Post Top Ad

Stół

Tak naprawdę nawet nie jest nasz. Kiedy po ślubie okazało się, że chwilowo starczy nam tylko na komplet wypoczynkowy i meblościankę, pożyczyliśmy go od wujka. I tak z nami został. Bo po latach jakoś się po prostu do niego przyzwyczailiśmy. Nogi usiane ma dziurkami - mieszkankami korników, a blat poznaczony bliznami od noża. Przy nim stoją staroświeckie krzesła - spadek po babci i dziadku - liczące sobie pewnie 50 lat.  Nakrywamy go obrusem w kwiaty i każdego dnia ten kawałek drewna zbliża nas do siebie...


Ten stół to wspólne posiłki. Przygotowane z miłości. Dalekie od wymyślności Master Chefa, proste, ale takie, by smakowały całej naszej czwórce. Pomidorówka, rosół, kotlet, placki ziemniaczane, jajecznica. Może moje dzieci będą je wspominać tak jak ja posiłki w domu rodzinnym. 

Przy tym stole dzieci siadają i brudzą go farbami, flamastrami, pastelami, tworząc swoje arcydzieła. Pękają przy nim z dumy i złoszczą się uroczo, gdy coś nie wychodzi. Stół znosi dzielnie wszystko. 

Ten stół jest świadkiem edukacji. Dźwiga na sobie elementarz, podręcznik do matematyki, przybory geometryczne i słucha jak głośno myśli mała główka odrabiając lekcje.

Na tym stole gramy w Chińczyka, Warcaby, w Tatę Misia i Ratuj Króliczki. Bawimy się, ze śmiechem rywalizujemy, przegrywamy i wygrywamy. Czasem nawet podkładamy się Julce i Szymkowi. Ale tylko czasem :). Stół przecież nic nie piśnie.

To tutaj pracuję i pisuję posty na bloga. Wysilam szare komórki, daję upust emocjom i rozgryzam trudne tematy. Czytam , uśmiecham się czytając, a często też popadam w zadumę. Nie mam wypasionego biurka z dizajnerskimi gadżetami - mam właśnie ten stół i krzesła po dziadkach.

Przy tym stole G. rozśmiesza mnie do łez, kiedy ucinamy sobie wieczorne pogaduchy ściszonymi głosami, bo dzieci już śmią. Ileż to razy obudziły się po niepohamowanym ataku śmiechu! Tutaj rozmawiamy też jednak o tematach ważnych, snujemy plany, a czasami też trochę ostrzej wymieniamy poglądy (no dobra, może troszkę się kłócimy). Taki drewniany świadek miłości. Od niemal 10 lat.

Ten kawałek drewna mógłby może być trochę bardziej nowoczesny, nieco ładniejszy, może szklany albo przynajmniej w jakimś szałowym kolorze. Ale nie jest. I żal nam go wymieniać na nowy. Do mebla też można się przywiązać, szczególnie jeśli koncentruje w sobie wszystko, co najważniejsze w domu i w rodzinie. Choć nawet jeśli kiedyś jego miejsce zajmie inny, to wiem, że przejmie schedę i też będzie wzbudzał takie ciepłe uczucia. I będzie numerem jeden wśród domowych sprzętów - nie telewizor, nie kanapa ani nawet regał z książkami (choć marzę o nim i uwielbiać będę!) - tylko właśnie stół. Niby tylko mebel, a jednak potrafi tak wspaniale łączyć domowników. 
Gdyby jeszcze mógł mówić - opowiedziałby piękną historię!

A jakie miejsce w waszym domu zajmuje stół? Może jakiś inny mebel lub miejsce w mieszkaniu zbliża was do siebie?

[grafika: unsplash.com]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram