Post Top Ad

10 rzeczy, które zrobił każdy rodzic, ale głupio mu się do tego przyznać.

Są takie rzeczy w rodzicielstwie, o których nie śniło się filozofom! Wychowując dzieci, zaliczamy czasem takie akcje, że aż głupio nam się przyznać... Nie bez powodu Youtube jest pełen śmiesznych filmików z rodzicami w roli głównej. W szale wychowania, w chwilach totalnego zmęczenia materiału, nawet w momentach irytacji potrafimy być naprawdę zabawni albo robimy rzeczy, które podobno współczesnemu rodzicowi nie przystoją...



1. Założyłeś dziecku pampersa tył na przód.

Haha - na samo wspomnienie mam banana na twarzy! Standardzik prawda? I to naprawdę nie jest domena wyłącznie tatusiów! "Świeżym" mamuśkom też się to zdarza!

2. Wymyśliłeś kłamstwo na poczekaniu.

"Chcesz iść do sklepu z zabawkami? Nie kochanie, nie możemy, bo dziś zamknięte, pani sprzedawczyni się rozchorowała". Znacie to? Ja przyznaję bez bicia, że zdarza mi się w ten sposób "ratować" przed oglądaniem" zabawek, które zazwyczaj kończy się uszczupleniem portfela...

3. Zasnąłeś podczas czytania dziecku książki.

Wieczorne czytanie to czasami nie lada wyzwanie... Przyznaj się, ile razy zamiast dziecka, to ty zasnąłeś podczas lektury? I obudziło cię: "Mama/tata, co było dalej?" albo - gorzej - obudziłeś się nad ranem "w opakowaniu" nie wiedząc, o której "odpadła" pociecha, wiedząc tylko, że później niż ty...

4. Udawałeś, że śpisz, kiedy dziecko chciało się bawić o 4 rano.

Rodzic powinien być dyspozycyjny 24 h/dobę... Taaaak, jasne.... Kiedy o 4 rano twoje dziecko wpada już w szał zabawy, ty otwierasz jedno oko i stwierdzasz: "No way!".  Nawet puzzle rozsypane na kołdrze i lalki skaczące po twojej głowie, nie zmuszą cię do wstania. Liczysz na to, że dziecko jednak zmieni zdanie i z powrotem uderzy w kimono.

5. Zjadłeś po kryjomu czekoladę, którą maluch dostał od babci.

W dodatku na pytanie: "Mamo / tato gdzie moja czekolada?" wymyślasz bajeczkę o krasnoludkach, które ją podprowadziły... I - bądźmy szczerzy  wcale nie zjadłeś jej dlatego, że dbasz o zdrowie dziecka, a słodycze są niezdrowe! Zeżarłeś ją, bo miałeś akurat nieodpartą ochotę na coś słodkiego i to przeważyło nad lojalnością wobec dziecka...

6. Udałeś, że nie widzisz rozrzuconych w sklepie cukierków albo plamy na misiu.

Spotkała mnie ostatnio taka właśnie sytuacja... Było mi tak głupio, że zamiast posprzątać po Szymku, uciekłam gdzie pieprz rośnie :P. Wymiętolony w sklepie obklejonymi od lizaka łapkami miś, porozrzucane cukierki albo - to jest najgorsze - siusiu zrobione tam, gdzie nie trzeba na przykład na krzesło w poczekalni do lekarza albo w banku...  Nie mów, że nigdy w takiej sytuacji nie wziąłeś nóg za pas Drogi Rodzicu!

7. Kupiłeś dziecku lizaka dla świętego spokoju.

Na co dzień starasz się, by twoje dziecko jadło zdrowo. Jednak zdarzają się takie chwile, kiedy łamiesz swoje zasady. Przekupstwo jest bowiem niezawodnym sposobem na a) darcie się w sklepowej kolejce b) darcie się w kolejce w urzędzie c) darcie się w jakimkolwiek miejscu, gdzie trzeba czekać, a ludzie się gapią.

8. Dałeś tablet albo smartfona w zamian za chwilę ciszy.

Punkt mający dużo wspólnego z nr 2, 4 i 7. Motywacja zwykle jest taka sama: chwila spokoju. Coś zupełnie przeciwnego w stosunku do tego, co "nakazują" nam bijące po oczach wizerunki rodziców z prasy, TV i internetu. Jednak czasami okazujesz się na tyle ludzki, by ratować się nawet złem wcielonym jakim jest zdobycz techniki typu smartfon...

9. Użyłeś przy dziecku brzydkiego słowa, a potem odwróciłeś kota ogonem.

Umówmy się - przy dziecku się nie używa łaciny, ale... No właśnie. Serio nigdy wam się nie wymsknęło? Ano wymsknęło, wymsknęło! I co się wtedy robi? Mówi się, że za oknem była kura (co tam, że mieszkasz w mieście) albo biegnie do łazienki po wacik do mycia uszu, bo przecież dziecko na pewno coś źle usłyszało...

10. Chciałeś pokazać, jak to się robi i dałeś plamę.

To mój ulubiony punkt! Nigdy nie zapomnę, jak nauczyciel w-f w gimnazjum chciał nam pokazać, jak się prawidłowo skacze przez kozła! Zaliczył facet twarde lądowanie, a nasze spojrzenia po tym jak wstał, nie ułatwiły mu wybrnięcia z sytuacji... :). Rodzicom też się to zdarza, prawda? Upadki na rowerze, rolkach, deskorolce albo chociażby pała z zadania domowego, które z niezmąconą pewnością, że dobrze rozumuje, pomagał robić dziecku! Siara przed własnym potomkiem, to chyba jedna z najdotkliwszych w życiu...

Jaki wniosek płynie z tej listy? Dystans to nie jest cecha, której powinniśmy się pozbywać zostając rodzicami! Wręcz przeciwnie!
Po ponad ośmiu latach rodzicielskich doświadczeń, na szczęście już coraz rzadziej wstydzę się swoich wpadek, małych kłamstewek i rodzicielskich przekrętów, a coraz częściej potrafię się śmiać sama z siebie!

Jeśli spodobała ci się moja lista i odnajdujesz się w niej, koniecznie przeczytaj też ten "hitowy" tekst: Najgorsze wpadki matki i podziel się swoimi  rodzicielskimi"wpadkami" w komentarzach!


22 komentarze:

  1. hihi pampers oj tak, zasnąć przy czytaniu mi się nie zdarzyło, ale zjeść czekoladę dziecka i owszem :D od lizaków w sklepie i tabletów stronie... jak dla mnie dziecko może się drzeć a ludzie gapić i tak krzykiem nic nie wskórają przynajmniej u mnie bo tatuś ma za miękkie serce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata Wierzgacz14 maja 2016 13:05

    Zdecydowanie 4 i 9 ;) przyznaję się do tych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. z prawie wszystkim sie zgadzam... poza telefonem i tabletem... nie daję absolutnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Smarfon i tablet na porządku dziennym i klawisze raz co raz któryś wyrwany z laptopa :P , lody zeżarte po cichu wieczorami, kiedy dzieciaki smacznie śpią ;) albo, że plac zabaw też musi odpocząć i iść spać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobieca Myślodsiewnia16 maja 2016 09:11

    4, 5 i 8. To na pewno ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:08

    I nie masz zamiaru dawać w ogóle...?

    OdpowiedzUsuń
  7. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:09

    Aga rozwaliłaś mnie tym placem zabaw hahahaha :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:10

    Ja nie będę ściemniać - nie jestem jakoś nakręcona bardzo na super zdrowe jedzenie. Są lizaki i nie mam jakoś wyrzutów sumienia, no chyba, że dawałabym je na morgi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:10

    Często :D?

    OdpowiedzUsuń
  10. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:11

    I nie jest ci głupio :D?

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdaje sobie sprawe, ze zycie zweryfikuje, ale nie zamierzam dawac Szymowi do rak ani tabletow ani telefonow jak dlugo sie da. Zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:27

    Ja mam nieco odmienne zdanie. Oczywiście wszystko w swoim czasie, ale próbę uchronienia prze zdobyczami cywilizacji uważam za nieco pozbawioną sensu, bo to przecież nie jest zło wcielone, a osiągnięcia, które można wykorzystać pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oczywiście, zgadzam się z Tobą. Ale szczerze mówiąc szlag mnie trafia jak widze trzy-cztero latki z tego typu urządzeniem. Jest mu zupełnie zbędne, a do tego źle wpływa na rozwijające sie wciąż oczka. Nie zamierzam chronic dziecka przed zdobyczami cywilizacji. Zamierzam dbac o nie i jego rozwoj. Jak nie mam co z Szymem zrobic w domu to wole siasc z nim do kolorowanki albo zabrac na rower niz dac mu do reki tablet...

    OdpowiedzUsuń
  14. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 10:39

    A jak myślisz, kiedy jest na to odpowiedni wiek? Nie obawiasz się, że jak pójdzie do szkoły sam zacznie wołać? (Zresztą w szkole są np. zajęcia informatyczne, więc dzieci korzystają też z laptopów czy komputerów).

    OdpowiedzUsuń
  15. Mowimy w tym momencie o szescio-siedmiolatku a nie o przedszkolaku... a takze o 30-45 min raz-dwa razy w tyg a nie o godzinie- poltora dziennie. To robi roznice, nie sadzisz?

    OdpowiedzUsuń
  16. Kobieca Myślodsiewnia16 maja 2016 11:18

    4 - nie, bo zazwyczaj dzieciaki ładnie spały :)
    5 - oj tam oj tam ;) ;) ;) ;)0
    8 - regularnie (starsza ma takiego specjalnego tableta dla dzieci - z piosenkami, grami dla maluchów, zabawami edukacyjnymi - i jak młodsza ma popołudniową drzemkę a ja chcę coś porobić i NIE MIEĆ pomocnika ;) to starsza sobie grywa :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 11:35

    Pewnie, że robi. jestem po prostu ciekawa twojego zdania.

    OdpowiedzUsuń
  18. Karina Szkutnik16 maja 2016 13:48

    Dokładnie tak jest. Ostatnio zastanawiałam się czy nie wsadzili by mnie do wariatkowa gdyby tak orzypadkiem ktoś zobaczył jak glupieje z córką. Czasem obie wyglądamy jak po przejściu huraganu ale ważne że dobrze się bawimy. Ale oczywiście każdy ma jakieś granice wytrzymałości i małe grzeszki się zdarzają. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agata Wierzgacz16 maja 2016 16:33

    No może trochę nikt nie jest świet ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Aleksandra Greszczeszyn16 maja 2016 18:34

    Hihi oczywiście żartuję ;).

    OdpowiedzUsuń
  21. Ania Korzeniecka-Klisz27 maja 2016 15:11

    1 i 6 nie zdażyło mi się ale pozostałe to i owszem :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram