Post Top Ad

Co można zobaczyć będąc z dziećmi w górach? Nasza relacja z wakacji w Tatrach.

To były dla nas wyjątkowe wakacje! Dzięki zaproszeniu do hotelu Sośnica w Zakopanem spełniliśmy swoje wielkie marzenie - po raz pierwszy całą rodziną pojechaliśmy w góry. Powiem szczerze, że mieliśmy obawy - czy z dwójką kilkulatków uda się taka wyprawa? Czy nie okaże się ponad ich siły chodzenie po górach? Spotykaliśmy się ze stwierdzeniami: "Z kilkuletnimi dziećmi to nie wakacje, a już w ogóle w górach!". I co się okazało? Zobaczcie sami, ile udało nam się zobaczyć!


W górach spędziliśmy tydzień - od 19 do 26 sierpnia. Nie tylko nocleg i posiłki, ale też moc atrakcji zapewniał nam hotel Sośnica [o naszym pobycie w jego gościnnych progach pisałam w poście: Wakacje z dziećmi w Zakopanem - tylko w hotelu Sośnica.], ale planując ten wyjazd wiedzieliśmy, że chcemy wykorzystać ten czas maksymalnie i zobaczyć jak najwięcej!

Rodzicom, którzy wcześniej byli w górach bez pociech jest z pewnością łatwiej, bo mają obraz tego, jak wyglądają szlaki, ile siły i czasu wymagają. My byliśmy w trudniejszej sytuacji, bo o Tatrach wiedzieliśmy tyle, ile udało się nam wyczytać w internecie i wypytać znajomych! Bardzo pomocne jak zwykle okazałyście się wy - moje czytelniczki, a dzięki mojemu pytaniu o góry z dziećmi spotkałam się nawet na kawce z jedną z was [Jaki ten świat mały!]. O naszych przygotowaniach do wyjazdu pisałam wam w poście: Pierwsze wakacje z dziećmi w górach - jak się przygotować?

Na miejscu wzięliśmy mapy i przewodniki w dłoń i każdego dnia odwiedzaliśmy inne miejsce: doliny, jaskinie, szczyt Gubałówki, muzeum. Okazało się, że z 4 - latkiem i 8-latką da się w górach zobaczyć naprawdę sporo, a to, co udało nam się zwiedzić przez tydzień to tylko mały ułamek atrakcji! Już planujemy, gdzie pójdziemy podczas następnych wakacji w Tatrach [mam nadzieję, że za rok, dwa uda nam się pojechać znowu]. Jesteście ciekawi, co udało nam się zobaczyć? Oto relacja!

Dolina Strążyska i wodospad Siklawica

Bardzo fajny szlak dla rodzin z dziećmi! Wybraliśmy go na naszą pierwszą wycieczkę. Trasa jest popularna wśród turystów i trzeba spodziewać się na niej dużego ruchu.
Idziemy czerwonym szlakiem.  Szeroka, miejscami kamienista droga prowadzi do schroniska na Polanie Strążyskiej , a stamtąd ok. 15-20 minut idziemy do wodospadu Siklawica u stóp Giewontu. Krajobrazy po drodze są naprawdę piękne: mnóstwo strumyczków, mostków, skał przebijających między drzewami. Wszystko to sprawia, że dzieci idą chętnie i nie nudzą się po drodze. 
Po drodze znajdziemy ławeczki zrobione z pni, na których można usiąść i odpocząć, a na samej polanie można wypić coś ciepłego i zjeść drugie śniadanie. Trasa liczy ok. 3 km w jedną stronę. Szymek (4 latka) przeszedł całość na własnych nogach, ale mijaliśmy rodziny z dziećmi w nosidłach, chustach czy nawet wózkach. O ile wózkiem da się dojechać do polany (aczkolwiek takim na dużych kołach, bo droga jak już pisałam bywa kamienista), to już do wodospadu z wózkiem nie dotrzemy - prowadzi do niego droga ułożona z kamieni, które są bardzo śliskie. Wodospad robi wrażenie! Radość dzieci po osiągnięciu celu, czyli dojściu do niego - bezcenna!








Morskie Oko

To oczywiście miejsce, którego będąc w Tartach nie wypada nie zobaczyć! Warto wiedzieć, że aby znaleźć miejsce na parkingu tuż przy wejściu na szlak do Morskiego Oka trzeba wyjechać bardzo wcześnie rano - o ósmej trzeba już maksymalnie być na miejscu (z hotelu do Palenicy Tatrzańskiej jechaliśmy ok. 25 minut). Trasa tam i z powrotem to aż 18 km, dlatego posiłkowaliśmy się wózkiem dla Szymona. Droga jest asfaltowa, więc nie było z tym żadnego problemu. 
Na transport konny nie decydowaliśmy się zarówno ze względów poglądowych, jak i finansowych (podróż w jedną stronę dla jednej osoby to 50 zł). Po drodze mijamy m.in. Wodogrzmoty Mickiewicza, ale też cała trasa obfituje w piękne widoki. Dzięki towarzystwu Anety, Marka i Janka z pokoju obok w Sośnicy drogę umilała nam też pogawędka, dzięki czemu ani przez chwilę nam się nie dłużyło. W jedną stronę wraz z przystankami na posiłki, siusiu i dotykanie każdego strumyka przez dzieci szliśmy ok. 2,5 godziny. 
Widok po dotarciu na miejsce - NIEZIEMSKI! Nie spodziewałam się, że Morskie Oko jest aż tak piękne! Dzieciaki skakały po kamieniach, moczyły nogi i próbowały łapać rybki. Potem przyszedł czas na kawkę w schronisku. Nie chciało się stamtąd wracać!Jestem dumna z mojej 8-latki, która calutką trasę przeszła na własnych nogach.







Dolina Kościeliska i Jaskinia Mroźna

O Dolinie Kościeliskiej słyszeliśmy, że jest jedną z najpiękniejszych w Tatrach. Nie mogliśmy jej więc pominąć! Szczerze powiem, że widoki odrobinkę mnie rozczarowały - po mianie "najpiękniejsza" spodziewałam się trochę więcej, ale im dalej, tym widoki rzeczywiście ładniejsze. My nie szliśmy do samego końca. Naszym celem była Jaskinia Mroźna - jedyna oświetlona jaskinia w tatrach dostępna dla zwiedzających. 
I powiem tak: myślałam, że Grzesiek mnie udusi, kiedy się okazało, że do jaskini prowadzą strome, kamieniste schody długości nie wiem jakiej, ale na tyle długie (a może raczej wysokie), że podchodzenie zajęło nam ok. pół godziny plus kilkanaście minut w kolejce do wejścia (za nami już była kolejka na jakąś godzinę). 
Będę szczera: nie dowiadywałam się, jak dokładnie wygląda ta jaskinia. Sądziłam, że to po prostu wielka jama, do której się wchodzi i wychodzi. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że przez jaskinię idzie się ok. 25 minut przeciskając się przez szczeliny, kucając, schylając się, a nawet brodząc troszkę w wodzie! Początkowo myślałam, że dzieci się przestraszą, a one... aż piszczały z zachwytu! Zejście to kolejne  częściowo kamienne, częściowo drewniane schody. Nogi mi się trzęsły jak galaretka, kiedy dotarliśmy na dół. Można tam usiąść nad strumykiem i odpocząć. Koniec końców Jaskinię mroźną wspominamy jako jedną z najwspanialszych atrakcji naszych wakacji w górach :).
Sama Dolina Kościeliska jest doskonałym miejscem dla rodzin z dziećmi - da się na nóżkach, da się z wózkiem. Natomiast do jaskini wchodzili rodzice nawet z 2-latkami, aczkolwiek wydaje mi się, że te 4 latka - tyle ma Szymon - to optymalny wiek na przygodę z jaskinią. Trzeba jednak też wiedzieć, co lubi a czego może bać się dziecko - na pewno nie każdemu malcowi przypadnie do gustu eksploracja gustu. U nas okazała się megahitem!








Dolina Ku Dziurze

Krótka dolinka prowadząca do Jaskini Dziury.Cała trasa w tę i z powrotem nie powinna zająć więcej niż godzinę.Powiem jednak szczerze, że zapierających dech w piersiach widoków nie powinniście się spodziewać, a i sama jaskinia nie stanie się wielką atrakcją dla dzieci. Nie jest oświetlona, a my z naszymi latarkami zdołaliśmy wejść tylko na sam jej początek. Największą atrakcją tej wycieczki był ptaszek, który w ogóle nie bał się ludzi i jadł nam okruszki niemal z ręki :).
Niedaleko Doliny Ku Dziurze jest jednak Dolina Białego, której nie zdążyliśmy już odwiedzić, a która zdecydowanie przedstawia się ciekawiej! Następnym razem to tam skierujemy nasze pierwsze kroki!




Gubałówka, Wielka Krokiew i atrakcje Zakopanego

Gubałówka to oczywiście zakopiański "klasyk" jeśli chodzi o miejsca do odwiedzenia. I my nie byliśmy oryginalni, bo pierwsze nasze kroki skierowaliśmy właśnie tam. Na Gubałówkę można wjechać i zjechać kolejką i tak też zrobiliśmy, choć potem troszkę żałowaliśmy, że w jedną stronę nie szliśmy pieszo. Myślę, że nasz czterolatek jak i ośmioletnia Julia bez kłopotu daliby radę. A wjazd wraz ze zjazdem kosztowały nas 62 zł na 4 osoby. 
Ilość straganów, płatnych placów zabaw, dmuchańców, barów i wszelkiej innej komercji jaką zobaczyłam na szczycie mnie poraziła... Dzieci chyba też, bo biegały między tym wszystkim, jakby były na prąd albo na baterie haha ;). Nie obyło się bez "pamiątek" typu lokomotywa Tomek i breloczek Góralka i kawy za 7 zł :). Ale widoki były cudne! To trzeba uczciwie przyznać! 

Do wjazdu na Gubałówkę z hotelu mieliśmy kilkaset metrów. W drugą stronę całkiem niedaleko było do Wielkiej Krokwi, gdzie też poszliśmy tego samego dnia. Obiekt duży, aczkolwiek pozostaliśmy przy oglądaniu go z daleka. I cóż... Wielka Krokiew tylko troszkę ustępowała Gubałówce pod względem całego "majdanu" dookoła: od grilli, przez dmuchane zamki aż po gokarty... Jak ktoś lubi  taki misz masz to nie brakowało niczego!

Bardzo polecam Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem! Udaliśmy się tam w deszczowy poniedziałek i bardzo ciekawie spędziliśmy czas. Za bilety  zapłaciliśmy coś ok. 20 zł za 4 osoby, a mogliśmy podziwiać tatrzańską przyrodę, sztukę, stroje i elementy architektury wnętrz. Bardzo nam się podobało! Dla porównania udaliśmy się też na wystawę zwierząt prehistorycznych - w efekcie otrzymania bardzo urokliwej ulotki - która okazała się totalną klapą. 50 zł za wstęp do klitki, w której wisiały plastikowe modele zwierząt (dałoby się je zliczyć na palcach) i dodatkowe opłaty za "szukanie skarbów" w postaci przegarniania przez dziecko kupki kamyków, w której ukryte były te szlachetne. A, zapomniałabym - jak znalazłeś szlachetny musiałeś też za niego zapłacić! Także ostrzegam przed ulotkami otrzymywanymi na Krupówkach;)!









Tydzień to było zdecydowanie za krótko, ale myślę, że udało nam się zobaczyć całkiem sporo! I nikt mi już nie powie, że nie da się aktywnie spędzić wakacji w górach z dziećmi! Już planujemy kolejne wędrówki!

A wy wędrujecie ze swoimi pociechami po górach? Podzielcie się swoimi doświadczeniami i sprawdzonymi miejscami dla rodzin z dziećmi!

3 komentarze:

  1. Żyć nie umierać23 września 2016 19:53

    My byliśmy w Zakopanem na 5 dni ale 3 czy 4 lata temu i też daliśmy radę trochę pochodzić z naszymi synami. Aczkolwiek aż tyyyle co Wam to nam się nie udało. Jednak mamy plany to nadrobić - tylko zobaczymy czy to nam się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My byliśmy 4 dni z czego dwa na termach :) Pierwszy szlak dla 3,8 latka to też dolina Strążyska :) doszedł sam przejście trwało dwa razy tyle ile czas na drogowskazach, drugi to Rusinowa Polana i przepyszne oscypki z bacówki i żentyca ☺.
    Wjazdu na Gubałówkę nie liczę bo i tak tam ku mojej rozpaczy zainteresowany był pierdyliardem wszystkiego zbędnego: automaty do kopania i inne.
    A i polecam wyjazd w góry jak kwitną krokusy w kwietniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, mój syn całe życie mieszka w górach, a w większości tych miejsc nigdy nie był ;) Tak to już jest, górale raczej nie chodzą w ogole po górach ;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram