Post Top Ad

'Nieperfekcyjna mama' - idealna książka pod choinkę dla każdej mamy.

Są takie książki dla mam, których się nie czyta... One do ciebie mówią! Przewracasz kartki, przesuwasz wzrokiem po literach i czujesz, jakby ktoś potrząsał tobą po przyjacielsku i mówił: "Hej, matka, weź ty się wreszcie ogarnij!". I ten ktoś wcale nie każe ci dążyć do perfekcji - nie wytyka ci twoich błędów i nie każe spisywać na karteczce macierzyńskich zakazów i nakazów. Ten ktoś mówi: "Możesz być dobrą mamą, będąc niedoskonała! Możesz być też szczęśliwa" i sprawia, że zaczynasz zupełnie inaczej patrzeć na swoje macierzyństwo i na swoje życie. Tą książką jest "Nieperfekcyjna mama" a tym kimś jest Anna Dydzik :).



Do czytania "Nieperfekcyjnej mamy" zabierałam się z ogromna ciekawością. Pierwszym powodem mojego zainteresowania był fakt, iż autorką jest blogerka - Anna Dydzik. Anna prowadzi blog o tym samym tytule co książka: Nieperfekcyjna mama. Jest to jeden z najpopularniejszych blogów parentingowych w Polsce. Przyznam szczerze, że nie śledzę go regularnie, aczkolwiek znam i zaglądam (a może raczej zaglądałam, bo po przeczytaniu tej książki się to zmieniło i biję się w pierś, że nie czytałam każdego wpisu Ani  - nic straconego!). Po drugie tytuł: "Nieperfekcyjna mama" - wiele może się za nim kryć. Czy autorka będzie próbowała mnie nauczyć, jak jednak tę perfekcję osiągnąć? Czy odnajdę w książce siebie, choć czasem czuję się zdecydowanie bardziej mamą do bani niż tylko nieperfekcyjną?

 Usiadłam więc pewnego wieczoru, nie bacząc na skaczące po mnie dzieci i odsyłając je do taty przy każdym "Mamooooo!" i zaczęłam czytać.... Skończyłam jeszcze tego samego wieczoru, a raczej nocy. Mimo klejących się oczu, groźby zimnej wody w wannie (bo kąpiel z każdą kartką odkładałam na potem) i pochrapywania męża obok. Przeczytałam i poczułam się, jakbym sobie pogadała z przyjaciółką. A trzeba wam wiedzieć, że takiej przyjaciółki jaką to niektóre z was mają szczęście mieć - z którą można pójść na kawę, zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, popłakać jej w rękaw - takiej przyjaciółki nie mam. Mam za to książkę "Nieperfekcyjna mama". I nie zawaham się jej użyć ;)!

Ta książka, jak sama określa ją autorka, to antyporadnik. Wbrew pozorom jednak antyporadnik o wiele lepiej doradza niż poradnik! Tak naprawdę Anna Dydzik opisuje nam, innym mamom, swoje macierzyństwo: trudności z karmieniem piersią, ból głowy od nadmiaru rad przy pierwszym dziecku, to, jak się spinała, by wszystko w jej macierzyństwie było doskonałe. Doskonałe = takie, jak pokazują gazety dla rodziców, telewizja i gro blogów parentingowych; takie, jak oczekuje otoczenie; takie z ciągle uśmiechniętym dzieckiem, lśniącym domem i uczuciem szczęścia od rana do wieczora. Prawda, że większość z nas o takim właśnie macierzyństwie marzy? Z uporem maniaczek wyrzucamy sobie każdy najdrobniejszy błąd, każde potknięcie, podniesiony głos, zmęczenie, brak entuzjazmu, nieudane karmienie piersią, cesarkę... I to jest prosta droga do frustracji, od której do depresji naprawdę niedaleko. Ania Dydzik pokazuje to wszystko na własnej historii i udowadnia, jak w gruncie rzeczy bardzo jesteśmy do siebie podobne. My - mamy - które tak się żremy na forach czy blogach w kwestii zakładania czapeczki, spania z dzieckiem czy porządku w domu, wszystkie chcemy przecież tego samego - same być szczęśliwe i mieć szczęśliwe dzieci. A żeby to osiągnąć wcale nie trzeba być matką idealną!

Nie, nie zachwycam się tą książką dlatego, że jej autorka jest popularną blogerką! Na pewno jednak dzięki temu, że nie jest kolejną psycholożką, pedagożką czy inną specjalistką, jest mi po prostu bliższa niż inne autorki/autorzy książek dla mam. Pisze o problemach dotykających mnie (i każdej mamy) na co dzień. Czytając czuję, że mnie rozumie, a ja rozumiem ją.  A przecież  to zrozumienia potrzebuje każda z nas jak tlenu! Powiem więcej - przy ostatnich kartkach prawie się pobeczałam - bo okazało się, że Anna Dydzik - ta Anna Dydzik, która wydała swoją własną książkę i która jest znaną i cenioną blogerką - tak samo jak ja nie ma skończonych studiów i zupełnie jak ja czuła się przez to niegdyś gorsza od innych. A jednak odniosła sukces. Zaczęła spełniać marzenia. Jest szczęśliwa. Skoro ona mogła, to przecież i ja mogę! I każda z was, Drogie Mamy! 

Ta książka dała mi siłę i motywację, otuchę i poczucie, ze z tym moim brakiem perfekcji jestem po prostu ... normalna :). "Nieperfekcyjna mama" - kolokwialnie mówiąc - dała mi porządnego, pozytywnego kopniaka, którego bardzo potrzebowałam!

Jeszcze długo mogłabym pisać o tej książce. Najlepiej jednak będzie, jeśli po prostu po nią sięgniesz!

Aniu, Nieperfekcyjna Mamo, dziękuję ci za tę książkę!

Książkę wydało Wydawnictwo Muza, a ja miałam przyjemność przeczytać i zrecenzować ten [anty]poradnik dzięki księgarni www.taniaksiazka.pl. 





7 komentarzy:

  1. Aneta Skierkowska14 grudnia 2016 19:03

    Aż mam ochotę tę książkę przeczytać. Choćby i teraz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już gdzieś o tej książce czytałam, zapowiada się ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zaciekawiłaś mnie:) antyporadnik to coś nowego. Samych poradników na rynku jest do groma, z czego 80 % można sobie w buty wsadzić. haha kąpiel czeka, a mąż chrapie:P Cholera czy tylko ja nie chrapię w nocy? Przynajmniej tego nie słyszę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie - antyporadnik to coś, co zdecydowanie warto poznać bliżej ;). A z tym chrapaniem to czasami mu się zdarzy i pewnie też tego nie słyszy hahaha :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba w blogosferze trudno było nie usłyszeć ;). Warto poznać i samej ocenić!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno nie pożałujesz, jeśli po nią sięgniesz!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kinga Zielińska22 czerwca 2017 23:20

    Ciekawa książka :) Ja jeszcze polecam książkę "Zatrzymać dzień" można ją wchłonąć w dosłownie dwa wieczory. Dobra, bo: krótka i pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram