Post Top Ad

Mamo,nie odkładaj bycia sobą na później!

Kiedy zostajesz mamą zmienia się cały twój świat. Ty się zmieniasz. Wiadomo. Innej takiej miłości nie zna świat! Od momentu, gdy po raz  pierwszy przytulasz swoje maleństwo, rola mamy staje się dla ciebie najważniejszą w życiu. Piękne to i wzruszające. Naturalne. Bo żadna inna rola nie wymaga takiego zaangażowania, jak rola matki. Jednak często bywa tak, że angażujesz się w bycie mamą tak mocno, że zapominasz o byciu sobą... 



Punkt 1 - pasja, czas wolny


"Nie mam czasu nawet obejrzeć "M jak miłość", a co dopiero przeczytać książkę!", "Jak Marysia dorośnie wrócę do malowania!", "Powinnam przecież pobawić się z Polą zamiast iść na siłownię!" - znasz te teksty? Niech zgadnę - jakbyś słyszała siebie? Albo koleżankę, która ma małe dziecko? No jasne, bo takie teksty to  u nas "norma"! A jeśli dla ciebie nie są "normą" i znajdujesz chwilę na dzierganie na drutach (i to nie sweterka dla bobasa), wyjście do kina czy bieganie to pewnie słyszysz od innych mam: " Że też ci się chce!", "Jak ty na to znajdujesz czas?!", "Nie masz wyrzutów sumienia, że zamiast bawić się z dzieckiem spędzasz czas na swoich fanaberiach?". Mam rację?

Mnie bliskie są obydwa rodzaje tekstów. Najpierw długi czas sama posługiwałam się tymi pierwszymi, a jak już nauczyłam się znajdować czas dla siebie i na swoje pasje, zaczęłam nieustannie słyszeć te drugie. No bo jak matka może mieć czas robić kartki albo pisać bloga? Pewnie zaniedbuje przez to dzieci! :P A już najbardziej kocham pytanie: "Ty pieszooooo i bez dzieciiiii?" i otwarta ze zdziwienia buzia kogoś, kto mnie spotkał w sklepie (2 km stąd), bo przecież mam prawo jazdy, samochód i dzieci, a miałam czelność przyjść piechotą i to sama! Hahaha :).

O ile przy maleńkim dziecku kompletny brak czasu dla siebie i chwilowe (podkreślam: chwilowe) zapomnienie o swoich pasjach jest raczej normalne, o tyle już mając przedszkolaka naprawdę można wygospodarować trochę czasu dla siebie. Trzeba tylko chcieć i nauczyć się tego. Trzeba zapomnieć o wyrzutach sumienia  i mieć w nosie opinie innych (bo niestety zawsze będzie grono mam, dla których jedynym sensem istnienia jest sprzątanie :P). Trzeba w sobie odnaleźć entuzjazm i zamiłowanie. Czy to czytanie książek, czy rysowanie, czy hodowanie kwiatów albo rękodzieło - każda pasja jest dobra! I jestem zdania, że każda mama dla zdrowia psychicznego i emocjonalnego powinna jakąś pasję mieć!


Punkt 2 - image


Albo dres, albo klasyka. Tak moim zdaniem postrzega się stereotypowy image matki. Gdzieś nawet natrafiłam kiedyś na artykuł pt. "Czego nie powinna nosić mama?" i inny, aczkolwiek w sumie można było rozumieć go podobnie: "Czego nie wolno ci nosić po 30.stce?" (wszak na ogół jednak wiele 30.stek jest już mamami). Wyliczano w tychże artykułach m.in. koszulki ze śmiesznymi nadrukami, dżinsy - podartusy, glany i kolor różowy. Akurat wszystko, co najbardziej lubię :).

Kurde, zostanie mamą nie oznacza, że nagle masz przestać nosić wszystko, co lubisz! Nie oznacza też, że powinnaś czuć się jak pani w średnim wieku (zresztą nawet panie w średnim wieku ubierają się dziś bardzo różnie - i dobrze)! Ja źle się czuję w większości kiecek, w eleganckich bluzkach czy szpilkach i mimo, że mam dwoje dzieci i 30 lat na karku, nadal noszę moje ukochane trampki, trapery, podarte spodnie i t-shirty. Jasne, że jakieś tam granice się ma - spódniczka zawsze musi zasłaniać tyłek, a dekolt nie powinien sięgać do pępka, ale to dotyczy nie tylko matek, prawda ;)?


Punkt 3 - rozmowy, tematy tabu


Jak już zostajesz mamą to powinnaś rozmawiać tylko o kupkach i zupkach, potem o ocenach w szkole i zabawkach, a w okolicach osiemnastki potomka o wyborze studiów i prawie jazdy. Głupie? To przypomnij sobie, o czym najczęściej gadasz z przyjaciółką czy własną mamą? Jak często poruszasz temat siebie samej - choćby kosmetyków czy filmu, który ostatnio obejrzałaś? Nie, nie - wybór płynu do podłóg się nie liczy! Fakty są takie, że tematy do rozmów zawężają się nam dość mocno przynajmniej na początku macierzyństwa. I nie ma w tym nic złego. Normalka, że mamy potrzebę gadania o dzieciach. Tylko ważne, by nie zapominać o innych tematach! Mózg matki potrzebuje odskoczni od tematów okołodzieciowych! (Między innymi dlatego, mam zamiar rozszerzyć tematykę bloga. )


Osobna kwestia to tematy tabu, o których matce już absolutnie mówić nie wypada! Według mnie - poprawcie mnie, jeśli się mylę - dwa takie główne tematy to seks oraz mówienie o swoim zmęczeniu, złym samopoczuciu i  ogólnym "mam dość". Rozmów na obydwa tematy jako matka powinnaś się wstydzić. No bo jak to o seksie i to jeszcze przy trzymiesięcznym dziecku? Dopiero, co urodziła i już seksu się jej chce! I jeszcze to dziecko wszystko słyszy! Nawet koleżanki - te niedzieciate - nagle zaczynają omijać ten temat w rozmowach z tobą. Bo w sypialni po urodzeniu dziecka to już się pewnie tylko karmi... A osławione już "odzieranie macierzyństwa z lukru" też raczej nie dla przeciętnych matek. Przecież nie jesteś Agnieszką Chylińską, żeby ci klaskali za gadanie o bolących cyckach czy ewentualnym pragnieniu wyjechania choćby na rok na bezludną wyspę i zostawienia całej gromadki - bez względu na to, ile ma lat - pod opieką tatusia....

A ja na przekór rozmawiać lubię o wszystkim. I jak tylko mam okazję zalewam rodzinę i znajomych istnym słowotokiem, w którym i seks się przewija, i książki, i PiS i PO, i nowa odsłona "Idola", i nowa kolekcja papieru Santoro, i to jak mnie ostatnio Szymon zirytował.... ;)

Punkt 4 - marzenia...


"Jak dzieci dorosną to pojedziemy w góry. Teraz są za małe" - błąd! Ja w górach z 4-latkiem i 8-latką bawiłam się doskonale i przeszłam jakieś 50 km! "Jak Jaś pójdzie do przedszkola to w końcu wrócę do szydełkowania!" - a może wystarczy dać Jasiowi klocki i pokazać mu, że może bawić się sam, zamiast ciągle "warować" koło niego na dywanie i w tym czasie chwycić za szydełko, ołówek, igłę, farby czy włączyć sobie filmik z ćwiczeniami na YT? I najlepsze: "Jak dzieci wyfruną, to w końcu zaczniemy z mężem cieszyć się życiem!". Pewnie, to przez 18 (jak dobrze pójdzie) lat to nic tylko się dołować, siedzieć w domu i czekać, czekać, czekać.... Kurcze, wiadomo, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy i jak nie masz opieki do dzieci, nie masz co marzyć o randce w kinie a wyprawa w góry z dziećmi to nie to samo co we dwoje, ale naprawdę można spełnić wiele marzeń będąc już mamą!

Ja zaczęłam od drobiazgu - scrapbooking. Papier kochałam właściwie odkąd pamiętam, ale zostając żoną, potem mamą, zapomniałam o tej pasji, a nawet jeśli sobie przypominałam, to albo strofowałam się, ze nie wypada, albo było mi szkoda kasy, albo nie umiałam znaleźć czasu. Przyszedł taki przełomowy czas w moim życiu, że po prostu usiadłam do laptopa i zamówiłam pierwsze materiały. Poczucie spełniającego się marzenia jest nieporównywalne z żadnym innym! Teraz małymi krokami, ale jednak dążę do spełnienia kolejnego - pracy.


Punkt 5 - twoje potrzeby i emocje, w tym "czasami mam już dość!"


Oooooj, temat rzeka! "Kocham" trend kreowania matek na superbohaterki, które nie biorą urlopu, nie chorują i w ogóle są jak cyborgi z przyklejonym do twarzy uśmiechem! No kocham to! I to jak większość z nas stara się dorównać temu wzorcowi kreowanemu przez media! Jasne - sama próbowałam! I doszłam do momentu, w którym zamiast fantastycznie, jak obiecywały reklamy, zaczęłam czuć się ze swoim macierzyństwem po prostu podle... Nie umiałam się nim cieszyć, bo wciąż za coś się obwiniałam a na dokładkę zupełnie zamiotłam pod dywan swoje potrzeby i prawdziwe uczucia. Fajnie co? Jestem przekonana, że nie jestem w mniejszości, tylko wiele z nas wciąż boi się przed sobą do tego przyznać... Że nie musimy i nie chcemy być doskonałe. Że mamy prawo mieć dość zachowania własnych dzieci. Że potrzebujemy samotnego spaceru. I do wielu innych - NORMALNYCH - rzeczy.

To też odkładamy na później. Bo teraz "musimy" być idealnymi matkami! Bo co? Bo tak chce otoczenie? Bo taka jest znana blogerka? Bo tego wymaga od nas partner?  Bzdura. Jak ostatnio przeczytałam w pewnej kobiecej gazecie: "Wyrzuć słowo "muszę" do kosza!" i pomyśl o tym, czego naprawdę chcesz, tym bardziej, że ta presja nie jest dobra nie tylko dla ciebie, ale też dla tych twoich dzieci, dla których tak bardzo chcesz być doskonała.

Powiem ci frazes, ale prawdziwy: idealna matka to szczęśliwa matka, a szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci! Sprawdziłam na sobie! Nie odkładaj więc na później siebie przez to, że jesteś mamą. Bądź w macierzyństwie sobą i bądź szczęśliwa! 


Dotyczy ciebie choć jeden z tych punktów? Podziel się swoimi doświadczeniami!


5 komentarzy:

  1. Aneta Skierkowska13 kwietnia 2017 17:42

    Super wpis!
    Jeśli chodzi o pasje, czas wolny... Hmm... Moją pasją jest nauka, studiowanie, dlatego temu zajęciu właśnie poświęcam te momenty, kiedy Nadia zasypia w ciągu dnia i zostają mi jeszcze nocki, żeby popracować. A że w lipcu się bronię, to sporo roboty jest przy pisaniu dyplomówki. Ale lubię to i nie wyobrażam sobie na tym kierunku poprzestać. W planach mam jeszcze jeden. Na ulubione seriale zawsze mam czas, np. podczas suszenia włosków Młodej czy w trakcie lulania do snu. ;)
    W dresach chodzić bardzo lubię, więc sobie pozwalam i wychodzę w takim stroju również na spacery z dzieckiem. Mam gdzieś, co myślą o mnie inni. Potrafię także się odstrzelić, gdy wymaga tego np. jakaś okazja, imprezka, wyjście. Ostatnio nawet zmieniłam fryzurę, w której czuję się o niebo lepiej i zaczęłam używać szminek. ;)
    Swego czasu potrafiłam rozmawiać z innymi kobietkami, znajomymi, siostrami, mamą o kupkach i zupkach, jak piszesz. Ale z racji, że okropna ze mnie gaduła i lubię rozmawiać z innymi ludźmi na każdy temat w zasadzie, to nie były to tylko i wyłącznie tematy związane z macierzyństwem, choć czasem się zapominałam. Obecnie zdystansowałam i przeszło mi to kupkowe i zupkowe gadulstwo ;)
    Zawsze znajdziemy czas, by wyjść z mężem do kina czy zjeść coś na mieście, szczególnie kiedy nadarza się jakaś okazja, powiedzmy rocznica ślubu. Przynajmniej raz w miesiącu gdzieś wychodzimy, żeby się rozerwać. Tak sobie postanowiliśmy ;)
    Moim marzeniem jest, by w końcu pójść do pracy. Potrzebuję tego, aby poczuć się w pełni spełnioną kobietą. W przyszłym roku zamierzamy wysłać Nadię do przedszkola, no i będę próbowała. Kilka propozycji już nawet dostałam. Mam nadzieję, że się uda. ;)
    Jak każda z mam, czasem, a nawet częściej, niż czasem, mam po prostu dosyć. Krzyków, pisków, ciągłego wołania: "Mamo to..., mamo tamto...". Ale tylko czasem. Bo nie ma nic wspanialszego, niż bycie mamą, nawet jeśli moje dziecko po raz setny wyprowadza mnie z równowagi. Kocham je mimo to i nie wyobrażam sobie, by było inaczej. :)
    Tak, jak piszesz, szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Musimy o tym pamiętać i starać się robić coś dla siebie, nagradzać siebie samą, żeby po prostu... NIE ZEŚWIROWAĆ!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, pasja i realizacja marzeń to sprawy, które napędzają mnie do działania i nie mogłabym bez nich funkcjonować! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemny i życiowy wpis. Pasja to coś, co dje mi siłę do działania. Bez niej nie byłabym sobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam tę świadomość, że powinnam i dbać o siebie i swój rozwój pasji itd. Ale czasem po prostu brakuje doby, a bycie egoistyczną jest dla mnie ciężkie, bo poniekąd sprzeczne z moją osobowością. Ale przyznaję, że siebie też trzeba dopieszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kinga Zielińska22 czerwca 2017 23:32

    Drogie mamy! Aby się zrelaksować polecam książkę:
    Zatrzymać dzień – niezwykle pozytywna opowieść, przywraca wiarę w ludzi.
    Dobra bo: krótka i przyjemna! :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram