Post Top Ad

Czego nauczyło mnie macierzyństwo?

Człowiek uczy się przez całe życie. Wszyscy wiedzą, że bardzo intensywnym okresem, w którym przyswaja się wiedzę o świecie, uczy się rozpoznawać i okazywać uczucia, żyć wśród innych ludzi jest dzieciństwo. Jednak odkąd zostałam mamą wiem też, że macierzyństwo przynosi niemal tyle samo doświadczeń i nauki mamie, co małym ludkom dzieciństwo. Dzień Mamy był dla mnie momentem refleksji: czego nauczyło mnie ponad ośmioletnie (i czteroletnie podwójne) bycie mamą? 


Odpowiedzialności. Wprawdzie zawsze byłam nieco doroślejsza pod względem zachowania niż wielu rówieśników, ale jednak zanim zostałam mamą, nie czułam nigdy czym tak naprawdę jest odpowiedzialność. Dopiero po raz pierwszy biorąc na ręce te małe istotki - najpierw Julkę, potem Szymka - zrozumiałam, co to znaczy być tak naprawdę odpowiedzialną - za kogoś i za coś najważniejszego na świecie. Żeby się nie zakrztusiło podczas picia mleka, żeby miało zdrowe bioderka, potem, żeby się nie potknęło, nie uderzyło, nie przegrzało, nie zaziębiło... Wreszcie, żeby to, jak postępuję, jak wychowuję, było dobre. Kształtowanie małego człowieka to zdecydowanie jedna z najbardziej odpowiedzialnych rzeczy pod słońcem. I czuję to bardzo mocno.

Planowania. Jeszcze 10 lat temu niewiele w swoim życiu planowałam. Poza ślubem, który to zaplanowałam na kilka miesięcy przed ceremonią no i dzieciakami, które to dopiero nauczyły mnie, czym jest planowanie i jak ważne jest w życiu ... Bo musi być codziennie ciepły obiad i wartościowe produkty w lodówce, bo trzeba umawiać wizyty u lekarza, dentysty i na szczepienia, bo są urodzinki, które chcemy celebrować. Ale bycie mamą to nie tylko planowanie tego, co będzie jutro czy pojutrze, ale też tego, co w dalekiej przyszłości. Przecież każdego dnia myślimy jako mamy o tym, co robić, aby za kilka lat nasze dzieci mogły czuć się szczęśliwe. A planowanie czasu dla siebie, to dopiero ostra jazda ;).

Wielozadaniowości. Jak powszechnie wiadomo, wielozadaniowość jest domeną kobiet, ale matki stają się w tym prawdziwymi mistrzyniami! Jedna ręka gotuje obiad, podczas, gdy druga buduje wieżę z klocków, a głowa już myśli o jutrzejszych zakupach. Dla mam to normalka. A każde kolejne dziecko chyba tę wielozadaniowość mnoży, bo przecież, kiedy jednemu trzeba zmienić pieluszkę, drugie akurat odrabia zadanie z matmy i potrzebuje pomocy, a jak jest z trzecim i czwartym już nawet nie myślę, aczkolwiek znam mamy, które naprawdę dają sobie w takiej sytuacji świetnie radę!

Dystansu. Nikt nie jest tak beztroski jak dzieci, nie potrafi tak swobodnie i głośno się śmiać i zwyczajnie mieć w nosie pewnych rzeczy. Zostając mamą człowiek jednocześnie czuje na sobie wielką odpowiedzialność, ale też ma wiele takich chwil, w których dzięki swoim pociechom w pewien sposób wraca do dzieciństwa. Ileż to razy wybuchałam niepohamowanym śmiechem widząc lub słysząc, co też te moje pociechy wyprawiają - nie zliczę! Niejednokrotnie powtarzam, że w domu mam cyrk i kabaret za darmo!

Miłości. Tej wyjątkowej. Bo z miłością do dzieci nic nie może się równać. Nigdy nie przypuszczałam, że można kochać AŻ TAK, że ja tak potrafię, że mam tyyyyyyle miejsca w sercu. A jednak! Z natury raczej powściągliwa, im mówię "kocham" po kilka razy dziennie, całuję, przytulam... Wcześniej oczywiście też to potrafiłam, czy to względem mamy, rodzeństwa czy ukochanego mężczyzny, ale nigdy AŻ TAK i AŻ TYLE! I nieważne, co zrobią. Bo ta miłość jest najbardziej bezinteresowna ze wszystkich. Dzieci są cudownymi nauczycielami miłości!

Wielu innych potrzebnych rzeczy takich jak: miłość do zimnej kawy, rozmawianie przez głośnomówiący i to na trzy głosy, chodzenie pół dnia z pełnym pęcherzem, odmawianie sobie najlepszych kąsków; pokonywanie kilometrów z jednym dzieckiem w wózku, z drugim za rękę i trzema siatami zakupów; zaplatanie kłosa, imiona wszystkich Transformersów i rasy dinozaurów, moce czarodziejek Winx i imiona zwierzątek Littest pet Shop, szukanie doskonałych kryjówek na słodycze i prezenty świąteczne, perfekcyjne robienie slalomu pomiędzy klockami Lego plus nieumieranie z bólu, kiedy się jednak zdarzy być mniej perfekcyjną, upychanie do szaf tak, że dwukrotnie zwiększają swoją pojemność, lunatykowanie pomiędzy łóżkami, leczenie ran dmuchaniem i całusami i miliona innych niesamowitych umiejętności!

 Bycie mamą czasem wysysa z ciebie ostatnie siły (ale i tak potem okazuje się, że to wcale nie były ostatnie), ale uczy tak wiele wspaniałych rzeczy, jak żadna inna dziedzina życia!

Macierzyństwo to trudna, ale piękna szkoła przetrwania!

A ciebie czego nauczyło bycie mamą?


4 komentarze:

  1. Agata Wierzgacz30 maja 2016 22:17

    Bycie mamą nauczyło mnie , że na pierwszym miejscu są dzieci , nauczyło pięknej i bezinteresownej miłości :-) Najpiękniejsze co mnie mogło spotkać w życiu to , że jestem MAMĄ :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele rzeczy się powtórzy więc dodam, że u mnie pojawiła się też pewność siebie i pewna dojrzałość. Nie boję się już obstawiać przy swoich poglądach.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie tego niestety wciąż brakuje, a w każdym razie nie mam tego tyle, ile bym chciała. Ale może z upływem czasu i to przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinga Zielińska23 czerwca 2017 00:01

    Zachęcam wszystkie mamy do przeczytania książki: Zatrzymać dzień. To książka o Was, o tym jak bardzo jesteście silne i macie ogrom miłości do swoich dzieci. To niezwykle pozytywna opowieść :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram