Post Top Ad

Czy nasze dzieci powinny się bawić wyłącznie w edukacyjne zabawy?

Edukacja przez zabawę to jest coś fajnego. Lubię, kiedy moje dzieci bawiąc się jednocześnie uczą się literek, liczenia, zdobywają wiadomości o przyrodzie. Z irytacją jednak czytam i obserwuję, jak rodzice "skreślają" z listy zabaw swoich dzieci takie, które jakoby nie przyniosą im żadnego pożytku i klasyfikują te "odpowiednie" jako wyłącznie te, które dziecko czegoś konkretnego nauczą. Dochodzimy do momentu, w którym słowo ZABAWA zyskuje zupełnie inne znaczenie, niż powinno. Kiedy dziecko zwyczajnie dobrze się bawi, śmieje, relaksuje bawiąc się lalkami czy skacząc na podwórku w klasy, to - według części rodziców - marnuje czas, bo niczego się przy tym nie uczy...





Nauka przez zabawę - tak, ale...

Czasy się zmieniają. Zmienia się też sposób wychowywania dzieci. Zaczynamy dostrzegać coraz więcej potrzeb naszych pociech, szukać przyczyn ich zachowań i emocji, coraz więcej myśleć o ich wszechstronnym rozwoju i wspierać go. Nowości w wychowaniu dzieci przejawiają się też w zabawie. Jako rodzice coraz bardziej się w nią angażujemy i dbamy o to, by poprzez zabawę nasze pociechy mogły się też uczyć. Nauka przez zabawę to już nie tylko wymienianie kolorów podczas jeżdżenia autkami po dywanie czy nazywanie roślin i zwierząt na spacerach. Już dwulatki uczymy czytać metodą globalną, przedszkolakom proponujemy klocki z literkami i karty matematyczne, kupujemy gry poszerzające wiedzę z zakresu przyrody, języka polskiego czy języków obcych. Rynek puchnie od zabawek edukacyjnych. Bajki też koniecznie muszą pełnić funkcję dydaktyczną, inaczej są be. I wszystko fajnie, bo nauka przez zabawę doskonale się sprawdza! Sama pokazuję na blogu zabawki edukacyjne (choćby Wydawnictwa Epidexis: klocki Edu, puzzle edukacyjne, gra Literowe Zagadki). Jednak mam nieodparte wrażenie, że zaczynamy popadać w skrajności...

Nieedukacyjne zabawy...

Obserwuję, jak zabawy, które według rodziców nie mają funkcji edukacyjnej, są skreślane z listy dziecięcych zabaw jako bezwartościowe, głupie i nazywane stratą czasu. Zabawa w dom? Przeżytek! Chyba, że dziecko literuje podczas niej nazwy mebelków... Skakanie w gumę? Po co to dziecku? Chyba, że liczy każdy skok i w ten sposób uczy się cyferek... Budowanie szałasu? Bzdura! Chyba, że robi to z podręcznikiem małego skauta i przyswaja specjalistyczną wiedzę z zakresu sztuki przetrwania... A jeśli już tworzyć coś plastycznie to koniecznie kre-a-tyw-nie! Zwyczajne bazgranie kredkami po kartce raczej nie wchodzi w grę... Do tego oczywiście dziesiątki zajęć dodatkowych - często takich, które wybierają rodzice - ze względu na ich funkcję edukacyjną.

A co z zabawkami?

Oceniając zabawki również opieramy się głównie na ich walorach edukacyjnych. Widać to bardzo wyraźnie na blogach. Sama się na tym łapię. A przecież klocki - nawet jeśli nie można ułożyć z nich imienia, a po prostu zbudować wieżę - to fajna zabawka! Zwyczajna piłka przynosi milusińskim mnóstwo radości i pozwala dbać o kondycję fizyczną, a nieestetyczna według rodzica lalka (bo teraz to liczy się di-zajn!) może być po prostu ukochaną zabawką, której się szepcze do uszka sekrety. Tak naprawdę w niemal każdej zabawie (nie mówimy tu o takich, które propagują agresję) dziecko czegoś się uczy. Nauka bowiem to nie tylko przyswajanie wiedzy, która potem przyda się na lekcjach w szkole, ale też tej zupełnie życiowej dotyczącej emocji, zachowań w życiu codziennym, wartości. A nawet jeśli jest to rzucanie się poduszkami i chichranie do bólu brzucha to dziecko uczy się po prostu ... śmiać! I to jest prawo dzieciństwa!

Dziecko nie może zwyczajnie się pośmiać?...


Ten temat chodził mi po głowie już od dłuższego czasu, jednak szala pewnej goryczy przelała się, kiedy recenzowałam bajkę "Bociany" (tu recenzja). Gdy czytałam opinie innych widzów, uderzyły mnie stwierdzenia typu: "Dziecko niczego się z tej bajki nie nauczy". I wtedy pomyślałam sobie: "Kurde, a czy my, dorośli uczymy się czegoś z każdego obejrzanego filmu? Z każdej przeczytanej książki? Z każdego zajęcia w wolnym czasie? A co na przykład z komediami, które oglądamy po prostu po to, by się pośmiać do rozpuku, odprężyć, zapomnieć o kłopotach?". Jasne, że w przypadku dzieci wygląda to trochę inaczej, bo przecież maluchy są na etapie intensywnego rozwoju i wszechstronna edukacja jest dla nich bardzo ważna, jednak czy nauka w dzieciństwie to tylko przyswajanie sobie wiedzy o literach, liczbach, zwierzętach czy roślinach. Moim zdaniem to także uczenie się  odpoczywania, relaksu, rozwijanie wyobraźni, czy poczucia humoru! To jest nie mniej ważne! I dla szczęśliwego dzieciństwa i później dla fajnej dorosłości. Coraz częściej o tym zapominamy...


Czasami, śledząc poczynania innych rodziców, myślę sobie, że za mało bawię się z moimi dziećmi edukacyjnie. Zamiast tego pozwalam im biegać po podwórku z kijem od miotły w roli konika albo brodzić po kałużach. Jednak mimo, że w zabawy z przekazem dydaktycznym się bawimy i że one mogą być naprawdę fajne, to jednak jestem pewna, że to właśnie to beztroskie bieganie po podwórku, zabawy w szałas z koca i poduszek czy wspólne zrywanie boków na jakiejś przezabawnej bajce , dzieci zapamiętają z dzieciństwa najlepiej. I dlatego uważam, że trzeba mieć umiar i szukać złotego środka i tutaj tak jak we wszystkim. Nauka poprzez zabawę? Tak! Ale też zabawa dla samej zabawy - dla śmiechu, radości, beztroski, korzystania ze wszystkich uroków dzieciństwa! 



A ty co sądzisz o nauce przez zabawę? Napisz mi o tym w komentarzu!

7 komentarzy:

  1. wbrew temu co pokazuję na blogu moje dzieciaki więcej czasu spędzają na nieedukacyjnych zabawach niż na edukacyjnych... jest ich trójka i zdecydowanie bardziej wolą zająć się sobą na wzajem i bawić bez mamy :P mama wkracza do akcji jak już im sodówka do głowy uderza albo zwyczajnie stęsknili się za zabawami z mamą :P

    OdpowiedzUsuń
  2. jak byłem mały, to zabawa była głównie na dworze. skakanie po drzewach, robienie łuków z leszczynu i gra w gałę. No ale teraz mówi się na taką formę zabawy patologia:) bo gdzie dziecko puscic samo nad staw czy do lasku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubie kiedy moja córka poprzez zabawę sie uczy ale to tylko dziecko i czasami woli pobawić się tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem jest tak, że jakaś z pozoru zupełnie nie-edukacyjna zabawa, może sporo nauczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem nie zdrowo jest z niczym przesadzać. Edukacja, edukacją ale czasem dzieci muszą się po ludzku powygłupiać ze zwykłymi zabawkami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem zdania ze wszystko trzeba laczyc i z niczym nie przeginac :) wazne zeby rownowazyc nauke i zabawe zas gry edukacyjne to fajny pomysl wlasnie na polaczenie tych dwoch rzeczy - warto tez jednak pozwolic dziecku na czas tylko na zabawe!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieci powinny same wybierać zabawy te, na której mają ochotę. Narzucanie odgórnie utrudnia odstresowanie się dziecku.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram