Post Top Ad

Czy książka erotyczna to dobry pomysł na prezent? 'Manwhore' Katy Evans.

To już ostatni dzwonek na kupno prezentów gwiazdkowych. Znacie kogoś kogo ucieszyłaby książka znaleziona pod choinką? A chcecie zaskoczyć tę osobę książką niebanalną, odważną, rozgrzewającą w zimowe wieczory? W takim razie może podarujecie jej książkę erotyczną? Proponuję "Manwhore" Katy Evans.



Jakkolwiek to zabrzmi - mam małe doświadczenie z książkami erotycznymi :). Czytałam kiedyś tam coś takiego jak Harlequiny, ale fascynacja nimi szybko mi minęła. Oparłam się nawet fenomenowi Greya, uwierzycie:)? Dopiero książka "Manwhore" Katy Evans zainteresowała mnie na tyle, że po nią sięgnęłam. I myśląc o Gwiazdce zaczęłam się zastanawiać, czy byłaby dobrym prezentem pod choinkę?

Malcolm Saint to bogacz, który osiągnął w życiu niemal wszystko. Kobiety ciągną do niego jak pszczoły do miodu, a on bawi się nimi i zostawia. Taka karma. Wiecie taki typowy Playboy. Z kolei Rachel jest skromną, angażującą się społecznie i - oczywiście - nie szukającą związku, początkującą dziennikarką. Gazeta Rachel szukając ratunku przed upadkiem, wysyła ją na "polowanie na Malcolma Sainta". Dziewczyna ma dowiedzieć się o nim jak najwięcej, by opublikować powalający artykuł. "Polowanie" idzie jej tak dobrze, że ... nawiązuje z Saintem romans. Ot co. Dość oczywiste, prawda?

I taka w sumie jest fabuła tej książki. Nie znajdziecie tu szalonych zwrotów akcji zagadek, napięcia właściwego kryminałom czy wzruszeń. Znajdziecie za to ... gorącą atmosferę i dużo scen erotycznych! Dla mnie coś nowego w literaturze! I powiem szczerze, że mimo tej oczywistej fabuły, i tej pewnej infantylności podobnej do tej z Harlequinów, taką książkę fajnie się czyta! Tego typu literatura to świetny sposób na relaks, oderwanie się od kłopotów, a dla mamy, która jest zabiegana i rzadko ma czas dla siebie, też dobry sposób na przypomnienie sobie o swojej kobiecości. Nie bez powodu powieść Katy Evans stała się bestsellerem. Zatem: tak, powieść erotyczna to dobry pomysł na prezent! Nie przyniesie refleksji jakichś górnolotnych życiowych wniosków czy motywacji do zmian, ale dla kobiecej natury będzie fajnym urozmaiceniem i - zinterpretujcie to dowolnie - "rozbudzaczem" :).

Książkę "Manwhore" Katy Evans miałam możliwość zrecenzować dzięki księgarni www.taniaksiazka.pl.


3 komentarze:

  1. Aneta Skierkowska20 grudnia 2016 14:23

    I ja czytywałam niegdyś Harlequiny, całymi wieczorami i zdarzało się, że nocami. ;) Podziw dla tego typu literatury w zasadzie zmalał i z czasem zanikł zupełnie. Z powodu braku czasu. Od kilku lat sięgam raczej do literatury popularnonaukowej, naukowej itp., z racji studiów. Może w przyszłym roku, jak już się obronię, powrócę do innych książek, niż czysto pedagogiczne, psychologiczne czy socjologiczne. ;) Choć tę, którą proponujesz, z miłą chęcią poczytałabym może... w święta. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm książka erotyczna.. No nie wiem. W sumie nigdy klasycznego erotyka nie czytałem..:P owszem książki Mastertona, czy Pieśń Ognia i lodu zawierają szereg wcięć erotycznych, ale to nie to samo:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nigdy nie porywały mnie tego typu książki ;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram