... "Jak to już nie karmisz" " dlaczego ona ciągle chora? " " już je obiadki? Przecież nie ma 6 miesięcy!" wkurzam się milion razy ale kiedyś już widziałam taką idealną mamę w bardzo nieidealnej sytuacji... oczywiście nadal twierdzi, że jest bezbłędna... Tylko po co te maski, po co męczyć się i udawać?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jestem idealna, nie mam sterylnego domu, krzycze na dziecko, pozwalam oglądać bajki i jeść czekoladę i....nie kryję się z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agata Wierzgacz28 czerwca 2017 08:33

    Brawo Kochana .Podpisuje się pod tym tekstem obiema rękami .Nie jestem idealna , oboje dzieci karmiłam tylko po miesiącu , mój syn pije soki a córeczka wodę , jedzą co lubią , grają na laptopie , oglądają youtuberow , a ja krzyczę na nich od czasu do czasu .Jedyne czego nie robię to nie biję swoich dzieci , bo kocham ich nad życie i nie wyobrażam sobie żebym mogła ich skrzywdzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aneta Skierkowska28 czerwca 2017 08:54

    Ja też nie jestem idealną matką. Moje 2- letnie dziecko prawie codziennie pije Kubusia Play i Kubusia water, w którym podobno jest sam cukier. Je to, co my. Nawet do McDonalds'a czasem wpadniemy. Słodkości przed nią nie ukrywam, dostaje małe porcje, ale dostaje. Czasem chodzi umorusana od rana do wieczora, bo mnie najzwyczajniej w świecie nie opłaca się przebierać jej co chwila. Teraz siedzę przed laptopem, w necie, a ona sama sobie biega po pokoju i rozchrzania moje kosmetyki. A, no i jeszcze zdarza mi się na nią krzyknąć, kiedy swoim zachowaniem doprowadza mnie do białej gorączki; Już dawno wrzuciłam na luz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widząc okoliczne dzieci zawsze się zastanawiam jakim cudem tylko moje wiecznie brudne...a brudzi się od razu po ubraniu. :) a jak czytam nieraz komentarze mamus. ..kto to widział dać dziecku tableta..przecież można inaczej zorganizować dziecku czas, to przewracam odruchowo oczami. Zawsze sobie myślę że polecam spędzić tydzień z moją córką...która ciągle potrzebuje kogoś a najlepiej 5 osób kolo siebie i ogólnie od urodzenia jest trudna. Jedna z drugą padla by na twarz po pół dnia i by się skończyły mądrości. A moja mama mówi dokładnie to samo..Mo co wam te internety..nie ma co czytać i zawsze mówi ze się cieszy ze za jej czasów tego nie bylo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super Ola :* ... też nie jestem idealną mamą i nigdy nie byłam, staram się wychowywać dzieci tak aby wyrosły na ludzi i zdaje mi się, ze daje radę ... nie mam w domu wszystkiego pod linijkę, a u starszego czasem o skarpety można się zabić i nie ukrywam tego .... u mnie często jest "krzesełko z pranie do składania" bo mi się po prostu nie chce, gary potrafią z kolacji do śniadania leżeć bo wolę posiedzieć z mężem choć chwilkę kiedy synek zaśnie ... chłopcy lubią słodycze czy chipsy nie bronie, choć Tomek nie przepada woli lizaki czy żelki :P z woda to różnie czasem pije a czasem chce np Kubusia też dam dziecku nie bronie chociaż wiem, że to wszystko samo zło, ale my też jadłyśmy, piłyśmy i żyjemy :) mogłabym wyliczać w nieskończoność :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ALEKSANDRA LEGOWSKA (Moisha)28 czerwca 2017 09:35

    Piękny tekst 😊 też nie jestem idealna, takie matki nie istnieją nie oszukujmy się .

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawo! Ja mam wrazenie ze nadzieram sie dziennie... 🙈🙈 moja corka niw lubi warzyw, nie oogardzi warzywami , umi puszczać Youtube ma 7 l. I sama wychodzi na podwórko. Jedyne czego jej zabraniam to coca cola.. moja 2 mieaieczna corka uwielbia jak sie do niej gada a to ze czasem musze cos zeobic to załączam jej tv 😅 piona autorko tekstu! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. kurde super napisane, ale póki co nie mogę nic na ten temat powiedzieć, bo nie mam dzieci :D

    OdpowiedzUsuń
  10. 😂😂😂 czyli nadal nie wiem co znaczą te skróty. ... 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Joanna Kołpak28 czerwca 2017 13:16

    Najważniejsze to być sobą. Ostatnio też miałam takie przemyślenia jak na moim blogu pojawił się tekst o platformie Netflix i pod tekstem komentarze, że zamiast bajek na tablecie wolą kreatywnie spędzać czas z dzieckiem. Wyszło na to, że moje dzieci oglądają bajki 24h na dobę. Nie ma się co przejmować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Iza Jurkiewicz28 czerwca 2017 13:20

    Bardzo mądry tekst. Od razu człowiekowi lepiej, kiedy wie że nie jest sam, że są takie jak ja-niedoskonałe, zmęczone, czasem sfrustrowane... Wiecie z czym ja nie mogę dać sobie rady? Strasznie nie lubię bałaganu, nadmiaru gratów i zabawek po kątach. Wprowadzając się do nowego domu wyobraziłam sobie że tu wszystko będzie NOWE, ładne, nieskazitelne, ułożone. Tymczasem prawda okazuje się brutalna-to są tylko i jedynie plany, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Teraz już trochę odpuściłam, ale z początku bez przerwy coś czyściłam, sprzątałam. Córka chciała mieć trochę mamy dla siebie, pobawić się, a ja ciągle "zaraz" i "zaraz", bo przecież trzeba jeszcze TO i TAMTO zrobić... Ciężko jest funkcjonować normalnie z taką "manią", kiedy ma się dzieci i chciałoby się poświęcić im czas...
    :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Mama Tosiaczka28 czerwca 2017 14:06

    Nie uważałam siebie za idealną bo taka nie byłam, nie jestem i nie będę :).Jednak znam swoje dziecko najlepiej bo to jest MOJE dziecko. To, co pomaga przy opiece i wychowaniu innych dzieci, niekoniecznie sprawdzi się przy naszym. Mam koleżankę, która urodziła 3 mies.po mnie.Jej syn to chodzący ideał. Nie płacze (no bo on nie potrafi płakać nie wie co to strach - ma to po mnie - zdanie koleżanki), przesypia całe noce od początku tak było (ma to po mnie, u mnie głowa do poduszki i już śpię), wszystko zjada, nie marudzi, nie przechodzi ciężko ząbkowania, nie potrzebował smoczka, itd.itp. Te głupie gadki, zaczepne pytania, no bo jak to mój starszy a jeszcze to, a jeszcze tamto. Powiedziałam jej co na ten temat myślę i tyle. Ja uważam, że każdy wychowuje dziecko po swojemu, według swoich metod i podpowiedzi jakie dyktuje im serce. Masz rację, nie jesteśmy robotami. Ja bywam bardzo zmęczona bo moje dziecko skończyło 2 latka i nie przespał spokojnie ani jednej nocy. ja też nie. Ja trzymam się swoich priorytetów. Brawa dla Twojej mamy! Święte słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Starszą córkę KP pomimo, że krew się lała z brodawek - podołałam, karmiłam do 2 r.ż. Wiem jaki to ból, dlatego jeśli jakaś mama rezygnuje w takim momencie z kp, to zapewne dlatego, że najzwyczajniej w świecie jest świadoma tego, że nie podoła - rozumiem i szanuję to. W ogóle nie lubię tej całej "szopki" z KP, czy szczepieniami...
    Mam w domu hajnida - bajki włączam, żeby ugotować obiad, posprzątać, czy spokojnie załatwić swoje sprawy przez telefon.
    Czekolady starsza nie jadła do skończenia drugich urodzin. Młodsza szybciej spróbowała - zabierając z ręki starszej kinderka. Słodycze są u nas sporadycznie i nie bronię ich jadać dzieciom. Zwracam tylko uwagę, bliskim, by z umiarem podawali czekoladki dzieciom.
    Tablet używam w czasie podróży, kiedy jesteśmy prawie w domu a dziewczyny przysypiają. Wolę żeby obejrzały sobie bajkę na tablecie niż zasnęły po godzinie 17.

    Uważam, że nie można określać się złą matką - bo takowa zostawia swoje dziecko na pastwę losu.
    Idealne? Każda mama, która kocha swoje dziecko jest idealną mamą dla niego.Robi wszystko w trosce o dobro i bezpieczeństwo swojej pociechy.

    Zdarzają się jeszcze takie matki, co cierpią na poporodowe bezmózgowie - przepraszam za określenie, ale patrząc na to co niektóre matki wypisują w internetach... mam tu na myśli matki, które zamiast zająć się dolegliwościami swoich dzieci i udać się do specjalisty - zwlekają, bądź szukają rad w internecie, faszerują zbędnymi lekarstwami...

    Brudzenie się na podwórku, wypad na miasto na frytki, codzienne lody, telefony, tablety - wszystko jest dla ludzi, również tych mniejszych, byle z umiarem. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Paulina Świątek30 czerwca 2017 12:12

    Dokładnie ! I tak trzymać <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak to właśnie często jest w necie - jesteśmy oceniani po jednym zdaniu, jednym wpisie. Ludzie myślą, że znają całe nasze życie, a tak nie jest. "Uroki" blogowania. Poza tym tak jak piszę, bardzo często te wszystkie "nigdy" [bajek, komputera, słodyczy etc] sa zwykłą hipokryzją.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyjdzie czas byś poznała to na własnej skórze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za przeczytanie i dobre słowo!

    OdpowiedzUsuń
  19. Te nasze mamy są mądrzejsze niż te wszystkie Internety :))))).

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim zdaniem we wszystkim trzeba mieć umiar i złoty środek, ot i tyle. Bardziej drażnią mnie te domu pod linijkę i książkowe wychowanie niż nasze normalne niedoskonałości.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem idealną mamą. Pozwalam się dzieciom budzić, jeść słodycze ale tylko troszkę i po obiedzie. Oglądają bajki albo grają na tablecie ok 1'5 godz. Czasami dłużej czasami wcale. Jeździmy rowerami rolkami. Czasami ja sobie leżę na kanapie dzieci się bawią na górze a co tam. nie przepadam za zabawami z nimi w sensie baw się tym autkiem i rób co ci każe. Lubię im czytać książki a jeszcze bardziej jak starszy czyta młodej a ja w tym czasie siedzę na fejsie. Jestem najlepsza mamą na świecie dla moich dzieci

    OdpowiedzUsuń
  22. Aneta Zakowicz1 lipca 2017 12:40

    Żadna z nas nie jest idealna, musiałybyśmy wynająć służącą, kucharkę i rzucić pracę, mój 6 latek też potrafi włączyć youtube, ma 6 spinerów a z warzyw je tylko marchewkę i brokuła i kocham go najbardziej na świecie. Pozdro Ola <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja tylko krótko- prawdziwe. Śmiać mi się chce jak te wszystkie przechwałki czytam :D A wyraź swoje zdanie to cię zhejtują wszystkie te idealne :D Też jestem idealnie nieidealna :D Piona :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiesz co, ja te wszystkie rzeczy puszczam bokiem i nie biorę do siebie. Jakie jest macierzyństwo - to wie najlepiej każda mama ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pracując w szkole i obserwując dzieciaki to czasami naprawdę nie chciałbym wiedzieć jak rodzice wychowują swoje dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ewa Kowalczyk1 lipca 2017 19:14

    Brawo. Nareszcie ktoś powiedział to głośno. Też nie jestem idealna. Czasem mam ochotę wysłać dzieci (6l. i 4l.) w kosmos, albo wyjść i nie wrócić. I co? Jestem nienormalna? Też jestem człowiekiem i też mam prawo popełniać błędy. Nikt mi nie dał instrukcji obsługi spersonalizowanej odpowiednio pod moje dzieci, więc niby jakim cudem mam być idealna i dokładnie wiedzieć kiedy i w jakim momencie zareagować tak a nie inaczej, bo inaczej już będzie źle i już przestanę być idealna. Cieszę się że ktoś w końcu powiedział to głośno, że nie muszę się dopasowywać do jakiegoś szablonu, wymyślonego przez nie wiadomo kogo, a to wszystko w imię czego? Ciągłych frustraci? Ja temu procederowi mówię NIE! jestem sobą i mam szczęśliwe dzieci, taka jak jestem, nieidealna mama z nieidealnymi dziećmi/ Wielkie brawo dla autorki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ma ideałów. Gadanie o nich, chwalenie się swoimi niby sukcesami może tylko wpędzać innych w kompleksy i depresję.

    OdpowiedzUsuń
  28. Anita Wojtyłło2 lipca 2017 08:07

    Niestety nie mogę sie z tym zgodzić do końca i trochę mnie zabolało jak to czytałam ja ma trójkę dzieci i nie daje słodyczy ani cukierków lizaków tez nie, moje dzieci piją wodę nie chcą soków, co wiecej nie daje kaszek z mlekiem mm tylko gotuje "dorosłe kasze" z owocami i zajadają sie nimi, nie włączam przy nich kompa tylko na telefonie jak śpią przejrzę neta, 4 miesięczne nie zna butelki i smoka bo jest na piersi choć tez mnie bolały miesiąc aż płakać mi sie chciało, codziennie wychodzę z nimi na dwór bo nie chce żeby oglądały telewizje ale nie uważam sie za matkę idealna i nie komentuje innych matek jak robią inaczej niech każdy dobie żyje i robi jak chce.

    OdpowiedzUsuń
  29. Genialnie i co najważniejsze PRAWDZIWIE!!! i z taką Mamuską można bez krępacji napić się kawy i podyskutować o tym i owym :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Anita nie chciałam urazić mam, które robią tak jak ty, bo naprawdę chcą i czują! Ja mam tu na myśli mamy, które wcale tak nie robią, a twierdz w Internecie, ze robią tylko po to, by podbudować swoją samoocenę albo dowalić innym.

    Moje dzieci też nie siedzą bez przerwy przy laptopie, tym bardziej, że mieszkam na wsi, więc nawet nie muszę specjalnie nigdzie wychodzić. Bawią się na podwórku, biegają, brudzą się [a to wg. niektórych mam też niedobrze].

    Jeżeli robisz tak, bo tak czujesz to brawo dla ciebie! [Ja karmiłam piersią młodszą 5 a starszego 9 miesięcy].

    OdpowiedzUsuń
  31. Paulina Nowicka2 lipca 2017 17:23

    Karmię piersią, stosuję blw, moje dziecko dostaje tylko wodę i czytam książki rb bo chcę spróbować wychować mojego synka inaczej niż nas wychowano. Malo tego mialam piekny epizod z pieluchami wielorazowymi - niestety po powrocie do pracy zabraklo na to czasu. Nie lansuje się na forach, nie przechwalam na placach zabaw. Nie uważam że jestem idealna-ba, daleko mi do tego. Ale staram się. Nie zgadzam się z Tobą, ale tak samo jak Ty do swojego zdania, mam do tego prawo. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Paulina bardzo dziękuję za twoją opinię! Pewnie, że masz do niej prawo! Ja jednak chcę ci troszkę wytłumaczyć. Tego typu teksty niestety mają to do siebie, że każdy może je interpretować na swój sposób. Nie miała na celu obrażania nikogo czy dyskryminowania jakiegokolwiek z trendów wychowawczych [choć jestem wobec nich bardzo sceptyczna - nie ma dla mnie jednego stylu wychowania, który będzie idealny dla wszystkich]. Pisząc to, co napisałam, miałam na myśli hipokryzję, która jest coraz powszechniejsza wśród mam. Wiem, że są takie mamy, jak ty, które postepują tak jak piszą [nie kłamią!] i robią tak, bo tak czują. Nic mi do tego! Jednak razi mnie, kiedy RB, BLW i inne trendy wychowawcze są przez mamy używane tylko w internetach i głównie po to, by się poczuć lepszą od innych. A tak się dzieje. Zresztą w ogóle zakłamanie wśród mam widzę nawet wśród znajomych czy rodziny, gdzie inne jest zachowanie w towarzystwie a inne w domu... Po to, by podnieść swoja samoocenę kosztem innych. Żadna z nas nie jest idealna - czy wychowuje na zasadach RB czy na swoich własnych, czy jeszcze jakichś innych... To właśnie miałam na myśli.

    OdpowiedzUsuń
  33. I tak właśnie często się dzieje Mamo Tosi... Co wrażliwsze osoby łatwo wpadają w pułapkę, która może prowadzić do kompleksów, depresji, nerwicy...

    OdpowiedzUsuń
  34. Niestety skrajności są i w jedną i w drugą stronę... :P

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajnie mieć taki dystans. Mnie przez długi czas go brakowało. Niestety każda mama wie, jakie jest macierzyństwo, ale nie każda mówi o tym głośno.

    OdpowiedzUsuń
  36. Pięknie napisane! Umiar jest kluczem do wszystkiego - w macierzyństwie też.

    OdpowiedzUsuń
  37. Niestety jak ma się dzieci idealnego porządku nie będzie i trzeba się z tym pogodzić. Dorosną - będzie porządek - nie będzie za to w domu śmiechu, beztroski tych małych łapek na szyi, bo będą już miały swoje życie...

    OdpowiedzUsuń
  38. Niestety, można nabawić się niezłych kompleksów, jeśli za wiele bierze się do siebie... Ja w ciąży nie trzymałam diety, czasami piłam colę i jadłam słodycze, bo dzięki temu czułam się normalnie, bez skazania na... No właśnie, co? Teraz narzekam jak cholera, bo zamiast rodzić, znoszę dolegliwości, które wysysają ze mnie całą moc. I nie mam zamiaru udawać i uśmiechać się, że jest cudownie przed znajomymi. Nie ma sensu się zgrywać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  39. love you, matko, co sie meczysz od rana i bolejesz nad swym losem...kocham ten tekst, gratuluje autorce wnikliwego oka

    OdpowiedzUsuń
  40. Uwierz, że nie jest łatwo mówić takie rzeczy głośno, ale ja też mam już powyżej uszu słodzenia i piania z zachwytu, udawania, że wszystko jest doskonałe i proste. A widząc, że jest tyle mam takich jak ty, które cenią tę moją szczerość wiem, że było warto!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram