Post Top Ad

Starsza siostra, starszy brat - ważna rola!


Jak dziś pamiętam moje obawy związane z tym, że Julia będzie miała rodzeństwo. Czy będzie bardzo zazdrosna? Czy pokocha braciszka? Czy odnajdzie się w nowej roli? Bo rola starszej siostry, to rola niełatwa i niezwykle ważna! Co dzisiaj po ponad 4 wspólnych latach mojej dwójki, mogę o tym powiedzieć? Jesteś ciekawy? Wkrótce i twój jedynak przestanie nim być? Przeczytaj!


Bycie starszą siostrą/bratem to duże wyzwanie...

Nie ma chyba rodzica, który nie stresowałby się na myśl o tym, że jego dziecko zostanie starszą siostrą/bratem. Bez względu na to, czy w rodzinie ma się pojawić drugie, czy kolejne dziecko, choć nie da się ukryć, że gdy sprawa dotyczy jedynaka, stres jest zdecydowanie większy. Bo przecież dla dziecka, które do tej pory miało mamę i tatę tylko dla siebie, nagła konieczność "dzielenia się" nimi jest ogromną zmianą!

Też przez ten stres przechodziliśmy wraz z Grześkiem. Julka była jedynaczką przez 4 lata. Nasze oczko w głowie. W dodatku dziecko, które ze względu na swój bardzo żywiołowy temperament od początku wymagało bardzo dużo uwagi. Była też jednak (i jest do dziś) dzieckiem bardzo towarzyskim. Odkąd skończyła dwa lata prosiła nas o braciszka albo siostrzyczkę. I pojawił się Szymon, a nasza czterolatka (wtedy) stanęła oko w oko z wyzwaniem pod nazwą: być starszą siostrą.

Starsza siostra - początki.

Początki jak to zwykle bywa łatwe nie były. Mimo, że próbujemy przygotować dziecko na zmiany, jakie niesie za sobą pojawienie się rodzeństwa, to tak naprawdę trudno uniknąć "zgrzytów". My przystosowujemy się do nowej sytuacji i przystosowuje się do niej starsze dziecko. Proces nauczenia się funkcjonowania "w powiększonym składzie" wymaga czasu. Zazdrość pojawiła się i u nas. Julce nie było łatwo zrozumieć, że teraz czas mama i tata dzielą pomiędzy dwójkę pociech. Nie zawsze da się dzielić ten czas po równo. Choć Julka od początku pokochała braciszka, początkowo trudno było się jej przyzwyczaić i odnaleźć w roli starszej siostry.

Dużo tłumaczyliśmy Julii, że Szymek z racji tego, że jest młodszy, wymaga od nas więcej uwagi, choćby przy codziennych czynnościach typu ubieranie, karmienie czy mycie. Dbaliśmy też o to, aby spędzali wspólnie czas, a także o czas we czworo - taki, który będzie odpowiadał wszystkim. Nie wymagaliśmy angażowania się Julii w opiekę nad bratem, ale nie przeszkadzaliśmy, jeśli sama tego chciała. Rozmowy, tłumaczenie, przyglądanie się są potrzebne, ale nie mniej ważne jest danie dzieciom czasu  i swobody, by mogły same tworzyć między sobą więź. 

Starsza siostra - dziś, po czterech latach.

Dziś ich relacja jest coraz fajniejsza. Mimo czterech lat różnicy potrafią świetnie się razem bawić i coraz częściej sami rozwiązywać swoje problemy i małe konflikty. Dużych nie ma i mam nadzieję, że nie będzie. Dbają o siebie nawzajem i to jest mega rozczulające! Na przykład Julia przykrywa brata kołdrą, gdy ten zaśnie a młodszy będąc ze mną sam w sklepie nigdy nie zapomni o lizaku czy bułce także dla siostry. 

Jestem dumna z tego, jak Julka odnalazła się w roli starszej siostry. To naturalne, że dorasta i z małej, roztrzepanej dziewczyneczki, staje się [nieco] rozważniejszą kilkulatką. Jednak jestem przekonana, że posiadanie młodszego brata także ja w tej kwestii mocno kształtuje. Bycie starszą siostrą rozwija wrażliwość, opiekuńczość, poczucie odpowiedzialności. Oboje uczą się także życia w społeczeństwie w sensie "mikro", bo przecież pojawia się kwestia wspólnych zabawek, dzielenia się, wspólnego pokoju (w naszym przypadku), rozwiązywania konfliktów, rozmów... Przecież to jest uspołecznianie! 

To nie do przecenienia, jak wiele Szymek uczy się od Julki. Chce jej dorównać we wszystkim i dzięki temu szybko się usamodzielnia. A ona mu pomaga i dopinguje - w ubieraniu butów, smarowaniu chlebka masłem czy choćby budowaniu z klocków. Myślę, że to wsparcie od rodzeństwa jest tak samo ważne jak od rodziców i też pomaga budować poczucie własnej wartości! Często "łapię go" na tym, że wpatruje się w siostrę jak w obrazek: Julka wszystko wie, wszystko musi zobaczyć, we wszystkim pomoże. Strasznie mnie to w ich relacji wzrusza!

Rodzeństwo - wyjątkowa relacja.

Serce rośnie, kiedy patrzy się jak więź między Julką i Szymkiem jest coraz silniejsza!

Nie wyobrażam sobie, by któreś z nich mogło być jedynakiem... Szanuję inne wybory, jednak cieszę się, że mój nie był inny.  

Bycie starszą siostrą czy bratem to duże wyzwanie dla dziecka, dlatego tak ważne jest, byś jako rodzic wspierał w tym swoje dziecko: przede wszystkim rozmową i zrozumieniem dla jego zazdrości, płaczu, może nawet początkowej niechęci - wszystkich tych trudnych emocji, które mu w takiej sytuacji towarzyszą. Pamiętaj jednak też o tym, że aby twoja pociecha odnalazła się w roli starszej siostry/brata potrzebuje czasu i swobody (czyli tego, byś ciągle nie stał mu nad głową i nie kontrolował tego jak się bawi, jak rozmawia z młodszym rodzeństwem, jak nawiązują relację)  - to jest niezbędne, by mogło odnaleźć się w nowej roli i bardzo dobre dla budowania więzi pomiędzy rodzeństwem!

Napisz koniecznie, jakie są twoje doświadczenia - jak twoja pociecha odnajduje się w roli starszej siostry/brata?



2 komentarze:

  1. Aneta Skierkowska28 czerwca 2016 17:41

    Na samym początku muszę napisać, że mnie rozczulasz. Tym, jaka jesteś. W jaki sposób wypowiadasz się o własnej rodzinie. Jak mądrze podchodzisz do kwestii wychowania. A także sposób, w jaki wyciągasz wnioski na podstawie tego, co razem przeżyliście. Przyjemnie się Ciebie czyta. Dlatego dla Ciebie ode mnie wielki szacun, Ola! :) Doświadczenia w poruszonym przez Ciebie tekście (świetnym z resztą) jako mamy dwójki czy więcej dzieci nie posiadam na dzień dzisiejszy, ponieważ jestem mamą jednego dziecka - naszej wspaniałej prawie 14 - miesięcznej córeczki. Pragniemy, by za kilka lat nasza rodzina się powiększyła, i tym samym Nadusia miała rodzeństwo. Nas kiedyś zabraknie. Z resztą z siostrą czy bratem jest zupełnie inaczej, fajniej. Mimo zgrzytów, nieporozumień, jakichkolwiek najmniejszych nawet kłótni. :) Mimo, że jest nas na tę chwilę troję to my już, często myśląc o przyszłości, zastanawiamy się co to będzie, kiedy na świat przyjdzie jeszcze jedna pociecha. No właśnie... Dopiero się przekonamy. ;) Wiem jednak, że często bywa i tak, że jedne dzieci bez problemu akceptują fakt pojawienia się rodzeństwa, inne zaś reagują stresem, zazdrością. Mamy w rodzinie przykład dziewczynki, która bardzo silnie emocjonalnie zareagowała na pojawienie się nowego członka rodziny. Zaczęło się moczenie nocne, ataki złości i towarzyszące im gorączki. Jednak z upływem czasu to się zmieniło. Na lepsze. Myślę, że ważne jest, by z dzieckiem rozmawiać i przygotowywać na takie zmiany. Ale też okazywać miłość i czułość, pozwalać w opiece nad najmłodszym w rodzinie, a także tłumaczyć dlaczego więcej czasu musimy poświęcić braciszkowi czy siostrzyczce. Myślę, że jest to swego rodzaju złoty środek na tę sytuację. Bo przecież szczera rozmowa z dzieckiem (i nie tylko, bo z każdym w sumie) przynosi zawsze wiele korzyści. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wychowywałam się jako jedynaczka (choć mam liczne przyrodnie rodzeństwo) i mój syn - póki co - też jedynak, więc doświadczenia w temacie nie mam :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram