Post Top Ad

Jestem mamą i jestem chuda. Przepraszam.

Urodziłam dwoje dzieci i noszę rozmiar XS. Mam płaski brzuch i równie płaski biust. Ważę mniej niż przed ciążami. Wcale nie czuję się z tym dobrze, ale za to czuję, że powinnam za to przepraszać...


[grafika: pixabay.com]

Waga w ciąży z reguły rośnie. Ciało się zmienia. I po porodzie, a po kilku już na pewno nie wygląda tak samo jak przed. Czytają mnie mamy. Co tu dużo pisać. Oczywista sprawa.
Dużo mniej oczywisty jest jednak fakt, że są kobiety, które po urodzeniu dziecka [a nawet dzieci] są szczupłe. Chude nawet. Bo ja raczej takie słowo słyszę. Chuda. Za chuda. Dziwnie chuda. Szczególnie jak na matkę. I to nie będącą Anną Lewandowską!

Wiele mam ma problem ze zrzuceniem zbędnych kilogramów po ciąży. I to jest normalne. Ja wiem. Podziwiam kobiety, które robią coś w tym kierunku, by wrócić do formy: ćwiczą, odmawiają sobie pączków, biegają, no cokolwiek, Sama chyba miałabym problem z odmawianiem sobie jedzenia... Chociaż z drugiej strony, gdybym miała poważny problem z nadwagą, chyba nie pozostałabym wobec tego obojętna. Wygląd to jedno, ale drugie - istotniejsze - to przecież zdrowie. Dziewczyny z nadprogramowymi kilogramami po ciąży dopingują się często w dietach, ćwiczeniach albo sobie wspólnie narzekają. Fajnie, że wspierają się nawzajem!

Jednak ja jestem chuda. I raczej nikt mnie nie wspiera w próbach przytycia. Na ogół uważa się, że celowo robię z siebie wieszak na ciuchy. Że nie jestem "prawdziwą" kobietą, bo te prawdziwe mają krągłości. Że się głodzę. Że w ogóle jestem totalnie dziwna z tą swoją chudością. Szczególnie jak na matkę Polkę. To nie pasuje. Ludziom się to nie podoba.

Wątpisz w to? 

Wyobraź sobie, ze wchodzę do sklepu z ciuchami i szukam spodni w rozmiarze XS. Ekspedientka mierzy mnie wzrokiem i stwierdza:

- Anoreksja? Na takie chude to my nic nie mamy.

Sytuacja prawdziwa. Z mojego życia.

Albo wyobraź sobie taką sytuację: idę chodnikiem i uśmiecham się do ludzi. Mam dobry humor. Nagle mija mnie facet, który patrzy na mnie z obrzydzeniem i mówi:

- Taki chudy baby, to ja żem jeszcze w życiu nie widział!

Sytuacja sprzed kilku tygodni.

Albo pobranie krwi:

- A pani co taka chuda Je pani coś w ogóle?

Przemiła pielęgniarka, nieprawdaż?

Z kolei lekarz potrafił skomentować chudość tak:

- A pani to made in Oświęcim?

Sytuacja prawdziwa. Z życia bliskiej mi osoby.

Innym razem, mówię do lekarki:

- Boję się, że jeszcze schudnę...
- A można jeszcze bardziej? To chyba pani zniknie!

Przykłady można mnożyć. Zaraz po porodach słyszałam, że takim biustem to ja dzieci nie wykarmię.  ["Pani karmi naturalnie Czym???"] A jeszcze przed porodem, że  takimi gabarytami, to ja naturalnie w życiu nie urodzę [urodziłam dwa razy].  Na moje obojczyki mawiano "solniczki", komentowano wystający kręgosłup i chudy tyłek. Kiedy przyjeżdża rodzina z daleka na samym wejściu wita się słowami: "Ola, ale ty jesteś chuda!". 




Na dokładkę strasznie "fajne", "zabawne" i powielane przez wszystkich dookoła memy. No jakże ich nie uwielbiać? Jakże się razem ze wszystkimi nie śmiać, kiedy znajome z Fejsa udostępniają takie na swojej osi?

Na przykład takie:





[grafiki: bebzol.com]


[grafika: demotywatory.pl]


[grafika: temysli.pl]



Bo przecież tak cudownie poprawić sobie samopoczucie kosztem innych!

Ja wiem, że osoby otyłe też są obiektem kpin, wyśmiewania, obrażania. Nie ujmuję im tego. I jest to równie przykre, jak w przypadku osób chudych. Jednak   Poza tym popadamy ze skrajności w skrajność i z mody na wieszaki media przechodzą w modę na XXXXL. I tu już nie chodzi o to, że ani jedno ani drugie nie jest odpowiednie do promowania, ale raczej o to, że takie trendy napędzają tę idiotyczną spiralę niczym nieuzasadnionej nienawiści.

Mnie na przykład kultura nie pozwala powiedzieć do kogoś: "Ale ty jesteś gruba!", a w swoim kierunku słowa: "Ale ty jesteś chuda!" słyszę średnio kilka razy w tygodniu. I to nie jet komplement. Umiem rozpoznać ironię i sarkazm. Serio! 

Chodzę z tym swoim rozmiarem XS jak taki dziwoląg i tak też się czuję. Inne mamy nie ułatwiają mi życia. "Nie-mamy" zresztą też nie.

Jem tyle, ile mam ochotę. Ubieram się na dziale dziecięcym. Uwielbiam chodzić piechotą. Leczę się na tarczycę. Mam szczupłość w genach i cholernie szybka przemianę materii. Chciałabym nosić rozmiar M, ale nie mogę przytyć.  Nawet modna być nie mogę, bo nie jestem na żadnej diecie i nie ćwiczę razem z żadną gwiazdą. Mój Insta na tym bardzo cierpi. :)

 I serio, takich kobiet jak ja jest trochę! 

Ulało mi się. Raz mogło. Bo już 30 lat prawie biorę na moją chudą klatę te wszystkie komentarze i epitety na temat swojego wyglądu. I nadal to kurwa boli. Nadal mam mega problem z akceptacją siebie.

Za chude. Za grube. Z za małym biustem. Z za dużym A i rysy twarzy jakieś takie nieidealne. Wszystkie takie jesteśmy. Dumnie trąbimy, że liczy się wnętrze, a 90% z nas z dziką satysfakcją komentuje niedoskonałości innych. Szczególnie kobiety kobiet, matki matek. Dlaczego?! Czy to zwyczajny brak kultur?y Taktu? A może zawiść i próby dowartościowania siebie?

O ile fajniejszy byłby świat, gdyby rzeczywiście przestano zwracać uwagę na wygląd. Czy to matek czy nie-matek. Bo kurde każda  z nas ma swoje powody, dla których wygląda tak a nie inaczej. I każda z nas chce czuć się ze sobą dobrze. A trudno, naprawdę trudno jest się tak poczuć, przez całe życie słysząc, że wygląda się okropnie. 

Powiesz: "Ej, no na pewno słyszysz wiele komplementów, że jesteś taka szczupła!". Szczerze mogę je policzyć na palcach. Może mieszkam w chujowym środowisku  ludzie tu tacy wredni? Hm, jak czytam niewybredne komentarze na temat Ani Lewandowskiej [Jak śmiała wrócić do figury zaraz po porodzie?], na temat Agnieszki Chylińskiej [Zrobiła z siebie anorektyczkę!"], na temat niemal każdej osoby publicznej, bo każda jest "ZA" [chuda, gruba - wstaw co uważasz], to wydaje mi się, że jednak 3/4 naszego społeczeństwa należy do tych wrednych...

Myślę sobie, jak fajnie by było, gdybyśmy my - za chude i wy - za grube, słyszały na przykład: "Ale masz kształty biust", "Masz mega zgrabne nogi", "Piękne masz włosy". Bo każda z nas ma zalety - czy chuda, czy pulchna! A tak niewiele z nas mieści się w tym kanonie piękna z wymiarami 90x60x90. Wiem, wiele wymagam od społeczeństwa...

Lubujemy się we wpędzaniu innych w kompleksy. Dziś ja. Za parę lat moja córka. Nie chcę tego!

Jestem za chuda [UWAGA - możesz równie dobrze podstawić tu słowo: "gruba"]  I nie musisz mi tego mówić. I tak właściwie, powiem to wreszcie wprost - gówno powinno cię to obchodzić! Więc wsadź sobie swoje docinki raz na zawsze bardzo głęboko, a jak cię już tak bardzo świerzbi język, żeby skomentować moje wystające kości, to spójrz w lustro i zobacz, czy ty jesteś ideałem...

Żyj i daj żyć innym. Akceptuj siebie i innym też na to pozwól.


Amen.


15 komentarzy:

  1. U mnie jest właśnie na odwrót. Mam sporo nadprogramowych kilogramów. Był czas, że walczyłam z nimi, ale tak mnie to dołowało, że czułam się coraz gorzej, kiedy nie widziałam efektów. Aktualnie mam po ciążowy fałdek skóry (nie tłuszczu) i on najbardziej mi "wisi". Nie stać mnie (jak co niektórych) na operacje plastyczne, więc pogodziłam się z tym, że on tam jest. Ludzie są różni i trzeba się pogodzić, że nie jesteśmy idealni. Bardzo dobry tekst Ola :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata Wierzgacz12 czerwca 2017 09:20

    Ech te komentarze , ludzka zawiść , zazdrość .Nie przejmuj się Kochana , wiem że łatwo jest mi tak pisać ale dla mnie Jesteś świetną Kobietą , żoną i Mamą .Ja ciągle odkąd pamiętam wstydziłam się mojego dużego biustu , ciągle głupie komentarze : dałabyś ze dwa rozmiary , ale masz duży biust itd.A ja naprawdę mam problem i wstydzę się ich , nie mogę nigdy kupić fajnej sukienki bo dół leży idealnie a góra dużo brakuje żeby się zasunąć , z bluzkami jeszcze gorzej a strój kąpielowy to już masakra .Nikt nie jest idealny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aneta Skierkowska12 czerwca 2017 09:25

    Przykry jest ten brak kultury i tolerancji wśród ludzi obcych, a już tym bardziej najbliższej rodziny. Spoko, nie jesteś sama. ;) Ja mam 150 cm wzrostu i obecnie ważę 45 kg, jeszcze kilka miesięcy temu ważyłam niespełna 40 kg. Okres ciąży i po porodzie przyniósł ze sobą pewne plusy, z dziecinnej figury zrobiła się nieco bardziej zaokrąglona, bardziej kobieca. Choć..., został mi sflaczały brzuch z mocno wystającym pępkiem... Ale to nic. A brakujące centymetry dostarczam sobie w postaci szpilek. Noszę rozmiar XS, nie mam idealnie prostych i białych zębów, lekki garbik na nosie. I też jest mi ogólnie ciężko przytyć. :D Znajomi stwierdzili, że od kiedy zmieniłam fryzurę, w końcu z własną córką wyglądam jak matka z dzieckiem, a nie jak starsza siostra z młodszą siostrą. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Żyć nie umierać12 czerwca 2017 10:10

    Też jestem chuda, szczupła, jak kto tam woli. I choć nie jestem już taka chuda, jak byłam przed pierwszą ciążą, gdzie wtedy ważyłam 49 kg, a dziś ważę w zależności od 56 do 60 kg. Ale jak najbardziej akceptuję siebie - a urodziłam 3 dzieci i też niektórzy się dziwią. Choć u mnie to największe zdziwienie robi fakt, że każdego syna karmiłam do 2 lat lub dłużej a mam małe piersi :) I potem słyszę, takie małe cycki ma a tak długo karmi!!!! :) No cóż i tak bywa :) He, he, he :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy chuda nie byłam a tetaz tym bardziej-nigdy nie oceniam ludzi po wyglądzie,ostatnie zdanie Zyj i daj zyc innym 💓

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, że spamuje. Poniżej link do mnie, bo o chudosci wiem bardzo dużo. Artykuł dość stary, ale być może Ci się przyda. Ostatnio z powodu ogromnego stresu spadłam w przeciągu tygodnia 8kg i ważyłam raptem 40kg! Jeśli chcesz farmakologicznie trochę sobie pomóc, napisz do mnie. Trzymam kciuki i pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  7. https://www.sebucja.pl/jak-szybko-przytyc/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo prawdziwy post, zgadzam się z Tobą w 100%. A najważniejsze w tym wszystkim to być po prostu zdrowym i zdrowo się odżywiać - wtedy od razu wyglądamy lepiej i unikniemy otyłości po ciążowej. Mam koleżanki, które do tej pory żałują, że w ciąży jadły "za dwoje" a nie "dla dwóch".
    Ja się stosuje do rad z książki "Zatrzymać dzień" odnośnie zdrowego jedzenia dla mnie i całej mojej rodziny :) Szczerze polecam książkę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję! Musi być bardzo dobra, skoro polecasz ja w komentując kilkanaście moich wpisów ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki Sylwia. U mnie badania były i jak pisałam choruję na tarczycę. Do tego dobre, szczupłe geny :P. Próbowała różnych diet i przybywało 2-3 kg, ale momentalnie chudnę z powrotem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie. Niestety niewiele osób się do tego motto stosuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. No widzisz - ja słyszałam podobne komentarze. Fajnie, jak masz na tyle pewności siebie, ze cię one nie ruszają, ale niestety nie każdy ją ma.

    OdpowiedzUsuń
  13. O wiele łatwiej byłoby się pogodzić z samą sobą bez tych złośliwych spojrzeń i komentarzy. Niestety są ludzie, którym nie pasuje dosłownie wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Marlena Czerwińska28 czerwca 2017 18:12

    Noszę rozmiar XS. Jestem matką dwójki dzieci i mam 27 lat. Znam to o czym piszesz. Czesc mojej rodziny wymyśliła mi ksywe : etiopia :( Staram się brać to śmiechem ale czasem boli .

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też schudłam po ciąży i brzuch zrobił mi się płaski i jędrny, bo u mnie to zawsze wszytko na odwrót. Ale jestem zadowolona ze swojej wagi i ze swojego wyglądu, wprawdzie uważam, że mogłabym mieć troszkę pełniejsze kształty w kluczowych miejscach, ale czuję się dobrze w swojej skórze, a to najważniejsze. Opinią innych się nie przejmuję, bo ludziom zawsze będzie coś nie pasować, choćbyś była chodzącym ideałem ;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram