Post Top Ad

Twój facet pracuje za granicą? Wiem, co czujesz!

Jeszcze kilka miesięcy temu czułam to samo co ty. Byłam słomianą wdową. Prawie dwa lata żyliśmy z G. na odległość. On pracował prawie 900 km od domu i przyjeżdżał do domu co drugi weekend. Ja tutaj z dziećmi w domu 24  godziny na dobę. Wczoraj było 5 miesięcy jak znowu jesteśmy razem, a ja dokładnie pamiętam, co czułam przez te dwa długie lata, kiedy byliśmy osobno...


Podejmujecie wspólną decyzję o wyjeździe. Powody są różne, ale wiem dobrze, że naprawdę rzadko słuszne jest mówienie, że myśli się tylko o pieniądzach... Myśli się o lepszej przyszłości, o budowie domu, o wyjściu z długów. Chce się spróbować spełnić marzenia. A czasem po prostu na ten moment nie widzicie innej możliwości. I on wyjeżdża. Myślisz sobie: dam radę. I dajesz, ale to, co czujesz nie jest łatwe... 


TĘSKNOTA
Właściwie dopiero przez te dwa lata poznałam to uczucie. My się nigdy wcześniej nie rozstawaliśmy na dłużej niż 2-3 dni. Jedni mówią, że najgorszy jest początek, a z czasem po prostu się przyzwyczajasz. Dla mnie im dłużej, tym było gorzej. Krótko po wyjeździe G. miałam w sobie  pokłady uporu i pozytywnej energii. Chciałam udowodnić sobie i światu, że dam radę. Za wszelką cenę. Jednak te pokłady się wyczerpywały i każde dwa tygodnie czekania przychodziły mi z większą trudnością... Tęskniłam coraz bardziej. Godzinami gadaliśmy przez telefon, a kiedy jakiegoś dnia nie zadzwonił, chodziłam jak struta. Ryczałam przy naszych piosenkach i spałam w jego koszulce. Jak nastolatka. Takie rzeczy robi z człowiekiem tęsknota... A przecież są jeszcze dzieci. I one też tęsknią. A ty będąc z nimi musisz im pomóc tę tęsknotę uśmierzyć.

SAMOTNOŚĆ
Powiesz: przecież dookoła jest tylu innych ludzi. Jasne, ale to nie ON. Przychodzi wieczór i nie masz do kogo się odezwać. Przychodzą problemy i musisz je rozwiązać sama. Przychodzą gorsze dni i musisz sobie z nimi poradzić. I chociaż jest rodzina, są telefony i skype, to tak naprawdę jesteś w tym wszystkim sama. Sama rano wstajesz i musisz stawić czoła temu, co przyniesie dzień. Sama zasypiasz. Sama jesteś ze swoimi myślami i wątpliwościami: czy to ma sens? I wtedy pojawia się ona...

...BEZSILNOŚĆ
Bo z jednej strony marzysz o tym, żeby wrócił, ale z drugiej wiesz, że to będzie oznaczało w jakimś sensie zaczynanie od zera. I bijesz się z tymi myślami. A często okazuje się, że możliwości, jakie daje wyjazd mocno się różnią od tych, o których myśleliście... Masz milion WĄTPLIWOŚCI. Wspierać go w tym życiu z dala od siebie czy powiedzieć, żeby wracał? Co będzie lepsze?... Ja ci nie odpowiem na to pytanie. Bo każdy musi zrobić to sam...

ZMĘCZENIE
Być może masz kogoś, kto zaopiekuje się dziećmi na chwilę, żebyś ty mogła odpocząć i nabrać sił. A może nie masz nawet takiego kogoś, kto pomoże ci, kiedy musisz załatwić ważne sprawy w urzędzie i dzieci zabierasz z sobą dosłownie wszędzie. To nie tyle zmęczenie fizyczne, choć i ono daje się we znaki, szczególnie, kiedy mieszkasz na wsi, bez prawa jazdy, bez ciepłych grzejników po przebudzeniu i sklepu pod nosem. Najgorsze jest zmęczenie psychiczne. Bo płakać możesz tylko nocą i to w poduszkę, a nie w ukochane ramię... To może przerosnąć...

STRACH
Boisz się przed wyjazdem (jak to będzie?), boisz się w trakcie (czy nasz związek to przetrwa? jak to sie odbije na dzieciach?) i boisz się gdy ma wrócić (czy damy radę zacząć od nowa?). 


ŁATWO OCENIAĆ...
Łatwo powiedzieć, że żona faceta, który pojechał pracować za granicę to wygodnicka materialistka. Niejednokrotnie spotykałam się ze stwierdzeniem, że ja nie poszłam do pracy z lenistwa i wysłałam za granicę męża. Gdyby powrót do pracy matki małych dzieci był tak prosty, jak twierdzą niektórzy, wszystkie byśmy pracowały... Tymczasem sytuacja matek na rynku praca jaka jest każdy widzi. I szuka się różnych rozwiązań. Nie oceniaj, bo nie wiesz, co tobie przyniesie życie. Może dziś czujesz, że świat jest twój i wydaje ci się, że można wszystko, jeśli się chce, ale to naiwne myślenie... 

TRZEBA WIEDZIEĆ, KIEDY POWIEDZIEĆ STOP.
Są związki, które na odległość trwają latami. Są mężowie i ojcowie, którzy z dala od domu pracują nie rok czy dwa, ale osiem, dziesięć lat. Nie neguję tego, bo każda sytuacja jest inna. Jednak trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć stop. Życie się toczy i nikt nie odda ci żadnej chwili. Nikt też nie zadecyduje za ciebie, za was. Jeśli nie planujecie takiej sytuacji na stałe, to nie unikniecie decyzji o powrocie. I tak naprawdę odpowiedniej chwili może nie być nigdy albo może być zawsze...

NIE ŻAŁUJ!
Nie żałuję, że G. nie było tyle czasu. Ta rozłąka wiele nam dała. I to niekoniecznie w sensie materialnym. Przez ten czas, kiedy byliśmy osobno, często spotykałam się ze stwierdzeniami, że taki związek nie ma szans na przetrwanie, że odległość wszystko psuje. Jesteśmy żywym dowodem na to, że tak nie musi być.Nie ma reguły. Może być różnie tak samo jak różne są sytuacje, ludzie i ich uczucia. Nie powiem ci, jak będzie z wami. Mogę tylko z całą pewnością stwierdzić, że nas ta rozłąka wzmocniła. I to bardzo. 

WYCIĄGNIJ WNIOSKI
Zawsze mówiłam, że mimo dzielącej nas odległości jesteśmy ze sobą blisko. Nie bałam się zdrady, kłamstw czy tego, ze gdy G. wróci nie będę miała już dla niego miejsca w moim na nowo poukładanym świecie. I dziś, kiedy już 5 miesięcy jesteśmy znowu razem, wiem z całą pewnością, że miałam rację. Przetrwaliśmy ten czas na plus dla naszego związku. Jednak teraz, gdy mam go już z powrotem wiem, że nie chcę już tracić żadnej chwili. 

Przez te dwa lata moje życie było przede wszystkim czekaniem. Dzięki temu, że doświadczyłam tego na własnej skórze wiem, że nie chcę tak żyć. Nic tak jak ta rozłąka nie pokazało nam, jak bardzo do szczęścia potrzebujemy swojej obecności!

3 komentarze:

  1. Aneta Skierkowska21 lipca 2016 13:26

    Co prawda nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale z całą stanowczością mogę stwierdzić, że emocjonalnie byłoby mi ciężko, gdyby mąż wyjechał na tak długo za granicę. Tak samo, jak i naszemu M. byłoby ciężko bez nas. Wiem to na pewno! Oboje jesteśmy ze sobą bardzo zżyci i bardzo do siebie przywiązani. Takie rozstanie oznaczałoby dla nas niesamowitą tęsknotę. Choć pewnie, gdyby nie było innego wyjścia i taki wyjazd musiałby się odbyć, musielibyśmy jakoś przetrwać. Choć byłoby baaardzo trudno. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli doświadczać tego, co Wy. To jest miłość! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, szczerze mówiąc, sobie nie wyobrażam, bo wystarczy, że mojego męża czasem kilka godzin nie ma w domu i strasznie tęsknię, i mi smutno!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój pracuje jako kierowca i ciągle nie ma go w domu, ale jednak co kilka dni go widzę. Nie wyobrażam sobie, jak ciężko musi być małżonkom, którzy widzą się znacznie rzadziej... :(

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram