Post Top Ad

'Nie będę nosić tej bluzki!' Czyli prawo do własnego zdania.


Wygrałam kiedyś w jakimś konkursie piękny komplecik: różowa spódniczka z falbankami i bluza z dość grubej dzianiny dresowej z sercem na środku. Ucieszyłam się jak głupia! Ubiorę moją księżniczkę w te róże i serduszka! Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam od mojej ówcześnie czterolatki kategoryczne „NIE” w stosunku do rzeczonej bluzy... I nie założyła jej ani razu. A ja – mimo że żal mi trochę było tej cudnej w moim odczuciu bluzy – nie zmuszałam jej do tego.


Dziecko mające swoje zdanie, to nie dziecko niegrzeczne!


Często spotykam się z sytuacją, kiedy to rodzice mówią: „Założysz do szkoły to i to”, „Zjesz na kolację tamto”, „ Pobawisz się teraz tym”. I koniec, kropka, bez dyskusji. Dziecko ma być posłuszne. Praktycznie pod każdym względem. Jeśli wyrazi swoje zdanie, dorośli twierdzą, że jest niegrzeczne. Doprawdy?...
Zastanówmy się, jaki dorosły wyrośnie z tak wychowywanego malucha? Ktoś nieumiejący podejmować decyzji, kompletnie nieasertywny, uległy, poddający się wpływom i niepewny siebie... Bo od małego miał wpajane, że posiadanie własnego zdania jest czymś złym. Naprawdę tego chcemy dla swoich dzieci?

Większość dzieci dosyć szybko zaczyna wyrażać swoje zdanie. Niestety przyjęło się, że w okresie, gdy jest to najbardziej nasilone, ta walka o niezależność, mamy do czynienia z buntem: bunt dwulatka, bunt czterolatka i tak dalej. Zamiast dyskutować z dzieckiem, budować jego poczucie niezależności, cieszyć się, że otwarcie wyraża swoje opinie, my próbujemy to tłamsić. I porządnie zaskoczeni, nie możemy zrozumieć, dlaczego ono nie chce kaszki tylko budyń albo zamiast różowych legginsów woli czarne. Pytamy wręcz, jak śmie?! Przecież to TYLKO dziecko!

Jestem dumna, gdy moje dzieci wyrażają swoją opinię.


Ja przyznam, że początkowo też myślałam podobnie. Naczytałam się o buntach i przypisywałam im każdy sprzeciw Julki. Sytuacja z bluzą była w pewnym sensie przełomowa. Początkowo to ja się wewnętrznie buntowałam: „No jak to? Takiej ładnej bluzeczki nie będzie nosić? Przekonam ją! Przecież będzie ślicznie wyglądała! W końcu to ja decyduję!”. Jednak po rozmowie z Grześkiem, który moje święte oburzenie skwitował słowami: „Po prostu ma swoje zdanie”, sama swoje zdanie zmieniłam. Niech ma! Dobrze, że ma! Powinnam się cieszyć i być z córki dumna! I tak też zrobię!

Są dzieci, które wyrażają swoje zdanie bardzo łatwo i spontanicznie. Od innych wymaga to sporo wysiłku i pewnej odwagi. Szacunek do zdania dziecka sprawi, że stanie się ono pewniejsze siebie, bardziej asertywne, nauczy się dyskutować i czasem iść na kompromis. Powinniśmy jak najczęściej dawać dziecku prawo wyboru i pytać go o zdanie, bo w wielu codziennych sytuacjach naprawdę jest to możliwe! Tylko my często wolimy iść na łatwiznę, na skróty i zrobić po swojemu albo błędnie pojmujemy pojęcie bycia grzecznym [choć przeciwko grzeczności napisano już wiele mądrych artykułów!].

Spójrz, jak dumny jest trzylatek, który sam wybierze sobie buciki na spacer i pomyśl, że nastolatka też chce mieć prawo wyboru, czy chodzić na naukę gry na skrzypcach czy na gitarze...

Chcę kształtować w dzieciach niezależność.


Dziś pytam Julkę i Szymka, co chcą na śniadanie i czasami zmieniam zawartość talerzyka trzykrotnie. Szanuję fakt, że czasami nie mają ochoty jeść obiadu. Z uśmiechem zakładam pomarańczowe spodenki zamiast tych w kratkę albo chowam do szafy sukienkę z kotkiem, której Julka nie chce zakładać do szkoły. Pozwalam włączać muzykę czy bajki, które im się podobają (oczywiście o ile nie są rzeczywiście nieodpowiednie dla dzieci). Niby takie oczywistości, ale nie dla każdego rodzica... Nawet jeśli są sprawy, które nie do końca mogą podlegać dziecięcemu wyborowi – jak choćby chodzenie do szkoły czy pójście spać – to zawsze można je przedyskutować i wytłumaczyć, dlaczego tym razem będzie tak, a nie inaczej.
Dziś często zadaję pytania: „Co lubisz?”, „Jak sądzisz?”, „A twoim zdaniem?”, "Podoba ci się to?", bo chcę kształtować w dzieciach ich niezależność, umiejętność dokonywania wyborów i podejmowania decyzji, asertywność, ich tożsamość.

Dziecko to indywidualny człowiek!


Dziecko na to zasługuje. Na wytłumaczenie, na rozmowę, na szacunek do jego zdania. Dziecko tego potrzebuje. Poczucia, że jego zdanie i jego emocje są ważne. Dziecko ma do tego prawo. Do mówienia „nie” i „tak” - także wtedy, gdy my, rodzice mamy odmienne zdanie.

Nie chcę, żeby moje dzieci były małymi kopiami mnie. 
Nie chcę lepić ich niczym z gliny na własne podobieństwo, tylko pomagać tej glinie ukształtować się na indywidualnego człowieka.  

4 komentarze:

  1. Bożena Jędral8 czerwca 2016 12:06

    To ja z innej strony podejmę temat. To co piszesz jest ważne, każde dziecko ma prawo do własnego zdania i wyboru. To zdrowy objaw. Jednak podejdę do niego pod włos. Często muszę zmuszać do założenia konkretnej rzeczy córkę, która dopóki nie dotknie to nie lubi. Jest kilka faktur materiałów, których nie założy, ale reszta to kwestia przymierzenia. Był tez czas, że zamuszłam wręcz do podjęcia decyzji, w co się ubierze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja córka ma często problem z podjęciem decyzji! Od małego ucze ją, że sama może o pewnych sprawach decydować :) Co do ciuchów-jak na razie nie robi mi problemów z tym co ewentualnie jej uszykuje czy kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak czasem mam-młoda nie chce podjąć decyzji a jakoś się tego nauczyć musi :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram