Post Top Ad

Jak rozmawiać z dzieckiem o seksie?

Mówi się: małe dzieci duży kłopot, duże dzieci duży kłopot. I jest w tym sporo prawdy. Nie chodzi wcale o fakt, że dziecko z wiekiem staje się dla nas problemem, ale raczej o fakt, że kiedy dziecku przestaje wystarczać zmienianie pieluszek, usypianie i tulenie, to my miewamy z tym problem... Kłopot sprawia nam odpowiadanie na dziesiątki dziecięcych pytań, a im dziecko starsze tym pytania poważniejsze i odpowiedzi trudniejsze. Chociażby o seks. Jak rozmawiać na ten temat z dzieckiem? Bociany i kapusta czy plemnik i komórka jajowa? O antykoncepcji gadać czy to obciach? A może lepiej w ogóle siedzieć cicho, bo przecież co ma się dowiedzieć, to się dowie z internetu albo od kolegów? 



12 latka została niedawno matką. W centrum Europy. W XXI wieku. Trudno by ktokolwiek z was o tym nie słyszał, bo wydarzenie odbiło się prawdziwą burzą w mediach. Dokładne okoliczności nie są jeszcze znane, a nawet kiedy będą mogą nie ujrzeć światła dziennego - dla dobra dzieci: i matki - dziewczynki i maleństwa. Też byłam w szoku, kiedy przeczytałam o tym na jakiejś stronie internetowej. Moja córka ma niespełna 9 lat i chodzi do III klasy. Ta dziewczynka zaszła w ciążę w klasie V.  Powinna bawić się Pet Shopami, czytać "Dzieci z Bullerbyn" i  buntować uroczo na wołanie: Zakochana para Jacek i Barbara. Jak moja Julka. A ona została matką...

Tu nie chodzi o to, by robić sensację czy dociekać dlaczego. Choć prokuratura powinna i zapewne to zrobi. Zwykły rodzic powinien sobie jednak zadać pytanie: czy ja robię wszystko, aby moje dziecko uchronić przed taką sytuacją? I ja sobie to pytanie zadaję. 

Nie mogę zamknąć dziecka na cztery spusty. Nie mogę zakazać mu spotykać się z kolegami i koleżankami. Nie mogę kontrolować wszystkiego, co robi - przynajmniej od pewnego wieku. Przede wszystkim jednak NIE WOLNO mi udawać, że czegoś takiego jak SEKS nie ma! 

Powiesz, że co ja tam wiem. Mam małe dzieci (4 i 8 lat). A wiesz, że już nie raz podejmowaliśmy temat seksu? Myślisz, że powinnam puknąć się w czoło? A ja po prostu odpowiadam na pytania moich dzieci. Nie udaję, że nie dosłyszałam. Nie opowiadam bajek o bocianach i kapuście.Nie wbijam wzroku w podłogę. Nie czekam aż ktoś inny zrobi to za mnie. Rozmawiam z dziećmi na TEN TEMAT tak samo jak na każdy inny. Jak? SZCZERZE!

I to jest moja odpowiedź na pytanie w tytule posta. Rozmawiaj z dzieckiem o seksie SZCZERZE. To nie znaczy, że masz raczyć ośmiolatka szczegółami fizjologii i anatomii! O tym naprawdę można rozmawiać taktownie, mądrze i delikatnie jednocześnie nie ściemniając. Chcesz wiedzieć, co ja mówię? Że ludzie, którzy się kochają lubią się mocno przytulać. Że to oznaka miłości. O komórce jajowej i plemniku też już rozmawialiśmy przy okazji oglądania encyklopedii dla dzieci "Ciało człowieka". Co to za problem wytłumaczyć, że mamusia ma komórkę jajową a tata plemnik, które łączą się, jak się mocno przytulą? I że tak powstaje dziecko? Jeśli problem jest to leży po stronie rodziców, nie dzieci. I to my powinniśmy ten problem rozwiązać. 

 Najważniejsze to podejść do ciekawości tematem  jako do kolejnego, naturalnego etapu w rozwoju dziecka, a z czasem, kiedy będzie ona zaczynał interesować nastolatka już w inny sposób niż tylko czysto teoretycznie, mieć świadomość, że w ogromnej mierze od nas, rodziców, zależy jak odnajdzie się w sferze seksualności. Nikomu chyba nie trzeba mówić, że to co jest tabu, interesuje najbardziej. Nie róbmy więc z seksualności tematu, którego się w domu nie porusza! 

Uważam, że edukacja seksualna w szkołach jest potrzebna. Jestem całym sercem za! Jednak to, w jakiej formie odbywa się ona teraz to jakaś pomyłka. Nieprzygotowani nauczyciele z innych przedmiotów nie potrafią zbudować atmosfery naturalności i szacunku. Tzw. lekcje WDŻ przez całą moją naukę w gimnazjum i liceum wyglądały mniej więcej tak, że siedzieliśmy w ławkach albo cicho jak myszy pod miotłą nudząc się podczas sztywnych wykładów albo - część młodzieży - chichrając się i nie traktując tematu poważnie. Potrzeba w szkołach zmian w tej kwestii. Jednak nawet jeśli, mimo trudnych do pojęcia dla mnie protestów części rodziców, nadejdą, to i tak nie zwalnia rodziców z obowiązku poruszania tematu z własnymi dziećmi w domach.

Chcę, żeby moje dzieciaki wiedziały, że zawsze mogą przyjść do mnie czy do taty i pogadać także na TEN temat. Nie wstydzę się go. Odpowiem najlepiej jak umiem na każde pytanie. 
Chcę, by i córka i syn dorastając wiedzieli, że seks to coś pięknego, co powinno być wyrazem miłości. I że do tego potrzebny jest wzajemny szacunek. 
Chcę, by moje dzieciaki jako nastolatkowie wiedziały, że [kurcze!] z seksu biorą się dzieci i że jest coś takiego jak antykoncepcja.
Chcę zrobić, co mogę, by uchronić je przed taką sytuacją jaka spotkała tę 12-latkę, której historią tak się wszyscy emocjonujemy, ale rozmawiam z dziećmi na temat seksualności nie tylko dlatego. Nie tylko ze strachu! Ale przede wszystkim dlatego, że je bardzo mocno kocham i uważam, że tak istotnego w życiu człowieka tematu nie mogę traktować jak tabu!

A ty jak podchodzisz do tematu seksualności? Rozmawiasz z dziećmi o seksie? Uważasz, że to potrzebne, a może udajesz, że nie ma tematu?

Grafika: pixabay.com

4 komentarze:

  1. Tak rozmawiam, od dawna i duż.
    Szczerze i otwarcie!
    Nigdy seks nie był w naszym domu tematem tabu.
    Teraz nadszedł czas w którym chłopaki spotykają się z dziewczynami.
    Mają po16 i 17 lat.
    Mam nadzieję, że nasze rozmowy pozwolą im w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie rozpocząć przygodę z seksem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przyznam, że przeważnie głupieję, gdy rozmowa z dzieckiem schodzi na takie tematy, ale też mój syn ma zwyczaj zadawać pytania tak całkowicie z zaskoczenia, że w mojej głowie się pojawia wielka czarna dziura ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój syn ma 13 lat i choć miał przedmiot wychowanie do życia w rodzinie i dużo już wie to zamierzam z nim porozmawiac choć mąż twierdzi ,że za wcześnie... .

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram