Post Top Ad

Gdy kilkulatek przychodzi w nocy do łóżka rodziców...

Taka byłam zadowolona, że moje dzieci od malutkiego śpią ładnie w łóżeczku. Zarówno Julka jak i Szymon po karmieniu i odłożeniu do łóżeczka, raz dwa na powrót zasypiali. Nie, żebym była jakąś przeciwniczką spania z niemowlęciem, ale jednak podobał mi się taki stan rzeczy.
Tymczasem gdy Julka podrosła i miała jakieś 4-5 lat, nagle przestało jej się podobać własne łóżko i zaczęła w nocy przychodzić do naszego. Od jakiegoś czasu Szymek robi identycznie. Co zrobić w takiej sytuacji? Odprowadzać do siebie? Pozwalać spać z rodzicami? Czy może jeszcze coś innego?



Razem czy osobno? 

Spór o to, czy niemowlę powinno spać w swoim łóżeczku czy z rodzicami rwa nie od dziś i przybiera naprawdę "ostre" formy.  Zwolennicy i przeciwnicy mają swoje argumenty i jako mama dwójki dzieci, która swoje doświadczenia ma, nie mogę się częściowo nie zgodzić i z jednymi i z drugimi. Nie da się ukryć, że spanie z maluszkiem w jednym łóżku ma swoje plusy i minusy.

Wśród plusów wymienia się przede wszystkim: bliskość, poczucie bezpieczeństwa zapewniane dziecku przez cały czas i wygodniejsze karmienie piersią, Spanie z dzieckiem jest zgodne z zasadami Rodzicielstwa Bliskości. Minusów niestety jest sporo: w łóżku rodziców jest nie do końca bezpiecznie (można dziecko przygnieść [wiem, wiem, że jest się ostrożnym, ale jednak zawsze jest jakiś procent prawdopodobieństwa], maluszek może spaść [szczególnie, gdy zaczyna już być ruchliwy], materac nie jest dostosowany do małego ciałka [co sprzyja problemom z napięciem mięśniowym choćby], udowodniono, że spanie z dzieckiem sprzyja występowaniu Syndromu Nagłej Śmierci Łóżeczkowej, jest prawdopodobieństwo, że rozluźni to więzi małżeńskie...  No ilu ludzi, tyle zdań..

Moje dzieci miały swoje łóżeczka i to jest dla mnie pewnik, że mieć powinny. Z założenia i bez marudzenia spały jako niemowlaczki u siebie. I to nie, że jakoś na siłę, że musiały, że odkładała je do swoich łóżeczek z płaczem. Po prostu im było tak dobrze, a mnie tym bardziej.

Przedszkolak w łóżku rodziców? Lęki nocne i koszmary senne.

Przyszedł jednak taki moment, w którym nasze dzieci zaczęły same przydreptywać do naszego łóżka. Najpierw Julka mając jakieś 4 latka, a od niedawna robi to Szymon - 5-latek.

Ten okres przedszkolny to ważny i trudny czas dla dziecka, szczególnie pod względem emocjonalnym. Dziecko z jednej strony zaczyna coraz bardziej panować nad swoimi emocjami, ale z drugiej coraz więcej ich odczuwać. Pojawiają się też lęki nocne i koszmary.

[źródło]

Tak twierdzą specjaliści i u obojga moich pociech tak właśnie było. Julka miała bardzo silne lęki nocne przez dosyć długi czas. Spała niespokojnie, budziła się z płaczem, mówiła przez sen, a nawet zdarzało się jej nieomal lunatykować. Przyznam szczerze, że potrafiła nam napędzić tym niezłego stracha! Jednak kiedy spała z nami, lęków i koszmarów nie było... Przedszkolak też potrzebuje bliskości rodziców. Czasem nawet w nocy!

Od jakiegoś czasu w nocy zaczął budzić się Szymon. On, który dotąd spał jak kamień w swoim łóżku i z dumą mówił, że jest duży i śpi sam. Momentalnie przypomniała sobie nocne wędrówki Julii w jego wieku. To ten czas. Widocznie dla obojga naszych dzieci trudny. Przytulamy więc Szymka w naszym łóżku i śpimy razem do rana...


A jeśli się nie odzwyczai?

Znam przypadki, kiedy dziecko sypia z rodzicami do 12 roku życia albo i dłużej.Przyznam, że nie chciałabym tego. Spanie z dzieckiem tak, ale w rozsądnych granicach. Jeżeli ono potrzebuje w danym okresie swojego życia tej nocnej bliskości, to ja mu ją daję, ale czas mija, dziecko się rozwija, mijają koszmary i lęki [jak twierdzą specjaliści najczęściej do końca 5 roku życia, choć bywa, że trwają i do okresu dojrzewania...] i ta potrzeba dziecka stopniowo maleje. Może się narażę rodzicom wychowującym ściśle według zasad RB, ale wyznaczyłam granice i koniec wspólnego spania.

Jak się zabrać za przeprowadzkę na powrót i na dobre do własnego łóżeczka?


Po jakimś czasie zaczęłam po prostu odprowadzać Julkę z powrotem do łózka, tam całować ją na dobranoc i okrywać kołderką. Początkowo obiecałam jej, że posiedzę w kuchni [obok ma pokój] aż zaśnie. Stopniowo zaczęłam zostawiać jedynie włączone w kuchni światło. Nie zostawiałam jej jednak samej płaczącej i przestraszonej. Cierpliwość to podstawa. Bywało, że przychodziłam po kilka razy wołana, by dać jeszcze raz buziaka. Pomocny okazał się też ulubiony miś. Zadziałało.  Za jakiś czas przyjdzie pora na Szymka. Będę działać według tego samego planu. 


Jak wspomagać spokojny sen przedszkolaka?

Lęki nocne  i koszmary u kilkulatków to dwie różne sprawy. Dziecko obudzone lękiem często siada na łóżku z szeroko otwartymi, ale niewidzącymi oczami, krzyczy, wymachuje rękami, nie kontaktuje. Znam to z autopsji. To potrafi przerazić!

Naukowcy jednak uspokajają twierdząc, że jest to normalne na tym etapie rozwoju dziecka. Twierdzą jednak, także, że jedną z ich głównych przyczyn jest niedobór snu, stres oraz uwarunkowania genetyczne. [źródło] Można więc robić wszystko, by dziecko przed tym problemem uchronić  Zapewnienie spokoju wieczorem, rytuału ułatwiające zasypianie, odpowiednia temperatura i czyste powietrze w pokoju, wygodne łóżko z pewnością pozytywnie wpłyną na sen dziecka i jeśli nawet nie lęki nocne od razu nie znikną, to przestaną pojawiać się koszmary senne i maluch będzie bardziej wyspany. A to przysłuży się jego rozwojowi.

A ja się cieszę tym stanem...


Przytula się do mnie to małe ciałko i ufnie mówi, że mnie kocha. Pytany przez babcię, dlaczego śpi z rodzicami, mówi, że musi, bo przecież taka jest miłość. Urośnie w mgnieniu oka i pójdzie swoją drogą. Więc ja się cieszę tym stanem...  Cieszę się jego dzieciństwem...

5 komentarzy:

  1. Aneta Skierkowska16 maja 2017 07:58

    Moja córeczka nie sypiała z nami od urodzenia, natomiast zawsze spała w swoim łóżeczku. Zaraz po kąpieli i karmieniu odpływała spokojnie w ramiona Orfeusza. I ja bynajmniej uważam, że taki stan rzeczy jest jak najbardziej O.K. Nigdy z własnej woli nie brałam Małej do naszego łóżka, nawet podczas karmienia (choć karmiłam butlą). Takim sposobem przyzwyczaiła się do samodzielnego zasypiania. Tulenie było u nas na porządku dziennym zaraz po stałych rytuałach wieczornych, po czym odkładałam Młodą do siebie. Obecnie Nadia ma 2 lata i nadal śpi w swoim łóżeczku (póki co). Po kąpieli leży z nami chwilę na łóżku, po czym bierze swój ukochany kocyk i smoka rzecz jasna!, i wraca do siebie lub prosi, by ją przenieść do łóżeczka, kiedy jest mega zaspana. Buziak i po chwili zasypia. Nie wiem, jak to będzie w przyszłości, dopiero się przekonamy. ;)
    Co do kwestii koszmarów i lęków nocnych, mogą je mieć nawet młodsze dzieci. U naszej Młodej takie sytuacje pojawiały się w wieku mniej więcej 1,5 roku. Psycholodzy uważają, że wpływa na to nadmiar bodźców za dnia, szczególnie nowych doświadczeń. Dziecko jest w stanie przestraszyć się dajmy na to odkurzacza za dnia, a w nocy często takie bodźce dają o sobie znać.

    OdpowiedzUsuń
  2. przesłodkie zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorota Stefańska16 maja 2017 11:18

    Nasze dzieci miały swoje łóżeczka ale u nas spały również. Teraz gdy są więksi również czasem przychodzą, nie wyganiamy ich, bo widocznie potrzebują naszej obecności czasem i w nocy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas przeważnie jest tak, że syn zasypia w naszym łóżku, a potem go przenoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sabina Pietraszek16 maja 2017 18:16

    Moja córka również z nami nie spała i jak narazie wędrówek nocnych nie ma, ale to chyba jeszcze nie ten etap :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram