Post Top Ad

Jaką szkołę wybrać dla dziecka?

Wybór szkoły dla dziecka nie jest prostą sprawą. Szkoła z właściwego obwodu nie zawsze jest najlepszą opcją. Wydawać by się mogło, że na wsi sprawa jest oczywista i wybiera się szkołę, która jest najbliżej (a często i tak jest to kilka kilometrów). My jednak wybraliśmy szkołę w innej wsi, bardziej oddaloną i jestem zadowolona z tego wyboru. Dlaczego dokonaliśmy niestandardowego wyboru? Czym się kierowaliśmy przy wyborze szkoły? Sprawdź, a być może ułatwi to podjęcie decyzji i tobie!


Z waszych wiadomości i komentarzy zostawianych na Facebooku wiem, że już się zastanawiacie nad wyborem szkoły dla dziecka i szukacie podpowiedzi, jaką szkołę wybrać: czy tę bliższą czy bardziej oddaloną? Z obwody czy spoza niego? Czym się kierować? W wielu szkołach, szczególnie tych wiejskich, zapisy do szkoły są w kwietniu poprzedzającym wrzesień, w którym dziecko ma pójść do szkoły, aczkolwiek są i takie placówki, do których zapisy odbywają się dużo wcześniej.
Jako, że Julka poszła do szkoły spoza obwodu, mogę co nieco napisać wam na ten temat. Skąd taka decyzja? Co na nią wpłynęło? Jaka szkoła będzie dla dziecka najlepsza?


Czym się kierować wybierając szkołę dla dziecka?


Szkoła podstawowa w obwodzie, do którego należymy mieści się w naszej wsi - około 2 km od naszego domu. Zdecydowaliśmy jednak, że Julkę poślemy do innej placówki oddalonej o 4 km.  Co wpłynęło na naszą decyzję?

1. Logistyka. Właściwie to był pierwszy powód, który nami pokierował. W stronę szkoły, do której Julia powinna chodzić, właściwie nie ciągnie nas nic. Praca jest w przeciwnym kierunku  i dzięki temu tata może często odbierać Julkę po lekcjach. Również ja w niedalekiej przyszłości będę szukać pracy w tamtym kierunku, gdyż jest tutaj dużo firm i większe szanse na zatrudnienie. Po wtóre do tej szkoły chodził już Julki kuzyn (z tego samego podwórka), więc jest możliwość wożenia dzieci na zmianę. Krótko mówiąc do tej szkoły było nam bardziej po drodze.

2. Liczba klas. W wiejskich szkołach niestety niekoniecznie musi być ich 6 (według nowej reformy wkrótce 8). W najbliższej nam podstawówce decyzją odgórną pozostały tylko 3 i oddział przedszkolny. Powodem była zbyt mała liczba dzieci. Reszta, czyli klasy IV - VI zostały przeniesione 6 m stąd do zespołu szkół w miejscowości gminnej, gdzie razem funkcjonuje podstawówka i gimnazjum. Zatem Julka i tak od klasy IV musiałaby dojeżdżać autobusem do bardziej oddalonej szkoły.
W szkołach miejskich swoją rolę odgrywa też wielkość oddziałów. U nas na wsi nie ma problemu ze zbyt licznymi oddziałami i zbyt małymi klasami, natomiast w dużych miastach z pewnością wato brać to pod uwagę. Z korzyścią dla dziecka są mniej liczne klasy, w których nauczyciel może poświęcić dzieciom więcej uwagi i choć w niedużym stopniu podejść do każdego dziecka w sposób indywidualny.

3. Sposób kształcenia. Można to pojęcie rozumieć szeroko. U nas na wsi kryje się pod nim np. łączenie klas. Praktyka częsta w wiejskich szkołach, gdzie jest mało dzieci. W podstawówce z naszego obwodu oddział przedszkolny ma zajęcia razem z klasą I, zatem na chwilę obecną w jednej klasie uczą się dzieci od lat 4 do 7 ... Niestety nie jest to dobre dla dzieci, a Julka jest dzieckiem, które potrzebuje dużej uwagi nauczyciela. W związku z tym normalny podział na klasy odegrał dużą rolę w wyborze placówki.
Warto także zorientować się w kwestii zajęć dodatkowych, które oferuje szkoła. W wielu wiejskich szkołach ta oferta jest niestety nikła, a rodzice nie zawsze mają możliwość regularnie jeździć z dzieckiem na basen czy zapisać je na naukę tańca do Domu Kultury oddalonego o kilka kilometrów. Dlatego dobrze jest zadbać o to, by szkoła dawała dziecku takie możliwości.

4. Potrzeby dziecka a możliwości szkoły. I wcale nie chodzi tu tylko o wielkość budynku, chociaż w przypadku szkół miejskich i to ma swoje znaczenie. Istotne jest też wyposażenie szkoły: czy to w komputery, czy w sprzęt sportowy, czy biblioteki szkolnej w książki i pomoce naukowe, boisko czy plac zabaw. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że dziecko jeśli tylko chce tak samo może uczyć się w każdej szkole. Możliwości, jakie szkoła mu oferuje mogą do tej nauki zachęcać lub zniechęcać, rozwijać zainteresowania i wyobraźnię lub je tłamsić. Na przykład o wiele chętniej uprawia się sport mając do dyspozycji duże boisko tzw. orlik, aniżeli tylko malutkie boisko przyszkolne, a zabawa na placu zabaw wyposażonym w ładne huśtawki, zjeżdżalnie i drabinki jest ciekawsza dla najmłodszych dzieci niż tylko maleńka piaskownica przy boisku.

5. Ludzie. Nie wiem, czy nie jest to najważniejsza kwestia, choć z drugiej strony też najtrudniejsza do zweryfikowania - szczególnie w szkołach miejskich, gdzie nie sposób znać każdego nauczyciela czy inne dzieci uczęszczające do szkoły. W przypadku szkół wiejskich jest to łatwiejsze. Możemy dowiedzieć się od znajomych, jakie są ich odczucia w tej kwestii, pojechać do szkoły i porozmawiać, a często jest tak, że nasze dzieci uczą nauczyciele, którzy uczyli i nas. Tak jest w przypadku Julki, której wychowawczynią jest pani ucząca mnie w końcowych klasach szkoły podstawowej. Dobrze też, kiedy dziecko idąc do szkoły, spotyka w niej znajome dzieci. Łatwiej wtedy się zaaklimatyzować i nawiązać kontakty.


Procedura przyjęcia do szkoły dziecka spoza obwodu

Tylko dziecko zapisywane do szkoły w swoim obwodzie jest do niej przyjmowane z urzędu. W przypadku dzieci spoza rejonu sprawa nie jest już tak oczywista. Decyzję o tym, czy przyjąć dziecko do szkoły czy nie, podejmuje dyrektor placówki. Pod uwagę bierze się szereg kryteriów, które są odpowiednio punktowane i decydują o "klasyfikacji" dziecka na liście rekrutów. Należy wypełnić specjalny wniosek. Nie bez znaczenia jest także liczba uczniów z obwodu, czyli to, czy dana placówka ma jeszcze miejsca dla innych dzieci, tych spoza rejonu. W szkołach wiejskich tak naprawdę najczęściej jest to formalność, gdyż zazwyczaj o przyjęcie do nich ubiega się niewiele dzieci spoza obwodu, a i liczba uczniów rzadko jest na tyle duża, by przeszkodą w przyjęciu dziecka mógł być brak miejsca. 

My nie żałujemy swojej decyzji. Zawsze są plusy i minusy oraz wątpliwości, które pojawiają się już w trakcie nauki dziecka w szkole. Idealnych rozwiązań nie ma, jednak trzeba wybrać takie, w którym plusy przeważają, a ocenianie i wybór szkoły wyłącznie przez wzgląd na odległość od domu to za mało. 

Podzielcie się swoimi doświadczeniami i napiszcie, czym kierowaliście się wybierając szkołę dla dziecka?  Niech nasza wspólna lista powodów pomoże innym rodzicom!

Grafika: pixabay.com 

10 komentarzy:

  1. Właśnie u nas ta logistyka jest największą przeszkodą, bo tak, czy inaczej wszędzie mamy daleko, ale dojazdy do Zakopanego w sezonie to koszmar i choć chciałabym tam syna wysłać do szkoły, to nie wyobrażam sobie przemierzać tych 18km czasem w trzy godziny...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nas pierwsza klasa czeka za rok, ale wybór padł już dawno, bo do tej szkoły którą wybraliśmy trzeba dziecko tuż po porodzie zapisywać, aby się dostało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 3...sprawa która spędza mi sen z powiek. Marcin idzie do 1 klasy, ale zostaje w przedszkolu. I tak samo- dzieci od 4 do 7 lat, jedna pani... Koszmar. Później też nie lepiej- klasa 2 z 3, 4 z 5 i 6!!! Jak się wypowiedziałam na zebraniu, że ja tego nie widzę, to niektórzy nauczyciele wzięli to jako atak na nich. A to jest system chory. Poważnie się zastanawiam nad przeniesieniem dziecka do szkoły w mieście gminnym, ale w tym roku się kilkoro dzieci tak przeniosło, burmistrz jest wkurzony i chodzą słuchy, że dyrektorka szkoły tej gdzie chcę przenieś dostanie nieoficjalny zakaz przyjmowania naszych dzieci. Kolejna szkoła "normalna"- 15 km dalej. Pat.

    OdpowiedzUsuń
  4. My mamy nową szkołe, córka jest pierwszym rocznikiem, który rozpoczął w niej naukę...początki były cieżkie, bo przed wrześniem jeszcze nie wszystko było gotowe! Najgorsze jest to, że każdy chciał puścic dziecko do nowej szkoły i jest za dużo dzieciaków, przez to jest system zmianowy ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Monika ja miałam tak całą podstawówkę i nie chciałam, żeby tak miała Julka. Nie jest to dobre rozwiązanie dla dzieci, absolutnie, a już szczególnie dla tych wymagających większej uwagi. Myślę, że twoje wypowiedzi w kierunku nauczycieli niewiele dadzą, bo taki system narzucany jest małym szkołom odgórnie - albo łączą małe klasy albo szkoła do likwidacji...

    OdpowiedzUsuń
  6. No z takimi dojazdami to ja ci nie zazdroszczę. Chyba wolałabym uniknąć tylu godzi jazdy jednak, bo i rodzic się męczy a dziecko jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas codziennie na 8:00 i max. do 13:30 także mi to odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz co, niby w trójce najlepszych zawsze jest. Nam pasuje z uwagi na lokalizację, to najbliższa prywatna w okolicy a to też plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! U nas jeden semestr na &;30 - 12:00 a drugi na 12:00 do 16:25 :(

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram