Post Top Ad

Mam troje dzieci.

Idę przez miasto trzymając za rączki córkę i synka. Jemy lody. Śmiejemy się. O coś tam ofuknę jedno czy drugie.Zwyczajna mama i jej dwoje dzieci.

Starsza córka od września pójdzie do czwartej klasy, młodszy synek do przedszkola. Tysiące zdjęć na laptopie, pokój wypełniony zabawkami, śmiech i rwetes, czasem aż do bólu głowy. Ale głowa przestanie boleć, a nic nie zastąpi tego, co daje bycie mamą.

Nie przyjdzie ci pewnie do głowy, że jest ktoś jeszcze. Nigdy nie będzie miał zdjęcia z pierwszym ząbkiem wyszczerzonym w uśmiechu ani szkolnej legitymacji. Ma tylko jedno, które schowałam głęboko na dnie szafy. Z USG. Nie ma po nim żadnego innego śladu. Ale w moim sercu będzie zawsze. Mam troje dzieci...



Dzisiaj tuliłabym je tak jak moje starsze dzieci. Patrzyłabym na jego pierwsze kroki, słuchała pierwszych słów i mroziła gryzaczki w lodówce - na pierwsze ząbki. Dziś moje trzecie dziecko miałoby roczek... Ta myśl wraca jak bumerang.

"Ciesz się, ze to był ósmy tydzień", "To była tylko komórka", "Inni mają gorzej". Mówili. Najgorsze próby pocieszenia, jakie można usłyszeć. Dla mnie to było dziecko, a to co się stało było jak koszmarny sen.

Pamiętam, jak moje znajome traciły ciąże. Myślałam wtedy: "Ja bym tego chyba nie przeżyła". Los chciał inaczej. I stałam się jedną z tysięcy, milionów kobiet, które musiały stawić czoła stracie czegoś najcenniejszego - nowego życia. To boli. Choć historia każdej z nas jest inna, ból jest podobny.

Poronienie to ciągle temat tabu albo temat bagatelizowany, umniejszany przez otoczenie. Ja w momencie, kiedy moja ciąża okazała się zagrożona,usłyszałam na przykład: "Najwyżej cię wyskrobią." To nie jest żart. Będąc w szpitalu, zamiast "Jak się czujesz?" czy czegokolwiek innego, zdarzało mi się słyszeć: "Miałaś skrobankę?".  Na szczęście nie od wszystkich, ale byli i tacy... Nie wiem, jak bezdusznym trzeba być, żeby podchodzić do tego w taki sposób. Nie wiem.

Na kobietę, która w jakikolwiek sposób przeżywa stratę dziecka, wciąż często patrzy się jak na "mimozę", która jest po prostu przewrażliwiona. Żałoba? Po komórce? A ja się pytam - dlaczego mam odczuwać tak, jak "każe" mi otoczenie? To moje ciało, moja ciąża, moja komórka, moje dziecko i mój ból. Nic ci do tego, w jaki sposób to przeżyję!

Chcę o tym dzisiaj opowiedzieć po to, żebyś pozwolił kobiecie czuć smutek i ból, kiedy traci ciążę. Nawet na jej początku. I żebyś ty, mamo nienarodzonego maleństwa, nie czuła się samotna, nie czuła się gorsza, nie czuła się dziwna ze swoim smutkiem, Bo masz do niego prawo! Bez względu na to, czy to twoje pierwsze czy trzecie dziecko, czy to był szósty czy dziesiąty tydzień, czy ciąża planowana czy nie. Jeśli czujesz ból i smutek po stracie ciąży, to masz do tego prawo!

Ja nie dałam sobie czasu na smutek. Bo było mi wstyd, że mam "czelność" go czuć. Bo był to "dopiero ósmy tydzień". Bo nie wiadomo, czy serduszko w ogóle zaczęło bić. Bo ciąża nie była planowana. Bo mam dwoje zdrowych, cudownych dzieci. Bo inni mają gorzej.

Zamknęłam ten żal w sobie i udawałam, że go nie ma. Ale jest. I będzie ze mną już zawsze. Tak samo, jak moje trzecie dziecko, które noszę w sercu...


[Grafika: pixabay.com]

23 komentarze:

  1. Ściskam Cię mocno Oluś :* bardzo ważną sprawę poruszasz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tak straciłam swoją pierwszą ciążę. Około 7 tygodnia. Znam to uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według lekarza byłam w 8 tygodniu jak powiedział, że serduszko mojego synka nie bije, że jeśli samoistnie nie poronie do jutrzejszego dnia to mam się wstawić na zabieg tzw. ''Skrobankę''.. To co wtedy czułam.. :( zawalił mi się świat. Na drugi dzień poszłam do szpitala gdzie na dzień dobry traktowali mnie jakbym już poroniła.. Mówili, że to przez konflikt serologiczny (ja mam ujemną grupę krwi a mąż dodatnią). Przed zabiegiem zrobił mi usg inny lekarz.. co się okazało serduszko biło! Moje maleństwo ma teraz 4 latka. Wiem, że cięzko byłoby mi się pozbierać po stracie maleństwa i bardzo podziwiam takie osoby jak Ty!
    Moja siostra sytraciła 3 dzieciaczków i wiem przez co przechodziła i przechodzi nadal..
    Tule Was bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszka Jarosz2 czerwca 2017 13:03

    W Polsce musi się jeszcze dużo zmienić pod tym kątem. Będąc w końcówce ciąży na sali z nami położyli kobietę która straciła dziecko. Dla mnie to bezduszne podejście lekarzy. Jak ta kobieta się musiała czuć widząc mamy głaszczące swoje brzuszki i mówiace do nienarodzonych jeszcze dzieci. Bardzo Ci współczuję. BAdź dzielna.

    OdpowiedzUsuń
  5. o tym tez trzeba mówić! dokładnie każda kobieta ma prawo do odczuć nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu miałam to szczęście że nie poroniłam. mam trójkę wspaniałych chłopaków. Niestety maryzło mi się więcej dzieci 4-5 a już nie mogę :( bo jest zbyt duże ryzyko :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję i to bardzo Tobie, jak i innym kobietom które muszą zmagać się z wewnętrznie tłumionymi emocjami...żadne zbędne słowa tu nie pomogą <3
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też byłam tą mamą, która słyszała bicie serca innego maluszka w brzuszku jego mamy a ja umieralam bo właśnie pożegnałam moje dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  8. I położono mnie w jednej sali z przyszłymi mamami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój Stas 5 sierpnia miałby 7 lat. W wakacje szykowalabym cztery wyprawki, nie trzy.
    Też nie dałam sobie czasu na żałobę po stracie. Pół roku później zaliczyłam depresję. ('No co ty, depresja? Taka z lekami? Powinnaś sie cieszyć-przynajmniej chorego dzieciaka nie masz w domu!'- wypowiedź jednej z byłych koleżanek. Bardzo bylych). Siedem lat, to dużo. Przepracowalam stratę, przeżyłam żałobę. Ale nie zapomniałam i nigdy nie zapomnę. Zawsze będę mama Stasia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje trzecie dziecko które było pierwszym miało by dziś prawie 6 lat 😒to zostaje już na zawsze w sercu i umyśle

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama straciłam dziecko w pierwszym miesiącu. Ból był i czasem o tym myślę. Współczuję kobietom które tracą dziecko w późniejszym okresie i nie wyobrażam sobie ich cierpienia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kobieta w zaawansowanej ciąży leżała na sąsiedniej sali, a ja słuchałam bicia serca jej maleństwa, bo echo niosło się po całym korytarzu... Jednocześnie będąc jeszcze na podtrzymaniu, leżałam z kobietą, która już poroniła... Chore.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana wspaniale, że wam się udało! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zostaje i wie to tylko mama, która przez to przeszła...

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz rację - na pewno im później to nastąpi, tym trudniej jest... Ale z drugiej strony boli mnie odbieranie prawa do smutku kobietom, które tracą wczesne ciąże - "bo to był dopiero 8 tydzień"...

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak wielu kobiet to dotyka... Myślę, że trzeba o tym mówić...

    OdpowiedzUsuń
  17. Magda nie chcę pisać na forum, ale widziałyśmy się ostatnio... Także możesz się domyślić...

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlatego uważam, że warto poruszać ten temat, żeby innym kobietom było łatwiej...

    OdpowiedzUsuń
  19. Tym bardziej trzeba cieszyc się z tego, co się ma. Ja również to wiem i jestem szczęściarą będąc mamą dwójki. Jednak tamto maleństwo zostaje w sercu....

    OdpowiedzUsuń
  20. Kinga Zielińska22 czerwca 2017 23:27

    Drogie mamy! Aby się zrelaksować polecam książkę: "Zatrzymać dzień" można ją wchłonąć w dosłownie dwa wieczory. Dobra, bo: krótka i pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram